Reklama

Ludzie w drodze

Niedziela Ogólnopolska 30/2009, str. 10-11

Siostra Misjonarka podczas pracy w polskim przedszkolu w USA
Archiwum Chrystusowców

Siostra Misjonarka podczas pracy w polskim przedszkolu w USA<br>Archiwum Chrystusowców

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. inf. Ireneusz Skubiś: - Zakończył się Rok św. Pawła - apostoła podróżującego, migranta. Sporo więc ostatnio było okazji do refleksji na temat ludzi w drodze, którzy opuścili swoje rodzinne domy i osiedlili się gdzieś w świecie. Duchową troskę nad Polakami przebywającymi poza granicami kraju od lat pełni Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej, przy którym 25 lat temu został powołany Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego. Prosimy przedstawić okoliczności powstania tego Instytutu i jego cele.

Reklama

Ks. dyr. Wiesław Wójcik TChr: - Tak, zakończył się właśnie Rok św. Pawła, migranta i ewangelizatora narodów i kultur. Podczas swoich podróży apostolskich najpierw głosił Ewangelię w synagogach, darząc względami przede wszystkim swoich rodaków żyjących w diasporze, a kiedy oni go odrzucali, zwracał się do pogan, stając się prawdziwym misjonarzem migrantów. I jak napisał Ojciec Święty Benedykt XVI w tegorocznym orędziu na 95. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, życie św. Pawła i jego nauczanie były całkowicie podporządkowane temu, by wszyscy poznali i pokochali Chrystusa. Takie jest również zadanie mojego zgromadzenia zakonnego - Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, powołanego 77 lat temu przez prymasa Polski kard. Augusta Hlonda. „Na wychodźstwie polskie dusze giną” - wołał Założyciel i chciał, aby specjalne zgromadzenie kapłanów i braci towarzyszyło naszym rodakom na obczyźnie. Stąd też 3 maja 1984 r. na mocy pozwolenia prymasa Polski kard. Józefa Glempa, duchowego opiekuna Polonii, powstał Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego. Był to trudny czas w Polsce: zamknięto granice, internowano działaczy „Solidarności”, wprowadzono restrykcje wobec strajkujących i domagających się wolności. Wielu Polaków próbowało uciekać z kraju. Czynili to różnymi drogami, nielegalnie, często pozostawiając w Polsce w bardzo trudnej sytuacji materialnej najbliższą rodzinę. Bezpośrednim więc celem Instytutu było przygotowanie specjalistycznych kadr zarówno ludzi świeckich, jak i duchownych w zakresie wykonywania apostolatu emigracyjnego. Ponadto Instytut podjął się szczególnego zadania - ożywienia powołania Kościoła w Polsce wobec emigracji i stworzenia Ruchu Apostolatu Emigracyjnego. Jak mówią dokumenty Stolicy Apostolskiej - „cały Kościół jest dla ewangelizowania emigrantów”. Na każdym bowiem chrześcijaninie ciąży obowiązek ewangelizowania emigrantów, czyli służenia im wszechstronną pomocą religijną, duszpasterską, kulturalną, społeczną.

- A co Instytut robi dziś?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Od kilku miesięcy, od kiedy założyliśmy stronę internetową i zaprosiliśmy do pracy Siostry Misjonarki Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej, chcemy wychodzić naprzeciw zwłaszcza młodym Polakom. W ostatnim czasie ponad 2 mln osób opuściło nasz kraj, podejmując prace sezonowe, udając się na studia, wyjeżdżając w ciemno lub z rodziną, aby lepiej żyć. Pod honorowym patronatem Prymasa Polski, w porozumieniu z rektorami Polskich Misji Katolickich w Europie, zbieramy i aktualizujemy bazę danych o polskojęzycznym duszpasterstwie w świecie. Każdy, kto chce znaleźć wspólnotę Polaków modlących się w ok. 1 100 kościołach i kaplicach w krajach europejskich, kto chce znaleźć polskiego kapłana diecezjalnego lub zakonnego w różnych zakątkach świata, niech zajrzy na stronę internetową Instytutu. Uzupełniamy bieżące wydarzenia polonijne, podajemy teksty modlitw i katechezę dla dorosłych. Wszystko to w trosce o pogłębianie wiary naszych rodaków za granicą. Można również składać do skrzynki e-mailowej różne intencje modlitewne.

- Od niedawna pełni Ksiądz Dyrektor funkcję moderatora krajowego Ruchu Apostolatu Emigracyjnego przy Towarzystwie Chrystusowym dla Polonii Zagranicznej. Jest to rodzaj powszechnego apostolatu bez granic. Na jakich zasadach działa ten Ruch?

Reklama

- Przełożony generalny - ks. Tomasz Sielicki TChr powierzył mi prowadzenie Ruchu Apostolatu Emigracyjnego. Inicjatorem RAE i jego moderatorem był przez 23 lata ks. dr Józef Bakalarz TChr. To on stworzył całą sieć grup modlitewnych w Polsce, uwrażliwiając proboszczów parafii katolickich na potrzebę modlitwy za tych parafian, którzy przebywają za granicą. RAE nie jest organizacją religijną, ale ruchem apostolskim, działającym w Kościele zatroskanym o emigrantów. Jest to apostolski zaczyn, który ma przenikać do wszystkich środowisk i wspólnot kościelnych, aby działając tam od wewnątrz, przyczyniać się do powszechnego powołania ludu Bożego w odniesieniu do emigrantów. Ta kilkutysięczna wspólnota apostolska obejmuje wiernych różnych stanów: kapłanów, osoby konsekrowane, ludzi świeckich, zwłaszcza rodziny, z których ktoś przebywa przez jakiś czas za granicą. Ruch nasz czerpie swą duchowość z charyzmatu Towarzystwa Chrystusowego i spokrewnionego z nim charyzmatu Sióstr Misjonarek. Chciałbym mocno podkreślić, że prawdziwym centrum apostolatu emigracyjnego jest i powinna być parafia. Na emigracji jest to oczywistością. Mało mówi się natomiast o misyjnym powołaniu parafii krajowej. To ona, pod kierownictwem proboszcza, powinna na różne sposoby towarzyszyć opuszczającym ją parafianom.
Staraniem wielu grup RAE w niektórych parafiach Polski odprawiana jest co pewien czas Msza św. w intencji polskich emigrantów. Sam, będąc nie tak dawno proboszczem na Dolnym Śląsku, wprowadziłem ostatniego dnia każdego miesiąca specjalne nabożeństwo za tych, którzy przebywają za granicą, a wyjeżdżających błogosławiłem i wręczałem im wizerunek Matki Bożej z modlitewnikiem oraz adresem Polskiej Misji Katolickiej w kraju, do którego jechali pracować. Całe rodziny przychodziły na modlitwę za swoich bliskich.
Jesteśmy wszyscy świadkami tego, jak często wskutek emigracji rodzina polska jest boleśnie rozdarta. Podkreślił to nawet Ojciec Święty Benedykt XVI trzy lata temu na naszej ziemi: „Dzisiaj Kościół polski stoi przed wielkim wyzwaniem, jakim jest duszpasterska troska o wiernych, którzy Polskę opuścili. Plaga bezrobocia zmusza wiele osób do wyjazdu za granicę. Gdy rodziny są przez to rozdzielone, gdy rwą się więzy społeczne, Kościół nie może być obojętny”.

- Jak przedstawia się zasięg oddziaływania chrystusowców za granicą? Do jakich krajów docierają, jak odnajdują Polaków, którzy powinni być objęci ich duszpasterską opieką?

Reklama

- Chrystusowcy za granicą towarzyszą polskiej emigracji od czasów przedwojennych. Służą nie tylko na polu religijnym, ale również kulturowym i społecznym. Wierne swemu posłannictwu Towarzystwo Chrystusowe wydaje w wielkim nakładzie miesięcznik „Msza Święta”, i w kilku językach dwumiesięcznik „Miłujcie się”. Obecnie chrystusowcy przebywają: w Australii, Nowej Zelandii, Brazylii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, w RPA, we Francji, w Hiszpanii, Niemczech, Holandii, Italii i na Węgrzech, w Wielkiej Brytanii, Irlandii Północnej oraz Islandii. Od 20 lat pomagamy Kościołowi katolickiemu na Ukrainie, Białorusi i w Kazachstanie. Na stałe w tych krajach pracuje 230 kapłanów naszego zgromadzenia. Ale wielu księży w kraju - również ja - dość często wspiera duszpastersko polonijne parafie. Ułatwieniem są tanie linie lotnicze do tych miast w Europie, gdzie przebywają tysiące naszych rodaków. Kościoły są oblegane zwłaszcza w niedziele i święta, i to przez młodych emigrantów, którzy szukają umocnienia i bliskości Boga. To cieszy kapłanów polonijnych, ale mamy świadomość, że to tylko kilkuprocentowy udział we Mszy św. niedzielnej naszych rodaków na obczyźnie. Ogromna liczba emigrantów pracuje w niedzielę, nieraz z konieczności, ale cieszy również fakt, że znający dobrze język miejscowy uczestniczą też w liturgii Kościoła parafialnego. Miejscowi księża, czy to w Wielkiej Brytanii, Italii czy w Szwajcarii, zadowoleni są z obecności młodzieży polskiej na Mszy św. To jest proces integracyjny, ale w dużej mierze też piękne świadectwo życia i obecności Polaków w Kościele powszechnym.
Rodacy za granicą powinni pamiętać o tym, że wiarę należy pielęgnować, aby być mocnym i przezwyciężyć taki czy inny kryzys. Dobrze, że biskupi w różnych krajach - odpowiedzialni za wszystkich wierzących i mieszkających na terenie swoich diecezji - przysyłają prośby o kapłanów polskich, ponieważ wielu Polaków przyjechało do pracy i trzeba ich otoczyć troską duchową.

- Jak Polacy przebywający za granicą powinni szukać informacji na temat duszpasterstw polonijnych? Na jaką pomoc mogą liczyć?

Reklama

- Duszpasterstwo polonijne rozwija się dzięki pracy ponad 1000 księży diecezjalnych i zakonnych. W ostatnich miesiącach oprócz chrystusowców odwiedziłem gorliwie służących kapłanów polonijnych w Szwecji, Austrii, Szwajcarii, w Niemczech, we Francji, w Hiszpanii, Anglii, Italii. Należy podkreślić otwartość księży względem zagubionych często rodaków, którzy mają dylemat, czy wracać do kraju, do rodziny, czy przeczekać ten kryzys w danym miejscu. A może zmienić środowisko, kraj. Zawsze barierą jest nieznajomość języka. Ci, którzy dobrze znają język obcy, poruszają się pewniej, mają większą pozycję i lepiej płatną pracę.
Duszpasterstwo polonijne ma już ponad 100-letnią tradycję. Stąd rozwinęły się tzw. Polskie Misje Katolickie, np. w Niemczech, Anglii, we Francji. Działają one w strukturach Kościoła danego kraju. Rektorzy Misji i koordynatorzy duszpasterstw polonijnych podejmują różne starania, aby obecną emigrację, która często jest sezonowa i nie wiąże się z Kościołem w danym kraju, w jakiś sposób zachęcić i przybliżyć do ośrodków polonijnych. Na stronach internetowych PMK podane są kontakty do polskojęzycznych duszpasterstw, adresy i godziny odprawianych Mszy św. w całej Europie. Kto szuka, ten znajdzie, posługując się wieloma informatorami. Ja zapraszam na witrynę Instytutu Duszpasterstwa Emigracyjnego.
Pomoc duchowa to najistotniejsza i najważniejsza rola duszpasterza polonijnego. Kościół katolicki, parafia polonijna czy duszpasterstwo polskie za granicą jest jednocześnie dla Polonii centrum jej życia społecznego. W Kościele tym emigranci, zwłaszcza w pierwszym pokoleniu, odnajdywali cząstkę Polski, stając się znowu gospodarzami u siebie. Tu czują się równi, a nie tylko gorsi, obcy. Jest to niezwykle cenne dla osób żyjących na początku emigracyjnej drogi w głębokiej izolacji i degradacji społecznej.

- Rozpoczęły się wakacje i związane z tym okresem wyjazdy Polaków za granicę do prac sezonowych. Jakich rad udzieliłby Ksiądz wyjeżdżającym za granicę, aby mogli bezpiecznie i jak najmniej boleśnie przetrwać czas rozłąki z rodziną, aby nie czuli się wyobcowani i samotni, a przede wszystkim nie zagubili się duchowo?

Reklama

- Za granicą trzeba pamiętać o swoim życiu duchowym, od którego nie ma urlopu ani wakacji. Podkreślam znaczenie niedzielnej Mszy św. jako spotkania z Bogiem i we wspólnocie Kościoła. Umiejmy odpocząć jeden dzień w tygodniu, niech nas nie kuszą większe pieniądze zarobione w dzień Pański.
Ważna jest ponadto łączność telefoniczna czy wysłanie jednego SMS-a dziennie z zapewnieniem najbliższych w kraju: Tęsknię za Wami, kocham Was, jesteście dla mnie ważni.
Pamiętajmy, że na lotniskach w Polsce są już kaplice i przed podróżą odwiedzajmy Najświętszy Sakrament. Niebawem będzie można wziąć stamtąd foldery o naszym Instytucie, z naszą stroną internetową. Pomódlmy się na początku drogi. Zróbmy znak krzyża świętego w autobusie, pociągu, samochodzie czy w samolocie. Nie wstydźmy się swojej wiary.
Jak pięknie sługa Boży Jan Paweł II prosił Polaków w krajach Beneluksu: „Pragnę gorąco i życzę Wam, Drodzy Rodacy, byście pogłębiali ciągle świadomość tego dziedzictwa, z którego się wywodzicie i które w sobie nosicie. A także świadomość, gotowość dawania zawsze świadectwa Waszej tożsamości, tożsamości chrześcijańskiej, temu wszystkiemu, co w ciągu Waszej tysiącletniej przeszłości zostało niejako zainwestowane w jakiś szczególny sposób w dzieje duszy polskiej i w niej znalazło swój wyraz”.

- Obecny rok jest ważny dla Chrystusowców nie tylko w związku 25. rocznicą powstania Instytutu Duszpasterstwa Emigracyjnego im. kard. Augusta Hlonda, ale również w związku z zakończeniem na etapie diecezjalnym procesu beatyfikacyjnego sługi Bożego ks. Ignacego Posadzego - współzałożyciela Towarzystwa Chrystusowego i założyciela Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej. Proszę na koniec przybliżyć naszym Czytelnikom nowego Orędownika spraw emigracyjnych...

- Ks. Ignacy Posadzy słusznie może być nazwany orędownikiem spraw emigracyjnych. Już jako kleryk - w okresie międzywojennym - interesował się Polakami przebywającymi sezonowo poza granicami Ojczyzny. Ogromne wrażenie wywarły na nim ich problemy i opuszczenie duchowe. Gromadził tych ludzi, pouczał, odprawiał dla nich nabożeństwa Słowa Bożego. Przysłowiową kropką nad i, która przyczyniła się do jego pragnienia poświęcenia się dla emigrantów, był artykuł niemieckiego księdza piszącego o umierającej polskiej dziewczynie, która bardzo chciała wyspowiadać się przed śmiercią, a nie mogła tego uczynić ze względu na nieznajomość języka obcego. Wtedy ks. Ignacy postanowił, że kiedy zostanie kapłanem, każdy swój wolny czas wakacyjny poświęci tym ludziom. Postanowienie to, można tak powiedzieć, wyznaczyło kierunek działalności ks. Ignacego na całe jego dalsze życie.
Wielkiego trudu, poświęcenia, odwagi i ufności wobec Boga wymagało zorganizowanie przez niego Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, założonego przez kard. Augusta Hlonda. Nie mniejszą odwagą i ufnością w Bożą Opatrzność nasz Współzałożyciel wykazał się przy zakładaniu Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej w czasach, kiedy władze komunistyczne zabraniały zakładania jakichkolwiek nowych zgromadzeń zakonnych. Obecny rok jest wyjątkowy dla naszych sióstr, gdyż mija dokładnie 50 lat od utworzenia tej wspólnoty, oddanej pracy wśród polskich emigrantów, niosącej im Chrystusa i uczącej cenić polską kulturę i tradycję. W roku złotego jubileuszu siostry dziękują Bogu za rozwój swojego zgromadzenia obejmującego różnorodną opieką rodaków w 11 krajach świata.
Zachęcam do modlitwy w intencji tych członków naszych rodzin, którzy wyjechali za granicę. Jest to modlitwa za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, bo każdy opuszczający na jakiś czas rodzinę w Niej powinien pokładać ufność i Jej zawierzać swoje życie.

Maryjo, Królowo Polski i Polonii,
Tobie oddajemy naszą Ojczyznę i całą Polonię świata.
Weź pod swój matczyny płaszcz każde dziecko tej ziemi
i prowadź bezpiecznie
drogą prawdy i pokoju
do swego Syna Chrystusa,
naszego Pana i Króla. Amen.

Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego
ul. Panny Marii 4
60- 962 Poznań
tel./fax: +48 (0-61) 64-72-523
ide@tchr.org
www.tchr.org/ide

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kim był Jeffrey Edward Epstein?

Urodził się w 1953 r. w żydowskiej rodzinie w dzielnicy Coney Island w Nowym Jorku. Jego ojciec był ogrodnikiem, a matka gospodynią domową. Chociaż nigdy nie ukończył studiów, pracował jako nauczyciel fizyki i matematyki w Dalton School, w dzielnicy Upper East Side na Manhattanie. W pracy poznał Alana Greenberga, menedżera „Bear Stearns” – słynnej nowojorskiej firmy inwestycyjnej. Greenberg był pod tak wielkim wrażeniem jego inteligencji, że zaoferował mu stanowisko młodszego asystenta w swojej firmie. Epstein bardzo szybko piął się po szczeblach zawodowej kariery, dlatego już w 1982 r., dzięki szerokim znajomościom w świecie finansów, mógł założyć własną spółkę finansową: J. Epstein & Co., która później przekształciła się w Financial Trust Company. Amerykańskie media przedstawiały Epsteina jako nowego Gatsby’ego, który zbudował swoją fortunę od zera, człowieka pełnego tajemnic, tak jak w większości nieznani byli jego klienci, którzy powierzali mu swoje kapitały, oprócz jednego – Lesliego Wexnera, właściciela firmy odzieżowej Victoria’s Secret. – Inwestuję w ludzi, niezależnie od tego, czy są to politycy czy naukowcy – powiedział kiedyś Epstein o swoich prestiżowych znajomych i klientach. Wśród ludzi zaprzyjaźnionych z finansistą byli Bill i Hillary Clintonowie, a także brytyjski książę Andrzej, brat księcia Karola. Wśród jego znajomych był również obecny prezydent USA Donald Trump.
CZYTAJ DALEJ

Pełnia spełnia się w Chrystusie, który buduje dom Boga z ludzi i trwa „na wieki”

2026-01-12 12:26

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Pierwsza Księga Królewska zaczyna się od sceny przekazania władzy. 1 Krl 2 należy do opowiadania o królach, które badacze nazywają historią deuteronomistyczną (od Pwt po 2 Krl). W tym nurcie miarą władcy staje się wierność Torze. Testament Dawida brzmi jak mowa pożegnalna. Formuła „idę drogą całej ziemi” przypomina, że także król wchodzi w los każdego człowieka. Dawid mówi do Salomona językiem przymierza: strzeż nakazów Pana, chodź Jego drogami, zachowuj ustawy i przykazania zapisane w Prawie Mojżesza. Słownictwo poleceń tworzy szeroki katalog: ustawy, przykazania, prawa, nakazy. Taki zestaw obejmuje całe życie, nie tylko kult i nie tylko politykę. Czasownik „strzec” sugeruje czujność i troskę. Pwt 17 stawia królowi podobne zadanie: władza dojrzewa pod Słowem, nie ponad nim. Wezwanie „bądź mocny i bądź mężem” opisuje odwagę moralną. Kończy się czas ojca. Zaczyna się czas decyzji syna. W tle stoi obietnica dana Dawidowi o trwałości jego „domu” (hebr. bajit), rozumianego jako dynastia. To samo słowo w Biblii oznacza także świątynię. Ta podwójna perspektywa prowadzi ku budowie przybytku w Jerozolimie i ku pytaniu o wierność rodu Dawida. Notatka o czterdziestu latach panowania Dawida ma charakter królewskiego epitafium, typowego dla Ksiąg Królewskich. Tradycja podaje podział tego czasu na Hebron i Jerozolimę. Zdanie o umocnieniu królestwa Salomona otwiera perspektywę mądrości i pokoju, a także prób serca. Augustyn widzi w obietnicach dane Dawidowi wskazanie na Chrystusa. Zauważa obraz przyszłości w Salomonie; pokój wpisany w imię i budowę świątyni. Pełnia spełnia się w Chrystusie, który buduje dom Boga z ludzi i trwa „na wieki”.
CZYTAJ DALEJ

Bielawa. Pożegnanie śp. Krystyny Chomiak

2026-02-05 15:30

[ TEMATY ]

bp Marek Mendyk

Bielawa

ks. Stanisław Chomiak

pogrzeb mamy kapłana

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Bp Marek Mendyk podczas obrzędu ostatniego pożegnania

Bp Marek Mendyk podczas obrzędu ostatniego pożegnania

Pogrzeb to czas, kiedy Bóg czyta ludzkie życie swoim słowem – przypominał bp Marek Mendyk podczas pożegnania śp. Krystyny Chomiak.

W obecności trzech biskupów, blisko czterdziestu kapłanów, najbliższej rodziny, parafian i mieszkańców Bielawy, ks. prał. Stanisław Chomiak, proboszcz parafii Wniebowzięcia NMP, wieloletni współpracownik biskupów świdnickich, pożegnał swoją mamę Krystynę.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję