Reklama

Pro i contra

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Fiasko nagonki na Radio Maryja

W tygodniku Newsweek Polska, który parę miesięcy temu wraz z Wprost inicjował agresywną napaść na Radio Maryja, czytamy pełną goryczy konstatację Michała Karnowskiego pt. Rydzyk wzmocniony (nr z 15 grudnia). Autor pisze m.in.:
"Ostatni weekend był dla ojca Tadeusza Rydzyka wielkim świętem. Stworzone przez niego Radio Maryja obchodziło 11. rocznicę istnienia. Do Torunia ściągnęły tysiące słuchaczy, biskupi i związani z radiem politycy. Wszyscy dumni ze sprawnego odparcia - jak mówił ojciec Rydzyk - zmasowanych ataków na rozgłośnię, (...) za radiem opowiedzieli się biskupi, wsparcie płynie od ZChN po prymasa".
Ubolewając nad błędami organizatorów nagonki, które ułatwiły wzmocnienie pozycji Radia Maryja, Karnowski pisał m.in.: "Wiele niezręczności popełniły też władze państwowe. Trzeba nie mieć za grosz wyczucia, żeby do referowania działań administracji wystawić wiceministra Wiesława Ciesielskiego, który publikował w antyklerykalnym brukowcu Fakty i Mity..."

Spartaczony film

Reklama

Nawet w jednym z mediów najagresywniej atakujących Radio Maryja pojawiło się spóźnione smętne przyznanie, że inicjujący nagonkę film Morawskiego został fatalnie spartaczony. Przyznał to nawet znany skądinąd ze skrajności sądów tropiciel rzekomego "polskiego antysemityzmu" Sergiusz Kowalski w tekście pt. Ten film to zła robota (Gazeta Wyborcza z 29 listopada). Pisał tam m.in.: "Łatwo, jak wiadomo, wylać dziecko z kąpielą. Łatwo zrobić komuś niedźwiedzią przysługę. Łatwo też zachować się jak słoń w składzie porcelany. Wszystko to udało się Jerzemu Morawskiemu w reportażu o Radiu Maryja (...). Poetyka reportażu Jerzego Morawskiego przypomina wzorce demaskatorskiego dziennikarstwa stanu wojennego".
Nader wymowna była zawarta w tekście Kowalskiego konkluzja: "Byłem wstrząśnięty - więcej takich reportaży, zwłaszcza w telewizji publicznej, a słuchalność Radia Maryja wzrośnie o dalszych parę milionów".
Nawet zdecydowanie wybraniająca film Morawskiego, jak widać rzeczniczka tego typu "dziennikarstwa śledczego" - Ewa Milewicz musiała przyznać skrajność filmu: "Bywa, że autor filmu posuwa się za daleko, np. nazywa dealerkami panie przynoszące w reklamówkach pieniądze od ojca Rydzyka do kantorów. To nadużycie. Dealerami nazywa się przecież handlarzy narkotyków, a ci narażają życie i zdrowie ludzi. Użycie słowa dealerka wobec parafianek o. Tadeusza Rydzyka ani do nich nie pasuje, ani do niego" (tekst Bronię Morawskiego w Gazecie Wyborczej z 29 listopada).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zamach na wolność słowa

W ocenie Waldemara Żyszkiewicza (tekst Kościółek w Kościele, Tygodnik Solidarność z 13 grudnia): "Niedawny atak na Radio Maryja był starannie przygotowany. Rozpisany na głosy, podzielony na fazy. Wprawdzie tym razem się nie powiódł, a radio wyszło zeń może nawet doraźnie wzmocnione, ale warto przeanalizować okoliczności tego zamachu na wolność słowa w Polsce. I w porę wyciągnąć wnioski.
Rządzący obóz lewicy jeszcze raz dowiódł, że stosunki państwo-Kościół traktuje wyłącznie w kategoriach bieżących taktyki politycznej. Instrumentalnie. W okresie starań o członkostwo w UE postkomuniści kokietują wprawdzie hierarchów polskiego Kościoła, by zapewnić sobie co najmniej ich neutralność, ale nie można mieć złudzeń: za plecami Millera, który nie przepuści żadnej okazji, aby pokazać się u boku Jana Pawła II, czai się już Jaruga-Nowacka z feministkami. Minister Ciesielski z antyklerykałami z Faktów i Mitów. Poseł Gadzinowski z groźnym skandalistą Urbanem. Także wielu innych (...). Z punktu widzenia ateistycznej lewicy grzechem pierworodnym Radia Maryja jest jego niezależność. Natomiast głoszony przez gości i słuchaczy radia eurosceptycyzm czy wręcz euronegatywizm to tylko jedno z wielu mniejszych przewinień, których naganność zależy od aktualnej linii partii.
Gorzej, że do walki z radiem włączyły się także środowiska głoszące tzw. katolicyzm otwarty, czyli - kolokwialnie rzecz ujmując - katolewica. (...)
Nie jest to liczna grupa. Wystarczy przypomnieć, że kierowany przez ks. red. Bonieckiego tygodnik - przy 6-7 tysiącach sprzedawanych egzemplarzy - stał się już całkiem niepowszechny. Tym bardziej mogła zaskoczyć skwapliwość, z jaką niektórzy reprezentanci tego swoistego kościółka w Kościele wzięli udział w zmasowanym ataku na o. Tadeusza Rydzyka. Zdecydowali się na to, choć polska hierarchia kościelna jasno dała do zrozumienia, że nie dopuści do ograniczenia niezależności toruńskiej rozgłośni, stanowiącej tak ważny element w panoramie polskich mediów katolickich. Widocznie jednak apetyt katolewicy na to radio przeważył nad potrzebą zachowania jedności..."

Czytelnicy "Rzeczpospolitej" burzą się

Rzeczpospolita kolejny raz wyraźnie się odsłoniła w sprawie nagonki na Radio Maryja. Kolejny raz, tak jak przy agitkach Rzeczpospolitej na temat Jedwabnego, wyszła na jaw cała stronniczość tego dziennika, tak starannie przez lata próbującego budować mit o swoim obiektywizmie. Pod kierownictwem Macieja Łukasiewicza Rzeczpospolita niejednokrotnie w ostatnich latach posuwała się aż do tendencyjności sięgającej bruku i godzącej w wartości chrześcijańskie i patriotyzm. Dość przypomnieć choćby niektóre pełne wulgaryzmów i chamstwa teksty Tomasza Jastruna. Dodajmy, że wcześniej Rzeczpospolita piórem Aliny Grabowskiej popisała się iście szaleńczymi pomówieniami o "antysemityzm", które wywołały rozliczne protesty.
Pod tym względem ton nadaje sławetny felietonista Rzeczpospolitej podpisujący się jako "Kronikarz", który za "antysemityzm" uznał kiedyś nawet to, że ktoś wspomniał o żydowskiej narodowości sławetnego aferzysty i mafioso Dawida Bogatina.
W ostatniej nagonce na Radio Maryja Rzeczpospolita wyróżniła się nie tylko prawdziwie skandalicznym dwuczęściowym tekstem Jerzego Morawskiego, współgrającym z jego oszczerczym filmem telewizyjnym. Głos zabrał nawet sam redaktor naczelny tego dziennika Maciej Łukasiewicz w tekście pt. Sekrety ojca dyrektora, z grubej rury waląc w Radio Maryja za jego rzekome "kłamstwa" i "antysemityzm" (Rzeczpospolita z 26 listopada). Zarówno tekst Morawskiego, jak i komentujący tekst naczelny redaktor Rzeczpospolitej spotkali się z bardzo ostrymi reakcjami części czytelników Rzeczpospolitej. Oto jakże wymowne stwierdzenia z listu jednego z nich, drukowanego w Rzeczpospolitej z 5 grudnia (podejrzewam, że redakcja Rzeczpospolitej nie zdobyła się na przedstawienie prawdziwie szerokiej gamy listów, które napłynęły do niej w związku z tą sprawą). Jerzy Baranowski z Krakowa pisał: "Z wielkim smutkiem przeczytałem artykuł dotyczący ojca Rydzyka i pana (redaktora naczelnego - red.) komentarz do niego. Gazeta, którą bardzo ceniłem za obiektywność i wiarygodność, wkomponowała się w kampanię przeciw Radiu Maryja. Wyniki tej kampanii są oczywiste. Wzrośnie potęga ojca Rydzyka i spadnie wiarygodność atakujących go mediów, a wszystko przez to, że kampania ta jest prowadzona nierzetelnie i nieuczciwie. Film pokazany w TVP (Imperium ojca Rydzyka - red.) był dla przeciętnego telewidza prymitywnym paszkwilem. Po obejrzeniu natychmiast przypomniała mi się legendarna rozmowa w więzieniu Lecha Wałęsy z bratem na temat pieniędzy i późniejszy reportaż pokazywany w TVP przez Jerzego Urbana. Film o ojcu Rydzyku miał taki sam wydźwięk. Pan, panie redaktorze, powielił ten sam schemat na łamach Rz, choć ze względu na styl i zawartość merytoryczną reportażu nigdy nie powinien być zamieszczony na łamach Rzepy. Nie mam nic przeciwko zajmowaniu się tematem Radia Maryja, ale nie w takim stylu. Jeżeli martwią pana finanse radia, to dlaczego nie koncentrujecie się państwo na pytaniach do urzędów skarbowych. Przecież w Polsce, państwie prawa, urzędnicy skarbowi mogą zniszczyć każdego, a nic nie wiedzą o o. Rydzyku? Jedno jest pewne, o. Rydzyk nikomu pieniędzy nie ukradł, natomiast giną miliardy budżetowych złotych w funduszach, w ZUS (do dziś kilkanaście milionów obywateli nie wie, jaki jest ich kapitał emerytalny) i tutaj brakuje determinacji w tropieniu złodziei. Radio Maryja jest radiem prywatnym i nie ma dla mnie znaczenia, jakie opinie są tam głoszone, bo utrzymuje się z dobrowolnych datków. Natomiast TVP (tak zwana publiczna) pokazuje Leszka Millera i informuje, jak nam będzie dobrze w Unii Europejskiej za moje pieniądze, i to mnie martwi. Dlaczego nie pisze pan, że problemem jest to, iż media publiczne są mediami partyjnymi. Wielu boli wzrastająca potęga o. Rydzyka i Radia Maryja. Potęga ta rosła i rośnie dzięki temu, że w polskich mediach brakowało opinii głoszonych przez o. Rydzyka, a media są ponoć wolne i obiektywne. Referendum akcesyjne jest już przegrane, bo ludzie nie pójdą na referendum. Wiedzą o tym SLD i prezydent, wnosząc ustawę dającą furtkę wejścia do UE wbrew wynikom referendum. Niektórzy myślą, że poprzez agitki typu ataki na Radio Maryja coś da się zmienić, a to tylko powoduje, że niezdecydowani przejdą na stronę o. Rydzyka. SLD wykonuje nerwowe ruchy, które wkrótce przerodzą się w konwulsje, a skończą sromotnym oddaniem władzy PiS, LPR i Samoobronie".

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nauczyciel bije dziecko? Między ideałem a bezradnością

2026-01-30 21:22

[ TEMATY ]

Andrzej Sosnowski

Red.

Andrzej Sosnowski

Andrzej Sosnowski

Przemoc w szkole zawsze jest złem – bez względu na okoliczności. Ale jeśli kolejne dramatyczne zdarzenia z udziałem nauczycieli i uczniów sprowadzimy wyłącznie do potępienia jednostki, przeoczymy systemowy problem, który narasta od lat. W Głogowie nauczyciel techniki miał dopuścić się agresji wobec 12-letniego ucznia. Sprawa trafiła do prokuratury. To nie tylko incydent. To sygnał alarmowy.

Zacznijmy jasno: nauczyciel nie ma prawa bić, szarpać ani wyzywać ucznia. Każdy taki czyn jest naruszeniem prawa, etyki zawodowej i zaufania społecznego. Obdukcja, zgłoszenie na policję i do prokuratury – to naturalna, konieczna droga. Odpowiedzialność indywidualna musi zostać wyciągnięta.
CZYTAJ DALEJ

Rozważania na niedzielę: Największe kłamstwo o szczęściu

2026-01-30 13:21

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Materiał prasowy

Wschodnia przypowieść o sułtanie, którego mogła uratować jedynie „koszula człowieka szczęśliwego”, wprowadza nas w mądrość zawartą w Ewangelii. Nie chodzi o idealizowanie niedostatku, lecz o uważność, wdzięczność i zaufanie, które pozwalają zobaczyć sens mimo strat i niepewności. To propozycja nowej perspektywy - by szukać szczęścia nie tyle w kolejnych nabytych warstwach, ile w tym, co pozostaje – nawet gdy wszystko inne odpadnie.

Edward Rickenbacker, pionier lotnictwa i bohater wojenny, przez 24 dni dryfował na Pacyfiku z kilkoma towarzyszami po awaryjnym wodowaniu. Przeżyli dzięki prostym, wręcz skrajnym środkom i codziennej modlitwie: łapali deszcz do ubrań, jedli przypadkowo złapaną mewę, z jej wnętrzności zrobili przynętę na ryby. Po latach Rickenbacker mówił, że dopiero gdy człowiekowi pozostaje samo życie, uczy się właściwego stosunku do rzeczy. Co piątek karmił mewy na wybrzeżu – gestem wdzięczności za ocalenie.
CZYTAJ DALEJ

W diecezji sosnowieckiej w lutym ukaże się raport komisji ds. nadużyć; bp Ważny: chcemy być słowni

2026-01-31 07:33

[ TEMATY ]

bp Artur Ważny

Karol Porwich/Niedziela

Bp Artur Ważny

Bp Artur Ważny

Przez lata nie wyobrażaliśmy sobie w ogóle jako społeczeństwo, też jako Kościół, że to jest taka trauma. Myśleliśmy, że to jest doświadczenie związane z szóstym przykazaniem, a dziś wiemy, że to dotyka piątego przykazania: nie zabijaj, czyli wręcz czasem uderza w życie człowieka - powiedział w rozmowie z Polskifr.fr ordynariusz sosnowiecki bp Artur Ważny. W lutym w tej diecezji ukaże się raport komisji ds. nadużyć.

Bp Ważny objął diecezję sosnowiecką w 2024 r. w trudnym dla niej czasie. Od tego momentu udało mu się lepiej poznać lokalny Kościół. „Przebywanie z ludźmi, przebywanie z kapłanami, pokazuje mi, jak bogaty to jest Kościół, różnorodny. On się składa z części trzech różnych diecezji i każda ma swoje bogactwo - opowiedział rozmówca Polskifr.fr. - To jest lud ciężkiej pracy i widzę, że to są też ludzie twardo stąpający po ziemi, ale też ci, co zostali w Kościele są bardzo oddani, bardzo z Kościołem związani”. Ordynariusz podziwia wielu lokalnych kapłanów, którzy „w niełatwej sytuacji potrafią prowadzić parafię i wciąż są chętni, żeby być proboszczami”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję