Reklama

Kościół

Kupmy auto dla misjonarza

„Dzięki Wam przewiozłem samochodem pełną pakę leków do naszego szpitala. Kilka dni później pojechałem do stolicy Kamerunu odebrać czekające tam na nas paczki z Polski. Niektóre czekały od lutego. Szczęście, że w środku nie było kiełbasy” – pisze br. Maciej Jabłoński, kapucyn, misjonarz w Afryce.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pamiętam swoje spotkania z misjonarzami i ich szczere opowieści o codzienności. O radości, jaką czerpią z niesienia Dobrej Nowiny, ale też o potwornym skwarze, wyniszczających Europejczyków chorobach, wszechobecnym kurzu albo wręcz odwrotnie – o błocie, deszczu i bezdrożach. Zwłaszcza te ostatnie spędzały im sen z powiek. Bo choć byś, człowieku, miał siłę i chęci góry przenosić, to bez środka transportu – i to dobrego – nie zrobisz wiele, a w praktyce nie zrobisz nic.

Reklama

Jeden z misjonarzy – ks. Krzysztof Domagalski opowiadał: – By dojechać do stolicy diecezji, do swojego biskupa, czy gdziekolwiek indziej, trzeba przeprawić się przez rzekę. W najbliższej okolicy nie ma mostu, więc pozostaje prom. Jeśli jest uszkodzony, a tak bardzo często bywa, pozostaje piroga. Na tej chybotliwej łódeczce przepływamy rzekę, auto zostawiamy na brzegu, a resztę drogi pokonujemy piechotą. Wracamy popołudniem, z nadzieją, że samochód stoi tam, gdzie go zostawiliśmy. Taka wyprawa uczy pokory. W porze deszczowej rzeka szeroko wylewa i trzeba się po niej poruszać, bacząc pilnie, gdzie kończy się rozlewisko, a zaczyna koryto rzeki. Kiepski kierowca polegnie na pierwszych kilometrach, cała sztuka polega bowiem na nieustannym trzymaniu nogi na gazie. Gdy zatrzymamy auto, woda, która sięga do drzwi, wleje się do rury wydechowej i... koniec jazdy. Stoimy na środku drogi zalanej wodą i nie możemy ruszyć ani w jedną, ani w drugą stronę. Nie dziwi więc, że podstawowa zasada misjonarza brzmi: nie zrażaj się...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Przychodzić z pomocą

MIVA to międzynarodowa organizacja na rzecz misyjnych środków transportu. W Polsce jest obecna od 2000 r. Nasi misjonarze, pracujący w ponad dziewięćdziesięciu krajach świata, najczęściej tych najbiedniejszych, potrzebują pomocy w zakupie rozmaitych środków transportu. Chodzi nie tylko o samochody, ale i o motocykle, bo czasem misjonarze pracują w rejonach, gdzie nie ma dróg, są tylko ścieżki. Bezcenne okazują się też rowery, barki rzeczne, silniki do łodzi czy traktorów, a nawet zwierzęta pociągowe. W dniach 23-30 lipca MIVA, jak co roku przy okazji Ogólnopolskiego Tygodnia św. Krzysztofa, prowadzi misyjną Akcję św. Krzysztof – 1 grosz za 1 kilometr szczęśliwej jazdy na środki transportu dla misjonarzy.

Misyjna parafia gdzieś w krajach Trzeciego Świata to zawsze działalność wielopłaszczyznowa. Obok zwyczajnej aktywności duszpasterskiej księża i zakonnice prowadzą szkoły, przychodnie zdrowia, szpitale, organizowane są kursy pisania i czytania dla dorosłych, czasem powstają szkoły zawodowe. Terytorialnie też wygląda to inaczej niż w Polsce. Parafie są olbrzymie, a zamieszkałe przez niewielkie grupy ludzi, często w znacznej odległości od siebie. W Afryce np. na kontakt ze światem, także w porze deszczowej, gdy dukty zamieniają się w rozlewiska, pozwala tylko auto z napędem na cztery koła plus wprawny kierowca... Nie inaczej ma się rzecz w Ameryce Południowej czy w Azji.

Prośba z Meksyku

Reklama

Jedna z wielu próśb pochodzi od ks. Sławomira Kurowskiego-Grześkowiaka, duchacza. Kapłan nie ma żadnego sprawnego pojazdu, a „drogi dojazdowe są w opłakanym stanie, najczęściej piaszczyste, które po opadach przemieniają się w rzeki”. Auto pozwoli mu „lepiej i skuteczniej nieść Ewangelię Chrystusa do tych, którzy chcą Jej słuchać i Jej potrzebują”.

Z kolei o. Grzegorz Janiak, eremita św. Franciszka z Paoli, pracujący od 25 lat na Madagaskarze, prosi o pomoc w zakupie motocykla, bo ten sprawdzi się lepiej na krętych, wąskich i wiecznie zakorkowanych drogach Antananarywy, stolicy Madagaskaru, gdzie obecnie pracuje. „Mimo że w stolicy jest dużo zgromadzeń zakonnych – pisze zakonnik – to jednak wokół stolicy jest sporo misji, gdzie jest kilka, kilkanaście wspólnot na jednego kapłana. Kiedy nie ma kapłana, świeccy prowadzą Liturgię [Słowa]. Wielokrotnie, czy to księża odpowiedzialni czy świeccy, szukają kapłana, by mógł odprawić Mszę św. wtedy, gdy ich ksiądz nie może do nich dotrzeć. Proszą też o posługę sakramentalną do chorych, najczęściej z misji Ambohijanaka, do której należy piętnaście wiosek położonych w odległości od 25 do 35 km od Antananarywy. Pierwsze 20 km to asfalt, dalej drogi gruntowe, poniszczone przez drewniane koła z metalowymi obręczami wozów ciągniętych przez bydło. Dlatego odpowiednim środkiem transportu jest motocykl. Nasza wspólnota, niestety, nie posiada motocykla”.

Niech Wasze serca się nie zmęczą

Podobnych próśb o pomoc i wsparcie jest na stronie internetowej MIVA wiele. Znajdziemy tam też konto bankowe, gdzie możemy wesprzeć datkiem heroiczną pracę polskich misjonarzy (www.miva.pl – zakładka „wesprzyj”). A jako że Polacy słyną ze swojej dobroczynności, MIVA może się pochwalić sporymi osiągnięciami, czego dowodami są podziękowania płynące z całego misyjnego świata; np. siostry józefitki z Ośrodka Zdrowia w misji katolickiej Kikombo z Konga dziękują za dwa motocykle, które umożliwią „wyjazdy pielęgniarzy na szczepienia do pobliskich wiosek, ewakuacje chorych do szpitala, zakup leków w odległym mieście. Kikombo usytuowane jest wśród rozległych sawann, brakuje dróg dojazdowych, trzeba poruszać się tylko piaszczystymi ścieżkami. A chorzy, którzy do nas docierają, nierzadko przemierzają nawet 50 km pieszo” – informują siostry. Z kolei biskup pomocniczy diecezji Santa Cruz de la Sierra w Boliwii Stanisław Dowlaszewicz dzięki hojności ludzi i działaniom MIVA mógł kupić dla Kościoła lokalnego nowe auto. Biskupa cieszy coś dla nas oczywistego – że przestanie się martwić, „czy samochód dojedzie na miejsce, czy się nie zepsuje w trasie. Czas dojazdów i powrotów też będzie krótszy, a co za tym idzie, będzie go można lepiej wykorzystać w bezpośrednim dziele ewangelizacji. (...) Z pewnością większość z Was nie będzie mogła przybyć tu, do Ameryki Południowej, ale cząstka każdego i każdej z Was jest tu z nami – ta najbardziej serdeczna i hojna cząstka Waszych serc, która przyczyniła się do zakupu nowego wehikułu. Felicidades! I niech Pan Bóg Wam błogosławi!” – pisze ksiądz biskup. Dzielne michalitki, które prowadzą w Kamerunie szkoły, przedszkola, oratorium dla sierot, katechizację, pomoc medyczną i Centrum Formacji Diecezjalnej, każdego miesiąca pokonują ok. 1,5 tys. km na niełatwym terenie. Dzięki wsparciu mogły wreszcie kupić porządny samochód. Księdza Tadeusza Popiołka, pallotyna z Wenezueli, było stać na zakup rowerów dla katechistów. W Republice Środkowoafrykańskiej zapanowała wielka radość, gdy udało się zebrać środki na zakup auta. „Już w «dziewiczym rejsie» przewiozłem samochodem pełną pakę leków do naszego szpitala” – pisze br. Maciej Jabłoński, kapucyn, proboszcz parafii w Ngaoundaye w RCA. – Kilka dni później pojechałem do Jaunde, stolicy Kamerunu, odebrać czekające tam na nas paczki, które przypłynęły w kontenerze z Polski. Niektóre czekały od lutego. Szczęście, że w środku nie było kiełbasy – dodaje. Podobne przykłady można by mnożyć – są one dowodem na naszą „wyobraźnię miłosierdzia”, ale także zachętą, by w inicjatywach MIVA aktywnie brać udział. Bo warto!

2023-07-17 14:39

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

List z Ekwadoru

Niedziela podlaska 36/2023, str. IV

[ TEMATY ]

misje

Ekwador

Archiwum autorki

Zajęcia z dziećmi

Zajęcia z dziećmi

Wyobraźcie sobie, że jestem w Ekwadorze już ponad 9 miesięcy. Nie mogę uwierzyć, jak ten czas szybko zleciał. Na początku chciałabym Wam podziękować za Wasze wsparcie finansowe i modlitewne, za każdą otrzymaną wiadomość i za Waszą ogromną troskę o mnie i moje zdrowie.

W mojej wspólnocie zaszły pewne zmiany. Dołączył do nas Arnulfo z Gwatemali, natomiast David zakończył swoją 18-miesięczną misję i wrócił już do Francji. Nadal są ze mną Sabina z Polski i Chafik z Belgii. Jest coś naprawdę niesamowitego w naszym wspólnym byciu tutaj. Jesteśmy z różnych krajów, kultur, w różnym wieku, ale mimo to codziennie realizujemy tyle rzeczy razem. Nasze wspólne życie to dla mnie niekończąca się szkoła miłości, pokory, cierpliwości i oczywiście komunikacji. Tak swoją drogą, to mam naprawdę super wspólnotę, od której dużo się uczę i doświadczam bardzo dużo dobra i troski.
CZYTAJ DALEJ

Dekanat dolnobrzeski zawierzył się Maryi

2026-09-08 23:26

ks. Łukasz Romańczuk

Kapliczka MB Gietrzwałdzkiej

Kapliczka MB Gietrzwałdzkiej

W święto Narodzenia NMP na placu za kościołem Chrystusa Króla w Brzegu Dolnym odbyło się poświęcenie kapliczki NMP Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Jest to wotum wdzięczności duchowieństwa i wiernych dekanatu dolnobrzeskiego.

Kapliczka wpisuje się w akcję 150 kapliczek na 150 lat objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie [8 września 1877 - 8 września 2027]. - Matka Boża ukazała się dwóm dziewczynkom Justynie i Barbarze, które przygotowywały się do I Komunii świętej. Pochodziły z biednych, ale bardzo pobożnych rodzin. Justyna wracała z mamą z egzaminu przed I Komunią świętą i Matka Boża ukazała się jej na klonie przed świątynią. Trzy dni później Barbarze, podczas różańca. I wspomina, że widziała Matkę Bożą na tronie, z berłem w ręku i koronie, a na kolanach trzymała Dziecię Jezus i mówiła, że jest NMP Niepokalaną. I Maryja prosiła, aby nieustannie modlić się na różańcu. Był to czas zaborów, prześladowania patriotów oraz Kościoła. - Inicjatywa powstania tej kapliczki dojrzewała we mnie dosyć długo. Podzieliłem się nią z księżmi dekanatu i zaproponowałem, byśmy przygotowali wspólne wotum – opowiada ks. Jacek Włostowski, dziekan dekanatu Brzeg Dolny i proboszcz parafii NMP Królowej Polski w Brzegu Dolnym, dodając: - Było to dla mnie ważne, ponieważ mamy tu do czynienia z dwoma ważnymi dla mnie wartościami: wiara i patriotyzm. Objawienia w Gietrzwałdzie są przecież jedynymi objawieniami maryjnymi na ziemiach polskich uznanymi przez Kościół, w czasie których Maryja zwróciła się do dzieci po polsku.
CZYTAJ DALEJ

Chrześcijaństwo nie zachęca do bycia cierpiętnikiem. Ono uczy nas sprawiedliwości i zachęca do przebaczenia

2026-09-09 15:45

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Przebaczyć nie znaczy tyle, co nic nie powiedzieć, przemilczeć, znieść wyrządzoną sobie krzywdę, przecierpieć, wziąć na siebie krzyż niesprawiedliwości i nieść go bez otwierania ust. Nie tego oczekuje od nas Bóg.

Jezus powiedział do swoich uczniów: Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję