Dziś mija kolejna rocznica obecności Jana Pawła II na podbeskidzkiej ziemi. Od tamtych chwil, kiedy Ojciec Święty odwiedził Skoczów, Bielsko-Białą i Żywiec, ciągle, nieubłaganie upływa czas. Dość powiedzieć, że ci, którzy w 1995 r. przyszli na świat, dziś są dorosłymi ludźmi. W perspektywie politycznej upływ czasu można zmierzyć np. kadencjami Sejmu (sześć). W życiu naszego partykularnego Kościoła także nastąpiły pokoleniowe zmiany: mamy nowych pasterzy diecezji, a ci, którzy jako gospodarze witali wtedy Jana Pawła II są już na zasłużonej emeryturze. Oczywiście nie ma w tym nic nadzwyczajnego, życie po prostu się toczy.
Nie chodzi także o to, by ulegać sentymentalizmowi, jakiejś ckliwości, nawet jeśli z tamtymi chwilami wiążemy najwspanialsze wspomnienia. Upływający czas, poza tymi wspomnieniami, wskazuje na coś bardzo istotnego. Nauka Ojca Świętego do Polaków wygłoszona na Kaplicówce nie chce się zdezaktualizować. Z jednej strony to trochę źle świadczy o nas, którzy nie dość staramy się, aby wskazania papieskie wcielać w życie. Z drugiej jednak dowodzi, że kościelne nauczanie dotyka prawdy o ludzkim życiu. A ta, mimo zmieniających się okoliczności, pozostaje prawdą, więcej – jest prawdą zakorzenioną w prawdzie.
Zostaliśmy w większości ochrzczeni jeszcze w okresie niemowlęcym, bez większego naszego udziału w podejmowaniu tej decyzji. Zdecydowali o tym nasi rodzice – tak jak o wielu innych sprawach ważnych dla przyszłego życia swojego ukochanego dziecka – np. że trzeba dozować słodycze, że powinno się ono uczyć języków obcych, rozwijać swoje talenty itd. Bo rodzice zawsze chcą dla swego dziecka jak najlepiej.
O zachłanności jako chorobie duszy, która „odbiera człowiekowi zmysły, ponieważ upaja go bogactwem do tego stopnia, że zapomina on o tych, którzy płaczą z głodu i wołają z pragnienia” mówił Papież w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański. „Wobec przepychu rzeczy, które niszczeją, pozostają wyciągnięte ręce tych, którzy nie mają co jeść, oraz spalone domy tych, którzy nie zaznają pokoju” - dodał, cytowany przez Vatican News.
Papież podkreślił, że znaki dokonywane przez Jezusa to gesty objawiające „szczególne oddanie dla nas, wyrażające się w zbawieniu, które przynosi światu”. Pan jest Tym, który „nadaje życiu sens, wyzwalając je od zła i grzechu”.
- Spróbujmy być Kościołem pielgrzymującym i wspólnotą - powiedział abp Andrzej Przybylski w homilii podczas Mszy na zakończenie 81. Rybnickiej Archidiecezjalnej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Metropolita katowicki zaznaczył, że hasło tegorocznej pielgrzymki „Pokój i dobro” nie może pozostać jedynie pielgrzymkowym pozdrowieniem, ale powinno stać się stylem życia. Zachęcał pątników, by po powrocie do swoich domów budowali relacje oparte na pokoju, wzajemnym szacunku i odpowiedzialności za Kościół.
W homilii metropolita katowicki podkreślał, że spotkanie z Maryją powinno prowadzić do przemiany życia. - Nie chciałbym, żebyśmy potraktowali Matkę Bożą tylko jak kuzynkę, a nasze przyjście na Jasną Górę, jakbyśmy przyszli tylko w gości. Posiedzimy, zejdziemy z Jasnej Góry, pójdziemy znowu do siebie i nic się nie zmieni. Nie przyszliście tylko do kuzynki. Przyszliście do Matki, przyszliście do Gospodyni, przyszliście do Królowej - mówił.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.