Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Pielgrzymi odwagi

Odwaga decyzji, by wyruszyć w drogę – to pierwszy i kluczowy element rozpoczęcia przygody życia, jaką jest piesza pielgrzymka. To szczególna odwaga, gdy chodzi o pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę, bo gdy rozpoczyna się w naszej zamojsko-lubaczowskiej diecezji, dojście do celu trwa aż 13 dni.

Niedziela zamojsko-lubaczowska 35/2025, str. IV

[ TEMATY ]

Pielgrzymka na Jasną Górę

arch. Pielgrzymki Zamojsko-Lubaczowskiej na Jasną Górę

To idzie armia pana...

To idzie armia pana...

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na rekolekcje w drodze wyruszyliśmy 2 sierpnia z Lubaczowa, Tomaszowa Lubelskiego i zamojskiej katedry (wraz z hrubieszowską grupą), gdzie po Mszy św. na drogę pobłogosławił nas bp diecezjalny Marian Rojek. Pielgrzymi z Biłgoraja dołączyli do nas 4 sierpnia.

Dla jednych ta rekolekcyjna przygoda w drodze to stały element wakacji czy urlopu. Nierzadko wśród pątników znajdziemy takich, którzy na szlak wyszli piętnasty, dwudziesty czy trzydziesty raz. Jednakże to, co w tym roku niejako zaskakuje i napawa nadzieją, to blisko 70-osobowa grupa pielgrzymów, która po raz pierwszy wykazała się wspomnianą odwagą decyzji, by spakować plecak, założyć wygodne buty i pójść do Matki, na Jasną Górę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Okazja do wyruszenia w drogę była szczególna. Przeżywany rok jubileuszowy jeszcze bardziej skłania, by stać się pielgrzymem oraz by szukać, umacniać i nieść innym chrześcijańską nadzieję. Pielgrzymowaliśmy właśnie pod tym hasłem „Pielgrzymi nadziei”, rozważając w drodze czym jest prawdziwa nadzieja, w Kim ma swoje źródło i jak możemy się nią dzielić z innymi.

Reklama

Po raz kolejny w tym roku miałam okazję, żeby każdego dnia rozmawiać z pątnikami z różnych grup. Każdego z nich pytałam o motywację, dlaczego pielgrzymuje. Jak echo wybrzmiewały wciąż odpowiedzi, że jest w pielgrzymce jakiś fenomen, który nie pozwala zostać w domu. Dla początkujących ważne było świadectwo innych i odwaga, by podjąć decyzję o wyruszeniu w drogę. – Dopiero w tym roku rozpoczęłam swoje piesze pielgrzymowanie. Najpierw byłam na pielgrzymce do Krasnobrodu, by podziękować Matce Bożej za uzdrowienie, a teraz idę, żeby prosić o zdrowie dla moich bliskich. Czuję w sobie taką siłę, żeby dojść – mówiła siostra Maria z grupy hrubieszowskiej.

Siostra Cecylia z grupy zamojskiej również była na pielgrzymce po raz pierwszy. – Marzyłam o tej pielgrzymce od bardzo dawna, ale tak się układało w życiu, że nigdy się nie wybrałam. Będąc w kościele, usłyszałam zaproszenie do zapisów na pielgrzymkę do Częstochowy. Miałam wtedy takie poruszenie w sercu, że to jest właśnie ten moment. Przez dwa tygodnie ta myśl pracowała we mnie. Zaczęłam się powoli pakować i myśleć o pielgrzymce na serio. Już wtedy w tym kościele powiedziałam „Maryjo, jeśli nie teraz, to już pewnie do Ciebie nie przyjdę”. Wiadomo z roku na rok są coraz większe trudności i dolegliwości zdrowotne. Po prostu podjęłam decyzję i twardo się jej trzymałam, a teraz dziękuję Panu Bogu, że moje pragnienie się spełnia.

Okazuje się, że pielgrzymka może być pragnieniem skrywanym w sercu przez wiele lat. – Jestem na pielgrzymce po raz drugi. Wcześniej byłam 37 lat temu. Każdego roku marzyłam o tym, żeby pójść i wrócić na pielgrzymkę, ale nie miałam takiej możliwości i dopiero w tym roku mi się udało. Jestem bardzo szczęśliwa. Pamiętam wyraźnie moment wejścia na Jasną Górę. Mam nadzieję, że w tym roku też tego doświadczę. Idę, by dziękować za swoją rodzinę – ze wzruszeniem mówiła siostra Ola z grupy św. Tomasza.

Reklama

Pielgrzymka to także czas intensywnej, wspólnotowej modlitwy i doświadczania bezinteresownej dobroci od innych ludzi. Dostrzegaliśmy to w drodze, zastanawiając się co kieruje osobami, które otwierają swoje domy dla nas, umożliwiają nocleg, karmią, czy po prostu życzliwie pozdrawiają, gdy przechodzimy. Na postoju obiadowym w Kijach, w dziewiątym dniu pielgrzymki spotkałam panią Agatę, przewodniczącą KGW, które ugościło nas pysznym, niedzielnym obiadem. – My nie idziemy, a chcemy, żeby to był nasz wkład w pielgrzymkę. Wiemy, że przed wami jest długa droga. Chcemy, żebyście się posilili, ale też pamiętali o nas w modlitwie – zaznaczała. Na ten fakt, również bardzo często zwracaliśmy uwagę w czasie pielgrzymowania, pamiętając o wdzięczności za okazane wobec nas serce.

Nagrodą dla nas, którzy w niemal 450-osobowej grupie pielgrzymów nadziei, fizycznie pokonali ponad 360 km było spotkanie 14 sierpnia z Matką Bożą. – Dotarliśmy, daliśmy radę! Przynieśliśmy te wszystkie sprawy i intencje, ufamy, jesteśmy pełni nadziei, że Pan Bóg przyjmie naszą modlitwę. Jest w nas entuzjazm też z tego powodu, że to nie jest koniec, ale nasza droga wciąż trwa. To hasło pielgrzymki przypomina nam, że ciągle mamy żyć w nadziei, że nasze pielgrzymowanie zakończy się w niebie. Tutaj mamy tylko mały etap tego pielgrzymowania – mówił w Alejach NMP w Częstochowie ks. Adam Malinowski, przewodnik grupy św. Józefa.

Na Jasną Górę w tym roku wprowadził nas bp Mariusz Leszczyński, który również nawiązywał do tematu naszej pielgrzymki. – Jesteśmy pielgrzymami nadziei. Idziemy krócej lub dłużej przez ziemię do szczęśliwej wieczności. To nie jest tylko hasło roku jubileuszowego, ale zadanie na całe nasze życie – podkreślał i dziękował pielgrzymom za odwagę wyruszenia w drogę i dzielenie się świadectwem wiary w Pana Boga.

43. Piesza Zamojsko-Lubaczowska Pielgrzymka na Jasną Górę dobiegła końca. Nie byłoby jej bez zaangażowania ogromnej grupy ludzi. – Dziękuję wszystkim: pielgrzymom, służbom, wszystkim osobom, które w jakikolwiek sposób przyczyniły się do tego dzieła, także pielgrzymom duchowym za wsparcie modlitewne. Tu na Jasnej Górze jest zwieńczenie czasu przygotowania i przeprowadzenia rekolekcji w drodze i tak naprawdę najpiękniejsza nagroda – podkreślał po wyjściu z Kaplicy Cudownego Obrazu ks. Marek Mazurek, dyrektor naszej pielgrzymki.

Podjęliśmy odwagę decyzji i trud drogi, by spojrzeć na ciemną twarz Matki Bożej w jasnogórskim wizerunku. Chcemy oddać Jej cały wysiłek oraz wyrazić nadzieję, że zostanie on przyjęty wraz ze wszystkimi sprawami, które przynieśliśmy w sercach. Przed nami codzienność. Liczymy, że rekolekcje w drodze były dla nas lekcją zaufania Panu Bogu, umocnienia w nas cnoty nadziei, która przecież zawieść nie może i dzielenia się nią z innymi – tymi, którzy tak bardzo jej potrzebują.

2025-08-26 10:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Znak nadziei

Niedziela lubelska 33/2025, str. I

[ TEMATY ]

Pielgrzymka na Jasną Górę

Paweł Wysoki

Martyna i Łukasz pobrali się podczas pielgrzymkowej Mszy św.

Martyna i Łukasz pobrali się podczas pielgrzymkowej Mszy św.

Jako pielgrzymi dajemy świadectwo ufności Bogu – powiedział ks. Piotr Goliszek.

Sierpniowi pątnicy na Jasną Górę tworzą wyjątkową rodzinę, w której kapłani, osoby życia konsekrowanego i świeccy są dla siebie braćmi i siostrami. Połączeni duchowymi więzami, wspólnie przeżywają drogę, dzieląc na niej trudy i radości. – Jako pielgrzymi nadziei wędrowaliśmy do Matki Bożej Częstochowskiej, do Matki Jezusa Chrystusa, która zawsze jest Matką nadziei – powiedział ks. Piotr Goliszek. Duszpasterz i wykładowca KUL, który pielgrzymował już 26 razy, wyznał, że ten czas był dla niego wielkim oddechem duchowym u stóp Jezusa i u stóp Maryi, czasem modlitwy i refleksji oraz spotkania z drugim człowiekiem, czasem doświadczania i budowania wspólnoty Kościoła w szczególnym, jubileuszowym roku. – Pielgrzymka to szkoła nadziei, której uczymy się od Maryi, zarówno ufności Jezusowi, jak i ufności względem drugiego człowieka. Uczymy się też tej ufności, która jest we wspólnocie Kościoła, a więc tego, by ufać sobie nawzajem, by innych prowadzić w ufności do Boga, by wspierać tych, którym brakuje nadziei – podsumował kapłan.
CZYTAJ DALEJ

Nasze Emaus

2026-04-14 11:20

Niedziela Ogólnopolska 16/2026, str. 20

[ TEMATY ]

Emaus

o. Waldemar Pastusiak

Wikipedia.org.

W drodze do Emaus, Robert Zünd, 1877

W drodze do Emaus, Robert Zünd, 1877
Ten piękny tekst Ewangelii wg św. Łukasza, wielokrotnie przytaczany w okresie wielkanocnym, jest odzwierciedleniem przeżyć nie tylko Apostołów, ale chyba też każdego z nas. Choć droga uczniów trwała zaledwie jeden dzień, to fragment ten często jest streszczeniem całego naszego życia i relacji między nami a Jezusem. Każdy z nas ma swoje plany i oczekiwania. Niejednokrotnie chcemy układać życie po swojemu. Często jednak nic z tego nie wychodzi. Nieraz nawet rozmawiamy o swoich planach z Jezusem, przypominając Mu, że to nasza wola ma się wypełniać, a nie Jego. Im bardziej stawiamy na siebie, tym bardziej jesteśmy tym zaślepieni i nie dostrzegamy Chrystusa. Im bardziej dochodzą do głosu mój egoizm i moja pycha, tym mniej dostrzegam Jezusa. Jak mówi Ewangelista, „oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali”. Gdy idziemy przez życie, czasem nam się wydaje, że Boga nie ma obok nas. Problem jednak jest nie w tym, czy On jest, ale w tym, czy umiem Go dostrzec. Bóg, idąc koło nas, nie chce się chować, ale cierpliwie czeka, aż będziemy gotowi, aby z Nim rozmawiać. Zanim jednak zaczniesz do Niego mówić, najpierw Go posłuchaj. Uczniowie wyrazili swoje, powiedzielibyśmy, bolączki związane ze śmiercią Jezusa, swoje oczekiwania i nadzieje, rozumiane, oczywiście, po swojemu. Rzeczywistość zweryfikowała ich patrzenie dość okrutnie. Do ich dobrze ułożonego planu na życie dochodzi jeszcze głos kobiet, mówiących, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniali, iż Jezus żyje. Mimo że doświadczyli w wielu cudach Jego nadprzyrodzonej mocy, w zmartwychwstanie uwierzyć nie mogli. Może nawet byli już pogodzeni ze śmiercią Jezusa, ponieważ wiadomość o tym, że żyje, wywołała w nich niepokój. Jakby Jezus nie chciał ich zostawić w spokoju, ale ciągle czymś zaskakiwał. Jak tylko coś już się ułożyło, pogodziliśmy się z czymś, pojawia się kolejna „trudność”. Czasem nam się wydaje, że jesteśmy blisko Boga, i pewnie tak bywa. Apostołowie byli blisko Niego. Ale przychodzi dzień refleksji, w którym i sam Jezus nami „potrząśnie”, może, mówiąc delikatnie: „o nierozumni”, a czasem i mocniej. Zacznij w końcu wierzyć – wierzyć naprawdę. Zmartwychwstanie to nie bajka, to rzeczywistość; nieśmiertelność jest rzeczywistością przygotowaną dla każdego z nas. Po co jesteś uczniem Jezusa? Właśnie po to, aby żyć wiecznie. Spójrz: od początku, od Mojżesza, przez wszystkich proroków o to właśnie chodzi Bogu, byś uwierzył w życie wieczne. Życie, które daje wiara w Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego. Gdzie dokonuje się jej uobecnienie i jednocześnie budzi się nadzieja na jej dopełnienie? W Chrystusie obecnym w Eucharystii. Choć wielu teologów spiera się o to, czy w Emaus była Eucharystia, czy nie, to Apostołowie poznali Go przy łamaniu chleba. W zbliżaniu się do Chrystusa przychodzi nieraz moment ciemności, wtedy Apostołowie wołali – a i my wraz z nimi wołamy: „Zostań z nami, Panie, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”. Doświadczamy całkowitej niemocy i ciemności umysłu, serca i wiary i wołamy: PANIE! Eucharystia rozjaśnia nasz umysł i nasze serce. To podczas niej rozeznajemy wszystko to, co nas dotyka i czego doświadczamy. W Eucharystii wracamy do momentu, w którym zrodziła się nasza wiara. Do momentu, kiedy zagubiliśmy istotę relacji z Bogiem. Do Jeruzalem. Do wspólnoty, do braci, do tych, którzy także, tak jak my, powiedzą: „Pan rzeczywiście zmartwychwstał”.
CZYTAJ DALEJ

Afryka, podróż Papieża: wezwanie do przemiany serca

2026-04-19 20:33

[ TEMATY ]

serca

Podróż Papieża

Leon XIV w Afryce

wezwanie do przemiany

Vatican Media

Podróż papieża Leona XIV do Afryki

Podróż papieża Leona XIV do Afryki

Podróż Papieża do Afryki wzywa nas do otwarcia oczu i zmiany rytmu naszego serca – by je ożywić. Zachęca nas do działania – by oblicze ludzkości stawało się bardziej prawdziwe.

Tysiące ludzi czekają teraz na Ojca Świętego i towarzyszą mu, tłumnie wypełniając zakurzone drogi czerwonej ziemi i ulice miast. Za kordonami często znajdują się domy z blaszanymi dachami, zrujnowane, rozpadające się budynki. Jednak oczy wszystkich są pełne radości, a uśmiechy wybuchają, gdy tylko spojrzenia spotykają się w pozdrowieniu. Czeka się nawet godzinami na przejazd papieskiego samochodu lub towarzyszącego mu konwoju, aby uchwycić obraz, zachować wspomnienie. Śpiewa się i tańczy, powiewają flagi i gałązki, a ręce unoszą się energicznie ku niebu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję