Reklama

Dawne polskie drogi

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dzisiaj różne środki lokomocji przenoszą nas szybko z jednego końca Polski na drugi. Nie zawsze jednak tak było. Dawniej podróżowano z konieczności, a podróż była niezwykle kosztowna i uciążliwa.
Nasze drogi nigdy nie należały do najlepszych, a świadectwo temu dał sekretarz kard. Gaetana, który drogom polskim taką poświęcił uwagą w swych pamiętnikach: „Kiedy trwał mróz, chodzenie było suche i przyjemne - lecz skoro odwilż, płakać się chciało, tak wszędzie szkaradne błoto”.
Sami Polacy również nie chwalili swych dróg. W jednym ze sprawozdań na ten temat czytamy: „Wszystkie złe drogi naprawiać nam trzeba, przez wody i topieliska mosty budować lub groble sypać, bo wielu ubogich furmanów przez złe drogi od fortuny odpadają i handlów zaniedbywają, konie niszczą i tracą... Wiele złych dróg, brodów wielkich i długich znajduje się w Polsce, które jednym rowem byłyby osuszone...”.
W całej Europie znany był dowcip, że do przejechania przez most polski trzeba mieć tyle odwagi, co do przeprawy przez najgłębszą wodę bez mostu, gdyż niebezpieczeństwo jest jednakowe. Sami Polacy mawiali też, że „polski most, niemiecki post i cygańskie nabożeństwo, wszystko to błazeństwo”.
Drogami u nas nazywano bite trakty powstałe w zamierzchłych czasach, trudne do przejechania wiosną czy jesienią. Często wozy grzęzły w topielach i dopiero okoliczni mieszkańcy musieli wyciągać powozy z grzęzawisk.
Mijały kolejne wieki, a drogi polskie nadal były zaniedbane, jedynie w niektórych rejonach kraju gospodarze terenu utrzymywali drogi, mosty, groble i przeprawy za pomocą szarwarku, tj. robocizny sprzężajnej i pieszej w naturze, do której przywoływano ludność wiejską i z małych miasteczek. Ten typ robocizny zaczęto praktykować w połowie XVIII wieku i utrzymał się on do lat międzywojennych. W pewnym stopniu te prace poprawiły stan dróg lokalnych.
Dziś polskie drogi wciąż są za ciasne, często dziurawe, brakuje odpowiednich autostrad, a ruch samochodowy staje się coraz większy. Powoduje to wiele wypadków drogowych których ofiarami są ludzie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pierwsze publiczne słowo Mesjasza brzmi: łaska

2026-08-16 09:27

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Paweł wraca pamięcią do swojego przybycia do Koryntu - bezpośrednio po Atenach (Dz 17-18), gdzie mowa na Areopagu, kunsztowna i pełna kulturowych pomostów, przyniosła owoc nader skromny. „Przyszedłszy do was, bracia, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością, głosić wam świadectwo Boże” - część świadków tekstu czyta tu „tajemnicę (mystērion) Boga”, inne „świadectwo (martyrion)”; obie lekcje dobrze streszczają jego kerygmat. Decyzja programowa brzmi: „postanowiłem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego” - w mieście konkursów wymowy Apostoł świadomie odkłada oręż, który mógłby przesłonić treść.
CZYTAJ DALEJ

Ważne decyzje zarządu Watykańskiej Fundacji Jana Pawła II. Na zjeździe kard. Ryś i kard. Dziwisz. Co ustalono?

2026-08-31 20:36

Watykańska Fundacja Jana Pawła II

Obrady zarządu Watykańskiej Fundacji Jana Pawła II

Obrady zarządu Watykańskiej Fundacji Jana Pawła II

W Rzymie spotkał się zarząd Watykańskiej Fundacji Jana Pawła II rozpoczynający kolejną kadencję. Zjazd odbył się w dniach 26-27 sierpnia 2026 roku. W obradach pod przewodnictwem ks. Ptasznika uczestniczyli kard. Ryś i kard. Dziwisz oraz członkowie kierownictwa z USA, Francji, Niemiec i Polski. Fundacja podjęła istotne decyzje. Nastąpiły też zmiany personalne.

Watykańska Fundacja Jana Pawła II to organizacja non-profit Stolicy Apostolskiej. Została ustanowiona dekretem papieskim w 1981 roku i działa nieprzerwanie od 45 lat, będąc najstarszą z kilkunastu fundacji watykańskich. Organizacja prowadzi kilka własnych instytucji, przyznaje liczne stypendia i realizuje w świecie wiele projektów związanych z nauką i kulturą chrześcijańską, promując dziedzictwo Papieża Polaka.
CZYTAJ DALEJ

Islandia mówi „nie” Unii Europejskiej. Katolicki kapłan o referendum

Dla jedynego niemieckiego księdza sprawującego posługę na Islandii wynik „nie” nie jest zaskoczeniem i nie uważa go też za katastrofę. „Uważam jednak, że przy obecnym wyniku łatwiej będzie budować mosty niż w przypadku zwycięstwa zwolenników `tak`” - powiedział ks. Jürgen Elí Jamin w niedzielę w Akureyri w wywiadzie dla portalu Vatican News. Ks. Jamin pochodzi z Dolnego Renu, ale od dłuższego czasu pracuje na Islandii i przyjął tam obywatelstwo; dzięki temu mógł w sobotę wziąć udział w referendum. W miniony weekend 52,8 proc. Islandczyków opowiedziało się przeciwko wznowieniu rozmów akcesyjnych z Unią Europejską.

Vatican News: Referendum na Islandii pokazało, jak bardzo społeczeństwo jest podzielone w tej kwestii: nieco ponad 50 procent głosujących opowiedziało się przeciwko wznowieniu negocjacji akcesyjnych. W jakim stopniu wynik ten odzwierciedla podziały społeczne na Islandii, a może nawet je pogłębia? I co teraz należy zrobić, aby zachować jedność narodową na Islandii?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję