Reklama

Świat

Putin zaskakujący

O osamotnieniu jednoosobowej władzy, lojalności elit i telewizorze w pustej lodówce z Anną Łabuszewską rozmawia Wiesława Lewandowska

Niedziela Ogólnopolska 14/2016, str. 50-51

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Rosja

Archiwum prywatne

Anna Łabuszewska

Anna Łabuszewska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Wydaje się, że świat zachodni dobrze już poznał politykę zimnowojenną Rosji Władimira Putina, a mimo to Rosja pozostaje dla Zachodu tajemnicą, wciąż czymś zaskakuje. A ostatnio chyba staje się coraz to większą zagadką?

ANNA ŁABUSZEWSKA: – Tak jest od czasu aneksji Krymu, której Zachód nie uznał za zgodną z prawem międzynarodowym; między Rosją a Zachodem powstało pole fundamentalnych kontrowersji, które pogłębiły się po interwencji Rosji na wschodzie Ukrainy. Można przypuszczać, że od tego czasu pogrążony w izolacji Władimir Putin wciąż szuka sposobu, by zmusić dyplomację Zachodu do kontaktów z Rosją. Jesienią ubiegłego roku, uderzając w Syrii, by wesprzeć reżim Baszara al-Asada, Rosja wróciła do gry. A teraz nagle Putin podjął decyzję, że wycofuje większość sił z Syrii...

– I nikt nie wie dlaczego?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Prawdopodobnie nikt, poza samym Putinem. Oglądałam w rosyjskiej telewizji relację ze spotkania Putina, ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa i ministra obrony Siergieja Szojgu, podczas którego został przekazany komunikat o wycofaniu większości sił rosyjskich z Syrii – panowie mieli miny jak na własnej stypie. Wcale nie wyglądało na to, że ta operacja zakończyła się zwycięsko, mimo zapewnień Putina, że założone cele – czyli pokonanie Państwa Islamskiego – zostały osiągnięte. A z pewnością osiągnięto tylko przerwanie izolacji Putina na arenie międzynarodowej.

– Tylko tyle?

– Aż tyle! Może jeszcze to, że obecność rosyjskich samolotów w Syrii znacznie wzmocniła pozycję prezydenta Al-Asada. Czy natomiast osłabiła Państwo Islamskie, można mieć wątpliwości. Doniesienia z Syrii wskazywały na to, że Putin kazał atakować opozycję antyasadowską, a tylko od czasu do czasu również Państwo Islamskie.

– Co może oznaczać to nagłe uspokojenie rosyjskich działań w Syrii?

– Warto pamiętać, że Rosja nie wycofuje się z Syrii całkowicie, zostawia tam sobie bazę lotniczą, bazę morską. A to nagłe wyciszenie działań to jest właśnie ten charakterystyczny rys polityki Putina, który lubi zaskakiwać; kilka miesięcy temu zaskoczył świat wejściem do Syrii, teraz zaskakuje wyjściem i każe się domyślać, co to może oznaczać. Można się domyślać, że Putin chce zmusić partnerów do gry na zasadach, które sam dyktuje.

– A może wiąże się to z pogarszającą się sytuacją gospodarczą Rosji?

Reklama

– Trudno się tu doszukiwać prostej zależności, ale na pewno wydatki na operację w Syrii były niebagatelne. A rosyjska gospodarka przeżywa kryzys. Warto przy tym zaznaczyć, że zanim doszło do aneksji Krymu, a więc jeszcze przed zachodnimi sankcjami, rosyjska gospodarka co najmniej przez 2 lata (2008-09) mocno odczuła skutki kryzysu światowego, mimo że ceny ropy były przecież jeszcze wówczas wysokie. Potem w Rosji nastąpił maleńki wzrost gospodarczy, ale wkrótce – mimo ciągle utrzymujących się wysokich cen ropy – rosyjska gospodarka zaczęła łapać już poważną zadyszkę.

– Ale zawsze wydawało się, że Putin dość skutecznie buduje potęgę gospodarczą Rosji…

– W latach „tłustych”, przypadających na pierwszą i połowę drugiej kadencji Putina nie przeprowadzono reform usprawniających gospodarkę, mimo że na początku był taki zamiar; w instytutach pracujących na rzecz administracji prezydenta powstawały nawet bardzo śmiałe strategie, ale w większości pozostały na papierze. Putin wraz ze swojm otoczeniem bardzo szybko podjął decyzję, że będą „doić” gospodarkę, pozostając przy modelu surowcowym, który przynosi bardzo duże i łatwe pieniądze. Strumień płynących do Rosji petrodolarów został skierowany do do kieszeni wysokich urzędników, na wille, na futra ich żon, świetne samochody, jachty. Pieniądze gdzieś się rozeszły i częściowo tylko zostały zmagazynowane w 2 państwowych funduszach – w funduszu rezerwowym i funduszu dobrobytu narodowego – i teraz przydają się w drugiej fazie kryzysu, znacznie poważniejszej niż ta sprzed sześciu lat. Tempo wydawania tych rezerwowych pieniędzy jest bardzo duże.

– Można mówić o chwianiu się budżetu Federacji?

Reklama

– Rok 2016 może być pierwszym, w którym budżet państwa może się nie dopiąć, a dziura budżetowa może być bardzo duża. Oczywiście, nie oznacza to natychmiastowego bankructwa Rosji, choć rzeczywiście, spadek cen ropy okazał się wręcz zabójczym ciosem w rosyjską gospodarkę. W tegorocznym budżecie założono średnią cenę ropy na poziomie 50 dolarów za baryłkę, tymczasem w połowie marca mamy tylko 33 dolary, przy czym większość ekspertów nie przewiduje dużego wzrostu ceny ropy w tym roku. Tę niewesołą sytuację dodatkowo potęgują słaba pozycja rubla oraz duże nadzwyczajne wydatki, m.in. właśnie na wojnę w Syrii.

– Może więc jednak stąd ta decyzja o ograniczeniu aktywności militarnej w Syrii?

– Możliwe, że tak. Warto tu jednak zauważyć, że jednocześnie z wiadomością z Kremla o ograniczeniu aktywności w Syrii nadeszła też wiadomość z Brukseli, iż Unia Europejska rekomenduje europejskim bankom, aby nie lokowały pieniędzy w rosyjskich euroobligacjach. A zatem możliwość pozyskiwania przez Rosję pieniędzy z Zachodu coraz bardziej się kurczy.

– Dotychczasowe ograniczenia związane z zachodnimi sankcjami nie były zbyt dotkliwe?

– Przeciwnie, okazały się nawet bardzo dotkliwe. Najdotkliwsze było to, że rosyjskie podmioty gospodarcze nie mogą otrzymywać kredytów w zachodnich bankach. Rosyjskie przedsiębiorstwa, zwłaszcza te duże, niezreformowane, nie dają sobie rady bez tych pieniędzy. Nie zreformowano też w odpowiednim czasie rosyjskiego systemu bankowego, który teraz okazuje się niewydolny. Dosłownie co parę dni czyta się o bankructwie rosyjskich banków. Kryzys zaczyna w sposób coraz bardziej widoczny ogarniać wiele sektorów rosyjskiej gospodarki.

– Rządzący proponują jakieś plany ratunkowe, czy raczej wszystko zamiatają pod dywan?

Reklama

– Oczywiście, przede wszystkim zamiatają pod dywan, ale są też i jakieś próby podejmowania akcji ratunkowych. Kilka tygodni temu przyjęto oficjalny plan postępowania w sytuacji kryzysowej, przewidujący cięcia w wydatkach.

– Oczywiście, nie ma mowy o cięciu wydatków na armię?

– Przycinane są wydatki na transport, infrastrukturę drogową, na edukację, kulturę, medycynę, emerytury – czyli w istocie na te obszary, które wymagałyby raczej zwiększenia nakładów. Natomiast wydatki na media i obronność pozostają bez zmian lub są obcinane w znacznie mniejszym stopniu. W tych dziedzinach Putin nie zamierza oszczędzać.

– Mimo wszystko chyba nie można jeszcze jednak mówić o kurczeniu się rosyjskiego potencjału?

– Jest to wciąż duże państwo i wciąż ma ogromne możliwości, nawet w sytuacji kryzysowej.

– I nawet w tak niekorzystnej sytuacji aspiracje mocarstwowe Putina pozostają w mocy?

– Rosja jako wielkie państwo – choć nie mocarstwo – położone na dwóch kontynentach, ma wielkie ambicje i wciąż także wielkie możliwości. Te ambicje są nieustannie rozgrzewane przez rosyjskie media i politykę informacyjną; utrzymuje się mit, że Rosja jest szalenie ważna i wszyscy muszą się z nią liczyć.

– Ów mit jednak ciągle nie przybiera zbyt realnych kształtów...

Reklama

– Obrażona na politykę Zachodu Rosja zwróciła się ku Wschodowi; próbuje budować partnerskie stosunki z Chinami. Jednak już po 2-3 latach usilnych prób widać, że Chiny nie potrzebują Rosji w takim stopniu, w jakim ona chciałaby być potrzebna... Nie jest więc tak, by Rosja odwrócona plecami do Zachodu mogła cokolwiek sama rozgrywać – raczej można powiedzieć, że jest rozgrywana.

– Jak można dziś określić relacje rosyjsko-amerykańskie?

– Rosja cały czas mierzy wysoko, stawia się na równi ze Stanami Zjednoczonymi, które uważa za jedynego godnego swej wielkości partnera. Teraz czeka na zmianę w Białym Domu. Po wypowiedzi Donalda Trumpa, że Putin to „fajny gość i można się z nim dogadać”, na Kremlu zapanowała wręcz euforia. Teraz – co widać w rosyjskich mediach – wszyscy bardzo mocno trzymają kciuki za Trumpa, buduje się narrację, że po odejściu Obamy będzie można faktycznie zrobić rosyjsko-amerykański reset. To nieco naiwne myślenie, bo Trump już się zdystansował od tego swojego entuzjazmu wobec Putina. Te przymiarki będą miały znaczenie, o ile to Trump wygra wybory, bo to wcale nie jest oczywiste.

– Tymczasem Rosja czuje się ze wszystkich stron coraz bardziej odizolowana?

– Tak. Bardzo liczono na zbudowanie mocnego sojuszu z Chinami, tymczasem na razie z Pekinu wieje raczej chłodem. Wprawdzie Chiny nie przyłączyły się do Zachodu i nie potępiły aneksji Krymu, nie wprowadziły też sankcji wobec Rosji, jednak chińskie banki nie kwapią się do udzielania kredytów bankom rosyjskim. Z doktryny polityki zagranicznej Rosji wynika też, że Moskwa chce mieć wyłączność na obszar postradziecki, tymczasem na tym obszarze coraz większe są wpływy Chin.

Reklama

– Skoro Putin ma poczucie odrzucenia – zarówno ze strony Wschodu, jak i Zachodu – czy nie oznacza to, że trzeba się przygotowywać na jakieś coraz bardziej desperackie działania Kremla?

– Rosji w tej chwili najbardziej zależy na zniesieniu sankcji. Aby to osiągnąć, robi wszystko, żeby skruszyć europejską solidarność, korzystnie dla siebie rozjątrzyć wewnątrzunijne kłopoty. Ale – moim zdaniem – coraz bardziej niepokojące jest to, że właściwie zupełnie nieznany jest mechanizm podejmowania decyzji w tym państwie. Nawet najbliższe otoczenie Putina było zaskoczone decyzją o wycofaniu większości sił militarnych z Syrii. Potwierdził to rzecznik prasowy, mówiąc, że prezydent z nikim nie konsultował tego kroku. A zatem decyzja zapadła jednoosobowo.

– O czym to może świadczyć?

– Być może o tym, że niezmienna lojalność otaczającej Putina elity władzy jest jedną z podstaw jego silnej pozycji. Mimo że to właśnie ludzie z jego otoczenia tracą teraz konkretne pieniądze, gdyż większość tego „dworu” Putina jest finansowo zintegrowana z zachodnim systemem: poprzez ulokowane w zachodnich bankach pieniądze, nabyte tam nieruchomości, mieszkające tam ich rodziny, dzieci kształcące się na zachodnich uniwersytetach. Ci ludzie myślą w zachodnich kategoriach i nie w smak im powrót do domu, utrata majątków.

– I pozostają lojalni, mimo że to właśnie Putin naraził ich dobrobyt, wywołując zachodnie sankcje?

Reklama

– Pozostają lojalni prawdopodobnie z powodu jakichś bliżej nieokreślonych, bardzo mocnych powiązań. Taka lojalność jest tym bardziej niezbędna w sytuacji, gdy zachodnie organy ścigania ujawniają, że transakcje zawierane ostatnio przez wiele osób z rosyjskiej wierchuszki były nielegalne, że odbywało się pranie brudnych pieniędzy, że istnieją mafijne związki. Rosyjskie elity poczuły się niepewnie na zachodnim gruncie.

– Za to w Rosji czują się pewnie.

– Potwierdzają to sondażownie, które dostarczają sprawującym władzę bardzo korzystnych wyników badań opinii. Badania podatności na protesty, fermenty społeczne nie wykazują tego rodzaju niebezpieczeństw. Nic nie wskazuje na to, by w Rosji w najbliższym czasie jakieś masowe protesty miały wysadzić kogoś z siodła.

– Bo telewizor jest w Rosji wciąż ważniejszy od lodówki?

– Tak, ludzie wciąż karmią się propagandowo spreparowanym przekazem telewizyjnym. Ale widziałam już w „rosyjskim” Internecie żart dobrze opisujący tę sytuację: telewizor z napisem „Macie pełną lodówkę” wypełnia pustą lodówkę! W Rosji spadły dochody ludności, bardzo podrożała żywność, coraz więcej rosyjskich rodzin znalazło się już w kategorii ubogich. Coraz więcej Rosjan wydaje wszystkie pieniądze wyłącznie na jedzenie. Jeśli taki stan potrwa dłużej, to może mieć jakieś znaczenie polityczne, ale na razie nie ma. Przeciętny Rosjanin uważa, że dobrze jest, jak jest.

2016-03-29 14:04

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chodzi o pokazanie prawdy

Niedziela Ogólnopolska 22/2016, str. 36-37

[ TEMATY ]

polityka

Polska

rozmowa

Wojciech Boguszewski

Krzysztof Łapiński

Krzysztof Łapiński

Jeśli za poprzednich rządów systematycznie powiększała się luka podatkowa, spadały wpływy do budżetu, to teraz potrzebujemy trochę czasu na naprawę systemu podatkowego, na zlikwidowanie tej ogromnej luki podatkowej.
Nasz rząd zamierza doprowadzić do tego, żeby Polacy mogli więcej zarabiać i żeby przede wszystkim mieli pracę.

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Egoizm, marnotrawstwo, pogarda i 340 mld zł rozmaitych strat – tak najogólniej premier Beata Szydło podsumowała ośmioletnie rządy poprzedników. Niemal wszyscy ministrowie przedstawiający wyniki tzw. audytu w swoich resortach, gdy wyliczali przykłady niegospodarności, koszty zaniechań oraz nadużyć, nie kwestionowali jedynie wielkiej dbałości rządów PO-PSL o wizerunek. Prawo i Sprawiedliwość chyba do tej pory trochę zazdrości tej PR-owskiej skuteczności przeciwników politycznych?
CZYTAJ DALEJ

Przychodzisz do mnie, Panie

2026-08-04 13:40

Niedziela Ogólnopolska 32/2026, str. 20

[ TEMATY ]

homilia

Karol Porwich/Niedziela

Jak playlisty na platformach streamingowych ułożone są hierarchicznie według popularności utworów, tak podobnie dzieje się z piosenkami religijnymi. One też migrują w świadomości muzycznej wspólnoty i zamieniają się miejscami. Jedną z najpopularniejszych, śpiewanych z lubością przez młodzież jest piosenka W lekkim powiewie przychodzisz do mnie, Panie. To prawdziwy kościelny hit. Nawiązuje wprost do dzisiejszego pierwszego czytania, ukazującego doświadczenie Eliasza, który właśnie w muśnięciu łagodnego wiatru rozpoznał Boga. Nie było Go natomiast w gwałtownych i przerażających zjawiskach. To bardzo pocieszające. Okazuje się bowiem, że Bóg nie chce straszyć człowieka, ale pragnie się nam objawiać w sposób dla nas przyjemny. Ileż razy słyszeliśmy na rekolekcjach, że trzeba zadbać o silentium sacrum – świętą ciszę, bo w niej można spotkać Boga. On się z nikim nie przekrzykuje, nie konkuruje, nie potrzebuje tuby wrzaskliwej propagandy, tylko cierpliwie mówi do naszego serca. Całymi latami. W religijnej ciszy szepcze do sumienia i wzywa do miłości. Prosi o jej odwzajemnienie. Pokój serca oddanego Bogu jest chyba największą wartością, jaką można mieć w życiu. Młodzież śpiewająca wspomnianą piosenkę ma dobrą intuicję. Rozumiemy to lepiej podczas fali upałów. Lekki zefirek w dusznym pomieszczeniu jest wybawieniem dla rozgrzanego ciała. Tchnienie Ducha Bożego działa jeszcze mocniej na doświadczającą dokuczliwego rozedrgania duszę człowieka. Modlitwa, spowiedź, Eucharystia, bliskość braci w wierze, radość wspólnoty, znaleziona odpowiedź na uporczywe pytanie, rozpoznana droga życia, dobra rada mądrego – to tylko niektóre elementy opisywanego zjawiska. Mawiamy wtedy: Pan jest wielki, alleluja, amen.
CZYTAJ DALEJ

Abp Depo modlił się za dar beatyfikacji ks. Romana Kotlarza

2026-08-09 17:50

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

Karol Porwich/Niedziela

Abp Wacław Depo

Abp Wacław Depo

O dar rychłej beatyfikacji ks. Romana Kotlarza - niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu - modlił się 9 sierpnia abp Wacław Depo. Tego dnia celebrował Mszę świętą w kościele pw. św. Zygmunta w Szydłowcu. To była pierwsza placówka duszpasterska ks. Kotlarza po święceniach kapłańskich. W tym roku mija 98. rocznica jego urodzin oraz 50. rocznica śmierci.

W homilii metropolita częstochowski zwrócił uwagę, że przygotowanie do kapłaństwa Romana Kotlarza przebiegało w trudnym czasie dla Kościoła, że przeżywał swoją formację seminaryjną jako przyszły męczennik komunistycznego systemu. Nawiązał też do pobytu ks. Kotlarza w szydłowieckiej parafii. - Świadectwa jego oddanego Bogu i ludziom życia, były i są dowodem heroicznej wiary i licznych opracowań. Dlatego dzisiaj modlimy się w intencji jego beatyfikacji - podkreślił ksiądz arcybiskup. W dalszej części homilii nazwał ks. Kotlarza „skromnym księdzem, który głosił Ewangelię, bronił religii w szkole i życia moralnego narodu”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję