Reklama

Polska

Być dobrym opiekunem Bożych darów!

Z o. Stanisławem Jaromim OFMConv rozmawia Anna Cichobłazińska

Niedziela Ogólnopolska 23/2017, str. 48-49

[ TEMATY ]

wywiad

Karolina Pękala

O. Stanisław Jaromi OFMConv w ogrodzie klasztornym w Radomsku

O. Stanisław Jaromi OFMConv w ogrodzie klasztornym w Radomsku

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

ANNA CICHOBŁAZIŃSKA: – Od lat zajmuje się Ojciec szeroko rozumianą problematyką ekologiczną, obejmującą nie tylko sferę otaczającego nas świata przyrody, ale także duchowość człowieka i kontekst społeczny. Ostatnio zaproponował Ojciec rozbudowanie listy uczynków miłosierdzia o troskę o wspólny dom i zachwyt nad dziełem stworzenia i nazwał uczynki miłosierdzia najbardziej dochodową inwestycją w przyszłość. Jak należy rozumieć to przesłanie w kontekście nauczania papieża Franciszka?

Reklama

O. STANISŁAW JAROMI OFMCONV: – Nie tyle zaproponowałem nowe uczynki miłosierdzia, ile spróbowałem wpisać w polskie katechizmowe ujęcie propozycje, które papież Franciszek zawarł w swym orędziu na Światowy Dzień Modlitw o Ochronę Stworzenia z 1 września 2016 r.Nosi ono tytuł „Bądźmy miłosierni wobec naszego wspólnego domu”. Ojciec Święty zachęca w nim m.in. do spojrzenia na czyny miłosierdzia całościowo, by dostrzec, że przedmiotem miłosierdzia jest samo życie ludzkie, i to w swojej całości. I proponuje dopełnienie dwóch tradycyjnych zestawów uczynków miłosierdzia przez dodanie do każdego z nich troski o wspólny dom. Ogólnie opisane propozycje papieskie proponuję wyrazić w naszym języku następująco: 8. uczynek miłosierdzia względem duszy: „Zachwycić się dziełem stworzenia” oraz względem ciała: „Dbać o świat – nasz wspólny dom”. To, oczywiście, propozycja do dyskusji, ale odpowiadając na papieską zachętę, warto ją zacząć... Taka dyskusja doda wymiaru duchowego debacie na temat kształtu katolickiej nauki w kwestii ekologicznej, która trwa od 18 czerwca 2015 r., gdy opublikowano encyklikę „Laudato si’”. W czym rzecz? Pamiętamy, jak św. Jan Paweł II wpisywał troskę o świat w budowę cywilizacji życia i miłości oraz nawoływał do nowej solidarności, która obejmuje zarówno relacje wewnątrz społeczności ludzkiej, troskę o przyszłe pokolenia, jak i stosunek do środowiska naturalnego. To on ogłosił św. Franciszka z Asyżu patronem ekologów i stawiał przykład jego życia jako wzór chrześcijańskiej relacji do stworzenia. Obecny Papież głosi projekt ekologii integralnej i zaprasza do budowy nowej syntezy, która chce przezwyciężać fałszywe ujęcia minionych wieków i zaproponować chrześcijański projekt ekologiczny w wymiarach zarówno przyrodniczym, jak i ludzkim oraz społecznym. Franciszek wielokrotnie cytuje Jana Pawła II, ale ma inną perspektywę i inne doświadczenie życiowe. W Ameryce Południowej szczególnie mocno widać negatywne skutki zaborczego modelu gospodarki, realizowanego przez ponadnarodowe korporacje. Jego ofiarami są zarówno mieszkańcy, skazani na rolę parobków w swym kraju, jak i eksploatowana bez umiaru Ziemia. Jeden przykład: Pamiętam, gdy kilka lat temu rozmawiałem w Brazylii z bp. Luísem Fláviem Cappio, z którym uczestniczyłem w niezwykłej pielgrzymce z sanktuarium Bom Jesus da Lapa nad Rzekę św. Franciszka. To trzecia pod względem długości rzeka w Brazylii, żywicielka milionów ludzi, jej dorzecze obejmuje obszar 2 razy większy niż Polska, a długość liczy ponad 3 tys. km. Od lat trwa tam dramatyczna walka o ziemię i wodę. W proteście przeciwko projektom wielkiego agrobiznesu, który przywłaszcza sobie wodę z rzeki, zebrało się kilka tysięcy ludzi, by prosić o pomoc Boga. Bp Cappio dwukrotnie głodował w obronie rzeki, pierwszy raz w 2005 r. w wiejskiej kaplicy nad rzeką, w miejscu planowanej inwestycji, ogłosił też list otwarty „Uma vida pela vida” – „Życie za życie”, w którym napisał, że jest gotów protestować do śmierci. Ten protest odbił się szerokim echem w Brazylii, biskup zyskał oficjalne poparcie tamtejszego prymasa. Dopiero znając takie fakty, możemy próbować zrozumieć myślenie Papieża z Argentyny.

– Czyli, zdaniem Ojca, to główny powód, dla którego papież Franciszek poruszył ten problem? I to w dokumencie tak dużej rangi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Bez wątpienia doświadczenie duszpasterskie lokalnych Kościołów pozaeuropejskich jest tu kluczowe. Proszę zauważyć, ile dokumentów owych Kościołów jest cytowanych w „Laudato si’” – ja naliczyłem 16, w tym te powstałe w Południowej Afryce, na Filipinach, w Nowej Zelandii, Meksyku oraz, oczywiście, Dokument z Aparecidy Episkopatu Ameryki Łacińskiej. Razem z ich autorami mamy wsłuchiwać się w płacz, krzyk ubogich świata oraz jęk Matki Ziemi, eksploatowanej ponad miarę. Inne motywy Franciszek sam podaje we wstępnej części – podkreśla, że „nic ze spraw tego świata nie jest nam obojętne”, oraz wskazuje na inspiracje płynące z refleksji nad rozwojem świata, z danych naukowych, z dialogu ekumenicznego oraz ze swoistego przynaglenia duchowego patrona swego pontyfikatu – św. Franciszka z Asyżu.

– A jakie fałszywe ujęcia minionych wieków ma przezwyciężać owa nowa synteza ekologiczna?

Reklama

– Wystarczy spojrzeć na wiek XX, który przyniósł nam bezbożny komunizm i bałwochwalczy kapitalizm, w którym bożkiem jest pieniądz. I w tematyce ekologicznej mamy zarówno neopogański kult natury, biocentryzm, traktujący człowieka jako szkodnika, jak i apoteozę zysku za wszelką cenę oraz promocję chciwości czy skrajnego indywidualizmu – realizowania swojego egocentrycznego projektu życiowego kosztem innych, eksploatowania bez umiaru zasobów przyrodniczych świata. Franciszek jednoznacznie mówi, że „nie ma ekologii bez właściwej antropologii”. Współczesna antropologia katolicka to dzieło Jana Pawła II, wielkiego obrońcy godności osoby ludzkiej. Moim zdaniem, ów chrześcijański projekt ekologii integralnej powinien łączyć pełną personalistyczną wizję człowieka, zasady dobra wspólnego, sprawiedliwości międzypokoleniowej z najlepszymi osiągnięciami ekologii środowiskowej, gospodarczej i społecznej, z uwzględnieniem ekologii kulturowej, miasta i osiedli ludzkich. Dopiero na takiej podstawie teoretycznej można realizować styl życia nieulegający owemu nadmiernemu i krótkowzrocznemu konsumpcjonizmowi, który mocno krytykuje Papież, ale głoszący zdrową pokorę i radosną wstrzemięźliwość oraz pełny szacunek dla życia jako daru Bożego, bo „nie da się pogodzić obrony przyrody z usprawiedliwianiem aborcji” (LS 120).

– W encyklice „Laudato si”’ pojawiają się takie określenia, jak „nawrócenie ekologiczne”, „grzech ekologiczny”. Na co Franciszek chce nam zwrócić uwagę przede wszystkim?

Reklama

– Dla Franciszka mówienie o takim nawróceniu jest zachętą do świadectwa, abyśmy jako katolicy pokazali to, co najlepsze w naszej tradycji, oraz postawę troski o cały świat stworzenia, gdzie ważne są wdzięczność i bezinteresowność oraz „miłująca świadomość, że nie jesteśmy odłączeni od innych stworzeń, tworząc z innymi istotami wszechświata wspaniałą powszechną komunię” (LS 220). Model ekologii z „Laudato si’” jest papieską odpowiedzią na dysharmonię wewnątrz osoby ludzkiej, między ludźmi, między człowiekiem i istotami żywymi oraz między człowiekiem i Bogiem. I te cztery relacje mogą być podstawą naszej pracy duchowej. Celem jest równowaga: wewnętrzna (ze sobą), solidarna (z innymi ludźmi), naturalna (z istotami żywymi) i duchowa (z Bogiem). W takiej perspektywie możemy zobaczyć nasze grzechy i włączyć do rachunku sumienia refleksję na temat swojej odpowiedzialności za świat stworzenia i postawy konsumenckiej, w której wszystko jest na sprzedaż, a shopping (często w dzień Pański – w niedzielę) jest wielogodzinnym wypełnianiem wolnego czasu. A w wymiarze osobistym punktami do rachunku sumienia pozostanie zawsze pytanie o marnotrawstwo żywności i wszystkich darów przyrody oraz kwestia mojego wpływu na zanieczyszczanie wody, powietrza, ziemi, żywności i całego środowiska życia mojego i moich bliźnich.

– Jak należy rozumieć biblijne zdanie: „Czyńcie sobie ziemię poddaną” w kontekście nauczania papieża Franciszka?

– Człowiek jest wezwany do współpracy z Bogiem po to, aby stan naszej planety odpowiadał planom Bożym i by była ona upragnionym środowiskiem dla wszystkich form życia: roślin, zwierząt i przede wszystkim jego samego – człowieka. Niektórzy głoszą jednak, że z tego nakazu pochodzą dzisiejsza eksploatacja przyrody i kryzys ekologiczny. My wiemy, że owo polecenie winno być rozumiane jako nakaz panowania moralnego, a nie jako dominacja ekonomiczna czy bezwzględna eksploatacja. Stanowi ono, w pewnym sensie, pierwotną i zasadniczą normę w dziedzinie ekonomii i polityki pracy; obowiązuje wszystkich, którzy są odpowiedzialni za Ziemię i nią zainteresowani: osoby sprawujące władzę publiczną, technologów, przedsiębiorców i rolników. Papież Franciszek często mówi o „powołaniu strzeżenia stworzenia”, które ma wymiar ogólnoludzki, oraz o chrześcijańskim „powołaniu strzeżenia z miłością tego, czym Bóg nas obdarzył”. To powołanie obejmuje również ekologię człowieka, zwłaszcza troskę o dzieci i osoby starsze, o tych, którzy są istotami najbardziej kruchymi i często znajdują się na obrzeżach naszych serc. To też troska w rodzinie czy szczere przeżywanie przyjaźni, będących wzajemną troską o siebie w zaufaniu, szacunku i dobru. A jej bazą jest ekologia duchowa, troska o nasze serca, aby nienawiść, zazdrość i pycha nie zanieczyszczały naszego życia. To piękny i inspirujący projekt! Zrealizował go kiedyś św. Franciszek z Asyżu – możemy i my!

* * *

O. Stanisław Jaromi OFMConv
Absolwent teologii i ochrony środowiska, doktor filozofii, od lat zaangażowany w chrześcijańską edukację ekologiczną, wieloletni delegat franciszkanów ds. sprawiedliwości, pokoju i ochrony stworzenia, przewodniczący Ruchu Ekologicznego św. Franciszka z Asyżu – REFA i szef portalu Święto Stworzenia (www.swietostworzenia.pl). Interesuje się sprawami dialogu między nauką i wiarą, kulturą i duchowością, chrześcijańską wizją świata i różnymi nurtami ekofilozofii. Pracował duszpastersko w Czechach oraz w międzynarodowych centrach Franciszkanów w Asyżu, Rzymie i Krakowie; obecnie mieszka w Radomsku.

2017-05-31 10:04

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Strażnicy „przestarzałych wartości”

Niedziela Ogólnopolska 12/2016, str. 36-37

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Grzegorz Boguszewski

Edmund Muszyński

Edmund Muszyński

Z Edmundem Muszyńskim i Mirosławem Widlickim o nowym szturmie na PAST-ę i walce o ideały Armii Krajowej rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Jest Pan, Panie Prezesie, jednym z nielicznych już, niestety, przedstawicieli pokolenia Armii Krajowej... EDMUND MUSZYŃSKI: – Jednym z ostatnich i coraz bardziej bezsilnych, nie tylko z powodu stanu zdrowia. Bardzo martwi mnie stan naszego AK-owskiego środowiska. Choć jest w nim wciąż jeszcze wielu ludzi prawdziwych, doskonale czujących przesłanie Armii Krajowej, to jestem bardzo zniesmaczony postawą tych, którzy od kilku już lat decydują o naszym Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Tak naprawdę trudno mi powiedzieć, kim są ci ludzie, bo na pewno nie rozumieją słów: „Bóg, Honor i Ojczyzna”. – Kim zatem są dzisiejsi członkowie Światowego Związku Żołnierzy AK? MIROSŁAW WIDLICKI: – W ostatnich latach rzeczywiście coraz trudniej to określić. I takie pytania zadają nam członkowie terenowych kół AK. Sprawa była oczywista w latach 90. ubiegłego wieku, gdy żyło jeszcze wielu dowódców AK, gdy wszyscy dobrze się znali i na ogół znali swoją przeszłość. Po 2000 r. szeregi poszerzały się o wolontariuszy – takich jak ja – niekombatantów, ale przybywało też członków kombatantów, których nie miał kto weryfikować i którzy następnie trafiali do władz różnych szczebli, również do Zarządu Głównego. – Czy częste są dziś życiorysy AK-owskie niedostatecznie uwierzytelnione? M. W.: – To przykre, ale krążą takie opinie, a te przypadki, nawet jeśli nie są zbyt częste, to i tak podważają wiarygodność całego związku. Poza tym w ostatnich latach, w czasach docierającej do nas liberalizacji, można zaobserwować odchodzenie związku od swoich ideałów. Gdy pan prezes Muszyński napisał piękną „Preambułę” do naszego statutu (aby przeciwstawić się tej liberalizacji), wywołało to protesty, Zarząd Główny przegłosował odrzucenie „Preambuły”. – Dlaczego? M. W.: – Dlatego, że była zbyt „bogoojczyźniana”, a teraz to nie na czasie. Dwadzieścia lat temu taka reakcja byłaby nie do pomyślenia. Bardzo więc stępiła się ta szczególna czujność, nawet w ludziach powołujących się na etos AK, a niedługo już nie będzie tych, którzy dziś starają się tę czujność budzić... – Światowy Związek Żołnierzy AK stara się jednak przekazać swą wartę następnemu pokoleniu, poprzez tzw. członków nadzwyczajnych... M.W.: – Ludzie młodsi, niekombatanci, jeśli deklarują przywiązanie do wartości i etosu Armii Krajowej i chcą czynnie i całkowicie bezinteresownie pracować w związku, by zaszczepić ten etos szczególnie w młodym pokoleniu, otrzymują status członka nadzwyczajnego – bez praw wyborczych. Po roku działalności i pozytywnej opinii prezes okręgu ma prawo nadać im status członka zwyczajnego – z prawami wyborczymi, lecz oczywiście bez uprawnień kombatanckich. Taki właśnie status ja posiadam. Mimo że jestem z młodszego pokolenia, to podobnie jak pan prezes Muszyński ubolewam nad odchodzeniem (mam nadzieję, że to wyjątki) od Boga, ale i z honorem jest różnie. E. M.: – Niedawno byłem bardzo zdumiony tym, że kilka osób przyjęło medale zasługi od... prezydenta Niemiec. Choć tego nie nagłaśniano. M. W.: – Prezydent Niemiec wręczył te odznaczenia powstańcom warszawskim, odpowiednio dobranym członkom naszego związku. Naszym zdaniem, przyjmowanie ich było co najmniej dwuznaczne moralnie i mogło budzić niesmak. E. M.: – Ja z zasady odmawiałem przyjmowania odznaczeń. Przyjąłem tylko Krzyż Armii Krajowej i Krzyż Partyzancki. – Kiedy, Panów zdaniem, zaczęły się te „budzące niesmak” zmiany? E. M.: – Moim zdaniem, widać je wyraźnie od czasu, gdy w Polsce zaczęli rządzić liberałowie, czyli Platforma Obywatelska. Wcześniej nikt w naszym środowisku nie ośmielał się kwestionować wartości, z których wyrasta etos AK. Nagle okazało się, że wszystko można wyśmiać, nawet splugawić, a w najlepszym razie przemilczeć. M. W.: – Dwa lata temu pewna szkoła przyjęła imię jednego z naszych bohaterów lotników i... na jej sztandarze zabrakło słowa „Bóg”, jest tylko „Honor i Ojczyzna”. Komuś przyszło do głowy, żeby tak ocenzurować sztandar. – Pytaliście, dlaczego tak się stało? E. M.: – Nie miał kto zadać tego pytania, bo na uroczystość nawet nas nie zaproszono. Może dlatego, że byśmy tam tylko przeszkadzali jako strażnicy „przestarzałych wartości”. M. W.: – Po prostu atmosfera poprawności politycznej trafiła pod strzechy. Decyzję w tej konkretnie sprawie najprawdopodobniej podjęli sami nauczyciele tej szkoły, może rodzice, a w najmniejszym stopniu młodzież. – Kłopoty z wypełnianiem misji ŚZŻAK nie polegają więc dziś tylko na tym, że odchodzą już ci, którzy swym życiem zaświadczali, czym jest hasło: „Bóg, Honor i Ojczyzna”... M. W.: – Faktem jest, że jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy wśród nas była większa liczba dowódców o niekwestionowanym autorytecie, łatwiej było wypełniać tę patriotyczną misję w obronie najważniejszych polskich wartości. E. M.: – Istotnie, od kilkunastu lat nie tylko na tym polegają nasze kłopoty. Wystarczy tu przypomnieć perturbacje z zakładaniem Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego, która miała być materialną bazą dla działalności ŚZŻAK. Kiedy zaczynaliśmy powoływać fundację w roku 1998, było jeszcze całkiem uczciwie... – Co to znaczy? E. M.: – Założycielami fundacji mieli być pospołu Światowy Związek Żołnierzy AK i warszawski Urząd Wojewódzki. W końcu jednak jedynym fundatorem został nasz związek. Tak się złożyło, że wybrano mnie na pierwszego prezesa fundacji. To było w czasie, kiedy kończyły się rządy Jerzego Buzka, a AWS tracił poczucie bycia partią uczciwą. Przygotowałem wtedy projekt statutu, potem kolejne, których z jakiegoś powodu długo nie chciano zaakceptować w Krajowym Rejestrze Sądowym. W końcu, po pokonaniu licznych kłód pod nogami, we wrześniu 1999 r. statut został zarejestrowany. Fundacja mogła więc wreszcie przyjąć darowiznę – czyli przejąć budynek PAST-y. Ale to nie koniec kłopotów. Prawdziwa walka dopiero się zaczęła. – Zaczęła się nowa walka o PAST-ę? E. M.: – Tak, i to równie zacięta jak ta w 1944 r. Od początku było jasne, że ktoś za wszelką cenę chce nam uniemożliwić przejęcie PAST-y, czyli jej nieodpłatne scedowanie przez Skarb Państwa na rzecz naszej fundacji. Państwo musiało wypłacić sowite odszkodowanie firmie do tej pory administrującej tym budynkiem tylko w zamian za to, że nie będzie ona pretendowała do tytułu własności. O ile pamiętam, było to 960 tys. zł – ostatnie pieniądze, które miał do dyspozycji premier Buzek przed podaniem się do dymisji. M. W.: – Gdyby nie to odszkodowanie, sprawa przez lata toczyłaby się w sądach, a z darowizny na rzecz naszego związku nic by nie wyszło. I tamta firma nadal by sobie pasożytowała na budynku PAST-y, podobnie jak czyniło to w innych miejscach wiele pokomunistycznych firm. – Można powiedzieć, że to pan prezes Muszyński ponownie odbił PAST-ę? M. W.: – Jak najbardziej, choć dzisiaj wielu się do tego przyznaje... E. M.: – ...a nie mają nawet bladego pojęcia, jak ostro wtedy było. Po zarejestrowaniu statutu zaczęła się wojna podjazdowa – i to na wielu frontach – mająca nam uniemożliwić przejęcie PAST-y. W urzędzie wojewódzkim zadziałał ktoś wpływowy; urzędnicy zaczęli mnożyć trudności, zwłaszcza wicedyrektor wydziału gospodarki ziemią i geodezji, który aby rzecz maksymalnie utrudnić, przygotował specjalne plany geodezyjne wręcz uniemożliwiające przekazanie nam działki, na której stoi budynek PAST-y. M. W.: – Działkę podzielono na dwie części – umyślnie w taki sposób, że część budynku PAST-y z windą wydzielono i przypisano do działki sąsiedniej! Chciano tak skomplikować sytuację prawną, by uniemożliwić, a co najmniej na bardzo długo odwlec przekazanie budynku Związkowi AK. To wszystko by się powiodło – bo ten chytry zabieg utrzymywano w ścisłej tajemnicy – gdyby nie to, że jedna z wysokich urzędniczek uczciwie ostrzegła pana prezesa Muszyńskiego, że coś takiego się kroi. E. M.: – To prawda. Nikomu o tym nie mówiłem, ale wtedy zacząłem osobiście atakować wojewodę. Umowę przekazania darowizny, oczywiście, przedłożyłem wcześniej radcom prawnym w Ministerstwie Skarbu Państwa. Nikt tam nie miał żadnych zastrzeżeń. Pojawiły się one potem nagle – zaczęto domagać się od nas kolejnych bezsensownych dokumentów. Do końca nie byliśmy pewni, czy podpisanie umowy w ogóle kiedykolwiek nastąpi, gdyż targi były niezwykle ostre. Strona przeciwna – na dobrą sprawę nie wiadomo kogo reprezentująca, nieżyczliwa – do końca miała chyba nadzieję, że do tego podpisania, mimo wcześniejszych uzgodnień, jednak nie dojdzie. Pomogły wspierające nas działania dyrektor Wydziału Skarbu Państwa i Przekształceń Własnościowych Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego Bożeny Grad, a szczególnie szefa Kancelarii Premiera Buzka ministra Mirosława Koźlakiewicza; przyszło polecenie od premiera, aby pan wojewoda podpisał dokument. To było 10 listopada 1999 r. – Miał Pan wówczas wielką satysfakcję, poczucie zwycięstwa? E. M.: – Tak, ale to poczucie trwało krótko, ponieważ już następnego dnia nie dostąpiłem zaszczytu uroczystego przejęcia budynku z rąk premiera Buzka... PAST-ę przejmował ówczesny prezes Światowego Związku Żołnierzy AK płk Stanisław Karolkiewicz, sam. Mnie zignorowano... Mimo że przecież byłem prezesem zarządu fundacji, adresatem całej korespondencji w tej sprawie, mimo że – powiem nieskromnie – przez wiele miesięcy sam walczyłem o PAST-ę. – Cóż, taki zawsze był w Polsce los prawdziwych, najbardziej zasłużonych AK-owców, Panie Prezesie. E. M.: – Pozostała mi tylko satysfakcja, że się udało, bo sam najlepiej wiem, że mogło się nie udać. – Ale zasłużył Pan chyba na wdzięczność AK-owskiego środowiska? E. M.: – No właśnie, najsmutniejsze jest, że tego nie jestem pewien... M. W.: – Obydwaj z Prezesem jesteśmy w komisji statutowej związku i tak się składa, że wszystkie nasze najważniejsze poprawki do statutu zostały w głosowaniu odrzucone, m.in. wprowadzenie do statutu „Preambuły” i przywrócenie może nie Rady Naczelnej, ale Rady Starszych (złożonej z kilku powszechnie szanowanych kombatantów), która dbałaby o kręgosłup moralny związku i zabierałaby głos w sprawach ważnych dla Polski, którego dziś brakuje. E. M.: – A ja mimo wszystko nie tracę nadziei, że w Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej zajdzie jakaś dobra zmiana. * * *
CZYTAJ DALEJ

Wieniec adwentowy z biskupem

2025-11-28 22:49

Marzena Cyfert

Wieńce adwentowe w Stacji Dialog we Wrocławiu

Wieńce adwentowe w Stacji Dialog we Wrocławiu

Z inicjatywy Stacji Dialog i EWTN odbyło się spotkanie, podczas którego razem z bp. Maciejem Małygą można było przygotować wieniec adwentowy i wejść w czas adwentowego oczekiwania.

W spotkaniu uczestniczyły całe rodziny z Wrocławia, byli też uczestnicy z Brzegu. Wszyscy otrzymali materiały do stworzenia wieńca. – Mamy nadzieję, że będzie to już naszą tradycja i będziemy się tutaj spotykać co roku, by razem tworzyć wieńce adwentowe. To jest też moment na poznanie się, na integrację i dobre spędzenie tego czasu – mówiła Elżbieta Woźniak-Łojczuk.
CZYTAJ DALEJ

Rzeszów/ Rozbił się śmigłowiec, dwie osoby zginęły

2025-11-29 17:23

Adobe Stock

Dwie osoby zginęły w wyniku rozbicia się w sobotę śmigłowca w okolicach miejscowości Malawa k. Rzeszowa – poinformował PAP rzecznik podkarpackich strażaków st. Bryg, Marcin Betleja.

- W okolicach Malawy runął śmigłowiec Robinson R44. Dwie osoby zginęły – przekazał PAP st. bryg. Betleja.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję