9 maja 2004 r. w parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Bełchatowie miał miejsce odpust parafialny. Uroczystej Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił ks. dr Janusz Lewandowicz - rektor
Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi. W swoim słowie Kaznodzieja nawoływał do tego, aby ludzie budowali swoje życie w oparciu o właściwe postawy moralne, ukazując przykład mężnej wiary św. Stanisława.
Uformowane sumienie i głęboka wiara rodzin mają stanowić zaporę przeciwko złu, marnotrawstwu, deprawacji młodego pokolenia, jakie w Polsce postępuje. Tylko człowiek autentycznej wiary może stanowić przykład
dla zagubionych i zmęczonych życiem.
Po Mszy św. odbyła się procesja eucharystyczna, w której niesione były relikwie Świętego. Na uroczystość na czele z ks. kan. Januszem Krakowiakiem przybyli kapłani z dekanatu: ks. kan. Sławomir Orłowski,
ks. kan. Władysław Staśkiewicz, ks. prob. Ryszard Rydlak, ks. Mariusz Lampa, ks. Mariusz Jersak, ks. Krzysztof Basztabin, ks. Mirosław Marczak, ks. Alojzy Kwiatkowski, ks. Andrzej Szymaniec, ks. Marek
Szteliga, ks. Andrzej Skawiński, Księża Sercanie, obecni byli także miejscowi Kapłani wraz z ks. kan. Pawłem Augustyniakiem.
Dzień Matki
26 maja br. również zapisze się na trwałe w pamięci wspólnoty św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Bełchatowie, ponieważ na uroczystej Mszy św. w intencji matek nie zabrakło także mam kapłanów. Najświętszą
Ofiarę sprawowali kapłani: ks. kan. Paweł Augustyniak, ks. Andrzej Wasiak i ks. Daniel Rylski.
Ks. Daniel w homilii podkreślił niepowtarzalną rolę, jaką ma pełnić każda matka w wychowaniu dziecka. „Powinna nie tylko prowadzić potomstwo do Boga, ale ma być pierwszą nauczycielką wiary.
Przez pryzmat świadectwa wiary matki dziecko poznaje Boga. Matka jest po to, aby uśmiech nie wygasł w naszych domach. Pieczołowicie ma pielęgnować w rodzinie najcenniejsze wartości wiary, tradycji, kultury.
Zasługuje na szacunek i miłość, niejednokrotnie to dzięki modlitwie matek, synowie wybierają służbę kapłańską. Kochane Mamy, szczególnie w tym dniu ogarniamy was swoją miłością i życzliwością, dziękując
za wasz trud, poświęcenie, uśmiech i matczyne serce. Niech Bóg wam stokrotnie wynagrodzi”.
Po Mszy św. miał miejsce montaż słowno-muzyczny, podkreślający niezastąpioną rolę matki w życiu człowieka zaprezentowany przez parafialną scholę dziecięcą. Uroczystość uświetniła swoją grą kapela
z parafii Suchcice.
W Polsce nie ma rzetelnego spojrzenia na relacje z Żydami i judaizmem ani szczerej rozmowy wewnątrz Kościoła na ten temat - uważa ks. prof. Waldemar Chrostowski. Zdaniem wybitnego biblisty także Dzień Judaizmu w Kościele katolickim często nie ma wiele wspólnego z perspektywą religijną i teologiczną, bo nabrał charakteru politycznego. W obszernej rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną duchowny mówi o swojej osobistej i naukowej przygodzie z Biblią, doradza jak czytać Pismo Święte, prostuje nieporozumienia wokół słów Jana Pawła II o Żydach jako "starszych braciach w wierze" i opowiada o swojej pasji filatelistycznej. 1 lutego ks. prof. Waldemar Chrostowski, laureat watykańskiej Nagrody Ratzingera, skończył 75 lat.
Tomasz Królak (KAI): Pisze psalmista, że miarą „miarą naszych lat jest lat siedemdziesiąt lub, gdy jesteśmy mocni, osiemdziesiąt”. Jak się Ksiądz profesor czuje mając za sobą lat 75?
Kiedy wiele lat temu pierwszy raz jechałem na pielgrzymkę do Rzymu, z niebywałym zachwytem oglądałem liczne miasta położone na bardzo wysokich i wąskich górach. W sposób zachwycający upiększały okolicę oraz świadczyły o geniuszu budowniczych. Słowa podziwu wypowiedzieliby zapewne znawcy arkanów sztuki obronnej oraz architekci krajobrazu. Miasto od zarania dziejów było synonimem dostatku i pełni. Zaspokajało niemal wszystkie ludzkie potrzeby: materialne, duchowe i intelektualne. Dawało poczucie komfortu i bezpieczeństwa, było obiektem marzeń i westchnień. Nieprzypadkowo czytamy w Apokalipsie św. Jana: „I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża” (21, 2). Otóż my, chrześcijanie, mamy być jak miasto położone na górze. Miało ono bowiem zawsze i tę właściwość, że lampy uliczne świeciły w nim przez całą noc, dając możliwość odnalezienia się na jego terenie i uchwycenia kierunków. Nie tylko mieszkańcom, także innym. Ono świeciło całej okolicy i dosłownie nie było w stanie się ukryć. Każdy przyjaciel Jezusa jest solą i światłem. Chrześcijanie poprzez wierność Ewangelii chronią prawdziwe wartości przed zepsuciem – podobnie jak każda dobra sól konserwuje żywność, ale także nadają światu smak – tak jak szczypta soli poprawia smak pokarmów, np. sałatki. Jesteśmy dosłownie „konserwatorami” Wartości (pisanych wielką literą) i autentycznymi, a nie sztucznymi „polepszaczami smaku” wspólnoty społecznej. I to nie może się dokonywać wyłącznie w moim prywatnym domu, w czterech ścianach mego pokoju i w „więzieniu” własnej duszy. Dzisiejsza Ewangelia zadaje zdecydowany kłam poglądowi, który od lat jest nam, niekiedy z okrucieństwem, wręcz wpajany, że „wiara to sprawa prywatna”. Nigdy nie była i nigdy nie będzie prywatna, gdyż to jest niemożliwe. Jako najpiękniejsza i największa wartość ma służyć każdemu poszukującemu człowiekowi, zawsze i wszędzie. Jezus Chrystus – Droga, Prawda i Życie – chce dotrzeć do wszystkich ludzi bez wyjątku. Czyni to przez swych uczniów-misjonarzy. Koniecznie musimy przypomnieć tutaj słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w Lubaczowie: „Wiara i szukanie świętości są sprawą prywatną tylko w tym sensie, że nikt nie zastąpi człowieka w jego osobistym spotkaniu z Bogiem, że nie da się szukać i znajdować Boga inaczej niż w prawdziwej wewnętrznej wolności. Ale Bóg nam powiada: «Bądźcie świętymi, ponieważ Ja sam jestem święty!» (Kpł 11, 44). On chce swoją świętością ogarnąć nie tylko poszczególnego człowieka, ale również całe rodziny i inne ludzkie wspólnoty, również całe narody i społeczeństwa” (3 czerwca 1991 r.). Aby to było możliwe, musimy być autentyczni. Sól bywa jednak czasami skażona obcymi domieszkami, a świeca niekiedy bardziej kopci niż świeci. Niestety. Uważajmy na to. W Rzeszowie 2 czerwca 1991 r. papież przestrzegał nas konkretnie: „Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim”. I powtórzmy: soli w potrawie bywa naprawdę niewiele, a jednak daje smak!
Na pierwszy rzut oka to zwykła fotografia radosnego zakonnika. Jednak za uśmiechem „brata Augusto” kryje się jedna z najbardziej wstrząsających historii wierności tajemnicy spowiedzi w XX wieku. Papież Leon XIV otworzył drogę do jego beatyfikacji.
Oficjalne zdjęcie Augusto Ramíreza Monasterio (szerzej znanego jako brat Augusto) przedstawia uśmiechniętego franciszkanina w brązowym habicie, spokojnie stojącego w ogrodzie. To, co wygląda na sielankowy portret, jest w rzeczywistości dokumentacją zbrodni. Fotografia powstała w czerwcu 1983 roku, zaledwie chwilę po tym, jak zakonnik przetrwał wielogodzinne, brutalne tortury z rąk gwatemalskiego wojska.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.