Reklama

Turystyka

Podróże na Kresy

Stanisławów

Niedziela rzeszowska 32/2015, str. 7

[ TEMATY ]

turystyka

Magda i Mirek Osip-Pokrywka

Ratusz na rynku

Ratusz na rynku

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dziś wyruszamy do Stanisławowa. Ale gdzie to jest? Tak zapewne zapytają młodsi czytelnicy „Niedzieli”, bo pod tą nazwą miejscowość nie figuruje na mapach już od ponad 50 lat. A leżące u wrót Huculszczyzny miasto było trzecim, po Lwowie i Krakowie, najważniejszym ośrodkiem nauki, kultury i oświaty w Galicji, drugim po Lwowie na Kresach Południowo-Wschodnich. Jeszcze na długo po zakończeniu II wojny światowej walczono w mieście z polskością, mimo że większość Polaków została wysiedlona. Ostatecznym aktem depolonizacji Stanisławowa była zmiana jego nazwy. I choć od 1962 r., decyzją Nikity Chruszczowa, miasto oficjalnie nazywa się Iwano-Frankowskiem, to wielu mieszkańców wciąż woli mówić krótko „Stanislaw”. Nowa nazwa na szczęście nie plami honoru miasta, bo Iwan Franko (1856 –1916) był znakomitym ukraińskim pisarzem, publicystą, tłumaczem, społecznikiem i politykiem, ale ani nie urodził się w Stanisławowie, ani nic specjalnego z tym miastem go nie łączyło. I choć z całego serca pragnął niepodległej Ukrainy, to miał ogromny szacunek dla Polaków i kultury polskiej.

Reklama

Wróćmy do samego początku. Założenie miasta twierdzy w połowie XVII wieku było ucieleśnieniem marzeń wielkiego hetmana koronnego Stanisława „Rewery” Potockiego, które następnie realizowało trzy pokolenia Potockich. Legenda mówi, że mury swojego grodu zdążył jeszcze wytyczyć własnoręcznie sam Rewera Potocki, orząc koniem granicę przez trzy dni, na miejscu dawnej wsi Zabłocie. Przywilej lokacyjny dla miasta Potockich został podpisany w 1662 r., więc obecnie miasto świętuje 353. rocznicę istnienia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Stanisławowska twierdza powstała wedle najlepszych wzorów francuskich, i to zaledwie w ciągu sześciu lat. Przestronna, czyli wygodna wewnątrz, była również solidnie wzmocniona systemem fos i wałów ziemnych, co czyniło z niej obiekt trudny do zdobycia. Dla Tatarów, Kozaków i Turków tak, ale nie dla Austriaków. Po obwarowanym zamku z sześcioma basztami został zaledwie fragment nasypu i resztki muru, które można odnaleźć na tyłach obecnej katedry greckokatolickiej. To zamek. Ale serce Stanisławowa stanowił kwadratowy rynek o pierzejach wyznaczających cztery strony świata; z lotu ptaka można było dostrzec, że wpisany jest w niego polski Krzyż Walecznych. W każdym rogu stanęła jedna świątynia: kościół rzymskokatolicki, kościół obrządku greckokatolickiego, kościół ormiański i synagoga. Równouprawnienie Polaków, Rusinów, Ormian i Żydów wpisane było więc już w fundamenty miasta. Poza świątyniami ozdobą rynku był ratusz utrzymany w stylu włoskim, z okrągłą wieżą ze zdobnym hełmem i dużym zegarem. Spalony, został zastąpiony w latach 30. XX wieku kanciastą budowlą odartą zupełnie z oryginalnego smaku, która przetrwała do dziś.

Najważniejszą świątynią katolicką była stanisławowska kolegiata, będąca równocześnie farą. We wnętrzu świątyni znajdowały się cztery posągi portretowe najbardziej wpływowych Potockich, a także tablica pamiątkowa z okazji 200. rocznicy śmierci młodego Stanisława Potockiego pod Wiedniem. I tylko ta tablica jakimś cudem ocalała. Nie dotrwały naszych czasów krypta i sarkofagi ze szczątkami rodu Potockich. Po zajęciu miasta przez Sowietów sarkofagi rozbito, bezczeszcząc prochy i pamięć zmarłych. Nie wiadomo, co dokładnie stało się z prochami założycieli Stanisławowa, czy zostały wymiecione na ulice miasta, czy też gdzieś je przeniesiono – choć ta druga wersja jest mało prawdopodobna. Świątynia nie została zwrócona wspólnocie katolickiej, dziś znajduje się tu muzeum sztuki. To właśnie w stanisławowskiej kolegiacie Henryk Sienkiewicz w „Trylogii” umieścił scenę Mszy żałobnej po śmierci płk. Michała Wołodyjowskiego.

Więcej informacji o Stanisławowie oraz innych kresowych miejscowościach można znaleźć w książce autorów powyższego artykułu „Polskie ślady na Ukrainie” opublikowanej przez Wydawnictwo BOSZ.

2015-08-06 10:03

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jasna Góra we Wrocławiu

Niedziela wrocławska 32/2014, str. 4

[ TEMATY ]

turystyka

JANUSZ GAJDAMOWICZ

Kościół św. Antoniego z Padwy przy dawnej ul. Psiej wybudowali bernardyni. Pojawili się oni we Wrocławiu wraz ze znakomitym kaznodzieją Janem Kapistranem w 1453 r. Szybko wybudowali kościół św. Bernardyna ze Sieny, obecnie Muzeum Architektury. Jednakże u zarania reformacji, w 1522 r., szykanowanym przez władze Wrocławia zakonnikom odebrano wspaniały kościół. W wyniku trwających ponad 150 lat procesów, jako rekompensatę rada miejska przekazała w 1679 r. franciszkanom działkę pod budowę nowej świątyni przy obecnej ul. Św. Antoniego. Bernardyni szybko wybudowali kościół i klasztor. Kościół konsekrowano w 1694 r. Wybuch wieży prochowej w 1749 r. uszkodził świątynię. Dzięki zaangażowaniu zakonników została odbudowana. Prześladowani przez władze pruskie bernardyni zmuszeni zostali w 1792 r. do opuszczenia kościoła, a kościół i klasztor przekazano elżbietankom, które były tu do 1945 r. Z czasów ostatniej wojny kościół wyszedł nieznacznie uszkodzony i tutaj 13 maja 1945 r. odprawiona została pierwsza polska Msza św. Kościół zaczął pełnić funkcję świątyni parafialnej św. Mikołaja. Posługiwali w nim salezjanie, a od 1987 r. księża diecezjalni. W 1998 r. kard. Henryk Gulbinowicz powierzył paulinom parafię św. Mikołaja i kościół św. Antoniego z Padwy.
CZYTAJ DALEJ

Sopot: Kradzież figurki Jezusa z szopki. Policja poszukuje sprawców

2026-01-08 21:49

[ TEMATY ]

szopka

szopka

Sopot

Karol Porwich/Niedziela

Nocą 29 grudnia 2025r. doszło do kradzieży figurki Jezusa z bożonarodzeniowej szopki umieszczonej przed kościołem pw. Świętego Jerzego w Sopocie. Policja publikuje wizerunek sprawców.

Sopoccy policjanci poszukują osób z monitoringu, które mogą mieć związek z kradzieżą drewnianej figurki. Z ustaleń policjantów wynika, że w dniu 29 grudnia 2025r. około godz. 23;00 sprawcy zabrali z szopki bożonarodzeniowej znajdującej się w centrum miasta figurkę przedstawiającą postać Jezusa. Jej wartość wyceniono na 2 500 złotych. Dotychczas nie udało się ustalić tożsamości pary z monitoringu, dlatego każdy, kto rozpoznaje prezentowane osoby lub posiada informacje na temat miejsca ich pobytu, proszony jest o kontakt z Policją.
CZYTAJ DALEJ

Arcybiskup Kupny i Prezydent Sutryk odwiedzili katolicką szkołę

2026-01-09 14:22

mat. pras

Arcybiskup Józef Kupny oraz prezydent Wrocławia Jacek Sutryk odwiedzili dziś Katolicki Zespół Szkolno-przedszkolny przy ul. Paulińskiej 14, prowadzony przez Fundację Bonum Educationis. Goście z uznaniem wypowiadali się o rozwoju placówki, która od kilku lat z powodzeniem funkcjonuje we Wrocławiu.

Podczas spotkania z zarządem Fundacji rozmawiano o możliwościach dalszego poszerzania katolickiej oferty edukacyjnej dla dzieci i młodzieży w mieście. Podkreślano, że dobra edukacja to nie tylko przekazywanie wiedzy, ale również formowanie osobowości młodego człowieka w oparciu o wartości wypływające z chrześcijaństwa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję