Reklama

Wiara

TEOLOG ODPOWIADA

Co nam daje post?

Post najczęściej kojarzy nam się z powstrzymywaniem się od spożywania pokarmów mięsnych, słodyczy i z rezygnacją z pewnych ulubionych rzeczy. Jest to jednak coś znacznie więcej, warto zastanowić się, co daje on nam w życiu duchowym. Poszczenie to nie tylko podejmowanie wyrzeczeń, powinno się ono okazać praktyką zbliżającą nas do Boga. Szczególne znaczenie dla duchowości człowieka mają: post, jałmużna i modlitwa.

Niedziela Ogólnopolska 10/2025, str. 18

[ TEMATY ]

Teolog odpowiada

Bożena Sztajner/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„Post oczyszcza duszę, oświeca umysł, podporządkowuje ciało duchowi, podtrzymuje serce ciche i pokorne, rozprasza chmury pożądania, gasi płomień rozwiązłości i zapala płomień prawdziwej czystości” – napisał św. Augustyn. Święty Piotr Chryzolog natomiast podkreślił: „Post jest duszą modlitwy, a miłosierdzie jest siłą napędową postu. A więc jeśli modlisz się, to powinieneś też pościć; jeśli pościsz, to jednocześnie okazuj innym miłosierdzie. Jeżeli chcesz, aby twoja modlitwa została wysłuchana, wysłuchaj próśb innych ludzi. Jeśli nie zamkniesz swoich uszu na innych, to otworzysz ucho Boga na ciebie”. A zatem post, który podejmujemy, jest przede wszystkim znakiem naszej miłości do Boga. Człowiekowi głębokiej wiary post daje umocnienie duchowe. Dzisiejszy człowiek żyje bardzo aktywnie i jeśli uda mu się jakoś tę aktywność ograniczyć, to już będzie to dla niego jakąś formą postu. Czas postu to zatem nie tylko praktyki zewnętrzne podejmowane dla naszego dobrego samopoczucia, ale przede wszystkim okazja do pogłębienia więzi duchowej z Bogiem.

Reklama

Post oznacza także walkę duchową z własnymi grzechami, słabościami. Warto podjąć walkę z tym, od czego jesteśmy uzależnieni, a są to nie tylko alkohol czy palenie papierosów, ale również m.in. uzależnienie od internetu, gier komputerowych czy różnych aplikacji. Ponadto wszelkie praktyki postne i pokutne powinny pomóc nam spojrzeć inaczej na własne życie. Post jest okazją do tego, aby stanąć w prawdzie o sobie. Chodzi o „uświadomienie sobie, kim naprawdę jesteśmy, o zrzucenie masek, które często nosimy, o wyhamowanie tempa naszej gonitwy, przyjęcie prawdy o nas samych” – powiedział w jednej z homilii papież Franciszek. „Życie nie jest odgrywaniem roli, a Wielki Post zaprasza nas do zejścia ze sceny, gdzie przedstawia się fikcję, aby powrócić do serca, do prawdy o tym, kim jesteśmy” – zaznaczył papież. Zwrócił też uwagę na to, że „jałmużna, modlitwa i post nie mogą sprowadzać się do zewnętrznych praktyk, ale są drogami, które prowadzą do istoty życia chrześcijańskiego”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W praktyce postu chodzi również o Boży kształt naszego serca. Stajemy przed Bogiem i tak jak św. Augustyn wołamy: „Oto nasze nagie serce przed Tobą, wejrzyj w nie głęboko” (por. Wyznania). Post to stanie na straży serca. Przypominali już o tym Ojcowie Pustyni, np. abba Geroncjusz z Petry: „Wielu z tych, którzy doznają pokus do cielesnych rozkoszy, nie grzeszy wprawdzie ciałem, lecz dopuszcza się nieczystości w myśli, i zachowując dziewictwo cielesne, traci czystość duszy. Trzeba zatem, najmilsi, czynić, co napisano: Niech każdy pilnie strzeże swego serca” – czytamy w apoftegmatach Ojców Pustyni.

A zatem – dobrze przeżyty post przede wszystkim zbliża nas do Boga.

2025-03-04 13:58

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Co to znaczy „być pieczęcią Boga”?

Słowo „pieczęć” kojarzy się nam najczęściej z pracą biurową. W starożytności pieczęcią opatrywano dokumenty, towary, a niewolnicy byli znakowani pieczęcią swojego właściciela. Słowo to ma ogromne znaczenie w Piśmie Świętym. W przypadku pieczęci Boga – ma ona znaczenie przynależności do Stwórcy. Sięgając do Apokalipsy św. Jana, możemy przeczytać o 144 tys. opieczętowanych, noszących „pieczęć Boga żywego” na swoich czołach (por. 7, 4). Symboliczna jest liczba oznaczająca osoby wierne Bogu w czasie próby. To właśnie pieczęć jest znakiem wyróżniającym wybranych przez Boga od innych. W Nowym Testamencie pieczęć wskazuje na przyjęcie sakramentów chrztu oraz bierzmowania. Zaznacza to św. Paweł Apostoł w Liście do Efezjan (por. 1,13): zostaliście naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, który był obiecany. W tym kontekście możemy powiedzieć, że Bóg „pieczętuje” swoich wiernych, aby podkreślić, że są oni Jego dziećmi. Pieczęć Boga nie jest widoczna, ale dokonuje się w sercu człowieka przez łaskę Ducha Świętego. Wiąże się to z dużą odpowiedzialnością, ponieważ przyjęcie Ducha Świętego w sakramentach jest zobowiązaniem do życia zgodnego z nauką Jezusa zawartą w Ewangelii. Sakramenty chrztu i bierzmowania „naznaczają” człowieka: „Bierzmowanie podobnie jak chrzest wyciska w duszy chrześcijanina duchowe znamię, czyli niezatarty charakter. Dlatego ten sakrament można przyjąć tylko raz w życiu” (KKK 1317). To sprawia, że człowiek, otrzymując Ducha Świętego w sakramencie bierzmowania, staje się świadkiem Chrystusa we współczesnym świecie i jest wezwany do świętości, która wypływa z miłości, sprawiedliwości i miłosierdzia. Będąc „opieczętowanym”, człowiek powinien dążyć do tego, aby stawać się świętym.
CZYTAJ DALEJ

Czy otwieram się na Bożą łaskę? Czy ją przyjmuję? Czy pozwalam, aby we mnie wzrastała?

2026-07-09 11:40

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Siewcą jest przede wszystkim Bóg. On rozsiewa hojnie dobro. Udziela obficie swoich łask. Nikomu niczego nie szczędzi. Każdy człowiek jest obdarowany Jego darami. Nikt nie może więc powiedzieć, że ominęła go Boża łaska. Każdy ma jej tyle, ile potrzebuje.

Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: «Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!» Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: «Dlaczego mówisz do nich w przypowieściach?» On im odpowiedział: «Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i w nadmiarze mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą nawet to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: „Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli, i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił”. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na grunt skalisty oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia i jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane wreszcie na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny».
CZYTAJ DALEJ

Niezwykła Bonnie Tyler i jej głos

2026-07-09 17:35

[ TEMATY ]

śmierć

piosenkarka

Bonnie Tyler

wikipedia/Albin Olsson

Bonnie Tyler na Eurowizji w 2013 r.

Bonnie Tyler na Eurowizji w 2013 r.

To były lata 70-te, a dostęp do muzyki, nie wspominając o płytach, był utrudniony. Może dlatego kreatywność naszego pokolenia była nie do ogarnięcia.

Począwszy od jej hitu z 1977 r. "It's a Heartache" z pierwszej płyty byłem oczarowany brzmieniem jej głosu i dynamiką śpiewanych utworów. Nie wiedziałem wtedy, że miała to być jej pożegnalna piosenka po operacji usunięcia guzków na strunach głosowych. Wcześniej śpiewała czystym głosem kościelne hymny, a później bluesa w klubie walijskim Swansea, gdzie w 1970 poznała Roberta Sullivana. Wygrała nawet jakiś lokalny konkurs muzycznych talentów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję