W Bazylice św. Andrzeja Apostoła w Olkuszu od 4 do 6 września gościła figura św. Michała Archanioła w kopii słynnej figury z sanktuarium na Gargano. Duchowe wydarzenie przygotował proboszcz parafii ks. Mariusz Karaś.
Przed wieczorną Eucharystią 4 września wierni zgromadzili się przed świątynią od strony Rynku i trwali w modlitwie, czekając na przybycie figury. O godz. 18 odprawiona została Msza święta z uroczystym powitaniem figury. Wieczorem zaplanowano również „Wieczór ze św. Michałem Archaniołem”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W kolejnym dniu – dniu modlitwy przed figurą – odmówiono Różaniec, Koronkę do św. Michała Archanioła, był też czas na adorację Najświętszego Sakramentu. Po Mszy świętej dla chorych i osób starszych modlono się o uzdrowienie i uwolnienie z nałogów. Nawiedzenie zakończyło się w niedzielę, 6 września. Eucharystii kończącej nawiedzenie przewodniczył bp Artur Ważny. Po Liturgii biskup odczytał Akt Zawierzenia Miasta i Parafii św. Michałowi Archaniołowi. Pamiątką peregrynacji pozostanie figura Anioła Stróża Parafii przy bazylice, którą biskup poświęcił tego dnia.
Nasz orędownik
Reklama
Homilie podczas peregrynacji głosił ks. Roman Tupaj, michalita, który przez lata jeździł do parafii w całej Polsce jako oficjalny kaznodzieja i rekolekcjonista towarzyszący figurze. – Diabeł stracił miejsce w niebie przez człowieka, dlatego nienawidzi człowieka z całej swojej mocy i siły. I robi wszystko, byśmy nie zajęli jego miejsca w niebie. Ta wojna, która się toczy, to nie jest wojna krwi i ciała, to nie jest wojna oręża – to jest walka duchowa. Walka duchowa o całą ludzkość, ale i o poszczególnego człowieka. Zły robi wszystko, abyśmy nie znaleźli się na jego miejscu w niebie. Ale mamy wielkiego orędownika w niebie, który przychodzi nam z pomocą. Jest nim św. Michał Archanioł – podkreślił ks. Roman Tupaj.
W algorytmach smartfonów
Na zakończenie peregrynacji bp Artur Ważny wskazał, że choć figura św. Michała Archanioła odjedzie z parafii, to on nigdzie nie odchodzi. – On tu zostaje, bo jest ontologiczną koniecznością. Jest patronem na nasze mroczne, skomplikowane czasy. Dlatego powinniśmy się z nim zaprzyjaźnić. Neurobiologia i psychologia społeczna tłumaczą to bezlitośnie: nasze mózgi uzależniły się od dopaminy, którą dają nam wirtualne lincze. Kiedy ktoś błądzi, niszczymy go w mediach społecznościowych. Algorytmy wielkich korporacji monetyzują nasz gniew, promując tzw. kulturę wykluczenia. Tolerujemy falę hejtu, podajemy ją dalej. Święty Michał Archanioł wkracza w to z całą stanowczością. On, obrońca wspólnoty przed zagrożeniami duchowymi, uczy nas: Nie ma dziś nic bardziej rewolucyjnego i odważnego niż pójście do drugiego człowieka i porozmawianie z nim w cztery oczy. Prawdziwa walka duchowa nie toczy się w chmurach – ona toczy się w algorytmach naszych smartfonów, w tym, czy wyślesz kolejny jadowity komentarz, czy zamilkniesz – powiedział hierarcha.
Efekt widza
Reklama
Przypomniał, że żyjemy w świecie, o którym socjologia mówi: „rozproszenie odpowiedzialności” albo „efekt widza”. – Widzimy zło – korupcję, niszczenie środowiska, przemoc w sąsiednim bloku, kłamstwa polityków – i odwracamy wzrok. Mówimy: „To nie moja sprawa”. Przyzwyczailiśmy się do bezprawia. Zło w przestrzeni publicznej rośnie w siłę nie dzięki potędze demonów, ale dzięki paraliżowi dobrych ludzi. Kogo wziąć na świadka, gdy czujesz się mały i bezradny? Weź św. Michała. Zaprzyjaźnij się z nim, bo on jest Księciem, który łamie nasz paraliż. On daje moc, by w zakładzie pracy, w urzędzie czy w szkole powiedzieć: „Nie zgadzam się na to. To jest złem”. On uczy nas, że obojętność jest pierwszą linią frontu, na której wygrywa szatan – podkreślił kaznodzieja.
Zmutowanie pojęć
Zaznaczył także, że w zamyśle Boga każda, nawet najsurowsza sankcja w Kościele, ma charakter leczniczy, nie niszczący. – Ma być wstrząsem defibrylatora dla umierającego serca. Często bowiem uważamy, że jak ktoś nie chce być z nami, nie myśli i nie wierzy, jak my, to go odsuwamy i atakujemy. Tymczasem tradycja patrystyczna wywraca to zdanie, pytając: „Niech ci będzie jak celnik”. A jak Jezus potraktował celnika Mateusza? Usiadł z nim do stołu! Co to jednak znaczy dzisiaj? Jesteśmy świadkami, jak pojęcia tolerancji i wolności zostały zmutowane. Pod płaszczykiem fałszywego pokoju tolerujemy absolutne zło. Obserwujemy lekkomyślność rządzących, którzy traktują państwa jak prywatne folwarki, a obywateli jak pionki na szachownicy historii. Widzimy dyktatorów gotowych wywołać wojnę, niszczących ludzkie życie i wielowiekowe dobra kultury, by zaspokoić psychopatyczne ambicje. Święty Michał Archanioł ze swoim bezkompromisowym mieczem staje na granicy, ukazując, że miłość bez prawdy jest tylko tanią iluzją. Złem nie zarządza się poprzez kompromisy. Złu mówi się „nie”. Kiedy człowiek, zwłaszcza u władzy, stawia siebie w miejsce Boga, z nieba zstępuje Archanioł z okrzykiem: „Dość!”. Michał uczy nas odważnie nazywać zło złem, kłamstwo kłamstwem, a zdradę zdradą. Uczy nas stawiania twardych, etycznych i egzystencjalnych granic, bez których społeczeństwo staje się masą prowadzoną ku przepaści – podkreślił bp Artur Ważny.
Gdzie dwaj albo trzej...
Pasterz Kościoła sosnowieckiego wskazał również, że największą chorobą zachodniego świata jest samotność. – Inżynierowie chaosu, ideolodzy i twórcy współczesnych tyranii doskonale wiedzą jedno: najłatwiej złamać i zmanipulować człowieka, który jest sam. Wyobcowany, odcięty od korzeni, zatomizowany obywatel uwierzy w każdy fake news i poprze każde zło. Dlatego św. Michał krzyczy do nas dzisiaj: Zbierzcie się! Gdzie są zebrani dwaj albo trzej w imię Jezusa, tam jest Bóg! A „Któż jak Bóg!” – to zawołanie jest wezwaniem do odbudowania żywych relacji. Najgroźniejszą bronią przeciwko machinom propagandy, kłamstwu i kulturze śmierci nie są krzyki na ulicach, ale żywa wspólnota ludzi, którzy potrafią kochać i trzymać się za ręce w imię Jezusa. Kiedy mąż i żona klękają lub siadają wieczorem w sypialni, przebodźcowani chaosem świata, i modlą się razem – dokonuje się tam potężny, egzorcyzmujący świat akt oporu. Kiedy młodzi ludzie zamiast hejtować, modlą się razem, odwiedzają samotnych i chorych w domach opieki – tam zstępuje Bóg – nauczał bp Artur Ważny.
