Patron NSZZ „Solidarność”, od momentu powstania związku stał się jego duchowym przywódcą. Za swoje zaangażowanie na rzecz ludzi pracy zapłacił cenę życia, zamordowany bestialsko przez funkcjonariuszy komunistycznego państwa w październiku 1984 r.
Odsłonięcie pomnika 17 października poprzedziła Msza św., którą w intencji wszystkich ludzi Solidarności sprawowali bp Henryk Wejman i ks. kan. Zbigniew Rzeszótko. Biskup w homilii stwierdził: – Ksiądz Jerzy uwrażliwiał ludzi, aby w życiu osobistym i społecznym, nie stracili z horyzontu widzenia wartości nieprzemijających na rzecz ziemskich, aby nie zobojętnieli na to co święte i wieczne. Po Mszy św. otwarto stojącą przed kościołem wystawę o błogosławionym pt. Dekalog księdza Jerzego.
Przewodniczący zarządu regionu NSZZ „Solidarność” Pomorza Zachodniego Mieczysław Jurek przedstawił sylwetkę kapelana Solidarności, jego zasługi na rzecz ludzi pracy oraz wyraził radość z odsłonięcia pomnika, który ma przypominać jego życie, dzieło i spuściznę.
Reklama
Do uczestników uroczystości list skierowała marszałek sejmu Elżbieta Witek, który odczytał poseł PiS Leszek Dobrzyński. Znalazły się w nim słowa podziękowania dla inicjatorów wzniesienia pomnika, „za pielęgnowanie pamięci o niezłomnym kapłanie, który oddał życie za wolną i niezależną Polskę, który walczył o wolność, godność człowieka i o prawdę”. List premiera RP Mateusza Morawieckiego przeczytał wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki. „Życie bł. ks. J. Popiełuszki stało się znakiem sprzeciwu wobec komunistycznego zniewolenia. Pozostał uosobieniem wyrażanego przez zniewolonych Polaków pragnienia suwerenności, sprawiedliwości i prawdy. Stał się symbolem niezłomnego kapłana, orędownika wolności człowieka i ludzkiej pracy” – napisał premier.
– Uroczystość ta, to wielkie świadectwo przywiązania do wartości chrześcijańskich i nauki społecznej Kościoła – powiedział przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda.
– Jesteśmy jedynym związkiem zawodowym w naszym kraju i nielicznym na świecie, który w swoim statucie ma wpisane wartości chrześcijańskie, jesteśmy związkiem zawodowym, który od stołu negocjacji nie odejdzie, dopóki nie rozwiąże problemów każdego pracownika. Jesteśmy dumni z tego, że ojciec św. Franciszek dekretem nadał patronat ks. Jerzego dla NSZZ „Solidarność”. Bóg Ci zapłać, ks. Jerzy, że związałeś ludzi Solidarności z Bogiem i Kościołem.
Odsłonięcia pomnika dokonali przewodniczący Piotr Duda oraz Mieczysław Jurek. Figura ks. Jerzego autorstwa artysty Marka Karpa ustawiona jest na cokole przy południowej ścianie kościoła. To postać kapłana w sutannie i komży ze stułą, z uniesioną prawą rękę, której dwa palce układają się w literę V – Victoria. To gest, z którego korzystaliśmy w trudnych latach terroru 1981-89 wierząc, że wolność i zwycięstwo będzie nam dane. Stosowali go uczestnicy Mszy św. odprawianych przez ks. Jerzego w intencji Ojczyzny i tych, którzy za nią cierpią. Na cokole pomnika widnieje cytat św. Pawła Apostoła „Zło dobrem zwyciężaj”, który stał się też dewizą nauczania kapelana Solidarności. Pomnik poświęcił bp Henryk Wejman.
Ostatnim akcentem tego dnia była debata historyczna pt. Miłość przerasta sprawiedliwość, bł. ks. Jerzy Popiełuszko człowiek Solidarności, która odbyła się w Centrum Edukacji IPN Przystanek Historia. Wzięli w niej udział ks. Waldemar Szczurowski, kapelan Solidarności w stanie wojennym i Paweł Kęska z Muzeum i Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie. Osobom i firmom zaangażowanym w powstanie monumentu, Mieczysław Jurek wręczył w podziękowaniu jego statuetki.
Na pewno nie jest przypadkiem, że na otwarcie Roku Wiary do rąk czytelników trafia książka dziennikarki „Niedzieli” Mileny Kindziuk pt.: „Matka Świętego”. W nadchodzącym czasie będziemy z nowym entuzjazmem zgłębiać katechizmowe prawdy, ale z nie mniejszym zapałem rozejrzymy się też za przewodnikami po drogach wiary, a z całą pewnością do tej grupy należy Marianna Popiełuszko. Matka ks. Jerzego na pewno na taką opinię zareagowałaby stanowczo, co nie zmienia faktu, że lektura książki utrwala w czytelniku taki właśnie obraz: z jednej strony święta heroiczność syna, a z drugiej - nieprzeciętna wiara, która - mimo niesamowitego bólu - uwalnia od rozpaczy i prowadzi na szczyty tego samego heroizmu, przez który matka zamordowanego księdza jest zdolna wypowiedzieć zdumiewające słowa: „Przebaczyłam mordercom mojego syna”.
W czasie lektury książki przed oczami staje biblijna scena ze wzgórza Moria, gdzie miała miejsce jedna z najwymowniejszych prób wiary w historii ludzkości. Stary Abraham ma złożyć ofiarę z syna, który miał być podporą jego starości. Jak pamiętamy, Bóg powstrzymał rękę patriarchy i zachował Izaaka przy życiu. Z pozoru te historie do siebie nie pasują, bo Izaak miał zginąć z rąk swego ojca, a biblijny finał okazał się niewspółmiernie szczęśliwszy. Jednak to tylko pozór. I Abraham, i pani Marianna mieli wiarę ulepioną z tej samej gliny - oboje byli gotowi na najgorsze. Byli gotowi poświęcić wszystko dla Boga.
Niewątpliwie w przypadku bohaterki najnowszej książki Mileny Kindziuk jak na dłoni widać, że do swojej misji była długo przygotowywana przez Boga. Jej świat należał do światów już dzisiaj chyba zaginionych, gdzie do wyrażenia dystansu na drodze zamiast miar odległości służą odmówione Różańce. Zresztą nie chodzi tu tylko o religijność, która - Bogu dzięki - nadal charakteryzuje nasz naród jak chyba żaden inny. W przypadku pani Marianny chodzi o bezgraniczne zaufanie Bogu. Pan nie ograniczał się tutaj jednak do biernego przyjmowania do wiadomości ludzkich deklaracji. W przypadku pani Marianny Bóg postanowił sprawdzić, czy te deklaracje mają jakiekolwiek pokrycie.
Z perspektywy minionych lat możemy przyznać, że próba ta była wyjątkowo bolesna. Cierpienie osiągnęło taki poziom, że ból dla pani Marianny stał się punktem odniesienia w poczuciu ludzkiej tożsamości. - Jestem bólem do samego nieba - powiedziała, kiedy przyszło jej się skonfrontować z prawdą o śmierci ukochanego syna. Nie wiemy, co czuła, kiedy docierające z Warszawy informacje budziły niepokój. Nie wiemy, co czuła, kiedy po śmierci syna myślała o jego ostatniej wizycie w domu. Dopiero po jego śmierci odczytała znaczenie wyjątkowych gestów, gdy sprawiał wrażenie, że żegna się z miejscem swego dzieciństwa. Możemy się tylko domyślać, co wypełniało jej serce, bo - zgodnie z powszechną opinią - ból matki na pogrzebie syna jest trudny do wyrażenia słowami.
Książkę „Matka Świętego” czyta się jak dobre kazanie pasyjne. O ile w pierwszej części przykład pani Popiełuszko przywodzi na myśl Abrahama, o tyle pod koniec trudno nie zauważyć innej analogii. Kiedy matka ks. Jerzego stała u progu drzwi do prosektorium, odczuwała wielkie opory, by go przekroczyć. Pomyślała wówczas o Maryi, na ramionach której spoczywał martwy Syn. Aż się prosi, by w tym miejscu przypomnieć, że każdy ksiądz ma być „alter Christus” - drugim Chrystusem. Jeśli ksiądz ma w taki sposób odczytywać swoje powołanie, to trudno się dziwić, że matki kapłanów powinny dążyć do swojego ideału - mają być jak Maryja.
Autorka książki dzieli życie pani Popiełuszko na dwie części - to przed śmiercią syna i to po jego śmierci. Cezura ta jest oczywiście uzasadniona w kontekście martyrologii ukochanej osoby. Należałoby też poprzestać na takiej dychotomii, gdyby nie pewien szczegół. Opinia Mileny Kindziuk - moim zdaniem - zasługuje jednak na pewne uzupełnienie. Wynika to ewidentnie z lektury jej książki: w życiu pani Marianny nie można nie wyróżnić etapu po beatyfikacji. Obserwując matkę świętego - widać ogromną ewolucję, nie tylko w jej wyglądzie, ale przede wszystkim w całej postawie. Tylko prawdziwie chrześcijańska wiara mogła doprowadzić do tego, po ludzku niezrozumiałego, epilogu. Tylko wiara tych dwojga osób - matki i syna - zdołała najtragiczniejszy ból przekuć w niewysłowioną radość.
Wrócę na moment do jednej z pierwszych scen książki. Matka księdza otrzymuje szczątki umęczonego ciała swojego syna. Ludzie się dziwią, że jej twarz promieniuje radością w tak dramatycznych okolicznościach. Ale przecież to nie są zwykłe szczątki, to są relikwie, a syn nie jest zwykłym człowiekiem, jest błogosławionym. Bogu niech będą dzięki.
„Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go” – mówi Jezus. Wskazuje przez to na potrzebę, wręcz konieczność upominania.
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».
Istotą wieczystej adoracji jest obecność czcicieli Najświętszego Sakramentu o każdej porze dnia i nocy. Właśnie to przeszkadza mieszkańcom jedynej parafii w Moguncji, w której odbywa się wieczysta adoracja, narzekającym na światła oraz otwieranie i zamykanie drzwi samochodów - informuje serwis infocatolica.com.
W mieście Moguncja, nad brzegiem Renu, znajduje się kościół parafialny św. Akacjusza, w którym odbywa się wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.