Reklama

Kocham cię, Polsko

2018-11-09 17:46

Anna Cichobłazińska

Ania Cichobłazińska/Niedziela

Wzruszające słowa poezji i pieśni popłynęły ze sceny sali kinowej „Bajka” w Poraju, gdzie w przeddzień uroczystości 11 Listopada siostry albertynki, pracownicy i mieszkanki Domu Pomocy Społecznej im. Św. Brata Alberta zaprosiły na spotkanie integracyjno-edukacyjne „Spotkanie z historią – śladami Marszałka Józefa Piłsudskiego w 100. rocznicę odzyskania Niepodległości”. Wydarzenie zgromadziło nie tylko mieszkanki albertyńskich domów w Poraju i Częstochowie, ale również wielu gości, przybyły m.in. siostry albertynki z prowincji krakowskiej, kapłani z kanclerzem Kurii ks. Marianem Szczerbą, przedstawiciele Wojska Polskiego, władz gminy Poraj, szkół i placówek wychowawczych, harcerze i wolontariusze w porajskim DPS prowadzonym przez siostry albertynki.

Zobacz zdjęcia: Rocznica niepodległości w DPS Sióstr Albertynek w Poraju

Spotkanie stanowiło podsumowanie edukacyjnego projektu trwającego od kilku miesięcy w domu, a obejmującego m.in. spotkanie z harcerzami i uczniami SP im. Teligi w Poraju, wizytę żołnierzy, dwudniową wycieczkę do Warszawy śladami polskiej historii i kultury i warsztaty plastyczne z patriotyczną tematyką. „Projekt obejmował wiele dziedzin, których wspólnym mianownikiem była Polska. – mówi dyrektor domu s. Estera Cegielska – Wymagał wiele pracy od mieszkanek i pań, które je przygotowały: Marty Jagielskiej, Agnieszki Adamus i Jolanty Huras, z pomocą całego personelu terapeutycznego” - podkreśla.

Na scenie porajskiego kina „Bajka” zaprezentował się z patriotycznym programem zespół „Radość” z porajskiego Domu Pomocy Społecznej Sióstr Albertynek i gościnnie zespół „Michalinki” z DPS Sióstr Albertynek w Częstochowie. Pięknie wybrzmiały pieśni przepełnione miłością do ojczyzny. Melodie, które w roku 100-lecia odzyskania niepodległości wciąż przypominają, jaką wartość ma wolna i niepodległa Polska.

Uczestnicy spotkania mieli możliwość obejrzenia filmu „Od Komendanta do Marszałka”, zawierającego nieznane kadry filmowe z życia Marszałka Piłsudskiego i rodzącej się II Rzeczypospolitej, a także obejrzeć prezentację harcerzy z porajskiej drużyny nt. postaw patriotycznych dziś. Na spotkanie przybyła również lokalna poetka z Myszkowa Maria Sikorska.

Reklama

Bogaty w patriotyczne treści program w wykonaniu obu zespołów z albertyńskich domów w Poraju i Częstochowie wpisuje się w szereg inicjatyw związanych z listopadową rocznicą odzyskania niepodległości. Wykonywane z przejęciem przez mieszkanki utwory wzruszały i skłaniały do uczestnictwa. Nie zabrakło gromkich braw i podziękowań aktorom, autorom scenariusza i organizatorom spotkania, a także młodzieńczemu wolontariatowi albertyńskiej placówki w Poraju.

Spotkania organizowane przez albertyńską społeczność Domu Pomocy Społecznej w Poraju od kilku lat odbywają się poza siedzibą placówki z powodu trwającej rozbudowy domu. Wszystkim, którzy pragną wesprzeć to tak potrzebne i piękne dzieło, przeznaczając 1 % podatku, podajemy potrzebne dane:

Dom Pomocy Społecznej im. Św. Brata Alberta

prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Albertynek

KRS 0000535865

Nr konta: 2252 1111 0000 3158 2784

42-360 Poraj, ul. Jasna 6

Bliższe informacje o domu:

www.dpsporaj.albertynki.pl;

e-mail:dpsporaj@albertynki.pl

tel. 34 314-50-18

Tagi:
100‑lecie niepodległości

Uczcili pamięć walczących o polskość Lubaczowa

2019-01-08 12:01

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 2/2019, str. VII

O przynależności Lubaczowa i powiatu cieszanowskiego do Polski zdecydowała bitwa z sotniami ukraińskimi stoczona 27 grudnia 1918 r. W 100. rocznicę wydarzenia przewodnicząca Rady Powiatu Lubaczowskiego Marta Tabaczek, członek Zarządu Barbara Broź i starosta lubaczowski Zenon Swatek na mogiłach poległych spoczywających na cmentarzu w Cieszanowie i Lubaczowie złożyli wiązanki kwiatów i zapalili znicze

Adam Łazar
Złożenie kwiatów

W dniu 28 grudnia na trzeciej sesji Rady Powiatu Lubaczowskiego radni podjęli uchwałę, w której czytamy: „Rada i Starosta Powiatu Lubaczowskiego składają hołd obrońcom Ojczyzny, żołnierzom kompanii lubaczowskiej 9. Pułku Piechoty, którzy przed stu laty, 6 i 27 grudnia 1918 r. pod dowództwem por. Stanisława Dąbka i ppor. Karola Sandera stoczyli zacięte walki o przynależność do Polski Lubaczowa i powiatu cieszanowskiego. Szczególną czcią otaczamy żołnierzy Polskiej Organizacji Wojskowej: dowódcę POW w powiecie cieszanowskim por. Franciszka Gajerskiego i sierż. Józefa Lityńskiego, zamordowanych pod Niemirowem 8 grudnia 1918 r. na mocy wyroku sądu polowego Ukraińskiej Galicyjskiej Armii oraz żołnierzy 6. kompanii „Lubaczów” 9. Pułku Piechoty, którzy polegli w obronie Lubaczowa 27 grudnia 1918 r. i zostali pochowani w zbiorowej mogile Obrońców Lubaczowa i Baszni Dolnej na cmentarzu komunalnym w Lubaczowie: kpr. Michała Bojsarowicza z Pruchnika, szer. Kazimierza Brzyskiego z Łukawicy, szer. Karpińskiego, Franciszka Muchę, szer. Marcina Pielę z Lubaczowa, kpr. Władysława Smyka z Jarosławia, szer. Andrzeja Świętojańskiego z Chlewisk, szer. Jana Trelę z Jeżowego powiat Nisko, szer. Józefa Medweckiego z Lubaczowa, szer. Jana Warskiego z Narola. Cześć ich pamięci!”. Ich pamięć radni i zaproszeni goście uczcili także minutą ciszy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł 21 lat po swojej aborcji

2019-01-12 18:58

Artur Stelmasiak

Twitter.com

Kilka dni temu, po krótkiej i niespodziewanej chorobie płuc, zmarł Tim Guido. Znany był jako „Baby z Oldenburga”. O dziecku z Zespołem Downa zrobiło się głośno w 1997 roku, gdy przeżył swoją aborcję.

Chłopiec "urodził się" 6 lipca 1997 roku w wyniku wywołania poronienia. Była to późna aborcja po 6 miesiącu życia, czyli taka, którą stosuje się obecnie także w Polsce. Powodem zabicia dziecka było wykrycie choroby Zespołu Downa, którą zdiagnozowano w 25 tygodniu prenatalnego życia. Okazało się jednak, że wbrew woli rodziców i lekarzy dziecko po poronieniu nie chciało umrzeć. - Takie same historie znamy z polskich szpitali. Do naszej fundacji docierają pojedyncze przypadki, ale nie wiemy jaka skala żywych urodzeń po aborcji jest w naszym kraju - mówi "Niedzieli" Kaja Godek z fundacji Życie i Rodzina. - Statystyki z innych krajów pokazują, że żywych urodzeń w wyniku aborcji eugenicznych jest od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Przecież polskie dzieci nie różnią się od zagranicznych, czyli mamy prawo twierdzić, że u nas skala żywych urodzeń jest podobna.

Tim Ważył 690 gramów i miał 32 cm długości. Przez pierwsze dziewięć godzin leżał zawinięty w ręcznik bez żadnej opieki medycznej. Temperatura jego ciała spadła do 28 stopni Celsjusza. Pozostawiony sam sobie, walczył o życie. Dopiero po dziewięciu godzinach personel medyczny szpitala zaczął udzielać mu pomocy.

Lekarze nie dawali mu szans. Mówili, że jego śmierć jest kwestią miesięcy. Jego organizm był wycieńczony przez proces aborcyjny, nie wykształciły się w pełni jego płuca, miał zniekształcone stopy. Lekarze z kliniki, do której został przetransportowany po nieudanej aborcji, wymienili kilkanaście poważnych uszkodzeń ciała niemowlęcia.

Tim bardzo szybko został adoptowany przez małżeństwo Bernarda i Simone Guido, które miało dwóch biologicznych synów, a potem - prócz Tima - przygarnęło jeszcze dwie dziewczynki z zespołem Downa. Troskliwie opiekowali się chłopcem i bardzo dbali o jego terapię, bo dzięki "nie udanej" aborcji Tim oprócz Zespołu Downa miał autyzm, uszkodzony wzrok i bardzo słabe płuca. I właśnie ta ostatnia dolegliwość okazała się dla niego śmiertelna 4 stycznia 2019 r. - Można powiedzieć, że była to aborcja z opóźnionym zapłonem. Gdyby Tim urodził się naturalnie w 9 miesiącu to dziś pewnie by żył i cieszył się o wiele lepszym zdrowiem - podkreśla Kaja Godek, która również wychowuje synka z Zespołem Downa.

Po latach terapii, licznych operacji i zabiegów Tim zaczął chodzić, grać w piłkę i wygłupiać się ze swoim rodzeństwem. Jego sprawność była już na tyle duża, że coraz częściej rodzina myślała o znalezieniu dla Tima pracy. - Gdy podejmowano decyzję o zabiciu dziecka nikt nie przepuszczał, że tak szybko znajdzie sie rodzina, która otoczy go miłością. Jego przykład dobitnie pokazuje, że nie ma sytuacji, które są beznadziejne. Tim był szczęśliwym i uśmiechniętym człowiekiem, którego miłością otoczyła rodzina. A nam wmawia się, że takie dzieci trzeba zabić - mówi Kaja Godek.

Tim świętował z rodziną Boże Narodzenie i Sylwestra bez znaku na zbliżającą się śmierć. - Mieliśmy bardzo miłe święta - mówi Simone Guido w rozmowie z portalem www.ndr.de. Przybrana matka tłumaczy, że płuca chłopca zostały uszkodzone z powodu wczesnego porodu. Dlatego w miesiącach zimowych często miał infekcje. Tegoroczna infekcja okazała się śmiertelna.  - Jesteśmy bardzo smutni i jeszcze nie wiemy, jak poradzić sobie z utratą naszego wyjątkowego radosnego syna - dodaje Bernard Guido. 

O sprawie Tima w niemieckich i światowych mediach zrobiło się głośno nie dlatego, że przeżył aborcję i lekarze nie pomagali mu w pierwszych godzinach życia, ale z zupełnie innego powodu. Kilka miesięcy później biologiczni rodzice Tima postanowili oskarżyć szpital o to, że ich syn przeżył aborcje. Domagali się wysokiego odszkodowania.

Według prezesa niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego, profesora Dietricha Berga, każdego roku ponad 100 dzieci w Niemczech przeżywa aborcję. W 2003 roku lekarz, który nie pomógł Timowi, został ukarany grzywną w wysokości 13 000 euro, ale nie za dokonanie późnej aborcji, a za brak opieki nad żywym noworodkiem. Tragedia syndromu postaborcyjnego dotknęła również biologiczną matkę Tima. Kobieta po nieudanej psychoterapii popełniła samobójstwo.

Przybrani rodzice Tima na jego 18. urodziny napisali książkę „Tim żyje!”, zabierając głos w kampanii przeciwko aborcji. Książka ta jest dostępna także w języku polskim, bo została wydana nakładem Edycji Świętego Pawła. - Ta Historia pokazuje, jaka jest okrutna prawda o aborcji. Aborcja nie jest żadnym dobrodziejstwem dla dzieci i kobiet. Nigdy nie znamy przyszłości i nie możemy wyrokować, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie - podkreśla Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej Zatrzymaj Aborcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Radosny korowód młodzieży!

2019-01-20 12:26

Piotr Drzewiecki

Trzeci dzień pobytu Domowego Kościoła w Diecezji Penomone był czasem pielgrzymki młodzieży do kościoła San Juan Bautista Church w Aquadolce. Podczas zbiórki na dworcu autobusowym młodzi mieli okazję poznać siebie nawzajem. Każda narodowość głośno klaskała, śpiewała i tańczyła, ucząc swoich rówieśników układów tanecznych i piosenek. Polacy zaznaczyli słynną „belgijkę” oraz jedną ze znanych piosenkę disco polo, które od razu przypadły do gustu obcokrajowcom. Następnie korowód udał się w drogę do kościoła w Aquadolce. Marsz podzielony był na grupy według parafii, które goszczą młodzież. Na przodzie każdej grupy prowadzone były figury świętych symbolizujących parafie. Młodzi radośnie śpiewali i tańczyli, m.in. do hymnu Światowych Dni Młodzieży. Po dojściu do Aquadolce była krótka modlitwa w kościele, a po niej posiłek w pobliskiej szkole.

Piotr Drzewiecki

Ostatnim, aczkolwiek najważniejszym punktem pielgrzymki była Msza św. przy ołtarzu polowym, której przewodniczył biskup diecezji Penomone Edgardo Cedeno Munoz. Po zakończeniu Mszy św. młodzi wrócili do rodzin, u których przebywali.

W Diecezji Penomone przebywają młodzi z: Gwatemali, Arabii Saudyjskiej, Stanów Zjednoczonych, Korei Południowej, Filipin, Kolumbii, Argentyny, Francji, Hiszpanii i Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem