Tematem i hasłem tegorocznej edycji Festiwalu Życia był Początek, a jego bohaterami – Adam i Ewa. W całym tygodniu festiwalowym (6-12 lipca) nie brakowało okazji do modlitwy, duchowej refleksji, a także zabawy, która przypominała o trwających wakacjach. Kokotek odwiedziliśmy 10 lipca, aby przyjrzeć się wydarzeniu z bliska i porozmawiać z jego uczestnikami. Spotkaliśmy się również z mocną ekipą, która reprezentowała archidiecezję częstochowską.
Fajna młodzież
– Frekwencja jest podobna do tej z ostatnich 2 lat. Prawie 1,5 tys. ludzi jest z nami już od poniedziałku – mówi Szymon Zmarlicki, rzecznik festiwalu. Kiedy rozmawiamy, w festiwalowym biurze cały czas pojawiają się kolejni młodzi ludzie, którzy przyjechali, aby wziąć udział w kulminacyjnym weekendzie wieńczącym całe wydarzenie. – Właśnie wieczór uwielbienia, który odbędzie się dzisiaj, cieszy się co roku największą frekwencją, znacznie większą niż choćby koncerty naszych gwiazd festiwalowych, a staramy się zawsze zapraszać jak najlepszych wykonawców. Ma to też odzwierciedlenie w ankietach, które pozostawiają wyjeżdżający uczestnicy. Często wskazują w nich właśnie wieczór uwielbienia jako najważniejsze wydarzenie – wyjaśnia Zmarlicki.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Wisienka na torcie
Reklama
Kokotek pokazuje, że wśród młodych ludzi nie brakuje tych, którzy pragną Boga i potrafią się jednocześnie dobrze bawić. Takie przekonanie wybrzmiewa również w słowach rzecznika festiwalu. Zmarlicki przyznaje, że choć organizacja wydarzenia wymaga całorocznego wysiłku, to najbardziej wzruszający moment nadchodzi wraz z rozpoczęciem festiwalu. – Najpierw wypakowują się z namiotami i śpiworami, a potem cała ta fala młodych ludzi wlewa się pod scenę przed pierwszą Mszą św. Widać wtedy bardzo wyraźnie, i jest to ogromnie budujące, że oni przyjeżdżają tutaj nie dlatego, że, mówiąc kolokwialnie, wcisnąłem im jakiś marketingowy kit, ale oni naprawdę chcą tutaj być – przyznaje rzecznik.
– Festiwal Życia nie jest celem samym w sobie. Ma prowadzić do czegoś więcej. To jest kres drogi, która składa się z 365 dni pracy organicznej, i z tym chcielibyśmy być kojarzeni – mówi o. Wojciech Popielewski, prowincjał Polskiej Prowincji Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. – A tym, co nas najbardziej zajmuje i co jest przedmiotem naszej troski, jest praca u podstaw z młodzieżą. Festiwal Życia w połączeniu z duszpasterstwami diecezjalnymi i zakonnymi ma być wisienką na torcie tej ciężkiej pracy, jaką jest budzenie odpowiedzialności wśród młodych chrześcijan do rozeznania ich powołań życiowych i zacumowania się w Kościele – podkreśla prowincjał.
Ciekawe doświadczenia
To, że młodzież chce przyjeżdżać do Kokotka i świadomie przeżywać swoją wiarę w gronie rówieśników, widać na każdym kroku. Uczestniczący w Festiwalu Życia młodzi ludzie mogą ściągnąć wszystkie maski, które na co dzień zakładają, i nie muszą niczego przed nikim udawać. Po prostu mogą świętować życie i swoją wiarę.
Reklama
Festiwal Życia, tak jak codzienność, nie składa się tylko z modlitwy, a na uczestników czeka również rozrywka w postaci koncertów, strefy chilloutu czy spektakularnego biegu, podczas którego trzeba się zderzyć ze swoimi ograniczeniami. Każdy dzień ma w programie wydarzenia o charakterze religijnym: Msze św. oraz konferencje, podczas których prelegenci poruszają różne zagadnienia. Przez całą dobę trwa również adoracja Najświętszego Sakramentu. Organizatorzy każdego roku przygotowują treści rozważań i tematy, które mają dać młodym ludziom odpowiedzi na nurtujące ich pytania, korespondujące z trudnościami i problemami, które na co dzień przeżywają. – Chcemy, żeby Festiwal Życia był płaszczyzną współpracy ze wszystkimi, którzy zainteresowani są duszpasterstwem młodzieży – mówi o. Popielewski.
Łączy ich wiara
Kuba z Kędzierzyna-Koźla jest w Kokotku czwarty raz. – Wracam tu co roku, bo jest super atmosfera, można poznać dużo nowych ludzi i spotkać się ze starymi znajomymi – podkreśla. – Kokotek to jest dzielnica na uboczu Lublińca, ale festiwal to taka nasza domowa impreza i powód do dumy dla nas, Lublińczan – przyznaje Kuba, który niemal od samego początku jest uczestnikiem wydarzenia. Marcin Wiadomski przyjechał na Festiwal Życia z Anderlechtu, gdzie się urodził. – Mam 22 lata i jestem tutaj już szósty raz. Fajnie jest spędzić czas z Bogiem, poznać ciekawych ludzi. Poza tym na festiwalu jest bardzo bezpiecznie. W ogóle uważam, że Polska jest bezpieczniejszym krajem niż Belgia, i chciałbym kiedyś tu zamieszkać – zapewnia. Wiktoria, dziewczyna Marcina, również po raz kolejny uczestniczy w wydarzeniu. – Przyjechałam do Kokotka po to, aby móc spotkać się z ludźmi, których łączy ta sama wiara. Fajnie jest podzielić się swoimi spostrzeżeniami, doświadczeniami i dostrzec, że w niektórych sprawach się różnimy. Pochodzimy z różnych stron świata, ale mamy tę samą pasję, którą jest wiara.
Gabrysia z Parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Częstochowie jest w Kokotku po raz drugi. – Jest to dla mnie niesamowite wydarzenie. Czekałam na nie przez cały rok. Tutaj nie można się nudzić, jest tyle różnych rzeczy, a każda z nich, nawet najmniejsza, sprawia mi wielką radość – mówi nastolatka. Zauważa, że ma tutaj wielu rówieśników, z którymi może porozmawiać o wartościach, które płyną z wiary. – To już trzeci raz, kiedy przyjeżdżam do Kokotka. Jest to dla mnie bardzo owocny czas, w którym mogę uwielbiać Pana, spotykać osoby, które są miłe i podążają w tym samym kierunku co ja. W życiu duchowym zmierzam do prawdziwego poznania Boga, żeby Mu zaufać w 100%. Pan Bóg ma dla mnie plan i wiem, że cokolwiek by się nie działo, On jest ze mną i mnie nie zostawi – zwierza się Franciszek Cieciura z Parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Radomsku. Nadia Strzebiecka również jest reprezentantką radomszczańskiej wspólnoty. – Śpimy na polu namiotowym. Jest trochę zimno, ale dajemy radę. Dzisiaj dojedzie do nas więcej osób i razem będziemy uczestniczyć w wieczorze uwielbienia. Przyjechałam tutaj z myślą o rozeznawaniu mojego powołania. Już wiele razy słyszałam, że trzeba zaufać Panu Bogu i pójść za Jego głosem, nawet jeśli nie zawsze wydaje nam się on racjonalny. Ale właśnie o to chodzi: żeby za Nim pójść – zaznacza.
