Reklama

Pochylić się nad chorym

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na działalność Charytatywnego Punktu Wydawania Leków „Communio in Christo”, istniejącego od 14 lat przy parafii św. Jacka w Częstochowie, można spojrzeć przez pryzmat wielkich liczb - rocznie za jego pośrednictwem rozprowadza się ok. 3 tony leków. Można też patrzeć przez pryzmat pojedynczego chorego, który otrzymuje tutaj niezbędne lekarstwa, na wykupienie których go nie stać.
Punkt wydawania leków zorganizował proboszcz parafii św. Jacka i przedstawiciel na Polskę „Communio in Christo” - ks. Józef Zielonka, który troszczy się także o systematyczne zaopatrywanie go w leki. „Zadaniem «Communio in Christo» jest niesienie pomocy wszystkim potrzebującym wsparcia duchowego i materialnego: chorym i cierpiącym, narkomanom i alkoholikom, dzieciom ze środowisk zagrożonych - mówi ks. Józef Zielonka. - Dlatego w 1992 r. powołaliśmy Charytatywny Punkt Wydawania Leków, w którym znajdują się leki dopuszczone do obrotu w Polsce, mające atesty i aktualny termin ważności.
Leki nie trafiłyby do potrzebujących, gdyby nie pomoc międzynarodowego wolontariatu - osób indywidualnych, Association Resiac Bon Secours oraz Zakonu Kawalerów Maltańskich. Przygotowany transport - ok. 400-500 kg - leków trzeba też odebrać, uzyskać stosowne zezwolenia na wywóz za granicę i przywieźć do Częstochowy. Część lekarstw trafia do szpitali - zarówno świeckich, jak i prowadzonego przez Zakon Bonifratrów Szpitala w Łodzi, a także do domów pomocy społecznej i domów dziecka. Jednak głównymi odbiorcami są emeryci i renciści, dla których realizacja recepty od kardiologa czy neurologa oznacza kryzys w domowym budżecie. „Zdarza się, że nie mamy jakieś leku, a chorego nie stać na jego wykupienie. Wtedy płacimy za realizację recepty w innej aptece - mówi ks. Zielonka. - Pomagamy również w sprowadzaniu drogich leków specjalistycznych, stosowanych np. w chorobach nowotworowych”.
Osobną grupę stanowią leki przeznaczone dla chorych na AIDS czy ułatwiające opanowanie głodu alkoholowego. Ważną formą działalności tego Punktu jest również włączanie się w wyposażanie placówek służby zdrowia i domów pomocy społecznej przez sprowadzanie od zagranicznych ofiarodawców łóżek i specjalistycznego sprzętu.
„Przez pierwsze pół roku pracowałyśmy w stacji opieki Caritas bez wynagrodzenia, a ks. Ksawery Sokołowski, ówczesny dyrektor Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, sponsorował nam paliwo do samochodów - wspomina Agnieszka Milka, pielęgniarka. - Obecnie mamy pod opieką 17 chorych, chociaż NFZ na podstawie umowy przekazuje środki tylko dla 13 osób”.
Stacja została zorganizowana w 2000 r. Jej zadaniem jest opieka nad chorymi, którzy w innym przypadku najprawdopodobniej trafiliby do szpitali. Każda pielęgniarka codziennie odwiedza pacjentów, których ma pod opieką. Do jej obowiązków należy mycie i przebranie chorego, gimnastyka usprawniająca, podanie posiłku i leków, a także - w zależności od lekarskich zleceń - inne czynności: zastrzyki, kroplówki, cewnikowanie, opatrunki, pomiar cukru we krwi. Wykaz, określony prze NFZ obejmuje ok. 40 czynności, do których zobowiązane są pielęgniarki sprawujące opiekę nad chorymi w domach, ale tak naprawdę, czynności tych jest znaczenie więcej, bo słabemu, samotnemu człowiekowi trudno odmówić.
Pielęgniarki ze stacji opieki są doskonale przygotowane do tej pracy - nie tylko zawodowo, ale także pod względem psychologicznym. Jednych chorych trzeba pocieszać, innych mobilizować do ograniczonej chociaż aktywności. Wspólną chorobą jest samotność naszych podopiecznych - mówi Agnieszka Milka. - Dlatego wielu z nich tak bardzo się do nas przywiązuje, traktuje jak najbliższą osobę, powiernika i przyjaciela. Nie ma w tym nic dziwnego: ja jestem u chorego codziennie, a rodzina raz w tygodniu. Sąsiedzi czy wspólnota parafialna rzadko interesują się losem samotnego, schorowanego człowieka. Najbardziej mnie boli, gdy wychodzę od chorego ze świadomością, że aż do mojej następnej wizyty nie będzie miał się do kogo odezwać. Dlatego mam dwa marzenia: aby wokół każdej z tych osób powstał krąg ludzi życzliwych, utrzymujących z nimi stały kontakt, i aby takich stacji jak nasza powstało znaczenie więcej”.
Tymczasem wbrew oczywistej prawdzie, że opieka w domu chorego jest znaczeni tańsza niż w szpitalu czy w domu pomocy społecznej, stacje opieki pielęgniarskiej Caritas są niechętnie wspierane przez NFZ. Stacji w Częstochowie ograniczono środki w porównaniu z ubiegłym rokiem i chociaż każda pielęgniarka ma pod opieką więcej pacjentów niż przewiduje kontrakt, więcej już nie są w stanie przyjąć.
W parafii archikatedralnej pw. Świętej Rodziny działa parafialna przychodnia lekarska. „Uważam, że nasz stosunek do chorych powinien być samarytański, a kontakt szczególnie bliski - mówi kierownik tej placówki lek. med. Włodzimierz Mierzwa. - Czy nam się to udaje? Nie do mnie należy ocena, ale sądząc po tym, że pacjentów nam przybywa, wydaje się, że spełniamy te założenia”.
W przychodni jest zatrudnionych 4 lekarzy internistów i laryngolog. Przychodnia jest czynna w godz. od 8.00 do 18.00. Rozszerzenie jej działalności na razie nie będzie możliwe z uwagi na brak pomieszczeń, a także z przyczyn finansowych. Specyfiką pracy tej placówki jest opieka nad Przytuliskiem dla bezdomnych w Częstochowie. Stwarza to problemy, ponieważ wśród podopiecznych tej placówki zdarzają się osoby nieubezpieczone. „Nie odmawiamy pomocy nikomu - mówi lek. med. Włodzimierz Mierzwa. - Problemy zaczynają się wtedy, kiedy potrzebna jest opieka długofalowa, bądź też skierowanie do specjalisty. Tymczasem każda osoba niemająca zatrudnienia może w prosty sposób rozwiązać problem z ubezpieczeniem, zgłaszając się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej”.
Przychodnia współpracuje z kapłanami tej parafii. Jest to szczególnie korzystne w docieraniu do osób potrzebujących pomocy oraz przy organizowaniu akcji profilaktycznych, np. badań spirometrycznych czy też badania gęstości kości. „Bardzo sobie cenię współpracę z proboszczem ks. Stanisławem Gębką, jego troskę o ludzi chorych, życzliwość, z jaką przyjmuje każdą naszą prośbę - mówi dr Włodzimierz Mierzwa. - Klimat tej współpracy uzmysławia nam na co dzień zasady, którymi lekarz powinien się kierować w swojej pracy, oraz to, że jako katolicy jesteśmy zobowiązani świadczyć o naszej wierze także przez uczynki”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Siostry z Domu Chłopaków w Broniszewicach: Jesteśmy zszokowane. Nie wiemy, gdzie trafią dzieci. Do nas już nie...

2026-04-22 20:25

[ TEMATY ]

Siostry Dominikanki

szok

Broniszewice

Dom Chłopaków

Łukasz Brodzik

Siostry Dominikanki prowadzą Dom Chłopaków od 75 lat. Teraz grozi mu zamknięcie

Siostry Dominikanki prowadzą Dom Chłopaków od 75 lat. Teraz grozi mu zamknięcie

Jesteśmy zszokowane. Nie wiemy o co chodzi. Naprawdę nie wiemy, gdzie trafią dzieci, z którymi rodziny już sobie nie radzą. Do nas już nie... - mówią portalowi niedziela.pl Siostry Dominikanki, które prowadzą sławny już na całą Polskę Dom Chłopaków w Broniszewicach. Po ostatnich propozycjach zmian ustawy przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, do tego ośrodka od nowego roku nie będą już mogły być przyjmowane kolejne dzieci.

Ogromne oburzenie opinii publicznej wywołały decyzje ministerstwa, które ostatnio opisały Siostry w mediach społecznościowych.
CZYTAJ DALEJ

Największe i jedyne pragnienie Boga – nasze wieczne szczęście

2026-04-23 12:43

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

To jest największe i jedyne pragnienie Boga – nasze wieczne szczęście. I jeśli nawet nas karci, to tylko dlatego, abyśmy mieli wieczne szczęście, abyśmy się nie pogubili na drogach świata, a jeśli się pogubiliśmy, abyśmy odnaleźli właściwą drogę do Niego i bezpiecznie doszli ku obfitości życia wiecznego.

1. Woła on swoje owce po imieniu. W oczach Boga nikt nie jest anonimowy. Każdy z nas, mały czy wielki, bogaty czy biedny, osoba wpływowa czy bez znaczenia, młody czy star szy wiekiem – dla Boga każdy jest jedyny, ważny, wyjątkowy. Nikt zatem nie może czuć się pominięty czy niedostrzeżony. Wszyscy ludzie, każdy z nas, są członkami rodziny Jezusa. Każdemu z ludzi Chrystus rezerwuje czas, tak długi, jakiego potrzebuje, aby mógł się odnaleźć w natłoku różnych spraw i problemów, w kontekście cierpienia czy choroby, sytuacji smutnych czy radosnych. Chrystus mnie widzi i wie, czego potrzeba mi najbardziej, za czym tęsknię, czego się boję, czego pragnę… Bóg widzi, kim jestem i widzi mnie takim, jaki jestem. Nawet jeśli Mu nic nie mówię, On o tym wie i to widzi. Bywa często tak, że nie wiem, w jakich słowach opowiedzieć Bogu o tym, co mnie spotyka, czego doświadczam, co mnie boli lub smuci. Lecz On wie o tym na długo przedtem, zanim ja Mu o tym opowiem. I to jest piękne! Prawda o tym rodzi nadzieję, rozwesela serce. Ewangelia mówi ponadto: Wyprowadza je. Jezus „wyprowadza” nas „na zewnątrz”. Czyli gdzie? Jezus nie trzyma nas w naszych trudnościach. Nie są Mu miłe nasze cierpienia, strapienia, lęki, niepokoje. Owszem, zna je, ale nie jest bez silny względem nich. Jest Bogiem, dlatego może i chce „wy prowadzić” nas na zewnątrz, poza nie, na nowe przestrzenie. Kiedy to czyni? I w tym właśnie jest problem. Wyłącznie On, Bóg, zna czas i miejsce, kiedy i gdzie nas wyprowadza. Ważne więc, aby Mu zaufać. Wiara mówi, że nasz Bóg jest Bogiem wielkich perspektyw, przestrzeni otwartych, wizji szerokich, przyszłości bez granic. Jezus Chrystus jest Panem życia, nie śmierci.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Ryś na Kasprowym Wierchu: góry mają moc nawracania

2026-04-25 19:53

[ TEMATY ]

kard. Ryś

Kasprowy Wierch

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

W górach nie potrafisz się nie pomodlić, bo jest tu tak wyjątkowo. Góry mają moc nawracania - powiedział kard. Grzegorz Ryś w czasie Mszy św. przy ołtarzu polowym na Kasprowym Wierchu nieopodal tamtejszego Obserwatorium Meteorologicznego. Metropolita krakowski uczestniczył w sobotę 25 kwietnia w XVIII Spotkaniu Przyjaciół Kasprowego Wierchu.

Kard. Grzegorz Ryś przyznał, że lubi odprawiać Msze św. na różnych górskich szczytach, ma ich już na swoim koncie sporo, wymienił m.in. Rysy. - Po co w górach odprawiać Msze św.? One przecież same nie zaśpiewają Chwała na wysokości. Potrzebujemy tutaj wyjść, by one - te wszystkie szczyty dookoła - mogły pomodlić się naszymi ustami - zauważył kard. Grzegorz Ryś. - W górach nie potrafisz się nie pomodlić, bo tak tutaj jest wyjątkowo, w końcu góry mają moc nawracania - podkreślił hierarcha.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję