Reklama

Niedziela Przemyska

Zwyczajni niezwyczajni

Niezwykłość tej beatyfikacji jest wieloaspektowa, bo w jednym akcie beatyfikacyjnym będzie wyniesiona do chwały ołtarzy cała rodzina, rodzice i dzieci, także i to dziecko nienarodzone – powiedział abp Adam Szal.

Niedziela przemyska 10/2023, str. IV

[ TEMATY ]

rodzina Ulmów

Muzeum Polaków Ratujących Żydów

Rodzina Ulmów

Rodzina Ulmów

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Zbigniew Suchy: 14 lutego otrzymaliśmy z Watykanu potwierdzenie o możliwości beatyfikacji Czcigodnych sług Bożych Rodziny Ulmów z Dziećmi. Z jakimi uczuciami przyjął Ksiądz Arcybiskup tę decyzję?

Abp Adam Szal: Z jednej strony – z niedowierzaniem, że ta sprawa znalazła swój szczęśliwy finał. Z niedowierzaniem w tym sensie, że spraw beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych jest tak wiele, a trzeba przejść przez odpowiednie procedury. Ta droga, która wiodła ku beatyfikacji, szczęśliwie się zakończyła, a Pan Bóg pozwolił nam przeżywać tę chwilę, kiedy to wyznaczona jest data i miejsce beatyfikacji rodziny Józefa i Wiktorii Ulmów razem z ich dziećmi.

Reklama

Z drugiej strony – z radością, że mamy kolejnych orędowników w niebie, kolejnych błogosławionych, do których będziemy się modlić w sposób bardzo oficjalny, prosić o ich wstawiennictwo, także patrzeć na przykład ich życia. Chciałbym przywołać słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, który 13 czerwca 1999 r. podczas Mszy św. beatyfikacyjnej pierwszej grupy męczenników II wojny światowej powiedział pod adresem świętych, którzy są ważnym elementem w tym widzeniu Kościoła, że „Kościół w Polsce odradza się z posiewu krwi męczenników i żyje pamięcią zwycięstwa, jakie oni odnieśli na tej ziemi”. Wciąż aktualne są jego wypowiedziane wtedy słowa, że „ci męczennicy i męczennice wpisują się w dzieje świętości ludu Bożego, pielgrzymującego już od ponad tysiąca lat na polskiej ziemi”. A wiec jest to radość i potwierdzenie prawdziwości Kościoła i tej prawdy, że męczeństwo rozumiane jako świadectwo, jest ciągle obecne w Kościele, także i teraz.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

10 września dokona się akt beatyfikacyjny. Czy mógły Ksiądz Arcybiskup krótko przybliżyć naszym Czytelnikom historię drogi Rodziny Ulmów od momentu śmierci, aż do tego aktu beatyfikacji czy ogłoszenia dekretu?

Ta droga jest dość trudna. Po pierwsze, trzeba ją wiązać z procesem beatyfikacyjnym pierwszej grupy męczenników. W czasie tego procesu, w perspektywie beatyfikacji, która nastąpiła w 1999 r., w Kościele polskim pojawił się pomysł, ale także potrzeba opracowania drugiej grupy świadków wiary, drugiej grupy męczenników. Ta druga grupa została w sposób formalny przedstawiona w 1994 r. W sumie po okresie przygotowawczym, któremu patronowali sługa Boży ks. Henryk Szuman i jego Towarzysze, ustalono liczbę tych męczenników na 88 osób. Byli to domniemani męczennicy II wojny światowej. Z racji przynależności ks. Szumana do diecezji chełmińskiej, proces ten prowadziła diecezja w Pelplinie i trwa on do dziś.

W tym czasie, w 2017 r., pojawiła się myśl, żeby z tego ogólnopolskiego procesu wyłączyć rodzinę Ulmów, bo jest to specyficzny przykład męczeństwa, ale także i nasz podkarpacki przykład. Takie głosy pojawiły się zresztą, nie tylko na terenie naszej archidiecezji; spływały one do nas z całej Polski. Zostały przygotowane odpowiednie dokumenty do przewodniczącego Episkopatu Polski, ale także do biskupa pelplińskiego, który firmuje i prowadzi proces ogólnopolski.

Reklama

Po uzyskaniu odpowiednich dokumentów sprawa została przekazana do Kongregacji (dziś Dykasterii) ds. Kanonizacyjnych i 20 lutego 2017 r. kongregacja wydała zgodę na wyłączenie tego procesu. Po zatwierdzeniu dekretu, do przygotowania tzw. positio, czyli syntetycznej rozprawy ukazującej zasadność prośby o beatyfikację sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów razem z Dziećmi z Markowej, został skierowany ks. dr Witold Burda. Wtedy sprawa ta w pewnym sensie przyspieszyła.

Ta wielość dat i dokumentów może przesłonić postać samych błogosławionych. Kim zatem byli Józef i Wiktoria Ulmowie, zanim ponieśli śmierć męczeńską?

Przed nami stoi szczególne wyzwanie, abyśmy tę rodzinę poznali i pokochali. W homiliach często mówimy w odniesieniu do Chrystusa, żeby Go poznać, pokochać i naśladować. To samo w zmienionej formule odnosi się do Czcigodnych sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów.

Była to zwyczajna i niezwyczajna chłopska rodzina; Józef i Wiktoria oraz ich siedmioro dzieci. Sześcioro urodziło się jeszcze przed męczeństwem, a siódme było pod sercem matki w chwili jej śmierci. Rodzina ta była niezwyczajna, ponieważ czuli się odpowiedzialni za siebie. Byli rodziną kochającą, która utrzymywała się z pracy rąk własnych, przedsiębiorczą na swój sposób. Na ówczesne czasy rodziną światłą, choćby przez to, co nie było częstym zjawiskiem na wsi, że była u nich biblioteczka domowa, w skład której wchodziło ok. 400 bardzo różnych pozycji. Józef Ulma prenumerował też różne czasopisma, także dla swoich dzieci.

Reklama

Józef był „złotą rączką”. Nie tylko zrobił własny aparat fotograficzny, którym robił zdjęcia, ale także zajmował się pszczelarstwem, ogrodnictwem, pracował w spółdzielni mleczarskiej, aktywnie udzielał się społecznie. Podobnie Wiktoria jako żona i matka miała wiele obowiązków. Niezwykłość tej rodziny została spotęgowana tym, że w trudnych czasach II wojny światowej przyjęli dar życia, bo najmłodsze dzieci rodziły się w czasie wojny, ale też tym, że przyjęli w obronę życie Żydów, którzy byli zagrożeni, prześladowani i skazani na śmierć przez Niemców tylko z tego powodu, że byli Żydami. To był pewien heroizm. Dziś bardzo często popełniamy błąd, bo patrzymy naszymi oczyma na tamte czasy, ale trzeba sobie uświadomić jak wielkim zagrożeniem to było, jakie dylematy mieli Ulmowie, czy przyjąć tych ośmioro osób pod swój dach, narażając życie swoje i swoich dzieci. Jak ten miłosierny Samarytanin pochylili się nad potrzebującymi i przyjęli ich.

Jest to wielkie wyzwanie duszpasterskie, ale także wyzwanie dla nas wszystkich, by uroczystość beatyfikacyjna była dobrze przygotowana. Byśmy patrząc na tę rodzinę czasami może poczuli chęć takiej wierności swojemu powołaniu, jak to było w przypadku Ulmów, takiej miłości do bliźniego, do dzieci, do ojczyzny – tej dużej i tej małej, jaką jest nasza wioska czy parafia. Wyzwań jest wiele.

Dodam, że niezwykłość tej beatyfikacji jest wieloaspektowa, bo w jednym akcie beatyfikacyjnym będzie wyniesiona do chwały ołtarzy cała rodzina, rodzice i dzieci, także i to dziecko nienarodzone. Będzie to więc wydarzenie poniekąd historyczne, na skalę, nie waham się powiedzieć, Kościoła powszechnego, nie tylko polskiego, przemyskiego.

2023-02-28 13:24

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziękujmy za znak beatyfikacji rodziny Ulmów

[ TEMATY ]

rodzina Ulmów

Zbiory cyfrowe MPRŻ

Słudzy Boży Wiktoria i Józef Ulmowie z siedmiorgiem dzieci zostali zamordowani przez Niemców wraz z ukrywanymi przez nich żydowskimi rodzinami

Słudzy Boży Wiktoria i Józef Ulmowie z siedmiorgiem dzieci zostali
zamordowani przez Niemców wraz z ukrywanymi przez nich
żydowskimi rodzinami

Na ogromne przemiany w podejściu do świętości małżeństwa i rodziny wyrażone w dwóch bardzo znamiennych beatyfikacjach zwrócił uwagę bp Roman Pindel, który 2 września br. w kurialnej kaplicy w Bielsku-Białej przewodniczył Mszy św. inaugurującej po raz 30. kolejny rok nauczania Diecezjalnego Studium Teologii Rodziny. Liturgię celebrował z biskupem duszpasterz rodzin bielsko-żywieckich ks. Tomasz Gorczyński. Modlono się m.in. za jednego z inicjatorów STR, zmarłego niedawno ks. prał. Franciszka Płonkę.

W homilii biskup przywołał beatyfikację Luigi i Marii Beltrame Quattrocchi – pierwszej w historii pary małżeńskiej wspólnie wyniesionej na ołtarze, a także przypomniał, że za tydzień Kościół beatyfikuje 9-osobowę rodzinę Ulmów, która poniosła męczeńską śmierć za to, że chcieli ratować życie rodziny żydowskiej.
CZYTAJ DALEJ

Fulton Sheen: Teleewangelista czy prorok zza oceanu?

2026-02-14 20:15

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

pl.wikipedia.org

Abp Fulton Sheen

Abp Fulton Sheen

„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i Szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.

Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
CZYTAJ DALEJ

Ostatnia ziemska droga ks. ppor. Bolesława Sylwestrzaka

2026-02-14 18:44

ks. Łukasz Romańczuk

Pogrzeb ks. Bolesława Sylwestrzaka

Pogrzeb ks. Bolesława Sylwestrzaka

Ksiądz ppor. Bolesław Sylwestrzak został dziś pochowany w Roztoce. W kościele pw. św. Stanisława biskupa i męczennika, który znajduje się na terenie diecezji świdnickiej, Mszy św. przewodniczył bp Maciej Małyga, a homilię wygłosił bp Jan Tyrawa, biskup senior diecezji bydgoskiej.

Wśród koncelebransów był także bp Adam Bałabuch, bp pomocniczy diecezji świdnickiej, który poprowadził kondukt pogrzebowy na cmentarz oraz ceremonię złożenia trumny z ciałem do grobu. Homilia bpa Jana Tyrawy osadzona była mocno w refleksji nad tajemnicą śmierci, sprawiedliwością oraz nadzieją zmartwychwstania. Na samym początku zacytowany został fragment z Księgi Mądrości: Nie dążcie do śmierci przez swe błędne życie. Nie gotujcie sobie zguby własnymi czynami. Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję