W ostatnich latach, również dzięki platformom streamingowym, gatunki serialowe mocno ewoluują i wiele z nich przypada do gustu najbardziej wybrednym odbiorcom.
Większość z nas z pewnością pamięta czasy, kiedy emitowane w telewizji seriale nazywane były odmóżdżaczami lub rozrywką dla znudzonych gospodyń domowych. Dotyczyło to co prawda głównie telenowel czy ciągnących się w nieskończoność oper mydlanych, faktem jest jednak, że produkcje telewizyjne stawiano zdecydowanie niżej niż kinowe. W niektórych kręgach w dobrym tonie było nawet nieposiadanie telewizora.
Dlaczego właściwie oglądamy seriale? Powodów jest sporo. Jeden z nich to na pewno próba ucieczki od rzeczywistości, oderwania myśli od tego, co zaprzątało nam głowę w ciągu dnia. Niejednokrotnie szukamy rozrywki intelektualnej, a tej dostarczają nam produkcje ambitniejsze, np. seriale prawnicze. Oglądając odcinek za odcinkiem, mamy większą szansę na poznanie bohatera, wniknięcie w motywy jego postępowania czy zwyczajne polubienie go – a kiedy go lubimy, będziemy chętnie zasiadać do kolejnych sezonów. Poza tym często po prostu jesteśmy ciekawi, co będzie dalej. Bywa, że pokazywane na ekranie sytuacje sprawiają wrażenie bardzo życiowych, tak jakbyśmy patrzyli na ludzi z sąsiedztwa. I odwrotnie – zdarza się, że zmuszają nas do zastanowienia się nad poważnymi dylematami moralnymi, którymi dotąd nie zawracaliśmy sobie głowy, itd.
Najpopularniejsze seriale mają wpływ na tworzenie wspólnych kodów kulturowych. Fani jednego serialu posługują się powiedzonkami, nawiązują do konkretnych wydarzeń, omawiają decyzje bohatera. Jest o czym pogadać w przerwie na kawę. Czasami przed ekranem zasiadają cała rodzina, grupa przyjaciół albo para, więc ewidentnie to zjawisko może być też więziotwórcze. Bywa, że pod wpływem serialu (najczęściej obyczajowego) ktoś zdecyduje się pójść na badania albo podejmie terapię – zobaczenie tego na ekranie pomogło oswoić temat.
Jak ze wszystkim również z rozrywką można przesadzić. Przykładem może być binge watching, czyli oglądanie kilku (a nawet kilkunastu!) odcinków niemal bez przerwy, np. w czasie weekendu. Od seriali można się poważnie uzależnić, co objawia się m.in. bezwzględnym podporządkowywaniem planu dnia godzinie emisji odcinka, zarywaniem nocy czy autentyczną rozpaczą po finałowym sezonie („syndrom osieroconego fana”). Badacze wskazują też na powiązania między nastrojami depresyjnymi, samotnością albo nieumiejętnością kontrolowania własnego życia a oglądaniem większej ilości programów.
Alfonso Garciandía, kapelan Sanktuarium San Miguel de Aralar w archidiecezji Pampeluny i Tudeli (Hiszpania), potępił profanację trzech krzyży na drodze prowadzącej do sanktuarium. „Dlaczego krzyż przeszkadza niektórym ludziom?” – zapytał.
Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę, kiedy dwa z trzech krzyży zostały ścięte „metalowymi narzędziami”.
Widok pustej Bazyliki św. Piotra robi duże wrażenie
Siostra Francesca Battiloro przeżyła największą niespodziankę swojego życia w wieku 94 lat, z których 75 lat spędziła jako wizytka za klauzurą. „Poprosiłam Boga: 'Chcę spotkać się z papieżem'. I tylko z Nim! Nikt inny... Myślałam, że to niemożliwe, ale to Papież przyszedł się ze mną spotkać. Wygląda na to, że kiedy Go o coś proszę, Pan zawsze mi to daje...”. Podczas pielgrzymki z grupą z Neapolu, s. Francesca Battiloro, siostra klauzurowa modliła się dzisiaj w Bazylice św. Piotra, gdy nagle spotkała papieża.
Zakonnica, która wstąpiła do klasztoru w wieku 8 lat, złożyła śluby w wieku 17 lat, w czasie, gdy jej życie było zagrożone z powodu niedrożności jelit. Dziś opuściła Neapol wczesnym rankiem z jednym pragnieniem: przeżyć Jubileusz Osób Chorych i Pracowników Służby Zdrowia w Watykanie. Wraz z nią przyjechała grupa przyjaciół i krewnych. Poruszająca się na wózku inwalidzkim i niedowidząca siostra Francesca - urodzona jako Rosaria, ale nosząca imię założyciela Zakonu Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny św. Franciszka Salezego, który, jak mówi, uzdrowił ją we śnie - chciała przejść przez Drzwi Święte Bazyliki św. Piotra. Biorąc pod uwagę jej słabą kondycję, pozwolono jej przeżyć ten moment całkowicie prywatnie, podczas gdy na Placu św. Piotra odprawiano Mszę św. z udziałem 20 000 wiernych.
Przeprowadziłam eksperyment i zadałam pytanie Chatowi GPT: Czy masz świadomość, gdzie jesteś? Odpowiedział: Ciekawe pytanie... Nie mam świadomości w takim sensie, w jakim mają ją ludzie — nie czuję, nie mam własnego „ja” ani poczucia miejsca. Działam w cyfrowym środowisku, odpowiadając na Twoje pytania i analizując dane, ale nie „jestem” fizycznie nigdzie. Można powiedzieć, że jestem tu, gdzie mnie używasz — teraz akurat w Twoim urządzeniu lub przeglądarce.
Sam Chat GPT podpowiada, że sztuczna inteligencja tylko analizuje dane, nie jest zaś inteligencją podobną do ludzkiej. Nie ma ona świadomości istnienia, nie ma też… inteligencji! Dlatego należy ją postrzegać nie jako sztuczną formę inteligencji, tylko jako jeden z jej produktów. Właśnie na takie różnice między sztuczną inteligencją a świadomością ludzką zwrócili kilka dni temu uwagę uczestnicy konferencji w Sekretariacie Episkopatu, prezentując polskie tłumaczenie watykańskiego dokumentu nt. sztucznej inteligencji „Antiqua et nova” – adresowanego, co ciekawe, m.in. do duszpasterzy. I właśnie na ten aspekt pragnę zwrócić uwagę: w jaki sposób i w jakich granicach można zastosować sztuczną inteligencję w Kościele.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.