Reklama

Modlitwa, post, jałmużna

Przekroczyć siebie

Pismo Święte oraz Ojcowie Kościoła mówią o trzech formach pokuty chrześcijańskiej: poście, modlitwie i jałmużnie. Wyrażają one nawrócenie w odniesieniu do siebie, Boga i do innych ludzi. Czy wśród zabiegania, codziennych trosk i wypełniania obowiązków wynikających z powołania mamy czas na szukanie jedności z Bogiem na modlitwie, wyrzekanie się siebie w poście i gesty miłosierdzia? Czy mamy szansę w naszej rzeczywistości prowadzić głębokie życie duchowe?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu odda tobie (Mt 6, 6).

Reklama

Żeby się modlić, potrzeba czasu, takiego, jaki przysługuje każdej innej codziennej czynności. Miejsce spotkania może być różne - pokój, kościół, las. Chodzi o to, by spotykać się regularnie. Przecież tych, których nazywamy bliskimi i przyjaciółmi, nie odwiedzamy raz na rok, np. z okazji świąt. Modlitwa to szukanie Boga dzień po dniu, szukanie Jego obecności. Wielki Post to szczególny czas, w którym prawda, że Bóg umierając za nas dał nam życie wieczne, przewija się na każdym kroku w liturgii Kościoła. Prawda wielka, tylko że bez modlitwy nie wejdziemy w nią dalej niż do stwierdzenia faktu - no tak, gdzieś tam, kiedyś dokonało się zbawienie.
Codziennie 15 minut porannej modlitwy, Eucharystia, Różaniec, czytanie Pisma Świętego, raz w tygodniu godzinna adoracja Najświętszego Sakramentu to nie plan dnia osoby zakonnej. To terminarz zwykłej młodej kobiety, pracującej zawodowo. - Świat pędzi, a my chcąc za nim zdążyć, też biegniemy. Modlitwa jednak jest dla mnie przypomnieniem, co jest ważne, a co mniej ważne. Pomaga skupiać się na rzeczach istotnych, nie rozdrabniać się i nie dać się wchłonąć - mówi Ewa. Radek prowadzi własną firmę informatyczną, od trzech lat żyje w związku małżeńskim. Codziennie rano przed pracą wstaje, żeby się modlić, wieczorem razem z żoną na wspólnej modlitwie małżeńskiej dziękują za kolejny dzień i uwielbiają Boga za każde najmniejsze dobro, które ich w ciągu dnia spotkało. Sięga też po Pismo Święte. Skąd ma na to czas? - Chodzi o to, że modlitwa idzie nieco innym torem niż post i jałmużna, które dokonują się w konkretnym dniu i trwają przez jakiś czas. Zmaganie o modlitwę towarzyszy mi dzień po dniu. Są takie chwile, w których nie chce mi się modlić i szukam pretekstu, żeby tego nie robić. Wtedy wspiera mnie żona i jej przykład. Kiedy indziej znów mógłbym się modlić przez cały dzień, gdziekolwiek jestem. Po prostu z modlitwą jest tak jak z życiem - mówi Radek.

Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post, płacz i lament (Jl 2, 12).

Post to wielkie odkrycie, że nie ma się nic, czego by się nie dostało. Zadanie dla naszej siły woli i charakteru. Poskramianie zmysłów sprawia, że przestają one być naszymi panami, a stają sługami. Odnajdujemy poprawne proporcje. Nie rządzi już nami pęd ku przyjemności.
- Uczucie głodu, kiedy poszczę, przypomina mi, że na świecie żyje całe mnóstwo ludzi, dla których głód nie jest własnym wyborem, którzy czują go cały czas. Ja jestem głodna jednego dnia przez ileś godzin i to ze świadomością własnego wyboru. Post jest dla mnie trudnym wyrzeczeniem. Nie lubię być głodna, ale to działa jak przypominacz zapisany w komórce czy komputerze. Kiedy poszczę, jest to dla mnie sygnał, że istnieje także rzeczywistość nadprzyrodzona - mówi Ewa. Post to nie praktyka tylko dla uprzywilejowanych. Każdy z nas może go podjąć. Najważniejsza jest jednak świadomość, że podejmujemy go w naszej słabości. - Post i jałmużna są dla mnie doświadczeniem przekraczania siebie, wychodzenia poza granice własnego ja. Wiem, że tylko podejmując je z Bogiem, jestem w stanie je wypełnić, przekroczyć swoje własne możliwości - kontynuuje Radek. - Post jest dla mnie czymś bardzo trudnym. Nie lubię ograniczać się w jedzeniu czy np. oglądaniu telewizji. Podjęliśmy jednak z żoną decyzję, że nie będziemy oglądać telewizji w czasie Wielkiego Postu. Podchodziłem trochę z rezerwą do tej decyzji i jakoś nie do końca wierzyłem, że nam się uda. Jeszcze niedawno, gdyby mi ktoś powiedział, że przez tak długi czas nie będę oglądać telewizji, to pewnie bym go wyśmiał. Ale to jest możliwe! W domu jest teraz więcej ciszy.
Jałmużna bowiem jest wspaniałym darem dla tych, którzy ją dają przed obliczem Najwyższego (Tb 4, 11).

Jałmużna jest wezwaniem do miłosierdzia, do wyjścia poza krąg własnego ego, które każe skupiać się na własnych potrzebach, cierpieniach i przeżyciach. Jałmużna to stała gotowość do życzliwości. - Jałmużna jest dla mnie najtrudniejsza, bo w niej muszę być zawsze gotowa przyjmować drugiego człowieka z otwartością i życzliwością. Nie zawsze jednak mam na to ochotę i siły. Muszę się przełamywać, ale wiem, że przynosi to dobre owoce - mówi Ewa.
Gest jałmużny to nie tylko gest dawania, ale także brania. Dlatego Pismo Święte mówi, że jest to wspaniały dar dla tych, którzy ją dają. Dając jałmużnę, uwalniamy się od samych siebie, stajemy się wolni i otwarci. - Czasami pukają do moich drzwi różni ludzie, prosząc o jedzenie. Zazwyczaj mam go niewiele, bo mieszkam sama, ale dzielę się tym, co mam. Niekiedy nachodzi mnie myśl, czy robię dobrze, bo przecież w większości przypadków ci ludzie nie mają co jeść, bo wydają pieniądze na alkohol. Myślę sobie jednak wtedy, że przecież ja spotkałam go właśnie głodnego. Nie wiem, co było z nim wcześniej i co będzie potem. Wiem, że w tym momencie jest głodny, a ja mogę go nakarmić - mówi Ewa. Radek z żoną dają od jakiegoś czasu co miesiąc stałą kwotę ze swoich dochodów jako jałmużnę. - Musieliśmy dojrzeć do tej decyzji. Na początku był to straszny stres, że zabraknie nam tych pieniędzy na nasze potrzeby. Jednak to dzielenie się naszymi zarobkami dało mi nowe spojrzenie na pieniądze. Myślę, że nawet gdybyśmy nie dawali i tak by nam brakowało. Problem z dawaniem leży właśnie w naszej głowie, a nie kieszeni - wyjaśnia Radek.
Podejmując post, modlitwę i jałmużnę wchodzimy na drogę do Boga. Nie jest to prosta autostrada. Często nie widać, co jest za zakrętem. Nie zawsze jesteśmy w stanie jasno powiedzieć, po co to wszystko. To tak jak z powołaniem. Odpowiadamy na jakieś zaproszenie i na nic się zdają racjonalne powody. Bóg nas zaprosił, a my odpowiadamy. Idziemy trochę po omacku, ale z nadzieją, że kiedyś ujrzymy wszystko w pełni.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mama św. Karola Acutisa: życia nie wolno zmarnować

2026-10-12 15:49

[ TEMATY ]

mama

św. Carlo Acutis

nie wolno

życia

zmarnować

Vatican Media

Mama Świętego Karola Acutisa z Papieżem Leonem XIV

Mama Świętego Karola Acutisa z Papieżem Leonem XIV

Życie jest cenne i nie wolno go zmarnować – mówi Antonia Salzano, matka św. Karola Acutisa. 12 października, w liturgiczne wspomnienie młodego świętego i 20. rocznicę jego śmierci, przypomina przesłanie syna skierowane do ludzi w każdym wieku: Bóg czeka na każdego człowieka, a życie warto przeżywać z myślą o wieczności.

Podziel się cytatem – podkreśla Antonia Salzano. Jak mówi, jej syn rozumiał, że życie ma wartość, której nie wolno roztrwonić.
CZYTAJ DALEJ

Watykan: W związku z hospitalizacją papieża audiencje odwołane do 20 października

2026-10-12 19:04

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

PAP/EPA/FABIO FRUSTACI

W związku z hospitalizacją papieża Leona XIV odwołane zostały wszystkie audiencje do 20 października- ogłosiła w poniedziałek Prefektura Domu Papieskiego. Wcześniej Watykan poinformował, że papież we wtorek przed południem uda się do Polikliniki Gemelli na operację usunięcia guzka na płucu.

Termin operacji nie został jeszcze podany. Jak przekazał Watykan, Leon XIV pozostanie w szpitalu po zabiegu około tygodnia.
CZYTAJ DALEJ

Panama: trzęsienie ziemi uszkodziło co najmniej 18 obiektów sakralnych

2026-10-12 17:44

[ TEMATY ]

Panama

trzęsienie ziemi

PAP/EPA/BIENVENIDO VELASCO

Co najmniej 18 obiektów sakralnych zostało uszkodzonych, a dwa uległy całkowitemu zniszczeniu w wyniku trzęsienia ziemi o magnitudzie 7,7, które w piątek, 9 października nawiedziło Panamę. Poważnie ucierpiała XVI-wieczna katedra św. Jana Chrzciciela w Penonomé, gdzie zawaliła się dzwonnica. Władze kościelne zawiesiły do odwołania nabożeństwa w tamtejszej diecezji.

Największe zniszczenia odnotowano na południu kraju, w pobliżu epicentrum. Według danych władz obrażenia odniosło co najmniej 28 osób, a ponad 300 ewakuowano. Uszkodzonych zostało ponad 400 budynków, w tym 142 domy mieszkalne i 188 szkół. Nie odnotowano ofiar śmiertelnych. Początkowy alarm dotyczący zagrożenia tsunami został odwołany.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję