Reklama

Niedziela Przemyska

Zapłacili życiem

Choć ich namawiano, wręcz zmuszano do „pozbycia się kłopotu”, ktoś inny doniósł. Zginęli razem z ukrywanymi żydowskimi lokatorami. Dziś Rodzina Ulmów kandyduje do chwały ołtarzy.

2020-03-18 11:00

Niedziela przemyska 12/2020, str. IV

[ TEMATY ]

wystawa

Rzym

rodzina Ulmów

Tomasz Leyko/UMWP

Samarytanie z Markowej – wystawa w Papieskim Uniwersytecie Urbanianum w Rzymie

W nocy 24 marca 1944 r. do ich domu zapukali Niemcy. Najpierw zamordowali ukrywanych Żydów, a potem całą Rodzinę Ulmów, w tym Wiktorię, która była w stanie błogosławionym, i dzieci, z których najstarsze miało 8 lat, a najmłodsze 1,5 roku. Ulmowie stali się symbolem tych wszystkich rodzin, które w czasie wojny ryzykując życie, ukrywali Żydów.

Ulmowie stali się symbolem tych wszystkich rodzin, które w czasie wojny ryzykując śmierć, ukrywali Żydów.

Męczeńska śmierć

Pamięć ma to do siebie, że wraca do miejsc i zdarzeń, dlatego są wspomnienia i refleksje. 76. rocznica egzekucji w Markowej, tragiczna śmierć Rodziny Ulmów i przechowywanych przez nich Żydów to okazja, by powrócić do wydarzenia, ale by spojrzeć na nie w nieco innym świetle. Wspomnienie życia im nie przywróci. Nie zmieni ani nie osądzi niemieckich oprawców. Zostaje więc chwila zadumy nad Rodziną, która kandyduje do chwały ołtarzy.

„Ażeby z tej śmierci wyrosło dobro tak, jak z Krzyża Zmartwychwstanie” – słowa, które wypowiedział św. Jan Paweł II w Warszawie przy grobie bł. ks. Jerzego Popiełuszki – spróbujmy odnieść do Sług Bożych. Tragedia Golgoty okazała się zwycięstwem Jezusa w przestrzeni śmierci, grzechu i szatana. Męczeńska śmierć bł. Kapłana też niesie ważne przesłanie – „zło dobrem zwyciężaj”, więc podobnie jest albo będzie z Rodziną Ulmów.

Reklama

Prawda o śmierci jest wspólna ludziom. Każdy, kto się urodził – umrzeć musi. Nie każda śmierć człowieka jest tragiczna; Jezus umarł na krzyżu, ks. Jerzy został porwany i umęczony, zdradzeni Ulmowie zginęli o świcie od kul niemieckich żandarmów. Krzyż Chrystusa okazał się bramą nowego życia, śmierć kapelana Solidarności – przebudzeniem i zjednoczeniem Polaków, a szczególnie ludzi świata pracy. Wobec powyższego rodzi się pytanie: jak patrzeć i jak oceniać śmierć Rodziny, która zginęła tylko dlatego, że mino surowego zakazu niemieckiego okupanta, jednak pomagała Żydom? Czy mogła się uratować? Mogła! Ale za jaką cenę? Musiałaby wypędzić lub zdradzić ośmioro przyjętych pod swój dach Żydów.

Osadzeni w Ewangelii

Codzienność Józefa i Wiktorii Ulmów była mocno osadzona w Ewangelii. Często są nazywani imieniem Samarytanie z Markowej, gdyż w odnalezionym egzemplarzu Nowego Testamentu, którym się posługiwali, przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie mieli podkreśloną na czerwono, a obok dopisano ołówkiem: „TAK!”. Jeśli więc ze śmierci Rodziny Ulmów ma wyrastać jakieś dobro, to musi ona być mocno złączona z Ewangelią. Pan Jezus dla zobrazowania sprawy często używał przypowieści albo wykorzystywał konkretną sytuację, kiedy nauczał.

W kontekście Jezusowego pytania, Rodzinę Ulmów można by porównać do ubogiej wdowy, która wrzuciła do skarbony dwa pieniążki, całe swoje utrzymanie. Ulmowie należeli do ubogich tej ziemi. Niewielki kawałek roli wykorzystywali na własne utrzymanie i pomoc innym. Chętnie dzielili się zarówno wiedzą, jak i dobrami materialnymi, a ofiarując Żydom miejsce w swoim domu, oddali ten przysłowiowy ostatni grosz, bo za niedługo przyszła śmierć. Jeśli Pan Jezus pochwalił gest ubogiej wdowy, to z pewnością cenniejszym okazał się dar życia Rodziny Ulmów: „nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Ulmowie po prostu i zwyczajnie wpisali się w te ewangeliczne słowa.

Reklama

Patroni tej ziemi

Znamiennym rysem Samarytan z Markowej jest prosta codzienność i skromne, najbardziej podstawowe potrzeby materialne, zaspakajane pracą rąk własnych. Ubogi dom, proste meble, zwykłe i niewyszukane rzeczy, są niczym ewangeliczne ziarnko gorczycy, co wrzucone w glebę wyrasta krzewem, w którym gnieżdżą się ptaki. Skromna, uboga Rodzina z Podkarpacia przez te 76 lat od śmierci urosła do takiej miary wielkości, że patronuje instytucjom i dziełom tej ziemi! Słudzy Boży zajmują należne im miejsce w przestrzeni publicznej. Ich sława rozchodzi się daleko poza granice rodzinnej miejscowości. Niemal każdego dnia do miejsca ich spoczynku przybywają pielgrzymi indywidualnie lub grupowo. Muzeum nazwane imieniem Rodziny Ulmów głosi chwałę polskich bohaterów, którzy nie bacząc na niebezpieczeństwo utraty życia, pomagali Żydom, skazanym jako naród na eksterminację. Nadto przekaz medialny wzbogaca świat informacji o historię życia i śmierci Rodziny Ulmów. Przesłanie Ulmów wzmacniają książki, filmy, reportaże, piosenki audycje radiowe oraz sympozja, koncerty i różne spotkania. Czyli „po całej ziemi ich głos się rozchodzi”.

Powołani do świętości

Jest jeszcze inna, również ewangeliczna i nader piękna karta Sług Bożych, to rodzina i liczne potomstwo! Słowa Pana Jezusa: „kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje”, Ulmowie zrealizowali po wielekroć. Przez dziewięć lat małżeństwa przyjęli kolejno sześcioro dzieci, a siódme było w drodze. Rodzicielska miłość i szacunek dla życia jest bodaj najcenniejszym klejnotem zrealizowanego wiernie chrześcijańskiego powołania do świętości. I choć tragiczna śmierć odebrała im życie, to w pamięci pokoleń pozostał obraz ich miłości, „która jest więzią doskonałości”, ale jest ona również przejawem tej mądrości, która z Boga początek bierze. „Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju” – mówi autor Księgi Mądrości (3. 1n), stwierdzając, że „dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka”.

Tak więc Rodzina Ulmów widziana przez pryzmat Ewangelii odsłania przed współczesnym pokoleniem swoje najgłębsze tajemnice i piękną kartę prostego życia opartego na dobrych wartościach i trwałych zasadach. Mija tyle lat od śmierci, a oni wciąż żyją w pamięci i dziełach sobie poświęconych.

Modlitwa o beatyfikację Sług Bożych Rodziny Ulmów z Dziećmi

Wszechmogący wieczny Boże, dziękujemy Ci za świadectwo heroicznej miłości małżonków Józefa i Wiktorii z dziećmi, którzy oddali swoje życie, ratując prześladowanych Żydów.

Niech ich modlitwy oraz przykład wspierają rodziny w chrześcijańskim życiu i pomagają wszystkim kroczyć prawdziwą drogą świętości.

Panie, jeśli jest to zgodne z Twoją wolą, racz łaskawie udzielić mi łaski, o którą Cię proszę przez ich wstawiennictwo i zalicz ich do grona Błogosławionych.

Przez Chrystusa Pana naszego.

Amen.

Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…


Informacje o otrzymanych łaskach prosimy przesyłać na adres:
Postulacja Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów Plac Katedralny 4a
PL 37-700 Przemyśl;
tel. + 48.16 678 66 94;
fax. +48.16 678 26 74
kuria@przemyska.pl

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Biblia w życiu Rodziny Ulmów

Niedziela rzeszowska 10/2020, str. IV

[ TEMATY ]

Biblia

Pismo Święte

rodzina Ulmów

II wojna światowa

Archiwum Rodziny Ulmów

Pismo Święte należące do rodziny Ulmów

Józef i Wiktoria Ulmowie są również nazywani Samarytanami z Markowej. Piękną, na wskroś ewangeliczną nazwę, nadano im współcześnie, a wiąże się to z egzemplarzem Nowego Testamentu, jaki został odnaleziony w ich domu po egzekucji 24 marca 1944 r.

Pismo Święte z domu Ulmów pozostało i funkcjonuje jako niemy świadek ich duchowego życia. Przede wszystkim widać, że księga była używana. Są w niej osobiste notatki, dopiski oraz to, co zdumiewa najbardziej: podkreślona czerwonym pisakiem przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie. Obok tytułu ktoś napisał dużymi literami słowo: „TAK!”.

Przypuszczeń może być wiele, ale nie ulega wątpliwości, że chrześcijańscy małżonkowie potrzebowali na swoją obronę mocnego argumentu, który nie podważyłby ich racji, gdy idzie o przyjęcie i przechowywanie ośmiu osób żydowskiego pochodzenia. Ewangeliczny dobry Samarytanin nadawał się na patrona ryzykownej decyzji, która miała na celu ratowanie życia. Ulmowie nie zabrali Żydów z drogi, jak ów przechodzień w drodze do Jerozolimy, oni otworzyli im swój dom i dzielili z nimi przez półtora roku codzienne życie. Z pewnością było to powodem niejednej nieprzespanej nocy, licznych obaw, zwłaszcza gdy Niemcy nawiedzali Markową w poszukiwaniu ukrywających się Żydów. Ulmowie mieli świadomość, że jakakolwiek pomoc Żydom jest według wojennego prawa okupanta powodem do zastosowania zbiorowej odpowiedzialności, a zbiorowa odpowiedzialność oznaczała wtedy śmierć całej rodziny.

W sytuacji zagrożenia światłem i siłą dla nich była wiara i słowo Boże, wprowadzone w życie za przykładem Miłosiernego Samarytanina. Siłę ducha wzmacniała modlitwa i nadzieja, że Pan Bóg dopomoże i „jakoś” przetrwają tę wojenną zawieruchę. Może by i przetrwali, choć z wielu stron ostrzegano ich i żądano, by „usunęli tych Żydów”. Nie usunęli, trwali razem w tej niepewności, jaką niosło życie w okupowanym kraju. Ale inny fragment Ewangelii został zastosowany w przypadku Rodziny Ulmów. Zostali zdradzeni, ktoś doniósł, że w domu Ulmów Żydzi znaleźli schronienie… To wystarczyło niemieckim żandarmom, by zorganizować pluton egzekucyjny i o świcie, w wigilię Zwiastowania Pańskiego, uśmiercić siedemnaście osób. Najtragiczniejsze jest to, że niemiecki żandarm strzelał do brzemiennej Wiktorii, w ten sposób razem z nią zginęło nienarodzone dziecko… Po rozstrzelaniu rodziców komendant podjął decyzję: zabić wszystkie ich dzieci, żeby gmina nie miała z nimi kłopotu.

Ulmowie mieli świadomość, że pomoc Żydom jest według wojennego prawa okupanta powodem do zastosowania zbiorowej odpowiedzialności, a zbiorowa odpowiedzialność oznaczała śmierć całej rodziny.

Bolesna i krwawa historia ma swój dalszy ciąg. Ulmowie są dziś Sługami Bożymi, a ich proces beatyfikacyjny ma się ku końcowi. Wokół tej rodziny powstało wiele dzieł takich jak Muzeum Polaków ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów; są patronami szkół, fundacji, są ulice nazwane ich imieniem; wystawy – prezentujące ich życie, książki, filmy. Rodzina Ulmów stanowi piękne świadectwo heroicznej miłości Boga i bliźniego. Jako rodzice licznego potomstwa mogą patronować wielodzietnym rodzinom, a przez swoją odwagę i mądrość uczą bohaterstwa w chwilach zagrożenia. Najpiękniejsza jednak jest pochwała z usta samego Jezusa: nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich… Oni oddali i spoczywają w pokoju.

CZYTAJ DALEJ

Dom Pielgrzyma na Jasnej Górze bezpłatnie udostępni 110 pokoi częstochowskim służbom medycznym

2020-04-03 10:29

[ TEMATY ]

Jasna Góra

koronawirus

BPJG

Dom Pielgrzyma na Jasnej Górze bezpłatnie udostępni 110 pokoi częstochowskim służbom medycznym, które w trosce o najbliższych muszą pozostać poza domem.

To reakcja paulinów na konkretne potrzeby w czasie epidemii. Miejsce nosi imię Jana Pawła II i jest trwałą pamiątką I pielgrzymki do Polski papieża z 1979 r.

„Jesteśmy gotowi na przyjęcie tych osób, które będą tego potrzebowały w tym szczególnym czasie epidemii, chodzi przede wszystkim o lekarzy, pielęgniarki, ratowników” - zaznacza o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry.

„Podejmujemy pewne kroki, żeby po prostu, zwyczajnie pomóc - w takim wymiarze, w jakim możemy - podkreśla przeor Jasnej Góry - Jesteśmy miejscem, które oczywiście modlitewnie wspiera całą Ojczyznę, i tych, którzy łaczą się z nami duchowo. Jest Punkt Pomocy Charytatywnej, który też wspiera osoby, które potrzebują pomocy również z tym czasie”.

Z pokoi w Domu Pielgrzyma mogą korzystać pracownicy trzech placówek medycznych w Częstochowie: Miejskiego Szpitala Zespolonego, Pogotowia Ratunkowego i Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego. Chodzi o osoby, które z uwagi na charakter swojej pracy, w tym częsty kontakt z osobami podejrzanymi o możliwość zakażenia koronawirusem lub zakażonymi nie chcą lub nie mogą wracać do domów w obawie o życie i zdrowie swoich najbliższych.

Do inicjatywy 'Adoptuj medyka' wciąż zaprasza Radio Jasna Góra. Chodzi o dowolną formę modlitwy za znanego Bogu pracownika służb medycznych. To oni są najbardziej zaangażowani w walkę z wirusem.

CZYTAJ DALEJ

Przykazania Kościelne w czasie narodowej kwarantanny

2020-04-04 14:04

[ TEMATY ]

przykazania kościelne

koronawirus

Ks. Piotr Nowosielski/Niedziela

„Przykazania kościelne są jakby drogowskazami na skrzyżowaniu między wiarą, liturgią a chrześcijańskim życiem. W czasie epidemii czasem trzeba będzie dojść do celu okrężną drogą, a czasem przerzucić most pontonowy nad urwiskiem, ale drogowskazy wskazują nadal właściwy kierunek” – przekonuje w analizie dla KAI ks. dr Jan Dohnalik. Kanclerz kurii biskupiej Ordynariatu Polowego i adiunkt na Wydziale Prawa Kanonicznego UKSW wyjaśnia, jak w czasach epidemii podchodzić do ustanowionych przez Kościół norm postępowania.

Publikujemy tekst ks. dr. Jana Dohnalika:

Przykazania Kościelne w czasie narodowej kwarantanny

Wiele pytań i wątpliwości dotyczących praktyk religijnych ma związek z przykazaniami kościelnymi, czyli z tymi wskazaniami prawa kościelnego, które kształtują nasze życie liturgiczne, sakramentalne i wspólnotowe. Warto więc wyjaśnić ich znaczenie, ale też granice ich obowiązywania w szczególnym czasie epidemii.

Prawo Boże i przykazania kościelne

Na początku naszych rozważań należy odróżnić prawo Boże, w głównej mierze zapisane na tablicach Dekalogu oraz wynikające z Objawienia Nowego Testamentu, od prawa i przykazań kościelnych. Kościół wyjaśnia oraz interpretuje prawo Boże, ale go nie zmienia. Najważniejsze przykazania kościelne mają fundament w prawie Bożym i pozostaje on nienaruszony nawet wtedy, kiedy rozluźnia się ich obowiązywanie lub przekłada wypełnienie na inny czas. Można by porównać te przepisy prawa kościelnego do drzewa w ogrodzie, którego nienaruszone korzenie głęboko wrastają w glebę, zapewniając dopływ wody i soli mineralnych do wszystkich rozgałęzień drzewa. Takie drzewo prawa kanonicznego jest zakorzenione w Piśmie Świętym i w Prawie Bożym. Natomiast gałęzie drzewa ogrodnik kształtuje i przycina, żeby rozwijały się harmonijnie. Gdy drzewu zagrażają pasożyty lub inne choroby, ogrodnik będzie działał bardziej zdecydowanie, nawet odcinając całe gałęzie. Te gałęzie drzewa są obrazem konkretnych kanonów i innych przepisów, które czerpią żywotne soki z korzeni Biblii i Tradycji, jednak przez wieki rozwijały się i kształtowały w różnorodny sposób. Jak ogrodnik w czasie ataku pasożytów może zdecydowanie przycinać poszczególne gałęzie, tak w nadzwyczajnym czasie epidemii konkretne rozwiązania prawne mogą zostać ograniczone, zawieszone lub nawet zmienione.

Przykładowo przykazanie „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił” obowiązuje nadal, gdyż jest to nakaz Prawa Bożego sformułowany w Dekalogu. Natomiast obowiązek uczestnictwa we Mszy św. niedzielnej wynika bezpośrednio z prawa kościelnego, jako konkretny, zakorzeniony w tradycji apostolskiej, sposób wypełnienia Bożego nakazu. Jako przepis kościelny, którego realizacja w sytuacji epidemii jest bardzo trudna albo wręcz niemożliwa, obowiązek niedzielnego uczestnictwa w Eucharystii został obecnie zawieszony poprzez dyspensę biskupów.

Ta logika dotyczy także pozostałych przykazań kościelnych. Chrystusowa nauka z Ewangelii św. Jana o konieczności przyjmowania Ciała Pańskiego jest prawdziwa i aktualna, nawet gdy przez dłuższy czas będziemy przyjmować Go tylko w sposób duchowy. Sakramentalna spowiedź pozostaje zwyczajną drogą odpuszczania grzechów ciężkich, jednak na czas epidemii Kościół wskazuje na drogi nadzwyczajne. Chrystusowe wezwanie do pokuty i nawrócenia pozostaje zawsze w mocy, choć ta pokuta w czasie epidemii może przybrać inne i znacznie cięższe formy niż powstrzymanie się od pokarmów mięsnych. Nadal mamy troszczyć się o ubogich oraz o potrzeby wspólnoty Kościoła, choć w tym czasie uczynimy to poprzez wolontariat lub stosowny przelew bankowy, gdyż nie mamy możliwości złożenia ofiary na niedzielną tacę.

W przestrzeganiu kanonów od wieków obowiązuje zasada, że w przypadku poważnej konieczności prawo czysto kościelne nie obowiązuje (in gravinecessitate lex mereecclesiastica non obligat). Podobnie jak ta średniowieczna reguła, także wiele innych rozwiązań prawnych opisanych poniżej nie jest w Kościele niczym nowym. Przez wiele stuleci, kiedy świat nawiedzały kolejne epidemie i wojny, formułowano podobne wytyczne. Jeszcze dziś można je odnaleźć w starych podręcznikach teologii moralnej i prawa kanonicznego.

Święcić dzień święty poza świątynią

Kościół ma władzę, aby w nadzwyczajnej sytuacji zdjąć z wiernych ciężar obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. To rozluźnienie dyscypliny kościelnej, albo zawieszenie jej obowiązywania na jakiś czas, nazywa się dyspensą. Taka dyspensa została udzielona w Polsce przez poszczególnych biskupów i w zasadzie obowiązuje wszystkich wiernych, gdyż w obecnej sytuacji każdy może obawiać się zarażenia koronawirusem. Nie oznacza to, że wierny nie ma prawa udać się fizycznie do świątyni jeśli wypełnia przepisy prawa i procedury sanitarne – nie ma jednak takiego obowiązku. Natomiast pozostaje w mocy zalecenie, aby w inny sposób świętować dzień święty, co dzieje się od dawna w wielu miejscach świata, w których nie ma dostępu do Eucharystii z powodu prześladowania chrześcijan lub braku kapłanów.

W warunkach epidemii najbardziej wykonalne wydaje się wskazanie, aby w takiej sytuacji „poświęcić odpowiedni czas na modlitwę indywidualną lub w rodzinie” (Kodeks prawa kanonicznego 1248 § 2). Warto zwrócić uwagę na wielorakie propozycje przekazu Mszy św. poprzez radio, telewizję lub internet, które ułatwiają taką modlitwę. Oglądanie transmisji nie jest równoznaczne z fizycznym uczestnictwem we Eucharystii, jednak kiedy chłoniemy przekaz z uwagą i wiarą, telewizyjna czy internetowa Msza św. staje się dla nas okazją do głębokiej modlitwy i prawdziwego świętowania niedzieli. W ten sposób powstaje prawdziwa duchowa łączność z odprawianą Mszą św., która utrzymuje nas w kontakcie z tekstami biblijnymi i liturgicznymi obrzędami, a za ich pośrednictwem prowadzi nas do relacji z żywym Bogiem.

Spowiedź niekoniecznie wielkanocna

Potocznie mówimy o spowiedzi wielkanocnej, jednak to określenie nie jest precyzyjne. Obowiązkiem katolika jest spowiedź z wszystkich grzechów ciężkich „przynajmniej raz w roku” (kan. 989 KPK). Oczywiście, zazwyczaj odbywa się ona w Wielkim Poście, gdyż łączy się z Komunią wielkanocną. Jednak w tym wyjątkowym czasie można ją przełożyć na koniec okresu Komunii wielkanocnej, który w Polsce został ustalony aż do Niedzieli Trójcy Świętej (w tym roku będzie to 7 czerwca) albo na jeszcze późniejszy termin. Przykładowo wierny noszący maryjny szkaplerz, który wyspowiada się przed wspomnieniem Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (16 lipca) wypełni przykazanie corocznej spowiedzi. Podobnie obowiązek zostanie spełniony przez żołnierza, który przystąpi do spowiedzi przed świętem Wojska Polskiego (15 sierpnia), aby godnie świętować Wniebowzięcie Matki Najświętszej i 100-lecie Bitwy Warszawskiej.

Jeśli jednak ktoś obecnie bardzo potrzebuje spowiedzi i znajdzie taką możliwość – powinien zwrócić uwagę na to, żeby unikać w tym okresie konfesjonałów i zachować bezpieczną odległość. Jeżeli już trzeba skorzystać z konfesjonału, należy bezwzględnie stosować się do zaleceń sanitarnych (np. dezynfekować folię ochronną po każdej spowiedzi). Nie należy też przedłużać wyznania grzechów, które w warunkach bezpośredniego zagrożenia zarażeniem może być skrócone do minimum. Natomiast w przypadku niebezpieczeństwa śmierci kapłan może zastosować rozgrzeszenie ogólne, podobnie jak ma prawo to uczynić kapelan wojskowy w czasie wojny. Jeśli jednak skorzystaliśmy z takiej skróconej lub nadzwyczajnej formy sprawowania sakramentu pokuty, po ustąpieniu wyjątkowych okoliczności mamy obowiązek wypełnienia przykazania kościelnego poprzez wyznanie wszystkich grzechów ciężkich w sakramentalnej spowiedzi.

W tym czasie odosobnienia należy również przypomnieć dawną i wypróbowaną praktykę żalu doskonałego, wzbudzonego z miłości do Boga. Szczególnie osoby chore i przebywające w kwarantannie, ale też wszyscy, którzy chcą odzyskać stan łaski uświęcającej, a nie będą ryzykować specjalnego wyjścia z domu w celu poszukiwań spowiednika – mogą i powinni wzbudzać w sobie akt żalu doskonałego. Jest to wyrażenie skruchy z miłości do Boga, szczere i dokonujące się we wnętrzu serca. Taki żal może być uzewnętrzniony najprostszymi słowami, np. zawartymi w znanej formule: „Ach, żałuję za me złości…”. Żal doskonały w sposób nadzwyczajny gładzi wszystkie grzechy. Zawiera w sobie pragnienie wyznania grzechów ciężkich w spowiedzi, kiedy będzie to już możliwe. Papież Franciszek w bardzo prosty sposób tłumaczył w homilii z 20 marca br. praktykę żalu doskonałego: „Czyń to, co mówi Katechizm. Jeśli nie znajdziesz kapłana, który mógłby Cię wyspowiadać, porozmawiaj z Bogiem, który jest Twoim Ojcem i powiedz Mu: «Panie, zrobiłem to, i jeszcze tamto… Przebacz mi» i poproś go z całego serca o przebaczenie, poprzez akt żalu i przyrzeknij Mu: «Potem się wyspowiadam, ale teraz mi przebacz». I od razu wrócisz do łaski Bożej”.

Duchowa Komunia na Wielkanoc

Jeśli tylko jesteśmy w stanie łaski uświęcającej, która zostaje nam przywrócona po ciężkim grzechu przez sakrament pokuty, ale także przez żal doskonały, możemy przyjmować Komunię Świętą zarówno sakramentalnie, jak i duchowo. W czasie epidemii trzeba się pogodzić – być może nawet na długie tygodnie – z duchowym przyjmowaniem Komunii Świętej. Jeśli w ten sposób, przez pragnienie, w duchu wiary łączymy się z Chrystusem Eucharystycznym, choćby podczas transmisji Mszy św., zgodnie z nauką Soboru Trydenckiego otrzymujemy te same łaski, których Jezus chce nam udzielić w Komunii Świętej. Warto uwierzyć, że Zmartwychwstały Pan, który przechodził mimo drzwi zamkniętych, przychodzi w niewidzialny sposób do naszych serc i obdarza darem pokoju.

A co z realizacją przykazania Komunii Świętej wielkanocnej, którą przecież należy przyjąć sakramentalnie, a nie tylko duchowo? Zgodnie z kan. 920 Kodeksu prawa kanonicznego Eucharystię należy przyjąć w okresie wielkanocnym, ale słuszna przyczyna jest wystarczająca, aby wypełnić to przykazanie w innym czasie. Epidemia jest przyczyną nie tylko słuszną, ale bardzo poważną, stawiającą całe społeczności przed zagrożeniem utraty zdrowia i życia. Dlatego wystarczy ze spokojem wrócić do sakramentalnego przyjmowania Jezusa po ustąpieniu zarazy.

Pokuta, czyli cierpliwe znoszenie ograniczeń

Z czwartym przykazaniem kościelnym kojarzy się w pierwszym rzędzie rezygnacja z pokarmów mięsnych w piątek, czyli post jakościowy. Wierny, który ukończył 14 lat powinien go w miarę możliwości zachować. W miarę możliwości, bo jeśli jesteśmy w grupie ryzyka, a mamy tylko po to wyjść z domu, żeby kupić śledzika lub serek, to może warto dokończyć bez wyrzutów sumienia otwartą paczkę wędliny, która mogłaby się do soboty zepsuć? Tym bardziej, jeśli jesteśmy w kwarantannie lub w szpitalu i kształt racji żywnościowej nie zależy od nas. Można zastosować tutaj zasadę epikei, czyli łagodnego stosowania prawa,zgodnie z logiką Ewangelii, która podkreśla, że to „szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27). Takie ewangeliczne podejście pozwala w konkretnej sytuacji ominąć przepis prawa kościelnego, mając na uwadze jego cel oraz dobro osoby ludzkiej.

Ta zasada nie zawiesza prawa Bożego, na mocy którego każdy zobowiązany jest do pokuty. Okazji do wyrzeczeń w tym czasie nam jednak nie zabraknie, a ich katalog będzie szerszy niż zwykle w Wielkim Poście. Ponadto restrykcje sanitarne raczej nie skończą się z Wielkanocą, zaś ich wytrwałe przestrzeganie i cierpliwość wobec najbliższych wymagają czasem rzeczywiście prawdziwego umartwienia.

Przykładowo przykazanie kościelne w polskim sformułowaniu, które zakazuje w Wielkim Poście udziału w zabawach, aktualnie zostało jeszcze wzmocnione państwowymi rozporządzeniami. Teraz nie chodzi już tylko o dyskoteki i inne imprezy, ale także o to, żeby w duchu odpowiedzialności zrezygnować ze spotkań z przyjaciółmi i dalszą rodziną, z pikników i uprawiania sportu, a nawet z niepotrzebnych spacerów. Korzystając z dezynfekujących właściwości alkoholu w zakresie zewnętrznym, należy też pamiętać w czasie narodowego odosobnienia o cnocie trzeźwości, która zakłada umiar w spożywaniu napojów alkoholowych, a w pewnych sytuacjach nakazuje powstrzymanie się od ich używania.

Troszczyć się o zagrożonych i inne potrzeby wspólnoty

Ostatnie przykazanie kościelne brzmi: „Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła”. Ta troska powinna dziś objąć przede wszystkim najsłabszych członków wspólnoty. Większość z nas nie ma osobistego dostępu do osób chorych i wspiera ich głównie modlitwą. Jednak możemy zadbać o osoby starsze i samotne, które znamy, choćby przez pomoc w zakupach czy przyjazny telefon. Naszą ofiarą możemy też wspomóc działania charytatywne na rzecz ludzi w izolacji szpitalnej lub w kwarantannie, ale też domów opieki czy osób bezdomnych. Taką działalność już prowadzi wiele oddziałów Caritas w całej Polsce. Wielkim darem w czasie epidemii jest też oddawanie krwi, o czym przypomniał po raz kolejny krajowy duszpasterz krwiodawców o. Zenon Surma CMF.

Przykazanie to dotyczy też utrzymania kościelnych dzieł oraz osób poświęconych Bogu. W czasie epidemii Kościół w Polsce dzieli los zagrożonego kryzysem społeczeństwa. Warto pamiętać o tych wspólnotach i osobach, które utrzymują się głównie lub wyłącznie z naszych ofiar. W miarę naszych umiarkowanych możliwości wesprzyjmy finansowo siostry kontemplacyjne, które się za nas modlą, sanktuarium, które często odwiedzamy lub śledzimy z niego transmisję czy też naszą rodzinną małą parafię, której proboszcz musi opłacić prąd i gaz, a tacy od 5 osób zwykle nie zbiera (zresztą nie byłaby ona w stanie pokryć wydatków). Nie zapominajmy też w tym trudnym czasie o dziełach charytatywnych, choćby odpisując na takie cele 1 procent podatku z poprzedniego roku.

***

Przykazania kościelne są drogowskazami na skrzyżowaniu między wiarą, liturgią a chrześcijańskim życiem. W czasie epidemii czasem trzeba będzie dojść do celu okrężną drogą, a czasem przerzucić most pontonowy nad urwiskiem, ale drogowskazy wskazują nadal właściwy kierunek. Jest to ewangeliczny kierunek miłości Boga i bliźniego. Nawet jeśli obecnie nie mamy dostępu do sakramentów,to szczere pragnienie ich przyjęcia wzmacnia i ożywia naszą więź z żywym Bogiem. Idąc drogą wiary w tym czasie lęku i niepewności, pamiętajmy, że Pan idzie razem z nami i dlatego nigdy nie jesteśmy sami.

*

Ks. dr Jan Dohnalik – kapłan archidiecezji krakowskiej, kanclerz kurii biskupiej Ordynariatu Polowego, adiunkt na Wydziale Prawa Kanonicznego UKSW w Warszawie. W 2010 r. obronił na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie pracę doktorską na temat przykazań kościelnych nakazujących coroczną spowiedź i wielkanocną Komunię Świętą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję