Reklama

Fenomen Tyńca

O obecnym Tyńcu mówi się, że to, co w nim stare, łączy się z tym, co nowoczesne. Na wielowiekowych murach wiszą ekrany komputerów, w eleganckich pomieszczeniach lśnią nowe posadzki. Klasztor powstał z ruiny, jego wnętrza otworzyły się na pielgrzymów, którym służy Benedyktyński Instytut Kultury. Jednak nie zmieniło się życie czarnych mnichów, jak mówią o benedyktynach, które koncentruje się wokół liturgii i modlitewnego czytania Pisma Świętego

Niedziela Ogólnopolska 44/2009, str. 18-19

„Módl się i pracuj” - to motto benedyktyńskiej Reguły. Jan Paweł II dodał: „A nie bądź smutny”
Archiwum BIK

„Módl się i pracuj” - to motto benedyktyńskiej Reguły. Jan Paweł II dodał: „A nie bądź smutny”<br>Archiwum BIK

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zaledwie w kilkanaście minut po opuszczeniu centrum Krakowa możemy znaleźć się w okolicach tynieckiego wzgórza. Z wapiennego wzniesienia po prawej stronie Wisły wyłaniają się zabudowania, kryjące tajemnicę wielowiekowej historii tego miejsca. Historia ta pisze się także dzisiaj. Pisze się modlitwą, ciszą, prostotą, otwarciem na człowieka i kulturę. To właśnie Tyniec.

Jeszcze większe otwarcie

Reklama

Przy bramie tynieckiego opactwa spotykam znanego krakowskiego aktora - Marcina Kobierskiego. Okazuje się, że przyjeżdża on do tego miejsca raz na kilka miesięcy, aby znaleźć chwilę na ciszę i modlitwę. Takich osób jest więcej: przyjeżdżają tu księża, nauczyciele, biznesmeni… Przyjeżdżają wszyscy, którzy poszukują Boga. Tutaj - właśnie dzięki ciszy, rozmowie z braćmi i modlitwie - odnajdują Go na nowo w swoim życiu.
Położony nad Wisłą najstarszy klasztor w Polsce otwiera swoje bramy dla tych, którzy chcą „odkryć tu coś dla siebie, zżyć się z Tyńcem (…), aby zanieść dalej przeżycia, których tu doświadczyli” - tak mówi opat tynieckich benedyktynów o. Bernard Sawicki OSB. To otwarcie na innych jeszcze bardziej umożliwiła ostatnia renowacja klasztoru, którą obecny opat zainicjował. Zmieniło się tutaj wiele, ale wszystko po to, aby postępować zgodnie z Regułą św. Benedykta. Dla zakonników ważny jest drugi człowiek, bo w nim mieszka Chrystus, dlatego są oni zawsze gościnni i otwarci: „Wszystkich przychodzących do klasztoru gości należy przyjmować jak Chrystusa, gdyż On sam powie: Gościem byłem i przyjęliście mnie. Wszystkim trzeba też okazywać należny szacunek, a zwłaszcza zaś braciom w wierze oraz pielgrzymom” (RB 53, 1-2).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tyniec otwarty

Wchodzę do skrzydła dawnej Biblioteki. Za jednym z braci podąża kilkudziesięcioosobowa grupa młodzieży. Brat w czarnym habicie barwnie opowiada historię opactwa, mówi o Regule św. Benedykta i życiu zakonników. Wielu uczniów dopytuje: O której bracia muszą wstawać? Czy modlitwa odmawiana kilka razy dziennie nie jest nużąca? Życie mnichów wciąż fascynuje, a znajdują się również tacy, którzy wybierają tę drogę. W innym miejscu trwają warsztaty dla dzieci, a w świątyni ciekawych historii o. Leona - najbardziej rozpoznawalnego benedyktyna z Tyńca - słucha młodzież gimnazjalna, która odbywa tutaj swój szkolny rajd.

Chronią dobro

Reklama

Opactwo jest otwarte dla świeckich. Każdy może uczestniczyć w modlitwach odmawianych kilka razy dziennie przez mnichów. Istnieje możliwość włączenia się w życie zakonników, w ich rytm dnia. Pomaga w tym pobyt w Opatówce lub Domu Gości, który funkcjonuje przy Benedyktyńskim Instytucie Kultury „Chronić dobro”, działającym od lipca 2008 r. Instytut ma bardzo szeroki obszar działania: pomaga ludziom odnajdywać głębszy wymiar rzeczywistości; inspiruje do rozwoju i realizacji twórczego potencjału w oparciu o benedyktyńską tradycję; opiekuje się muzeum - Lapidarium, gdzie poznać można najstarsze dzieje klasztoru; prowadzi rekolekcje i warsztaty; organizuje spektakle, koncerty, wystawy oraz spotkania z ludźmi nauki i kultury. Jego propozycje kierowane są również do szkół - to warsztaty edukacyjne dostosowane do wieku uczestników, które pozwalają np. poznawać specyfikę badań archeologicznych. Ojcowie benedyktyni zapraszają też ludzi biznesu, menedżerów, właścicieli firm, którzy znajdują się pod szczególną presją w sytuacji światowego kryzysu gospodarczego i finansowego: można tu spędzić kilka dni, nabrać dystansu do codziennych problemów, znaleźć duchową poradę. W 2010 r. opactwo w sposób szczególny włączy się w obchody Roku Chopinowskiego. W ramach projektu „Chopin mistyczny” przewidziane są koncerty, debaty, spotkania medytacyjne, ekspozycja prezentacji multimedialnych, inspirowanych muzyką artysty. Inicjatywy, z jakimi wychodzi ta instytucja, pozwalają współczesnemu człowiekowi „złapać oddech”. O. Jan Paweł Konobrodzki OSB uważa, że coraz więcej ludzi przyjeżdża do Tyńca, bo chcą obcować z duchem prawdziwej modlitwy. Tutaj mają możliwość rozmowy z zakonnikami, tutaj mierzą się z własnymi problemami. Warto zapoznać się z całą ofertą przygotowaną przez Instytut www.benedyktyni.eu - każdy może odnaleźć w bogatym repertuarze coś, co pomoże „chronić dobro” w sobie, w innych i w świecie, w którym żyjemy.

Są tu od wieków

Początki opactwa Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Tyńcu to, jak wykazały badania, XI wiek. Jednak miejsce, w którym dziś modlą się zakonnicy, ma historię sięgającą jeszcze ponad tysiąc lat wstecz. Archeolodzy znaleźli tutaj ślady osadnictwa Celtów. Pierwszy raz o opactwie wspomniał w swoich kronikach Jan Długosz, który napisał, nie powołując się jednak na żaden dokument, że opactwo powstało w 1044 r. Nie można z dużą dokładnością określić, odkąd benedyktyni zajmują tynieckie wzgórze. Wśród historyków toczą się także dyskusje dotyczące ustalenia fundatora klasztoru. Więcej faktów przemawia za Kazimierzem Odnowicielem, ale warto odnotować, że proces fundacji trwał w średniowieczu nawet kilkadziesiąt lat, dlatego z początkami zakonu w tym miejscu łączy się także osobę syna króla Kazimierza - Bolesława Szczodrego, fundatora wielu innych klasztorów w Polsce.

Dźwignięty z ruin

Reklama

Burzliwe są dzieje benedyktyńskiego opactwa, które wiele razy ulegało zniszczeniu. Szczególny ślad pozostawiła po sobie konfederacja barska z końca XVIII wieku, gdy mury opactwa służyły jako punkt oporu wobec wrogich sił rosyjskich. Potem, po kongresie wiedeńskim w 1815 r., tynieckie zabudowy dostały się pod zabór austriacki. Cesarz Franciszek I podpisał dekret kasujący opactwo (8 września 1816 r.). Po kasacie podzielono i wywieziono wiele elementów wyposażenia klasztoru, skarbca kościelnego, bibliotekę oraz archiwum. Opuszczone budynki zamieniły się w ruinę. „Bodaj czy te rudery dałoby się odrestaurować i mieszkalnymi uczynić…” - tak pisał w 1900 r. Stanisław Tomkowicz. Jednak do swoich słów dodał jeszcze inne: „Dłoń, która nie dała upaść Wawelowi, potrafi też dźwignąć z ruiny Tyniec. I, da Bóg, opustoszały klasztor powróci jeszcze do rąk tych, z którymi zrosły się 900-letnie niemal dzieje”. I dał Bóg… klasztor po wielu latach powrócił do właściwych rąk i podźwignął się z ruin.

Pomoc z Belgii

Stało się tak za sprawą belgijskiego opactwa św. Andrzeja z Brugii. Pod koniec lat dwudziestych XX wieku jeden z belgijskich mnichów - o. Karol van Oost przybył do naszego kraju w związku z podjęciem polskiej edycji mszalika z komentarzami (belgijskie opactwo znane było wtedy jako prężny ośrodek odnowy liturgicznej). Pojawiły się w tym czasie propozycje założenia nowego klasztoru benedyktyńskiego, znaleźli się także chętni do posługiwania w odnawiającym się zakonie. Spośród wielu atrakcyjnych miejsc, które odwiedził belgijski mnich, wybór padł jednak na posiadające bogatą historię tynieckie zabudowy. Pierwszy przyczółek fundacji powstał w Rabce w 1936 r., a po decyzji abp. Adama Stefana Sapiehy grupa mnichów przeprowadziła się z domu św. Benedykta w Rabce do Tyńca. W tym roku - 30 lipca przypadła okrągła, 70. rocznica powrotu benedyktynów do opactwa w Tyńcu.

Ciągłe nawracanie

Reklama

Na czym polega życie w benedyktyńskiej wspólnocie? To przede wszystkim troska o to, aby być z Bogiem, a osiągnąć to można przez ciągłe nawracanie się. Mnich oddaje się na wyłączność Bogu, przyjmując monastyczny styl życia i będąc posłuszny regułom, które spisał św. Benedykt. Cechą charakterystyczną dla benedyktynów jest to, że wiążą się oni z jednym miejscem i w nim posługują przez całe swoje życie. W chwili obecnej w Tyńcu żyje czterdziestu zakonników. Najbardziej rozpoznawany jest o. Leon Knabit, autor popularnych książek, który w tym roku obchodzi swoje 80. urodziny. Duchowość benedyktyńska zwraca dużą uwagę na harmonię ciała i ducha. Ważna jest praca, która pomaga człowiekowi się wyrażać. Co do modlitwy - powinna być krótka, bo wtedy jest konkretna.

Rapujący o. Leon

„Módl się i pracuj” - to główne motto, które płynie z benedyktyńskiej Reguły. Przemawiając na Monte Cassino, Ojciec Święty Jan Paweł II dodał do słów motta drugą część: „A nie bądź smutny”. Rzeczywiście, w Tyńcu trudno spotkać smutnego zakonnika. W swoich wypowiedziach do młodzieży o. Leon potrafi nawet czasem „zarapować”!
W modlitewnym oddawaniu się Bogu pomaga chorał gregoriański, czyli jednogłosowy śpiew wykonywany w języku łacińskim podczas Mszy św. oraz podczas innych nabożeństw, np. Nieszporów, Liturgii Godzin. Św. Benedykt przykładał wielką wagę do śpiewu: „Zastanówmy się więc, jak należy zachować się w obecności Boga i Jego aniołów, i tak przystąpmy do śpiewu, aby myśl nasza była zgodna z naszym głosem” (RB 19, 3-7).

Nie „co”, ale „jak”

- Św. Benedykt nie określił w swojej Regule, co mamy robić, tylko jak, np. mówi o tym, żeby pracować tak, aby nikt po nas nie poprawiał. Uważał on również, iż ciało nie gnębi człowieka, lecz jest darem, który powinno się traktować na równi z życiem - mówi o. Jan Paweł, którego do benedyktynów przyciągnął panujący w zakonie spokój (ale taki spokój, który nie powinien kojarzyć się z brakiem dynamizmu - podkreśla zakonnik), milczenie i prostota.
Główne uroczystości związane z 70. rocznicą powrotu benedyktynów do Tyńca już się odbyły, jednak nie powinno brakować okazji do odwiedzania opactwa położonego na prawym brzegu Wisły. Na pielgrzymów czeka wiele koncertów, spektakli, ciekawych spotkań. Najcenniejsza jest jednak w tym miejscu modlitwa, możliwość odbycia rekolekcji, rozmowa z braćmi.

Dlaczego to benedyktyńskie hasło („Ora et labora” - Módl się i pracuj) nie jest obecnie w naszym świecie orędziem nawołującym do wyzwolenia siebie z niewoli konsumizmu, z niewoli przyzwyczajeń w myśleniu i sądzeniu, przy ustalaniu programów i stylów życia wyłącznie pod kątem ekonomii...
Jan Paweł II, Monte Cassino, 21 marca 1980 r.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież w Afryce: Niech katolicy będą protagonistami zmian

2026-04-11 15:46

[ TEMATY ]

Leon XIV w Afryce

@Vatican Media

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Leon XIV udaje się do Afryki, aby być blisko tych, którzy żyją na peryferiach egzystencjalnych, niosąc nadzieję Chrystusa., podkreśla watykański sekretarz stanu kard. Pietro Parolin. Trzecia podróż apostolska Papieża rozpocznie się 13 kwietnia. Wobec logiki eksploatacji, która często naznacza kontynent afrykański, prowadząc do ubóstwa, korupcji i przemocy, kard. Parolin wyraża nadzieję, że katolicy staną się budowniczymi sprawiedliwości, pokoju i solidarności.

Algieria, Kamerun, Angola i Gwinea Równikowa oczekują na przybycie Leona XIV, który będzie przebywał w Afryce od 13 do 23 kwietnia. Podczas pierwszego etapu podróży Ojciec Święty uda się także do Annaby, starożytnej Hippony – „nie jest to gest czysto upamiętniający – podkreśla sekretarz stanu, kardynał Pietro Parolin – lecz akt głębokiej spójności tożsamościowej, a przede wszystkim duchowej”.
CZYTAJ DALEJ

Jezus dotyka nas swoim Ciałem i Krwią, kiedy przychodzi do nas w Komunii

2026-04-09 14:47

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Karol Porwich/Niedziela

Jezus dotyka nas swoim Ciałem i Krwią, kiedy przychodzi do nas w Komunii. Dotyka nas w sakramencie pojednania czy sakramencie chorych. Dotyka nas w sakramencie bierzmowania i przekazuje nam Ducha Świętego.

1. Wieczorem w dniu zmartwychwstania. Wiemy, że w godzinie pojmania Jezusa w Getsemani wszyscy uczniowie uciekli w popłochu: obawiali się udziału w procesie, który miał doprowadzić Jezusa do potępienia i śmierci. Według czwartej Ewangelii tylko Piotr i inny uczeń próbowali zobaczyć, co się dzieje, idąc za Jezusem aż na dziedziniec domu arcykapłana (por. J 18, 15), ale potem Piotr, przestraszony rozpoznaniem go przez służącą, również odszedł (por. J 18, 16–18, 25–27). Tak więc ci, którzy zostawili wszystko, aby pójść za Jezusem (por. Mk 1, 18.20), oto porzucili Go i uciekli (por. Mk 14, 50). Dlaczego? Z powodu strachu! Strach jest wielką siłą: kiedy bierze człowieka w posiadanie, czy ni go tchórzem, ponieważ odbiera mu wszelką możliwość oporu, odbiera mu poczucie odpowiedzialności. Jest to brak odpowiedzialności za wiarę, za miłość, za nadzieję. Raptem wszystko to, co ważne, zdaje się okryte ciemnością nocy. Kto się lęka, nie widzi światła nadziei. Żyje w nocy. Dlatego Jezus Zmartwychwstały przychodzi „wieczorem”. Nie zwleka z przyjściem. Przychodzi do uczniów od razu, w tym samym dniu, w którym zmartwychwstał. Nie chce, aby Apostołowie trwali długo w ciemności lęku. Chce pokonać ich lęk przed życiem i przyszłością. Strach osłabił ich wiarę. Sprawił, że zapomnieli o prawdziwej miłości do Jezusa, zaciemnił ich nadzieję. Kiedy zabrakło Jezusa, zaczęli bać się świata, dlatego zamknęli się przed nim, przed światem, z obawy o to, co może ich spotkać. Drzwi były zamknięte z obawy. Sądzili, że wystarczy za mknąć drzwi i wszystko się odmieni. Uważali, że wystarczy zamknąć oczy, a świat stanie się inny, mniej brutalny. To czyste złudzenie. To, że coś ignoruję, że o czymś nie wiem, czegoś wiedzieć nie chcę, nie oznacza bynajmniej, że to coś nie istnieje. Nie można żyć „w zamknięciu” i sądzić, że wszystko będzie dobrze. Trzeba koniecznie podjąć odpowiednie działa nie, aby zwalczyć zło i promować dobro. To misja wierzące go. Apostołowie zamknęli się, bo chcieli przeczekać trudne chwile, aby bezpiecznie wrócić do Galilei, do swoich domów. Jest trzeci dzień po śmierci Jezusa i jest już prawie wieczór.
CZYTAJ DALEJ

Powołanie zrodzone na festynie

2026-04-11 20:34

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Gabara

W Parku Wenecja im. Juliusza Słowackiego w Łodzi, gdzie w lipcu 1924 roku przyszła święta ujrzała cierpiącego Jezusa, odbył się 20. Festyn Miłosierdzia.

W Parku Wenecja im. Juliusza Słowackiego w Łodzi, gdzie w lipcu 1924 roku przyszła święta ujrzała cierpiącego Jezusa, odbył się 20. Festyn Miłosierdzia.

Miłosierdzie Boga jest wręcz skandaliczne! Bóg przebacza nie dlatego, że jesteśmy doskonali, ale dlatego, że nas kocha – mówi kard. Konrad Krajewski do wiernych zgromadzonych w łódzkiej archikatedrze. Jego słowa wybrzmiewają szczególnie mocno w przeddzień Święta Miłosierdzia Bożego, kiedy to pielgrzymi przeszli drogę z Parku Wenecja, podążając śladami młodej Heleny Kowalskiej.

To właśnie tam, w Parku Wenecja im. Juliusza Słowackiego w Łodzi, gdzie w lipcu 1924 roku przyszła święta ujrzała cierpiącego Jezusa, odbył się 20. Festyn Miłosierdzia. Wydarzenie od lat gromadzi mieszkańców miasta i czcicieli Bożego Miłosierdzia, łącząc radość spotkania i zabawy z głębokim doświadczeniem wiary i modlitwy. Organizatorem jest parafia św. Faustyny Kowalskiej, która troszczy się o pamięć o miejscach związanych z Apostołką Bożego Miłosierdzia. 
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję