Reklama

Infantylizacja polityki: „uprzejmość” jako racja stanu?

Niedziela Ogólnopolska 21/2010, str. 28

Marian Miszalski
Dziennikarz „Niedzieli”, publicysta i komentator polityczny, stale współpracuje z paryskim „Głosem Katolickim” i tygodnikiem „Najwyższy Czas!”; autor kilku powieści i wielu przekładów z literatury francuskiej

Marian Miszalski<br>Dziennikarz „Niedzieli”, publicysta i komentator polityczny, stale współpracuje z paryskim „Głosem Katolickim” i tygodnikiem „Najwyższy Czas!”; autor kilku powieści i wielu przekładów z literatury francuskiej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dlaczego premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, pełniący po śmierci Lecha Kaczyńskiego obowiązki prezydenta, nie wystąpili do władz rosyjskich o zgodę na przejęcie przez stronę polską śledztwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem? Rosyjska zgoda byłaby przecież najlepszym dowodem, że strona rosyjska nie ma w tej sprawie nic do ukrycia... I przeciwnie: odmowa stawiałaby władze rosyjskie w bardzo dwuznacznej sytuacji. Pytanie zatem, dlaczego Tusk i Komorowski tak karygodnie zaniedbali tę możliwość, pozostawało otwarte, aż wreszcie, pod presją dziennikarskich dociekań, premier Tusk „wyjaśnił” opinii publicznej, że strona polska zrezygnowała z tej możliwości, by... „nie okazywać nieuprzejmości stronie rosyjskiej”!
Więc polityka - jako licytacja w uprzejmościach?...
Jako że takie „wyjaśnienie” zadowolić może jedynie naiwne dzieci i brzmi kompromitująco w ustach premiera Polski - sam Władimir Putin uznał w końcu za niezbędne pośpieszyć na pomoc premierowi Tuskowi w jego dialogu z własnymi obywatelami. I złożył nieoczekiwanie szczególne oświadczenie publiczne: „Poprawa stosunków Rosji z Polską jest ważnym elementem budowania bezpieczeństwa w Europie”.
Nie jest to stwierdzenie odkrywcze, ot, polityczna oczywistość, w dodatku konstatowana od dawna przez stronę polską, mniej więcej od czasu słynnego „szantażu żywnościowego” i konkretyzująca się później nie tylko przy okazji kolejnych rocznic katyńskich i znanej postawy władz rosyjskich wobec historycznej prawdy o Katyniu, ale kulminująca w kwestii bezpieczeństwa energetycznego i budowy niemiecko-rosyjskiego gazociągu pod Bałtykiem. „Szczególność” niedawnego oświadczenia Putina polega więc tylko na chwili i okolicznościach, w jakich zostało złożone: jest ono rosyjskim usprawiedliwieniem dla premiera Tuska i marszałka Komorowskiego - usprawiedliwieniem poniechania przez nich inicjatywy przejęcia śledztwa przez stronę polską.
Oświadczenie Putina zawiera, obok usprawiedliwienia bierności obecnych władz polskich, także niebezpieczną, ukrytą groźbę: że jeśli Polska byłaby w przyszłości „nieuprzejma” wobec władz rosyjskich - może doprowadzić do pogorszenia stosunków Rosji z całą Unią Europejską... Zważywszy, że pod Traktatem Lizbońskim tylko Niemcy zachowały prawną suwerenność państwową, że są już aż „strategicznym partnerem” Rosji i że nowa polityka amerykańska Baracka Obamy w sposób niebudzący wątpliwości pozostawia obu strategicznym partnerom swobodę w kształtowaniu stosunków europejskich - oświadczenie Putina stanowi zarazem wyraźną zachętę dla niemieckiego partnera, by i on w przyszłości energiczniej powściągał ewentualne „nieuprzejmości” władz polskich. Stąd blisko już do (rychłego?) karcenia Polski za to, że swymi „nieuprzejmościami” staje się znów „bękartem Europy”, zakłócającym „bezpieczeństwo w Europie”. Nawiasem mówiąc: wicemarszałek Niesiołowski wyspecjalizował się już wcześniej w nazywaniu polityki prezydenta Lecha Kaczyńskiego „szkodnictwem politycznym”, a Putin, w pamiętnym wystąpieniu na Westerplatte, uznał wprost, expressis verbis, Traktat Wersalski za przyczynę II wojny światowej. Ten sam Traktat Wersalski, który kwestionował zawsze niemiecki przywódca socjalistyczny, Adolf Hitler, i który sankcjonował przecież niepodległość państw, w tym Polski, powstałych po I wojnie światowej...
Polityka nie jest kwestią „uprzejmości” czy „nieuprzejmości”, jest twardą walką interesów. Twardą - co nie musi oznaczać, że wyzutą z wszelkich wartości i pozbawioną wszelkich zasad. Gdy taką się staje - mówimy właśnie o totalizacji polityki i jej barbaryzacji.
Doświadczenie historyczne podpowiada, że od małych ustępstw zaczynają się większe, od bagatelizowania znamiennych faktów zaczynają się zmiany nieodwracalne lub co najmniej bardzo trudno odwracalne w przyszłości, a jeśli już - to wielkim narodowym kosztem.
Jeśli dla rządzącego tandemu Tusk-Komorowski „nieuprzejmością” było wystąpienie do strony rosyjskiej z prośbą o zezwolenie na przejęcie śledztwa w sprawie tej ogromnej tragedii, katastrofy pod Smoleńskiem - czy ten tandem rokuje w ogóle jakieś nadzieje na skuteczną walkę o polskie interesy w innych sprawach, jakich nie poskąpi nam trudna, nadchodząca przyszłość?
Szkoda, że tak postawione pytanie nie jest obecne w medialnych debatach przedwyborczych - i nie tylko przedwyborczych.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozważanie do Słowa Bożego: Czuwanie jest trzeźwą miłością

2025-11-28 21:01

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

CZYTAJ DALEJ

Czujność jest podstawową postawą chrześcijanina

2025-11-26 12:26

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Karol Porwich/Niedziela

Czuwać nie oznacza „nic nie robić”. Kto czuwa, nie stoi w miejscu, w bezruchu. On rośnie. Kiedy wierzący czuwa, to znaczy, że nie śpi, nie poddaje się znudzeniu i nie ulega rozproszeniom.

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».
CZYTAJ DALEJ

Świdnica. Adwent nadziei

2025-11-29 21:37

[ TEMATY ]

Świdnica

adwent

bp Marek Mendyk

nieszpory

nieszpory adwentowe

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Bp Marek Mendyk zapalił pierwszą świecę na wieńcu adwentowym podczas nieszporów inaugurujących nowy rok liturgiczny w katedrze świdnickiej

Bp Marek Mendyk zapalił pierwszą świecę na wieńcu adwentowym podczas nieszporów inaugurujących nowy rok liturgiczny w katedrze świdnickiej

Uroczyste nieszpory w świdnickiej katedrze zainaugurowały nowy rok duszpasterski „Uczniowie-misjonarze” i otworzyły czas adwentowego czuwania.

Liturgii Godzin 29 listopada przewodniczył bp Marek Mendyk, który w homilii podkreślił, że Adwent jest przestrzenią duchowego oczekiwania i odnowy. – Adwent jest w pełnym znaczeniu tego słowa duchowym czasem nadziei. A cały Kościół jest wezwany, by stawał się nadzieją dla świata i dla siebie nawzajem – powiedział.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję