Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Jak trafić na anioła?

Niedziela zamojsko-lubaczowska 24/2015, str. 4-5

[ TEMATY ]

misje

Archiwum Kamilii Maśluszczak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na postoju autobusowym wszyscy idą w krzaczki. Ale my, jako jedyne białe kobiety, jakoś nie mamy odwagi. Znajdujemy wychodek. Klaudia idzie pierwsza. Po chwili na samych rękach doczołgał się do mnie niepełnosprawny mężczyzna. Włożył w to duży wysiłek, tylko po to, aby nakrzyczeć na nas, że mamy nie używać tej toalety, bo należy do niego. Klaudia odpowiedziała, że mu zapłacimy. Mężczyzna dostaje ode mnie 1 kwacha – taka nasza symboliczna złotówka. Pan jest oburzony, że tak mało…

Dosyć długo stoimy na postoju. Coś jest nie tak z autobusem. W czasie, kiedy na nas krzyczał niepełnosprawny mężczyzna, po drugiej stronie ulicy do Kasi (jeszcze jednej wolontariuszki) podszedł mężczyzna z wioski, w której się zatrzymaliśmy. Pytał, co się dzieje. Kasia udzieliła mu informacji i usłyszała od pana, że jak Bóg będzie chciał, to odjedziemy. Ucieszył się na wiadomość, że jesteśmy wolontariuszkami i robimy coś dla jego kraju.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Do Dar es Salaam – stolicy Tanzanii – jedziemy autobusem. Przed podróżą robimy zakupy. Pytamy o cenę kiści bananów. Słyszę w odpowiedzi: 2 zł za jednego banana – w przeliczeniu na złotówki. Wszyscy dookoła wybuchają śmiechem. Wiedzą, że mężczyzna podaje nam cenę z kosmosu. W Afryce banany kosztują grosze, ale najwyraźniej nie dla musungu (białych ludzi). Może gdybym nie wiedziała, ile kosztują banany w tym kraju, nie czułabym się tak pokrzywdzona.

Reklama

W sklepie za wodę mineralną podają nam cenę 3 tys. tanzańskich szylingów (ok. 6 zł). Jak dla nas za drogo, wychodzimy. Zaraz obok tę samą wodę kupujemy za 700 tanzańskich szylingów – czyli 1,40 zł. Nie opisuję powyższych sytuacji, żeby porównać afrykańskie ceny do polskich. Zastanawia mnie natomiast, jak bardzo różnią się ludzkie serca.

Kiedy przekroczyłyśmy granicę Tanzanii z Zambią, na dworcu w Nakonde miałyśmy już tylko pieniądze na bilet autobusowy. Tam spotkałyśmy mężczyznę, który okazał się być znajomym znajomego. Z własnej woli zabiera nas na gorącą kawę z mlekiem i sok pomarańczowy do picia. Wiemy, że też ma w tym mały interes. Chce, abyśmy kupiły bilety na autobus jego firmy (w Zambii wszystkie linie autobusowe są prywatne), ale przynajmniej wie, jak zadbać o klienta! Dla porównania w Tanzanii pan przewodnik dowiózł nas do biura, skąd miał odjechać nasz autobus.

Kazał nam kupić bilety od razu, gdy tylko weszliśmy, zaproponował swoją pomoc. Był wieczór, a autobus wyruszał rano. Zdecydowałyśmy, że bilety kupimy dopiero przed odjazdem autobusu. Pomysł nie spodobał się przewodnikowi. Długo nas namawiał na zakup, aż w końcu musiał nas opuścić. A przy kasie okazało się, że bilety były o 10 dolarów tańsze niż cena, którą chciał od nas pobrać przewodnik.

Reklama

Na dworcu w Nakonde trafiłyśmy jeszcze na Egipcjanina, który robi interesy w Zambii. Tak po prostu zaczął z nami rozmowę. Gdy dowiedział się, że jesteśmy w podróży już od kilku dni, zaproponował gościnę w swoim domu, niedaleko dworca. Nie bardzo miałyśmy czas przed odjazdem autobusu, ale dostałyśmy od niego numer telefonu. Mężczyzna zapewnił nas, że gdyby coś się działo po drodze, to możemy do niego dzwonić. Przed odjazdem pan z Egiptu specjalnie przyniósł nam do autobusu colę i wodę do picia na drogę. Potem jeszcze wysłał SMS-a, że to nie my powinniśmy mu dziękować, ale on nam za to, że robimy coś dobrego.

Zanim dotarłyśmy na swoje placówki, spotkałyśmy jeszcze chłopaków, którzy z własnej woli rozpalili dla nas ogień przy przystanku w środku nocy, bo było bardzo zimno, a następny autobus miał być dopiero rano.

Rankiem natomiast, zamiast autobusu pojawił się pan, który wziął nas na stopa. Nie bardzo wiedział, jaką odległość mamy do pokonania, ale dobrze znał wysokość opłaty, jaką chciał od nas pobrać. Cóż, ciężko mi w takich przypadkach nie osądzać ludzi. Ale człowiek uczy się na doświadczeniach. Jak mówi Księga Syracha: „Kto nie ma doświadczenia, wie mało, a ten kto podróżował, wzbogacił swoją roztropność” (Syr 34, 10).

I jeszcze jedna lekcja: „Niech trwa braterska miłość. Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę” (Hbr 13, 1-2). Podczas naszej podróży nigdy nie wiedziałyśmy, czy trafiamy akurat na anioła czy na czarną owcę, ale na pewno nabrałam pewności, że zawsze warto być aniołem dla innych!

2015-06-11 09:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Drzewko dla misji w Zambii

[ TEMATY ]

misje

pomoc

pomoc dla misjonarzy

Archiwum ks. Wojciecha Łapczyńskiego

420 sadzonek świerków posadzili w Pobyłkowie Dużym członkowie Diakonii Misyjnej Ruchu-Życie i Domowego Kościoła diecezji płockiej, aby w przyszłości z ich sprzedaży uzyskać środki na wsparcie misji w Zambii. W akcji „Drzewko dla misji w Zambii” uczestniczyli też wierni z parafii Popowo.

Diakonia Misyjna Ruchu Światło-Życie i Domowego Kościoła w diecezji płockiej postanowiła zebrać środki na cele misyjne, sadząc świerki, które za kilka lat będzie można sprzedać jako choinki przed Bożym Narodzeniem. Działkę pod las choinek na terenie parafii Popowo przekazał anonimowy darczyńca, natomiast 420 sadzonek podarowało jedno z nadleśnictw z okolic Mławy. W sadzenie lasu choinek oprócz członków Oazy włączyli się także sympatycy tej akcji z parafii Popowo.
CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący KEP: Módlmy się w intencji zdrowia Ojca Świętego Leona XIV

2026-10-12 07:12

[ TEMATY ]

modlitwa

Leon

BP KEP

Do modlitwy w intencji Ojca Świętego Leona XIV - o pomyślny przebieg operacji i szybki powrót do zdrowia - zachęcił 11 października przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda SAC.

Podziel się cytatem Przebywający obecnie w Rzymie abp Wojda zwrócił się do Polaków z prośbą o modlitwę w intencji pomyślnego przebiegu operacji i szybkiego powrotu do zdrowia Ojca Świętego.
CZYTAJ DALEJ

Francja: Policja przekazała do Polski skradzioną w 1997 r. zabytkową monstrancję z Moskorzewa

2026-10-12 18:56

[ TEMATY ]

Francja

Adobe.Stock

ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE

ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE

Przedstawiciele policji francuskiej przekazali w poniedziałek stronie polskiej zabytkową monstrancję skradzioną w 1997 roku z kościoła w Moskorzewie w województwie świętokrzyskim. Uroczystość jej przekazania odbyła się w ambasadzie RP w Paryżu. Wkrótce cenny przedmiot wróci do kraju.

- Jest to dla mnie szczególna okazja, by podkreślić, jak ważna dla Polski jest restytucja zaginionych i nielegalnie wywiezionych z naszego kraju dzieł sztuki, którą we współpracy z polskimi placówkami dyplomatycznymi prowadzi i nadzoruje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Polskie starania o restytucję utraconych z Polski dzieł trwają w zasadzie nieustannie, a lista zaginionych obiektów jest niestety bardzo długa – powiedział na uroczystości charge d'affaires, Wiesław Tarka, pełniący obowiązki ambasadora RP w Paryżu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję