Reklama

Droga do świętości

Gdy niedawno modliłem się w Rzymie przy grobie Papieża Jana Pawła II, mojego kolegi z klasy, stanęły mi przed oczami wszystkie lata spędzone z Lolkiem. A kiedy wróciłem do domu, wyjąłem z biurka i jeszcze raz przeczytałem ostatni list, który od niego otrzymałem. Było to na kilka dni przed śmiercią Ojca Świętego.

Niedziela Ogólnopolska 44/2006, str. 18-19

Maturzyści 1938 r. gimnazjum im. Marcina Wadowity w Wadowicach, w drugim rzędzie pierwszy z lewej - Karol Wojtyła
Archiwum autora

Maturzyści 1938 r. gimnazjum im. Marcina Wadowity w Wadowicach, w drugim rzędzie pierwszy z lewej - Karol Wojtyła <br>Archiwum autora

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Stojąc przez kilka godzin w kolejce do grobu Papieża Tysiąclecia, Papieża Nadziei, wraz z pielgrzymami z całego świata, w modlitwie, smutku, zadumie, refleksji, złożyłem hołd i podziękowanie mojemu Wielkiemu Koledze - Przyjacielowi Boga i człowieka. Powracały wspomnienia... z gorzką świadomością, że przeszłość minęła bezpowrotnie.

„Cześć, chłopcy, wracam do domu”

Reklama

Doskonale pamiętam nasze szkolne lata. Aż do matury w 1938 r. uczęszczałem z Lolkiem do tej samej klasy w Państwowym Gimnazjum Męskim typu neoklasycznego im. Marcina Wadowity w Wadowicach.
Lolek był zwyczajny i niezwyczajny zarazem. Jak każdy z nas, lubił sport. Zamiłowanie do sportu, szczególnie do gry w piłkę nożną, zaszczepił w nim starszy od niego o 14 lat brat Edmund - Mundek. Zabierał on Lolusia na spotkania piłkarskie. Słupki bramek stanowiły zwykle kamienie i tornistry, a Mundek czasami stawiał kilkuletniego braciszka za słupek na bramce. Lolek początkowo grał jako obrońca, nazywaliśmy go Martyną (znakomity obrońca lwowskiej „Pogoni”), potem już stale był bramkarzem, a że bary miał szerokie, zasłaniał pół bramki. W mieszkaniu grał też z ojcem w „szmaciankę”, broniąc oznaczonej krzesłami bramki.
Do wielu spraw Lolek miał niezwykłe podejście. Wpojony przez ojca ład, porządek, wewnętrzna dyscyplina, umiejętność organizowania dnia - to wszystko sprawiało, że miał czas na modlitwę, naukę, sport; zwykle po godzinie czy maksymalnie dwóch potrafił skończyć grę, mówiąc: „Cześć, chłopcy, wracam do domu”.
Pamiętam też, jak zmarła matka Lolka - byliśmy wtedy w trzeciej klasie. Ogromnie zasmucony, długo płakał, ale dzielnie zniósł ten cios. Już wtedy było widać, z jak wielką pokorą znosi tragiczne doświadczenia. Potem, gdy zmarł również jego brat Edmund, na słowa pocieszenia nauczycielki - Heleny Szczepańskiej z głębokim smutkiem odpowiedział: „Widocznie taka była wola Boga...”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Lolek w dziewczęcych bucikach

Od tamtej pory chyba bardziej lubił przebywać w domach tętniących życiem rodzinnym, gdzie byli: ojciec, matka, bracia i siostry. Szczególnie zaprzyjaźnił się z rodziną Pukłów, bardzo zresztą patriotyczną. Ojciec Józef, inżynier, zaangażowany był w Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół”, matka Zofia - w harcerstwie. Wiele wolnych chwil Lolek spędzał u nich, bawiąc się w ogrodzie z ich dziećmi: Adamem i Danką, z którą grał główne role w naszym amatorskim teatrze gimnazjalnym. Pamiętam, kiedy w maju 1929 r. Zofia Pukło prowadziła Lolka i Dankę w komunijnych strojach do fotografa, Lolek, z powodu niemożliwości kupienia wtedy chłopięcych butów, wystąpił w... dziewczęcych!
Tercjanem (dawniej: woźnym - przyp. red.) naszego gimnazjum, który z pełnym oddaniem przez wiele lat pełnił swoją służbę, był Antoni Pyrek. We wrześniu 1935 r. w pobliżu naszego gimnazjum potrącił go samochód. Zanim w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala, Lolek przywołał z plebanii księdza, który udzielił ostatniego namaszczenia. A potem, po śmierci Pana Antoniego, z inicjatywy Lolka została przeprowadzona wśród nauczycieli i uczniów zbiórka pieniędzy dla wdowy i sześciorga osieroconych dzieci.

„Dobrze wyglądasz, jak na to, co przeżyłeś”

Ostatni raz w szkolnych ławkach spotkaliśmy się 14 maja 1938 r. Otrzymaliśmy wtedy świadectwa dojrzałości. A potem rozeszliśmy się w różne strony. 21 kolegów otrzymało powołanie do odbycia służby wojskowej w szkołach podchorążych, 14 poszło na studia wyższe, pozostali podjęli pracę; 22 brało udział w wojnie obronnej 1939 r., 12 - w walkach na Zachodzie, 5 - pod Monte Cassino, pozostali w kraju - w Armii Krajowej. Dziesięciu kolegów oddało swe młode życie za wolność Polski. Lolek, kontynuując konspiracyjnie studia polonistyczne w Krakowie, potem teologiczne, ciężko pracował jako robotnik w kamieniołomach fabryki Solvay. Nigdy nie zapomniał o swoich kolegach ze szkoły.
Jednym z naszych kolegów - maturzystów 1938 r. wadowickiego gimnazjum jest Witek Karpiński. Brał on udział w wojnie obronnej 1939 r., walczył w szeregach Armii Krajowej w rejonie Wilna, od sierpnia 1944 r. w lasach w rejonie Kaługi ciężko pracował w łagrach sowieckich. Po pięciu latach katorgi wrócił do Polski, został aresztowany na ulicy przez UB, w lutym 1951 r. skazany na karę śmierci, w marcu 1959 r. „łaskawie” zwolniony. W czasie pobytu w więzieniu dochodziły do Witka od szkolnego kolegi - ks. Karola Wojtyły słowa pokrzepienia i zapewnienia o modlitwie.
Pamiętam, w grudniu 1968 r., w czasie naszego spotkania z okazji 30-lecia matury, w Pałacu Arcybiskupim w Krakowie, Lolek z głębokim zainteresowaniem wypytywał Witka o jego wojenne losy. „Modliłem się za Ciebie, gdy byłeś w więzieniu. Dobrze wyglądasz, jak na to, co przeżyłeś”.

Karol Wojtyła był jednym z nas

Wiele życzliwości Lolek okazał też innej osobie z lat szkolnych - profesorowi Eugeniuszowi Jelonkowi, który uczył historii i matematyki, a potem został usunięty z naszego gimnazjum za antysanacyjne przekonania. Lolek, już będąc księdzem, odnalazł go jako byłego więźnia obozów hitlerowskich, pozostającego bez pracy, starającego się o rentę inwalidzką. Zapraszał go do siebie, serdecznie gościł, wspierał materialnie, pomagając przetrwać ciężką sytuację. Gdy córki pana Jelonka zawierały małżeństwa, udzielał im błogosławieństwa. Potem, w czasie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny, Eugeniusz Jelonek był jednym z uczestników spotkania z chorymi w bazylice Ojców Franciszkanów w Krakowie. Ojciec Święty serdecznie go wtedy uściskał i pobłogosławił.
Dziś, kiedy Jan Paweł II odszedł już do Domu Ojca, z nutą żalu przywołuję w pamięci dawne chwile. Ale też z radością. To niezwykłe, że Wielki Papież Jan Paweł II wzrastał w świętości wśród nas, kolegów z ławy szkolnej. Promieniowała z niego głęboka wiara, wielka charyzma, płynęło od niego ciepło, serdeczność, przyjacielska pomoc. Na spotkaniach koleżeńskich dziękowaliśmy Niebiosom, że w okresie wspólnej młodości, gdy kształtowały się nasze charaktery, postawy moralne decydujące o naszej przyszłości, jednym z nas, tak mocno z nami związanym, był Lolek Wojtyła.

Autor jest szkolnym kolegą Karola Wojtyły, prawnikiem, mieszka w Opolu.

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Warszawa: kościół św. Anny zsuwa się ze skarpy; trwają przygotowania do remontu

2026-08-10 08:35

[ TEMATY ]

Warszawa

kościół św. Anny

Akademicki kościół św. Anny

TVP3Warszawa/zrzut ekranu

Liczne spękania

Liczne spękania

Stojący na brzegu nadwiślańskiej skarpy kościół świętej Anny, jeden z najcenniejszych zabytków Warszawy, pęka. Trwają przygotowania do remontu inżynieryjno-konserwatorskiego, by ustabilizować sklepienie oraz żeby przeprowadzić konserwację polichromii - informuje TVP info.

Główny ośrodek duszpasterstwa akademickiego w Warszawie stoi na niestabilnym gruncie i pęka. Sklepienie wymaga natychmiastowej interwencji.
CZYTAJ DALEJ

Mozambik: napad na dom sióstr franciszkanek; trzy osoby ranne

2026-08-11 15:41

[ TEMATY ]

Mozambik

napad

Adobe Stock

ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE

ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE

Co najmniej trzy osoby zostały ranne w następstwie ataku nieznanych sprawców na dom Sióstr Franciszkanek Najświętszego Serca Jezusa. Do tragicznego zdarzenia doszło w miejscowości Mecubri, położonej w archidiecezji Nampula, na północy Mozambiku. Jak poinformował miejscowy metropolita abp Inácio Saure, wśród poszkodowanych osób, które trafiły do szpitala są dwie zakonnice oraz pilnujący domu ochroniarz. Stwierdził, że atak wpisuje się w falę przemocy wobec chrześcijan w tej byłej portugalskiej kolonii, a także świadczy o widocznym w ostatnim czasie drastycznym wzroście przestępczości w Mozambiku.

Informację o napadzie na dom zakonny potwierdziła portugalska sekcja organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, dementując krążące w mediach społecznościowych informacje, jakoby zakonnice zostały zgwałcone przez agresorów. Sprecyzowała, że w ataku najbardziej ucierpiał mężczyzna pilnujący domu zakonnego, który odniósł poważne obrażenia, „a jego życie jest zagrożone”.
CZYTAJ DALEJ

Pierwsze od niemal 30 lat całkowite zaćmienie Słońca widoczne w kontynentalnej Europie

2026-08-12 07:00

[ TEMATY ]

zaćmienie Słońca

Karol Porwich/Niedziela

W środę po raz pierwszy od 1999 roku w kontynentalnej Europie będzie można zobaczyć całkowite zaćmienie Słońca. Zjawisko będzie najlepiej widoczne w Islandii i północnej Hiszpanii. Częściowe zaćmienie wystąpi m.in. w większej części Europy, w tym w Polsce.

Pas zaćmienia całkowitego rozpocznie się na półwyspie Tajmyr na północy Rosji. Potem przebiegnie Ocean Arktyczny i Grenlandię, aż trafi na Islandię. Następnie przebiegnie przez Atlantyk, Hiszpanię, skrawek Portugalii i zakończy na Morzu Śródziemnym na turystycznych wyspach, takich jak Ibiza czy Majorka. Najdłużej faza całkowita będzie widoczna na Islandii, przy klifach Latrabjar (2 minuty i 13 sekund).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję