Reklama

Kultura

Legendarne liczebniki

Ostatnio w radiu usłyszałam wymianę zdań prowadzącego ze słuchaczem. Ten ostatni zacytował Pismo Święte. Coś w stylu: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni”. Dziennikarz skomentował, że takie legendarne cytaty nigdy się nie starzeją.

Niedziela Ogólnopolska 37/2026, str. 53

[ TEMATY ]

polszczyzna

Adobe Stock/Studio Graficzne "Niedzieli"

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nie wiem, czy ta legendarność przyszła mu do głowy przypadkiem, czy użył tego słowa świadomie. Wydało mi się ono w tym kontekście dość nieoczywiste, ale w gruncie rzeczy całkiem trafne. Wszak nie można zaprzeczyć, że Biblia pełna jest skrzydlatych słów, frazeologizmów i powiedzeń. Wszystkie one mają swoją zbiorczą nazwę: biblizmy.

Jednym z takich przykładów, który wybrzmiewa w dzisiejszej Ewangelii, jest nader efektowne połączenie nie siedem, ale siedemdziesiąt siedem. Te liczby, mające zresztą swoją bogatą symbolikę, weszły do potocznego języka i bywają używane w różnych kontekstach.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Liczby klasyfikujemy w języku polskim jako liczebniki. Ta przydatna część mowy służy nam zawsze wtedy, kiedy trzeba w sposób konkretny (np. pięć, dwoje, trzystu, ćwierć) lub mniej określony (np. parę, kilku, wiele, moc) powiedzieć o ilości lub liczbie czegoś. Albo o kolejności (np. pierwszy, trzydziesty) i innych właściwościach ilościowych (np. dwojaki, potrójny, czterokrotnie). Liczebniki istotnie porządkują nasz świat.

Zatrzymajmy się na chwilę przy rozróżnieniu: ilość i liczba. Tradycyjnie, wzorcowo wyrazy te mają ściśle określone funkcje. Kiedy mówimy o rzeczach policzalnych, używamy słowa liczba: olbrzymia liczba koni i rydwanów; pokaźna liczba pobożnych Greków; sieć pełna wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech.

Reklama

Z kolei słowo ilość obsługuje konteksty niepoliczalne: ilość ziarna używanego na siew; ustalona ilość oliwy; wino pite w nadmiernej ilości. Z tych dwóch wyrazów ogólniejsze znaczenie ma ilość, wyraz utworzony od słówka ile – a więc nadający się dobrze do informowania o wolumenie. Słownik definiuje to hasło dość ogólnie: „miara czegoś, co może być liczone, ważone lub mierzone” i daje różnorakie przykłady: ilość alkoholu, kalorii, piwa, słodyczy, tłuszczu; ilość katastrof; ilość czasu; ilość ciepła, energii, odpadów, substancji, ścieków, wody, zanieczyszczeń.

Widać z tego zestawienia, że dychotomia: policzalne – liczba, niepoliczalne – ilość nie zawsze jest przestrzegana i co więcej – przestaje być traktowana jako niepoprawna. W słowniku przy haśle ilość taki komentarz normatywny: „W słownikach normatywnych wydanych przed 1999 [słowo ilość jest] uznawane za błędne w odniesieniu do rzeczowników policzalnych”.

Dlaczego nie przywiązujemy dziś do tego tak dużej wagi jak kiedyś? Być może wynika to z naszej skłonności do oszczędzania wysiłku. Skoro istnieje słowo ogólne, uniwersalne (ilość), łatwo nam po nie sięgać w coraz to nowych kontekstach. Słowo bardziej wyspecjalizowane (liczba) w wielu sytuacjach przestaje nam być potrzebne.

Osobiście – niezależnie od poluzowania norm słownikowych – pilnuję tego rozróżnienia i do tego zachęcam. To taka mała, a ważna okazja, aby do głosu doszły staranność, uważność, a także przywiązanie do tradycji. Kiedy nie korzystamy z takich okazji, język się zmienia, ale przy tym często ubożeje. I choć błędu nie popełniamy, to jednak trochę żal...

Reklama

Jest i inna para wyrazów, które lubią nam się mylić. W tym przypadku jednak słownik nie przewiduje taryfy ulgowej. Rozróżnienie powinno być jednoznaczne. O jakie słowa chodzi? Półtora i półtorej – nieodmienne liczebniki ułamkowe. Wyrazy te mają długi staż w polszczyźnie, a wywodzą się z prasłowiańskiego wyrażenia *pol? v?tora (pół wtora) ‘pół drugiego’. Rdzeń wtóry, czyli ‘drugi’, odnajdujemy dziś w takich wyrazach, jak wtorek, powtórka czy wtórny. Konstrukcja jeden i pół wtora z biegiem czasu uprościła się do postaci półtora, która towarzyszy nam do dzisiaj. Warto zapamiętać zasadę, która w dość prosty, intuicyjny sposób reguluje użycie tego wyrazu. Decyduje rodzaj gramatyczny – tylko tyle i aż tyle.

Jeśli tworzymy połączenie ze słowami rodzaju męskiego lub nijakiego, pozostajemy przy formie półtora: półtora roku, półtora bochenka, półtora jabłka, półtora dziecka (np. w statystyce). W przypadku wyrazów rodzaju żeńskiego powinniśmy jednak wybrać formę półtorej: półtorej godziny, półtorej szklanki, półtorej gruszki.

Niepoprawne – choć niepokojąco rozpowszechnione – są formy typu *za półtorej roku. Być może użytkownicy języka postrzegają formę półtorej jako bardziej wyrafinowaną niż prozaiczne półtora? Tak może niektórym brzmieć wygłosowe -a (por. moja chata z kraja, tego kwiata jest pół świata).

To tylko przypadkowa zbieżność. My tymczasem trzymajmy się form, które opierają się na mądrości i logice języka. Kolejnymi zajmiemy się już niedługo – za nieco ponad półtora tygodnia.

Magdalena Wanot-Miśtura językoznawca, adiunkt w Instytucie Języka Polskiego na Wydziale Polonistyki UW, kierownik Laboratorium Efektywnej Komunikacji UW. Prezes zarządu Fundacji Języka Polskiego

2026-09-08 14:17

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie ma boga

Niedziela Ogólnopolska 29/2026, str. 53

[ TEMATY ]

polszczyzna

Adobe Stock/Studio Graficzne "Niedzieli"

Liturgia Słowa nie przestaje mnie frapować. Znów znajduję w niej coś, co zwraca moją uwagę pod względem językowym.


Bardzo interesujący jest fragment otwierający dzisiejsze pierwsze czytanie. Chodzi o zdanie z Księgi Mądrości: „Panie, nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim, abyś miał dowodzić, że nie osądziłeś niesprawiedliwie” (Mdr 12, 13).
W zdaniu tym kryją się co najmniej dwa językowe smaczki. Jeden z nich dotyczy frazy: nie osądziłeś niesprawiedliwie. Mamy tu dwa przeczenia – nie osądziłeś oraz niesprawiedliwie – a całość ma faktycznie wydźwięk pozytywny. Oznacza w istocie: osądziłeś sprawiedliwie. Można powiedzieć: minus i minus dają plus.
Kiedy piszemy w ten sposób, używamy konstrukcji bardziej zawiłej, którą odbiorca musi sobie „odpakować”, przetłumaczyć, sprowadzić do prostszej postaci. Strukturę taką lubią prawnicy i osoby, dla których ważna jest precyzja wypowiedzi, wszak nie zawsze można postawić znak równości między frazami: powiedział prawdę oraz nie powiedział nieprawdy. Takie ujęcie łagodzi wydźwięk wypowiedzi, bywa bardziej dyplomatyczne czy bezpieczne.
W retoryce i poezji wyróżnia się figurę o nazwie litota. Polega ona na osłabieniu wydźwięku jakiegoś określenia tak, że używa się jego zaprzeczonego przeciwieństwa, np. niegłupi zamiast mądry, niewysoki zamiast niski. Środek ten pozwala złagodzić wypowiedź i zmniejszyć „moc” użytego przymiotnika. Litota działa trochę jak eufemizm, tyle że ten ostatni łagodzi określenia negatywne, a nasza figura – także te pozytywne i neutralne.
Przy tej okazji warto powiedzieć o zjawisku typowym dla języka polskiego, związanym z użyciem cząstki nie. Chodzi o podwójne przeczenie, kiedy w zdaniu pojawia się zaimek przeczący, taki jak nikt, nic, nigdy czy nigdzie. W takiej sytuacji czasownik musimy dodatkowo wzmocnić cząstką nie.
Negacja staje się wtedy wyrazista, co dobrze widać we frazach: nikt nie wie, nic się nie zgadza, nigdy nie przychodzi, nigdzie nie ma. Choć wydaje się, że przeczy to zasadom logiki, tak właśnie ukształtowało się to w większości języków słowiańskich (por. czeskie nikdo to neví, chorwackie nitko ne zna), a także chociażby we francuskim (ne... pas, por. je sais ‘wiem’ – je ne sais pas ‘nie wiem’).
Wracając do fragmentu z Księgi Mądrości, trzeba powiedzieć, że taka podwójnie zaprzeczona konstrukcja wynika zapewne z wiernego tłumaczenia oryginału. U mojego ulubionego Jakuba Wujka, a więc w przekładzie z końca XVI wieku, znajdujemy zdanie jakże symetryczne: „Bo nie masz inszego Boga oprócz ciebie, który masz staranie o wszytkich, abyś pokazał, iż nie sądzisz niesprawiedliwie sądu”.
Tu nie dość, że mamy frazę nie sądzisz niesprawiedliwie, to jeszcze występuje inne zdublowanie: nie sądzisz sądu. We współczesnym języku raczej ograniczamy tego typu redundancję, czyli znaczeniową nadmiarowość („masło maślane”). Aczkolwiek w środowisku młodych ludzi, zwłaszcza dziewcząt i kobiet prezentujących swoje stylizacje w mediach społecznościowych, popularne stają się frazy typu: włosy włosują, makijaż makijażuje. Te nowe czasowniki mają oznaczać, że wszystko gra i elementy wyglądu budzą zadowolenie osoby mówiącej.
Z tych nieoczywistych kontekstów powróćmy (z powrotem?) do naszego zdania wyjściowego. Chciałabym jeszcze skupić się przez chwilę na ortografii.
Jeśli porównamy dwa zapisy, dawny i współczesny, zobaczymy ciekawą rozbieżność:
„Bo nie masz inszego Boga oprócz ciebie” (dawniej)
„Panie, nie ma oprócz Ciebie boga” (dziś)
Oczywiście zasady ortograficzne kształtowały się przez kolejne stulecia i często się zmieniały. Odnosi się to zwłaszcza do tzw. reguł konwencjonalnych, czyli dotyczących pisowni wielką i małą literą, a także razem i osobno. Dawna pisownia była rozchwiana szczególnie mocno.
W naszym przykładzie zdarzyło się akurat, że dwa miejsca są ortograficznie rozbieżne. Chodzi o słowa bóg/Bóg oraz ciebie/Ciebie. Jakiś czas temu pisałam już o używaniu wielkich liter w pisowni zaimków. Kiedy zwracamy się do kogoś z szacunkiem, posługujemy się właśnie wielką literą. Nie dotyczy to – przypomnijmy – naszej skromnej osoby (piszemy: mnie, mną, mój).
Ciekawa jest pisownia słowa Bóg. Wyraz ten jest taki „odruchowy” – wielu z nas przyzwyczaiło się do tego, że piszemy go wielką literą, gdyż przeważnie odnosi się on do pierwszej Osoby Trójcy Świętej. Słownik notuje jednak znaczenie ogólniejsze (od małej litery): ‘istota duchowa będąca przedmiotem kultu w religiach, które uznają istnienie wielu takich istot’.
I jeśli wnikniemy w sens naszego fragmentu, zobaczymy, że mowa tu o innych bogach, a raczej o tym, że faktycznie nie ma innych. Tak to ortografia podtrzymuje prawdę teologiczną i zatrzymuje naszą uwagę. >>n
Magdalena Wanot-Miśtura
językoznawca, adiunkt w Instytucie Języka Polskiego
na Wydziale Polonistyki UW, kierownik Laboratorium
Efektywnej Komunikacji UW. Prezes zarządu Fundacji
Języka Polskiego

W zdaniu tym kryją się co najmniej dwa językowe smaczki. Jeden z nich dotyczy frazy: nie osądziłeś niesprawiedliwie. Mamy tu dwa przeczenia – nie osądziłeś oraz niesprawiedliwie – a całość ma faktycznie wydźwięk pozytywny. Oznacza w istocie: osądziłeś sprawiedliwie. Można powiedzieć: minus i minus dają plus.Kiedy piszemy w ten sposób, używamy konstrukcji bardziej zawiłej, którą odbiorca musi sobie „odpakować”, przetłumaczyć, sprowadzić do prostszej postaci. Strukturę taką lubią prawnicy i osoby, dla których ważna jest precyzja wypowiedzi, wszak nie zawsze można postawić znak równości między frazami: powiedział prawdę oraz nie powiedział nieprawdy. Takie ujęcie łagodzi wydźwięk wypowiedzi, bywa bardziej dyplomatyczne czy bezpieczne.W retoryce i poezji wyróżnia się figurę o nazwie litota. Polega ona na osłabieniu wydźwięku jakiegoś określenia tak, że używa się jego zaprzeczonego przeciwieństwa, np. niegłupi zamiast mądry, niewysoki zamiast niski. Środek ten pozwala złagodzić wypowiedź i zmniejszyć „moc” użytego przymiotnika. Litota działa trochę jak eufemizm, tyle że ten ostatni łagodzi określenia negatywne, a nasza figura – także te pozytywne i neutralne.Przy tej okazji warto powiedzieć o zjawisku typowym dla języka polskiego, związanym z użyciem cząstki nie. Chodzi o podwójne przeczenie, kiedy w zdaniu pojawia się zaimek przeczący, taki jak nikt, nic, nigdy czy nigdzie. W takiej sytuacji czasownik musimy dodatkowo wzmocnić cząstką nie.Negacja staje się wtedy wyrazista, co dobrze widać we frazach: nikt nie wie, nic się nie zgadza, nigdy nie przychodzi, nigdzie nie ma. Choć wydaje się, że przeczy to zasadom logiki, tak właśnie ukształtowało się to w większości języków słowiańskich (por. czeskie nikdo to neví, chorwackie nitko ne zna), a także chociażby we francuskim (ne... pas, por. je sais ‘wiem’ – je ne sais pas ‘nie wiem’).Wracając do fragmentu z Księgi Mądrości, trzeba powiedzieć, że taka podwójnie zaprzeczona konstrukcja wynika zapewne z wiernego tłumaczenia oryginału. U mojego ulubionego Jakuba Wujka, a więc w przekładzie z końca XVI wieku, znajdujemy zdanie jakże symetryczne: „Bo nie masz inszego Boga oprócz ciebie, który masz staranie o wszytkich, abyś pokazał, iż nie sądzisz niesprawiedliwie sądu”.Tu nie dość, że mamy frazę nie sądzisz niesprawiedliwie, to jeszcze występuje inne zdublowanie: nie sądzisz sądu. We współczesnym języku raczej ograniczamy tego typu redundancję, czyli znaczeniową nadmiarowość („masło maślane”). Aczkolwiek w środowisku młodych ludzi, zwłaszcza dziewcząt i kobiet prezentujących swoje stylizacje w mediach społecznościowych, popularne stają się frazy typu: włosy włosują, makijaż makijażuje. Te nowe czasowniki mają oznaczać, że wszystko gra i elementy wyglądu budzą zadowolenie osoby mówiącej.Z tych nieoczywistych kontekstów powróćmy (z powrotem?) do naszego zdania wyjściowego. Chciałabym jeszcze skupić się przez chwilę na ortografii.Jeśli porównamy dwa zapisy, dawny i współczesny, zobaczymy ciekawą rozbieżność: „Bo nie masz inszego Boga oprócz ciebie” (dawniej)„Panie, nie ma oprócz Ciebie boga” (dziś)Oczywiście zasady ortograficzne kształtowały się przez kolejne stulecia i często się zmieniały. Odnosi się to zwłaszcza do tzw. reguł konwencjonalnych, czyli dotyczących pisowni wielką i małą literą, a także razem i osobno. Dawna pisownia była rozchwiana szczególnie mocno.W naszym przykładzie zdarzyło się akurat, że dwa miejsca są ortograficznie rozbieżne. Chodzi o słowa bóg/Bóg oraz ciebie/Ciebie. Jakiś czas temu pisałam już o używaniu wielkich liter w pisowni zaimków. Kiedy zwracamy się do kogoś z szacunkiem, posługujemy się właśnie wielką literą. Nie dotyczy to – przypomnijmy – naszej skromnej osoby (piszemy: mnie, mną, mój).Ciekawa jest pisownia słowa Bóg. Wyraz ten jest taki „odruchowy” – wielu z nas przyzwyczaiło się do tego, że piszemy go wielką literą, gdyż przeważnie odnosi się on do pierwszej Osoby Trójcy Świętej. Słownik notuje jednak znaczenie ogólniejsze (od małej litery): ‘istota duchowa będąca przedmiotem kultu w religiach, które uznają istnienie wielu takich istot’.I jeśli wnikniemy w sens naszego fragmentu, zobaczymy, że mowa tu o innych bogach, a raczej o tym, że faktycznie nie ma innych. Tak to ortografia podtrzymuje prawdę teologiczną i zatrzymuje naszą uwagę.
CZYTAJ DALEJ

Nie potrafisz przebaczyć? Zacznij od tej modlitwy

2026-10-08 21:00

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Adobe Stock

Przebaczenie nie oznacza, że zło przestaje być złem. Oznacza, że nie chcemy pozwolić, aby krzywda na zawsze zatruwała nasze serce. Pod krzyżem Jezusa możemy po raz pierwszy powiedzieć: „Boże, pomóż mi przebaczyć”.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Luis Antonio Tagle nowym dziekanem Kolegium Kardynalskiego

2026-10-09 12:52

[ TEMATY ]

kard. Tagle

kard. Luis Antonio Tagle

Radio Watykańskie

Kard. Luis Tagle

Kard. Luis Tagle

Papież Leon XIV przyjął rezygnację kard. Giovanniego Battisty Re z urzędu dziekana Kolegium Kardynalskiego. Jego następcą został kard. Luis Antonio Tagle, pro-prefekt Dykasterii ds. Ewangelizacji. Wybór kardynała z Filipin zatwierdził papież 8 października 2026 r. - poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

92-letni kard. Giovanni Battista Re, który pełnił dotąd funkcję dziekana Kolegium Kardynalskiego, otrzymał tytuł emerytowanego dziekana. Jego kościołem tytularnym pozostaje podmiejski kościół Sabina-Poggio Mirteto.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję