Szczecin U progu trzeciej niedzieli Wielkiego Postu swój wielkopostny dzień skupienia przeżywali nadzwyczajni szafarze Komunii świętej archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.
Miejscem wyciszonego spotkania modlitewnego był tradycyjnie Dom św. Józefa na szczecińskim Golęcinie, a poprowadził je ks. Daniel Majchrzak, diecezjalny opiekun nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej, wraz ze wspomagającym go w tej roli ks. Mateuszem Pakułą.
Aktualnie trwa studium przygotowawcze grupy kilkudziesięciu mężczyzn kandydujących do podjęcia szafarskiej posługi co sprawi, że po jego zakończeniu wspólnota zrzeszająca świeckich podejmujących ten rodzaj posługi w realiach archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej wzrośnie do ok. 200 osób. Kurs przygotowawczy ma charakter wprowadzający. Dalszy, permanentny rozwój duchowy nadzwyczajnego szafarza polega na systematycznej formacji, by lepiej zrozumieć znaczenie tej funkcji, jej wpływ na wiarę i jakość życia z wiary, a także pozwala zdynamizować jego działalność apostolską w parafii. Przyjęcie tej misji stanowi jednoczesne zobowiązanie do uczestnictwa w zorganizowanej i osobistej formacji permanentnej.
Przykładem formy zorganizowanej są właśnie m.in. dni skupienia, a o ich celu, potrzebie i wymowie opowiada asystent ds. organizacyjnych diecezjalnego opiekuna nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej Wiesław Siutkowski, szafarz od 2011 r.:
– Szafarskie dni skupienia, czy rekolekcje, są dla nas bardzo ważne. Istotą naszej posługi jest niesienie Jezusa chorym, starszym. Jak mamy to robić, nie będąc blisko Pana Boga. Życie Eucharystią jest wpisane w naszą posługę, dopełnia, a nawet dominuje naszą codzienność. Dni skupienia lub rekolekcje są dla nas dodatkowym umocnieniem na tej drodze posługi świeckich w Kościele. Są dla nas okazją do zaczerpnięcia ożywiającego ducha, do odejścia choć na chwilę od prozy życiowych obowiązków, wsłuchania się w ciszy w słowo Boga, towarzyszenia Mu męską wspólnotą braterską w chwili adoracji. To też czas wymiany doświadczeń towarzyszących nam w trakcie pełnienia posługi nadzwyczajnego szafarza Komunii świętej w parafiach, okazja do podzielenia się spostrzeżeniami, wątpliwościami, pytaniami. Zawsze podczas takich spotkań kluczowym momentem jest Eucharystia. Przeżywana w braterskiej wspólnocie nabiera takiego właśnie charakteru – zebranych w imię Jezusa Chrystusa, czerpiących siłę z Jego zbawczej obietnicy zmartwychwstania do tego, by niosąc Chrystusa innym, przyczyniać się także do ich uświęcania. Słowem potrzebujemy Bożego pokrzepienia jak roślina rosy, by święte pokrzepienie, Jezusa Chrystusa, nieść innym.
Sam kraniec Polski, rzeki i... paprykarz szczeciński. Co warto zobaczyć w stolicy Pomorza Zachodniego?
Burzliwe dzieje tego miasta nad Odrą i jeziorem Dąbie zaczynają się już w VIII wieku, kiedy to powstała tu pierwsza osada. Ta dawna stolica Księstwa Pomorskiego pod panowaniem książąt z dynastii Gryfitów w przeszłości znana była jako Sasin, Stetinum i Stettin. Po wojnie trzydziestoletniej zachodnia część razem z Wolinem trafiła pod szwedzkie panowanie, później znalazła się w granicach Brandenburgii, Prus i Niemiec. Po drugiej wojnie światowej przyznany został Polsce w ramach rekompensaty za utratę na rzecz Związku Radzieckiego ziem dawnej Polski wschodniej, stanowi więc część Ziem Odzyskanych. Był miejscem strajków i demonstracji robotniczych z 1970 i 1980 r., tu także podpisano porozumienia sierpniowe. Czym dzisiaj może się pochwalić Szczecin? Co warto w nim zobaczyć? Zapraszamy na przechadzkę ulicami Paryża Północy, który – wbrew powszechnemu myśleniu – wcale nie leży nad samym Morzem Bałtyckim.
"Święta kobieta” – można by dziś użyć potocznego określenia, przyglądając się Monice, jej troskom i niespotykanej wręcz cierpliwości, z jaką je przyjmowała.
Nie tylko to było niezwykłe, co musiała znosić jako żona i matka, ale przede wszystkim to, jaką postawą się wykazała i jak ta postawa odmieniła życie jej męża i syna.
Monika. Urodzona ok. 332 r. w mieście Tagasta w północnej Afryce, pochodziła z rzymskiej chrześcijańskiej rodziny. Jednak największy wpływ na jej pobożność miała prawdopodobnie piastunka, stara służąca, która, zajmując się dziewczynką, dbała, by ta ćwiczyła się w pokorze, umiarze i spokoju. Gdy młoda kobieta wychodziła za mąż za rzymskiego patrycjusza, była bardzo religijna, znała Pismo Święte, filozofię, ale przede wszystkim wierzyła, że z Bożą pomocą będzie dobrą, cierpliwą żoną i matką. I była. Jednak jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak dużo ją to będzie kosztowało i jak wielkie owoce przyniesie jej życie.
Przeczytaj także: Monika i Augustyn
Najpierw mąż. Był poganinem, ponadto człowiekiem gniewnym i wybuchowym. Lubił zabawy i rozpustę. Monika potrafiła się z nim obchodzić niezwykle łagodnie. Swą dobrocią i cierpliwością, tym, że nigdy nie dopuszczała do kłótni, a także modlitwami i chrześcijańską postawą spowodowała nawrócenie i przyjęcie chrztu przez męża. Gdy owdowiała w wieku ok. 38 lat, miała świadomość, że mąż odszedł pojednany z Bogiem.
Syn. Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów – Nawigiusza i Augustyna oraz córkę (prawdopodobnie Perpetuę). Mimo ogromnego wysiłku włożonego w wychowanie dzieci jeden z synów – Augustyn zapatrzony w ojca i jego wcześniejsze poczynania, wiódł od lat młodzieńczych hulaszcze życie, oddalone od Boga. Kolejne 16 lat swojego wdowiego życia Monika poświęciła na ratowanie ukochanego syna. Śledząc ich losy, trudno pojąć, skąd brali siły na tę walkę, np. ona – by odmówić własnemu dziecku przyjęcia do domu po powrocie z Kartaginy (wiedziała, że związał się z wyznawcami manicheizmu), on – by nią pogardzać i przed nią uciekać. Była wszędzie tam, gdzie on. Modliła się i płakała. Nigdy nie przestała. Wreszcie doszło do spotkania Augustyna ze św. Ambrożym. Pod wpływem jego kazań Augustyn przyjął chrzest i odmienił swoje życie. Szczęśliwa matka zmarła wkrótce potem w Ostii w 387 r.
Sługa to jest ktoś czuwający, kto potrafi się skupić na tym momencie i to w taki sposób, żeby ten moment mógł pożywić innych - wskazał metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś w homilii podczas Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II, jak relacjonuje Vatican News.
Na początku homilii podczas Mszy św. koncelebrowanej przez ok. 60 kapłanów, kard. Ryś nawiązał do pytania Jezusa z dzisiejszej Ewangelii:
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.