Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Złote kurki, połazy i brak pierogów

Trójwieś Beskidzka: Jaworzynka, Istebna i Koniaków – to region, w którym Boże Narodzenie od pokoleń obchodzone jest w sposób wyjątkowy. O dawnych i współczesnych zwyczajach świątecznych, o przygotowaniach do Wigilii i żywym folklorze, opowiada Katarzyna Rucka-Ryś, etnograf i członkini Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Regionalnego na Grapie.

2025-12-17 08:26

Niedziela bielsko-żywiecka 52/2025, str. IV

[ TEMATY ]

diecezja bielsko‑żywiecka

Archiwum Muzeum Regionalnego na Grapie

Połaźnicy z Jaworzynki

Połaźnicy z Jaworzynki

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Monika Jaworska: Co sprawia, że Wigilia i Boże Narodzenie w Trójwsi są tak wyjątkowe?

Katarzyna Rucka-Ryś: Nasza historia i kultura są inne niż w pozostałych rejonach Polski czy choćby Śląska Cieszyńskiego. Górale przybyli tu z rejonów Rumunii i Bałkan, dlatego wiele zwyczajów ma unikalny charakter. W Trójwsi Boże Narodzenie nazywamy Godnimi Świyntami. A Wigilia była i jest u nas czasem granicznym – nie Nowy Rok, ale właśnie Wigilia wyznaczała nowy etap. To był moment wyciszenia i podsumowania całego roku: co się urodziło na polach, ile się krów ocieliło, co się udało w gospodarstwie. Mówiło się: „byle do Wilije”, a nie „byle do Nowego Roku”. W Wigilię poszczono cały dzień aż do wieczerzy. Dla dzieci była specjalna nagroda za wytrwałość: Mówiło się, że jeśli wytrzymają i nic nie zjedzą, to wieczorem zobaczą na niebie złote kurki.

Złote kurki? Co to takiego?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

To fascynująca sprawa, bo w zasadzie nikt tych złotych kurek nigdy nie widział! Podejrzewam, że mogło chodzić o jakąś konstelację gwiazd lub po prostu o rozbudzenie dziecięcej wyobraźni. Dlaczego kurka? Pewnie dlatego, że kura jest dziecku znana z wiejskiego gospodarstwa. To miała być motywacja, żeby dziecko wytrwało w poście. Moja mama nie była bardzo restrykcyjna, więc jako dzieci czasem coś podjadaliśmy, ale post był wtedy czymś normalnym.

Reklama

Jak wyglądał wystrój domu na święta?

W tradycyjnej góralskiej izbie zawsze był święty kąt – miejsce w rogu, naprzeciwko kurnego pieca, gdzie schodziły się dwie ściany. Kąt ten zdobiono świętymi obrazami. Zazwyczaj na święta zmieniano w nim ozdoby, a były to ręcznie robione kwiaty bibułowe, przygotowywane przez gospodynię lub babcię z pomocą dziewcząt. W książce „Wilija na Grapie” jest piękny rysunek babci, która w czepcu i chuście przygotowuje te kwiaty. Natomiast na stole, obok opłatka maczanego w miodzie i maśle, stawiano miskę z plonami. W misce znajdowało się zboże – najczęściej owies, siano, jabłka, orzechy, ziemniaki, a także ćwikła lub brukiew – kwaki. W wielu rodzinach ten zwyczaj jest podtrzymywany od pokoleń.

Jakie potrawy dominowały na wigilijnym stole?

Reklama

W domach było dużo masła. Być może największym zaskoczeniem jest brak pierogów i wielu potraw mącznych. Wynikało to z tego, że w tradycji góralskiej nie uprawiało się pszenicy, a chleb pszenny był rzadkością i pieczono go tylko na święta. Zamiast tego, jedzono ziemniaki z kapustą. W wielu domach ugotowane ziemniaki nadal są podawane do ręki, a kapustę podaje się z jednej miski. Zszatkowaną kapustę gotuje się, zagęszczając zasmażką mączno-śmietanową, a potem przyprawia się solą i pieprzem, na koniec podając na stół, polewa się ją masłem. Na stole był też groch ze śliwkami suszonymi, również polewany masłem i zupa grzybowa robiona, czyli grzybula. To menu mogło zaskoczyć gości spoza regionu, bo było inne niż w wielu częściach Polski. W Trójwsi do dzisiaj takie potrawy spożywamy.

A ryby?

Kiedyś nie było ryb, na wigilijnym stole pojawiły się później. Z Wigilią związane są też ciekawe wierzenia. Podczas wieczerzy nie wolno było odchodzić od stołu, żeby szybko nie umrzeć. Wierzono też, że jeśli ktoś spożyje w tym dniu kawałek przekrojonego jabłka i przypomni sobie o tym, gdy zabłądzi w lesie, to odnajdzie drogę do domu. Bardzo ważny był godni kraiczek, czyli piętka chleba – nie krojonego, ale odkrajana z bochna, z kawałkiem opłatka. Ten chleb był przechowywany i podawany domownikom lub zwierzętom w przypadku choroby. To piękna, choć dziś zanikająca tradycja. Istniało również wierzenie, że jeżeli dziewczyna po wieczerzy wigilijnej zamiatała izbę i wyrzucała śmieci, to kierunek, w którym te śmieci poleciały, wskazywał, z której strony przyjdzie jej przyszły mąż. Również nasłuchiwano szczekania psów, aby sprawdzić, z której strony przyjdzie przyszły mąż lub jakieś inne ważne wydarzenie.

Kiedy ubieraliście choinkę i jak wyglądała?

Reklama

Dawniej choinkę przynoszono z lasu wcześnie rano w Wigilię. Ozdabiano ją orzechami i jabłkami oraz zrobionymi wcześniej łańcuchami ze słomy, bibuły czy papieru. Teraz często są to ozdoby robione z koronek, aniołki i bombki koronkowe. I dawniej choinkę wieszano u powały, czyli sufitu, wierzchołkiem do dołu. Wynikało to z tego, że w małej chałupie mogło nie być miejsca na postawienie choinki na stojaku. Wtedy dzieci angażowały się w przygotowania i nie otrzymywały prezentów pod choinkę, jak dziś. Momentem obdarowywania dzieci były dopiero połazy.

Na czym polegają połazy?

Połazy to zwyczaj związany z kolędowaniem przez dzieci, który odbywał się 26 grudnia, w dzień św. Szczepana. Dzieci wstawały wcześnie, ok. 4 rano – w święta w Trójwsi się nie śpi – i wyruszały z połaźniczką, czyli gałązką jodłową ozdobioną bibułowymi kwiatami, do domów krewnych i sąsiadów. Wchodziły do środka domu, recytowały gwarowe życzenia o dostatku i zdrowiu, a ta połaźniczka była potem wieszana nad drzwiami wewnątrz jako zwiastun pomyślności i dobrobytu. Życzenia dotyczyły zawsze gospodarstwa: pełnych stodół, zdrowia, urodzaju. Dzieci np. mówiły: „Cobyście mieli pełne stodoły, pełne gumna, coby Wóm gaździna przy piecu nie schudła”. Za winszowania dostawały drobne pieniążki, dawniej trójniczki, czyli drobne monety z czasów austriackich, a dziś słodycze czy kredki i inne drobiazgi. Ważne było też, kto pierwszy przekroczy próg – chłopiec zwiastował większą obfitość i urodzaj. Połazy są do dziś kultywowane i planujemy wpis tej pięknej tradycji na niematerialną listę dziedzictwa kulturowego w Polsce.

Czy w obecnych czasach młode pokolenie chętnie się w to angażuje?

Reklama

Zwyczaj jest nadal żywy. Rodzice pilnują, by dzieci szły w tradycyjnych strojach góralskich: wełnianych swetrach, kożuszkach, kabotkach. Zmieniły się jednak niektóre detale. Dawniej kwiaty bibułowe robiło się w każdym domu. Dziś, gdy młode mamy pracują, można zamówić w sklepach ogrodniczych nawet całe połaźniczki. Ponadto rodzice często podwożą dzieci samochodami do dalszych domów, by zdążyły odwiedzić krewnych.

Czy Msze św. w święta też mają coś oryginalnego?

Tak. Pasterka i Msze św. w Boże Narodzenie czy w św. Szczepana w Trójwsi mają często oprawę góralską, dlatego że w regionie jest dużo kapel i zespołów regionalnych. Księża zachęcają wiernych, by przychodzili na Msze św. w strojach góralskich. Tradycją są także koncerty pastorałkowe, które odbywają się często aż do początku lutego.

Wspomniała Pani o książce „Wilija na Grapie”. O czym ona jest?

Dzięki grantowi z Narodowego Centrum Kultury przygotowaliśmy wydawnictwo ukazujące miejsce dziecka w tradycji górali śląskich. Autorka Barbara Juroszek opisała zwyczaje świąteczne sprzed 100 lat, osadzone w realiach Jaworzynki i Muzeum na Grapie. Tekst literacki wzbogacono słowami gwarowymi, by najmłodsi poznawali język tradycji. Opowieść, widziana oczami dzieci Hanki i Janka, prowadzi czytelnika przez poranek wigilijny, roraty, przygotowania domowe oraz zwyczaj ozdabiania świętego kąta. Książka zawiera przepiękne ilustracje Joanny Małyjurek, które pomagają wyobrazić sobie dawne życie w górach, i jest dostępna w naszym Muzeum na Grapie w Jaworzynce. Staramy się ocalać nasze piękne tradycje, pisząc o nich w książkach, a także kultywując je na co dzień. Godni Świynta w Trójwsi Beskidzkiej to wciąż żywa tradycja, która łączy rodziny i nadaje Bożemu Narodzeniu wyjątkowy, góralski charakter.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa chorych

Sanktuarium Chrystusa Cierpiącego w Bielanach i bazylika Nawiedzenia NMP w Hałcnowie to miejsca, do których pielgrzymowali chorzy w liturgiczne święto Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła.

W Bielanach razem z chorymi i ich opiekunami modlił się bp Piotr Greger, który przewodniczył Eucharystii. W homilii zwrócił uwagę na maryjny tytuł Matki Kościoła. Odwołując się do ewangelicznej sceny obecności Maryi pod krzyżem konającego Syna, podkreślił, że jawi się Ona jak Dziewica ofiarująca, w której dopełnia się „fiat” wypowiedziane wobec Boga. – Maryja udowadnia nam, że potrafi stać pod krzyżem (a jest to ostatni posterunek ucznia), ponieważ w miejscu, w którym – myśląc po ludzku – najtrudniej to uczynić, nie tylko uznaje mesjańskie zadanie Syna, ale przez swoją matczyną obecność dodaje Mu odwagi i zachęca do wykonania swojej misji do końca – stwierdził biskup. Kaznodzieja przypomniał, że pod krzyżem Maryja nie pyta już, lecz milczy i trwa, dojrzewając jako Uczennica Pana. Jej postawa uczy nas, jak wytrwać przy Jezusie w godzinie cierpienia. Jest wzorem wiary, która nie zwątpiła nawet w obliczu śmierci Syna. Po homilii Biskup udzielili sakramentu namaszczenia chorych. Całość modlitewnego spotkania zakończyły adoracja oraz błogosławieństwo chorych Najświętszym Sakramentem na sposób lourdzki.
CZYTAJ DALEJ

„Módl się z Papieżem” – zaproszenie do modlitwy w intencjach Ojca Świętego

2026-01-07 18:42

[ TEMATY ]

modlitwa

Ojciec Święty

Módl się z Papieżem

w intencjach

Vatican Media

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Papieska Światowa Sieć Modlitwy oraz Dykasteria ds. Komunikacji zaprezentowały nową odsłonę papieskich intencji modlitewnych, które będą prezentowane jako projekt „Módl się z Papieżem”. Począwszy od stycznia 2026 r., kontynuując multimedialny projekt, rozpoczęty przez papieża Franciszka, który każdego miesiąca zapraszał za pośrednictwem krótkiego filmu do modlitwy, w wybranej przez niego intencji, także Leon XIV będzie przekazywał swoją comiesięczną intencję modlitewną za pomocą formatu wideo.

To zaproszenie dla całego Kościoła i wszystkich ludzi dobrej woli do duchowego zjednoczenia - przy użyciu tej samej modlitwy, którą teraz sam Papież będzie odmawiał. Celem tej inicjatywy jest dotarcie z informacjami o papieskich intencjach modlitewnych do jak najszerszego grona odbiorców, poprzez użycie języka właściwego dla modlitwy i nowych formatów. Szczególnie w obecnej erze cyfrowej komunikacji.
CZYTAJ DALEJ

Bp Gurda: Jubileusz był czasem odnowienia relacji z Bogiem

2026-01-07 19:04

[ TEMATY ]

bp Kazimierz Gurda

audiencja generalna

Leon XIV

Vatican Media

Papież Leon XIV i bp Kazimierz Gurda

Papież Leon XIV i bp Kazimierz Gurda

Biskup siedlecki Kazimierz Gurda dziś, na zakończenie audiencji generalnej, spotkał się z Ojcem Świętym Leonem XIV. Hierarcha uczestniczył w zakończeniu Roku Jubileuszowego 2025, które odbyło się w Bazylice Watykańskiej w uroczystość Objawienia Pańskiego. O modlitewnej jedności, soborowym nauczaniu tak istotnym we współczesności oraz patrzeniu z nadzieją w przyszłość mówił hierarcha z rozmowie z Radiem Watykańskim - informuje Vatican News.

Jedność i modlitwa
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję