Reklama

Wiara

GLOSSA MARGINALIA NA 09/08/2026

„Odwagi, Ja jestem”

2026-07-10 10:35

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pixabay.com

Jezus chodzi po jeziorze

Jezus chodzi po jeziorze

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

1 Krl 19,9a.11-13a <- KLIKNIJ

Eliasz dociera do Horebu jako człowiek przegrany: po triumfie na Karmelu przyszła groźba Izebel, ucieczka, pragnienie śmierci pod krzewem janowca. Czterdzieści dni drogi do góry Bożej czyni z niego drugiego Mojżesza - i cała scena jest utkana z odniesień do tamtej teofanii. Prorok wchodzi do groty (tekst hebrajski mówi o „tej grocie”, jakby wskazywał rozpadlinę skalną, w której stał Mojżesz, gdy przechodziła chwała Pana; Wj 33,21-23), i słyszy zapowiedź: „Pan przechodzi” - ten sam czasownik, który opisywał przejście Boga przed Mojżeszem (Wj 33,19; 34,6).

Następuje sekwencja klasycznych znaków teofanijnych. Wichura rozrywająca skały, trzęsienie ziemi, ogień. Wszystkie są znane z Synaju i z psalmów (Wj 19; Ps 18). Tekst trzykrotnie powtarza: „Pan nie był w wichrze… nie był w trzęsieniu… nie był w ogniu”. Jest w tym zapewne także ostrze polemiczne. Bóg Izraela nie jest bogiem burzy na wzór Baala, z którego prorokami Eliasz właśnie się zmierzył. Objawienie rozstrzygające przychodzi w qôl demamah daqqah - zwrocie niemal nieprzetłumaczalnym, łączącym głos z ciszą: „szmer łagodnego powiewu”, jak oddaje tradycja za Wulgatą (sibilus aurae tenuis), albo dosłowniej „głos delikatnej ciszy”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Eliasz zasłania twarz płaszczem - gest czci znany z powołania Mojżesza (Wj 3,6). Prorok wypalony gorliwością uczy się nowego sposobu obecności Boga. Nie w spektakularnym znaku, lecz w ciszy, która nie przytłacza, ale pozwala usłyszeć. Znamienne, że z tej ciszy wyjdzie zaraz nowe posłanie. Wyjdzie namaszczenie królów i następcy; spotkanie w ciszy misji nie kończy, lecz ją odnawia. Bóg przychodzi do wyczerpanego sługi z delikatnością, która podnosi.

Mt 14,22-33 <- KLIKNIJ

Niedzielna lektura tej sceny od początku była w Kościele lekturą eklezjalną. Łódź miotana falami z Jezusem pozornie nieobecnym to obraz wspólnoty uczniów w godzinie próby. Augustyn poświęcił tej perykopie osobne kazania i widział w Piotrze figurę Kościoła. Mocny, gdy trzyma się słowa Pana, tonący, gdy zajmie się sobą i wiatrem; a ocalony, gdy woła. Uczniowie znaleźli się na jeziorze nie z własnej brawury, ale z polecenia Pana. I mimo to wiatr jest przeciwny. Posłuszeństwo nie zwalnia z nocy. Jezus, modlący się na górze, nie traci ich z oczu i przychodzi o czwartej straży, gdy siły są na wyczerpaniu. Chodzenie po morzu jest w Biblii wyłącznym przywilejem Boga (Hi 9,8; por. Ps 77,20); Chrystus objawia więc władzę Pana nad żywiołem chaosu, a Jego „Ja jestem” niesie charakter imienia Bożego.

Piotr nie wyskakuje z łodzi na własną rękę - prosi: „każ mi przyjść do siebie po wodzie”. Chce iść na słowo, nie na przekór; jego wyjście jest aktem posłuszeństwa. Idzie, dopóki patrzy na Jezusa; tonie, gdy serce zajmuje się wiatrem. Wołanie „Panie, ratuj mnie!” ma za sobą całą tradycję psalmów o wodach sięgających szyi (Ps 69,2-3.15-16) - i jest modlitwą wystarczającą. Jezus „natychmiast” wyciąga rękę. Ciekawy jest czasownik użyty w upomnieniu: „czemu zwątpiłeś” (edistasas) - powróci on tylko raz, w scenie ostatniego rozesłania, gdy uczniowie oddadzą pokłon Zmartwychwstałemu, „niektórzy jednak wątpili” (28,17). Wątpienie i wiara sąsiadują ze sobą w Kościele do końca. Rozstrzyga wyciągnięta ręka Pana.

Po wejściu do łodzi wiatr ustaje, jak w psalmie o burzy uciszonej (Ps 107,23-30). Następnie uczniowie oddają pokłon, i wyznają: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym”. Zestawienie z pierwszym czytaniem podpowiada wspólny mianownik obu scen. Bóg daje się rozpoznać nie w huku żywiołów, lecz w słowie skierowanym do konkretnego człowieka - „Odwagi, Ja jestem” - i w ciszy, która następuje, gdy wchodzi do łodzi.

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jezus przywołuje zasadę „oko za oko, ząb za ząb”

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

pixabay.com

Opowiadanie o Nabocie odsłania zderzenie królewskiej zachłanności z Prawem Boga. Winnica leży przy pałacu Achaba w Jezreel. Król chce ją mieć jako ogród warzywny. Nabot odmawia, ponieważ chodzi o naḥălāh, dziedzictwo ojców. W Izraelu ziemia nie była tylko własnością użytkową. Należała ostatecznie do Pana. Rodzina otrzymywała ją jako dar przymierza. Sprzedaż lub utrata dziedzictwa dotykała pamięci rodu i miejsca człowieka w ziemi obiecanej. Achab reaguje gniewem dziecka, które nie dostało tego, czego pragnęło. Izebel przejmuje inicjatywę. Używa pieczęci królewskiej i uruchamia postępowanie publiczne. Ogłasza post. Sadza Nabota przed ludem. Sprowadza dwóch nikczemnych świadków. Prawo o dwóch świadkach zostaje tu odwrócone przeciw niewinnemu. Post, który miał służyć skrusze, staje się narzędziem mordu. Starsi miasta wykonują rozkaz. Nabot ginie poza miastem przez ukamienowanie. Władza wykorzystuje religię i sąd, by zagarnąć cudze dobro. Tekst pokazuje, jak łatwo wspólnota może służyć przemocy, gdy boi się silniejszych od siebie. Późniejsza wzmianka o synach Nabota odsłania jeszcze większą skalę zła. Ta scena przygotowuje słowo sądu wypowiedziane przez Eliasza. Zarazem przypomina, że Bóg widzi krew sprawiedliwego i nie milczy.
CZYTAJ DALEJ

„Panie, ratuj mnie!”

2026-08-02 09:28

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Konfrontacja Jeremiasza z Chananiaszem rozgrywa się w czwartym roku Sedecjasza (594/593 przed Chr.), krótko po pierwszej deportacji. W Jerozolimie fermentują plany antybabilońskiej koalicji, a Jeremiasz - zgodnie z poleceniem z rozdziału poprzedniego - chodzi z drewnianym jarzmem na szyi, ogłaszając, że poddanie się Nabuchodonozorowi jest w tej godzinie wolą Boga. Chananiasz z Gibeonu przemawia w świątyni językiem czystej pociechy. W ciągu dwóch lat jarzmo zostanie złamane, wrócą naczynia świątynne i król Jechoniasz. Jego mowa niesie ulgę - i dlatego jest groźna. Fałszywe proroctwo rzadko kłamie wprost. Częściej mówi to, co lud pragnie usłyszeć.
CZYTAJ DALEJ

Proces cywilny w Krakowie. Kard. Stanisław Dziwisz zeznawał jako świadek

2026-08-03 13:24

[ TEMATY ]

Kard. Dziwisz

PAP

Przed Sądem Okręgowym w Krakowie toczy się cywilny proces dotyczący zadośćuczynienia za krzywdy doznane w latach 80. przez Janusza Szymika. W poniedziałek w charakterze świadka zeznania złożył kard. Stanisław Dziwisz, emerytowany metropolita krakowski.

Sądowe postępowanie dotyczy roszczeń cywilnych skierowanych przeciwko Archidiecezji Krakowskiej oraz parafii w Międzybrodziu Bialskim. Sprawa ma związek z niedozwolonymi czynami, jakich w latach 1984–1989 dopuścił się wobec ówczesnego nieletniego ministranta proboszcz tej parafii, ks. Jan W.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję