Czekamy na młodych ludzi, którzy czują w sobie powołanie do życia kapłańskiego, gotowych do oddania się służbie Bogu i ludziom – mówił ks. Michał Powęska.
Zakończenie egzaminów maturalnych to czas ważnych decyzji dotyczących przyszłości. Dla tych, którzy czują w sobie powołanie do kapłaństwa, otwiera się możliwość rozpoczęcia drogi formacji w Wyższym Seminarium Duchownym w Sandomierzu. To miejsce, gdzie kształci się przyszłych kapłanów dla diecezji sandomierskiej.
Ksiądz Michał Powęska, rektor WSD w Sandomierzu, podkreśla znaczenie duchowego rozwoju i zaangażowania w służbę Kościołowi. – Rekrutacja do seminarium to nie tylko kwestia formalności czy zdolności intelektualnych. Czekamy na młodych ludzi, którzy czują w sobie powołanie do życia kapłańskiego, gotowych do oddania się służbie Bogu i ludziom. To wyjątkowa droga, która wymaga nie tylko wiedzy, ale przede wszystkim wiary i oddania – podkreśla rektor uczelni.
Warunki przyjęcia do seminarium są jasno określone i wymagają od kandydatów przejścia przez kilka etapów. Najpierw należy uzyskać pozytywny wynik wstępnej rozmowy kwalifikacyjnej, przeprowadzanej przez przełożonego seminarium. Kolejnym krokiem jest zarejestrowanie się na KUL, co jest niezbędne przed przystąpieniem do egzaminów i rozmów kwalifikacyjnych w WSD w Sandomierzu. Po zakończeniu tego etapu, kandydaci muszą złożyć odpowiednie dokumenty oraz otrzymać potwierdzenie decyzji o wyborze studiów.
– Osoby, które chciałyby wziąć udział w rekrutacji, powinny przygotować i złożyć odpowiednie dokumenty. Lista obejmuje m.in.: podanie o przyjęcie, życiorys, świadectwo maturalne i ukończenia szkoły średniej, opinię księdza proboszcza i katechety, zaświadczenie lekarskie oraz inne dokumenty potwierdzające przygotowanie i motywację do podjęcia formacji kapłańskiej – wymienia rektor.
Wyższe Seminarium Duchowne przy ul. Żeromskiego 6 w Sandomierzu zaprasza wszystkich zainteresowanych do udziału w procesie rekrutacyjnym. Więcej informacji można uzyskać pod numerem telefonu: 511 413 002.
Ekspozycję mebli będzie można podziwiać do 26 marca
Historycy sztuki od lat zastanawiają się, czy meble kolbuszowskie naprawdę istniały, czy są jedynie efektem podobnego stylu dawnych stolarzy. Odpowiedzi na te pytania szuka wystawa „Mit mebli kolbuszowskich” w Muzeum Zamkowym w Sandomierzu.
Wystawa ta to jednak nie tylko ekspozycja pięknych unikatowych mebli. Doskonale łączy ona twórczość meblarską z edukacją ekologiczną związaną z Puszczą Sandomierską, z której pochodził surowiec do wykonania mebli. Zanim odwiedzający zobaczy prezentowane meble, poznaje historię oraz charakterystykę przyrodniczą Puszczy, związki człowieka z otaczającym go światem, z którego czerpano surowce – jak w przypadku stolarzy kolbuszowskich. Można poznać puszczę dzięki fotografiom, niektóre gatunki flory i fauny, ze szczególnym uwzględnieniem drzew wykorzystywanych w produkcji mebli oraz można usłyszeć...dźwięki, które wydają drzewa. Fantastyczne nagrania odgłosów wydawanych przed poszczególne drzewa, każde inne, unikatowe, pokazują piękno i tajemniczość przyrody, która wcale nie milczy. Potem mamy już świat mebli kolbuszowskich – pomijany, a jednocześnie wzbudzający zachwyt, liczne kontrowersje i pytania świat twórczości stolarskiej w Kolbuszowej oraz wywodzący się stąd termin „mebli kolbuszowskich”. Określenie to wprowadził do obiegu Stefan Sienicki dla mebli wytwarzanych na przestrzeni XVIII wieku, zwłaszcza w II poł. i na początku XIX stulecia w Kolbuszowej i okolicy. Rozwojowi ośrodka sprzyjało położenie w pobliżu dorzecza Wisły, umożliwiającego transport mebli m.in. do Krakowa, Warszawy i Gdańska.
Urodził się 8 maja 1786 r. we Francji, w miejscowości Dardilly, niedaleko Lionu. Był jednym z siedmiorga dzieci państwa Mateusza i Marii Vianney, prostych rolników, posiadających dwunastohektarowe gospodarstwo. Jan już od wczesnych lat ukochał modlitwę. Przykładem i zachętą byli dla niego rodzice, którzy codziennie wieczorem wraz ze swoimi dziećmi modlili się wspólnie. Po latach powiedział: „W domu rodzinnym byłem bardzo szczęśliwy mogąc paść owce i osiołka. Miałem wtedy czas na modlitwę, rozmyślania i zajmowanie się własną duszą. Podczas przerw w pracy udawałem, że odpoczywam lub śpię jak inni, tymczasem gorąco modliłem się do Boga. Jakież to były piękne czasy i jakiż ja byłem szczęśliwy”.
Należy pamiętać, iż lata młodości Jana Vianneya, to okres bardzo trudny w historii Francji. W tym czasie bowiem szalała rewolucja, która w dużej mierze przyczyniła się do pogłębienia kryzysu między duchowieństwem a państwem. Walka z Kościołem sprawiła, że wielu księży odeszło od tradycji, składając przysięgę na Konstytucję Cywilną Kleru. Wzrost laicyzacji i głęboko posunięte antagonizmy to tylko główne problemy ówczesnej francuskiej rzeczywistości. Mimo tak trudnych warunków nie zaprzestano sprawowania sakramentów i katechizacji dzieci. Przygotowania do Pierwszej Komunii trwały 2 lata. Spotkania odbywały się w prywatnych domach, zawsze nocą i jedynie przy świecy. Jan przyjął Pierwszą Komunię w szopie zamienionej na prowizoryczną kaplicę, do której wejście dla ostrożności zasłonięto furą siana. Miał on wówczas 13 lat.
Od czasu wybuchu Rewolucji w Dardilly nie było nauczyciela. Z pomocą zarządu gminnego otwarto szkołę, w której uczyły się nie tylko dzieci, ale i starsza młodzież, a wśród niej Jan Maria. Przez dwie zimy uczył się czytać, pisać i poprawnie mówić w ojczystym języku. Stał się bliską osobą miejscowego proboszcza i stopniowo dojrzewało w nim pragnienie zostania księdzem. Ojciec początkowo zdecydowanie sprzeciwiał się, bowiem gospodarstwo potrzebowało silnych rąk do pracy, a poza tym brakowało pieniędzy na opłacenie studiów i utrzymanie młodzieńca. Jednak pod wpływem nalegań syna, ojciec ustąpił.
– To, co dali nas karmi, dlatego jesteśmy na tej Eucharystii. To, co dali nas buduje jako ludzi, jako Polaków, jako chrześcijan. To, co dali, to nie było za mało. To było wszystko. To wszystko nas dzisiaj też żywi – mówił kard. Grzegorz Ryś, który w 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego przewodniczył Mszy św. w Bazylice Mariackiej w Krakowie
– Wiedzie nas dzisiaj w mury Mariackiej Bazyliki historia naszego narodu. Często bolesna i pozostawiająca na sobie rany zdobyte na polach bitewnych, ale też pełna chwalebnych czynów i radosnych chwil, które naród przeżywał pod sztandarem, na którym polski duch wypisał: Bóg, Honor, Ojczyzna. Stajemy i dzisiaj razem we wspólnocie. Wspólnocie, w której duch jest niezwyciężony, a wiara niezachwiana. W zadumie oddajemy hołd poległym w obronie najcenniejszych wartości i prosimy o pokój w naszych czasach. Stajemy wobec tych pamiątek ufni, że i w nas drzemie siła, której nikt i nic nie jest zdolne złamać – mówił na początku Mszy św. ks. Mariusz Słonina, administrator parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Krakowie, który powitał kard. Grzegorza Rysia, członków Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręgu Małopolska oraz wszystkich małopolskich kombatantów, a także parlamentarzystów, przedstawicieli władz samorządowych, krakowski korpus konsularny, dowódców i przedstawicieli wszystkich jednostek wojskowych, komendantów służb mundurowych z Garnizonu Małopolskiego.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.