Reklama

Wiadomości

Katastrofa na całego

Wciąż nieustalona przyczyna przyniosła kolejny poważny test dla państwa – jego organów, ale także dla klasy politycznej i społeczeństwa, którego zaufanie to państwo legitymizuje.

Niedziela Ogólnopolska 35/2022, str. 28-29

[ TEMATY ]

katastrofa

Odra

PAP/marcin bielecki

Akcja oczyszczania Odry ze śniętych ryb przy użyciu zapory elastycznej w widuchowej, 14 sierpnia

Akcja oczyszczania Odry ze śniętych ryb przy użyciu zapory elastycznej w widuchowej, 14 sierpnia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Już teraz możemy powiedzieć, że mamy powody do niepokoju, i to nie tylko o to, czy szybko będzie można zasiąść z wędką nad Odrą.

Zbyt wiele niewiadomych

Na Dolnym Śląsku pierwsze śnięte ryby zauważono 26 lipca wieczorem, a także następnego dnia rano. Dostrzegli je wędkarze w rejonie jazu w Lipkach oraz ulicy Na Grobli w Oławie. Czym prędzej przystąpiono do ich wyławiania. Jak relacjonują wędkarze, nie brakowało okazów, które dochodzą do takich rozmiarów w ciągu kilkunastu lat.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Według informacji uzyskanych 1 sierpnia z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska we Wrocławiu, próbki wody zostały pobrane 28 lipca i ich badanie nie wykazało obecności substancji chemicznych. Wszystkie parametry były poprawne, nie znaleziono przyczyny śnięcia ryb, jak przekazała wówczas Beata Merenda, rzecznik instytucji. Jednocześnie poinformowała, że pracownicy zostali wysłani w teren w celu dalszego badania sprawy. Stwierdzono, że przyczyna problemu musi się znajdować w województwie śląskim, i zastanawiano się, czy śnięcie ryb następowało na miejscu, czy też już martwe spłynęły one z nurtem. 3 sierpnia pojawił się nowy komunikat WIOŚ, wskazujący na silne natlenienie wody, potencjalnie spowodowane przez nieustaloną substancję, a także prawdopodobieństwo obecności mezytylenu. Odrębne zdanie miał jednak WIOŚ opolski; 8 sierpnia dystansował się od rezultatów pomiarów według zastosowanej przez sąsiedni oddział metody badawczej i stwierdził, że natlenienie wody nie odbiega od wartości obserwowanych o tej porze roku. 10 sierpnia głos zabrał Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, który podtrzymał tezę o silnym natlenieniu spowodowanym nienaturalnym czynnikiem. Zdementowano jednak wówczas i w kolejnych dniach pogłoski o obecności mezytylenu w wodzie. W międzyczasie WIOŚ zawiadomił prokuraturę. Według informacji Wód Polskich, do 11 sierpnia wyłowiono ok. 10 ton śniętych ryb na terenie województwa dolnośląskiego; drugie tyle przewidywano w województwie lubuskim.

Sprawa, oczywiście, przykuła uwagę mediów. Apogeum wrzawy nastąpiło 12 sierpnia, gdy pojawiła się informacja o obecności rtęci w wodzie. W ciągu kolejnych dni informacja ta została zdementowana. Wykluczono także metale ciężkie, laboratoria po obu stronach granicy mówią za to o wysokim zasoleniu wody, nadal podtrzymywana jest też informacja o ponadnormatywnym natlenieniu. Co zatem wiemy na pewno? Jak do tej pory – niewiele.

Katastrofa nie tylko ekologiczna

11 sierpnia przedstawiciel Państwowego Związku Wędkarskiego we Wrocławiu wspominał, że choć osobiście uczestniczył w zbieraniu śniętych ryb, nie ma żadnych negatywnych objawów. Z kolei z północy pojawiło się doniesienie o poparzeniach i osobach kierowanych do oddziału dermatologicznego szpitala w Żarach. Skala zagrożenia o niejasnej jeszcze naturze szybko stała się dla wszystkich widoczna, co przy temperaturze sporów na naszej scenie politycznej dało jej uczestnikom znakomity asumpt do ataku. Ruszyła więc lawina oskarżeń o ukrywanie katastrofy ekologicznej albo wręcz o jej sprawstwo. Media społecznościowe także zawrzały.

Reklama

Gdy marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak, powołując się na ministra rolnictwa i środowiska Brandenburgii, oznajmiła, że w Odrze wykryto duże stężenie rtęci, w przestrzeni publicznej pojawiły się najcięższe sformułowania, włącznie z porównaniami z Czarnobylem. Tak wypowiedziała się m.in. Barbara Nowacka na antenie Polsat News. „Wtedy, o tym, co się wydarzyło, dowiedzieliśmy się od Szwedów, dziś to Niemcy mówią o skażeniu rtęcią”.

Trudno oczekiwać od polityków opozycji, by nie wykorzystywali sytuacji do ataku na oponentów. Deprecjacja autorytetu własnego państwa wobec płynącej z zagranicy pogłoski także nie wydaje się w wykonaniu tego obozu czymś szokującym. Trzeba jednak powiedzieć, że dobrą ku temu sposobność otrzymali na tacy.

Fatalna polityka informacyjna

Odpowiedzialne za to instytucje problem dostrzegły szybko, choć osobnym zagadnieniem jest to, czy zajęły się nim z odpowiednim zaangażowaniem. Według działaczy PZW, Wody Polskie za późno podjęły działania, te z kolei podnoszą argument, że to nie one, tylko to WIOŚ ma kompetencje do badania stanu chemicznego wody.

Cokolwiek w rzeczywistości robiły określone podmioty, zbyt długie nieinformowanie o ich pracy z pewnością nie służy zaufaniu do państwa. Alert RCB wysłany został dopiero 12 sierpnia. Postawę wiceministra infrastruktury Grzegorza Witkowskiego, który tego samego dnia, po konferencji w Cigacicach, deklarował gotowość wejścia do wody, trudno odebrać inaczej jak bagatelizowanie problemu. Skutecznej komunikacji nie służyło też zapewne choćby przypominanie problemów warszawskiej Czajki – licytowanie się na katastrofy pośrednio oznacza wzięcie odpowiedzialności. Wreszcie brak komunikacji ze stroną niemiecką także jej pozwala na formułowanie oskarżeń wobec naszego kraju, nawet jeśli robią to tylko tamtejsze media.

Reklama

Niejasna natura zagrożenia być może nie sprzyjała komunikacji ze społeczeństwem, jeśli jednak w porę nie narzuciło się własnej narracji, luka ta została zagospodarowana w sposób nader żywiołowy i także niekoniecznie służący poznaniu problemu. Dymisji prezesa Wód Polskich i głównego inspektora ochrony środowiska, które nastąpiły 12 sierpnia, trudno nie traktować już tylko jako próby okiełznania kryzysu wizerunkowego, spowodowanego całym chaosem.

Nauka na przyszłość

Nie czekając na całościowe ekspertyzy, możemy już dziś powiedzieć, że Odra, na której opiera się kilka obwodów rybackich, stała się rzeką wymarłą, i tu każde kolejne słowo ubolewania nie będzie zbyteczne. Przewidywania dotyczące tego, ile czasu będzie potrzebowała na odbudowę ekosystemu, zostawmy fachowcom.

Jeszcze nie wiemy, kto i jaką substancję wlał do rzeki, jeśli w ogóle. Pojawiają się obecnie domniemania dotyczą także zjawisk naturalnych. Ale być może cała sytuacja powinna być jednym z (bardzo wielu zresztą, nawet nie pierwszorzędnym) powodów do zastanowienia się także nad tym, czy minione dekady możemy uważać za sukces, jeśli chodzi o strukturę naszej gospodarki. W poprzednim systemie mieliśmy nadmiar przedsiębiorstw wielkich, jednak po katastrofie, którą sobie zafundowaliśmy przed trzema dekadami, na siłę dążąc do ich likwidacji, nadal mamy nienaturalne (wyraźnie powyżej unijnej średniej) rozdrobnienie wytwórczości. To, co pozostało nam z przemysłu, w zbyt dużym stopniu opiera się na podmiotach małych i średnich. Nie tylko mniej wydajnych i zbyt biednych, by kierować poważniejsze środki na badania i rozwój (od lat jesteśmy prawie najgorsi w UE pod względem innowacyjności, choć mamy tak duży rynek wewnętrzny!), ale trudniejszych do kontroli i bardziej skłonnych do bezmyślnych oszczędności. Od chwili upublicznienia informacji o katastrofie ekologicznej w Odrze krążą rozmaite domysły odnośnie do tego, który konkretny zakład może być jej winien albo chociaż w której branży mogą być wykorzystywane substancje będące przedmiotami kolejnych doniesień.

Korzystne zmiany tego aspektu struktury naszej gospodarki nie nastąpią same, a póki to się nie stanie, to albo uderzymy w swoją konkurencyjność, w której tani (bo biedny) polski pracownik już odgrywa coraz mniejszą rolę, albo zawsze będziemy drżeć na myśl o tym, jakie jeszcze szkody mogą wyjść na jaw. Oby w takim przypadku w porę stało się chociaż to.

2022-08-23 10:27

Oceń: 0 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uratowani z hotelu opowiedzieli o 50 godz. pod lawiną

[ TEMATY ]

katastrofa

shotscreen/bbc

„Nikt nie ostrzegł nas przed zagrożeniem lawinowym” - mówili na konferencji prasowej w środę młodzi Włosi, którzy zostali uratowani z gruzów zasypanego w Abruzji hotelu.
CZYTAJ DALEJ

Japonia: po 102 latach przestała się ukazywać jedyna gazeta katolicka w tym kraju

2025-04-02 14:25

[ TEMATY ]

Japonia

Adobe Stock

Malejąca liczba czytelników oraz rosnące koszty drukarskie i wydawnicze sprawiły, iż po 102 latach przestał wychodzić "Katorikku shimbun" - jedyne pismo katolickie w Japonii. Ostatni jego numer ukazał się z datą 30 marca. Redakcja gazety, żegnając się ze swymi dotychczasowymi odbiorcami, zapowiedziała, że ruszy strona internetowa, która będzie zamieszczać bieżące wiadomości z życia Kościoła w kraju i na świecie.

„Biorąc pod uwagę obecną sytuację biznesową gazety i rozprzestrzenianie się Internetu, od kilku lat rozważamy, w jaki sposób powinniśmy rozpowszechniać informacje o Kościele katolickim w Japonii” - oświadczył już w marcu ub.r. przewodniczący Konferencji Biskupów Katolickich Japonii kard. Tarcisio Isao Kikuchi. Oznajmił wówczas, że episkopat postanowił „rozpocząć konkretne prace nad stworzeniem nowej formy informowania”. W ten sposób o północy 1 kwietnia zaczęła działać strona Catholic Japan News, która na razie będzie dostępna tylko w języku japońskim.
CZYTAJ DALEJ

Pomagamy w budowie Centrum Zdrowia dla dzieci w stolicy Kamerunu

2025-04-03 23:06

Maria Ślusarz

    Zbiórką makulatury przy kościele św. Pawła Ap. w Bochni w sobotę 29 marca rozpoczęliśmy dwunasty rok akcji „Makulatura na misje”.

Zainteresowanie akcją było jak zwykle ogromne. Zebraliśmy rekordową ilość 37 270 kg zużytego papieru i tektury. Osiem osób przekazało ofiary pieniężne. Tak, więc na budowę Centrum Zdrowia mogliśmy przekazać kwotę 16 967 zł. Do pomocy przy sprawnym odbiorze makulatury i umieszczaniu jej w kontenerach włączyło się wiele osób. Z OSP Dołuszyce pomagali druhowie: Antoni Biłos, Bartłomiej Wełna, Dawid Lis, Filip Pabian i opiekun grupy Michał Święch. Dużą grupę stanowili wolontariusze z parafii św. Pawła Ap. z różnych grup apostolskich: Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, Rodziny Kolpinga, Neokatechumenatu, Domowego Kościoła, a Adam Trojan wspomagał nas swoim transportem. Wszystkim składamy gorące wyrazy wdzięczności, a zwłaszcza młodzieży za piękną postawę.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję