Reklama

Dzisiaj Kościół potrzebuje w sposób szczególny powrotu do źródła

2018-07-24 08:21

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska
o. bp Edward Kawa OFMConv

- Każdy z nas potrzebuje dzisiaj Ducha Świętego. Każdy z nas ma serce, które pragnie przyjąć tego Ducha. Bóg chce nam dzisiaj pokazać, że On pragnie dotknąć nas, chce dać nam Ducha, wejść w nasze serce, aby przemienić nasze życie, by ono rzeczywiście stało się świadectwem. A świadectwo nie polega na tym, abyśmy jeden drugiego pouczali. Najważniejsze jest, abyśmy dawali żywe świadectwo naszej wiary - mówił w homilii o. bp Edward Kawa OFMConv z Archidiecezji Lwowskiej podczas Mszy św. w ramach 31. Franciszkańskiego Spotkania Młodych w Kalwarii Pacławskiej.

Na początku Eucharystii, podczas której cztery osoby przyjęły sakrament bierzmowania, biskup życzył uczestnikom, aby doświadczyli w swoim życiu działania Ducha Świętego. - Chcę tę Eucharystię sprawować w intencji was wszystkich, szczególnie w intencji tych, którzy będą teraz bierzmowani. Ale też za uczestników tego spotkania, by Duch Święty dotknął was i przemienił wasze serca, aby wasze życie przyniosło jak najpiękniejsze owoce.

Zobacz zdjęcia: Dzisiaj Kościół potrzebuje w sposób szczególny powrotu do źródła

W czasie Mszy św. biskup opowiedział historię o Aborygenach, którym powódź co jakiś czas odbierała dobra materialne i musieli przenosić się w góry, by ją przeczekać. Kiedy mijała, wracali z powrotem i odbudowywali swoje domy - do czasu, kiedy po powrocie z gór zauważyli, że nie ma już rzeki, lecz w jej miejscu pozostał teren bagienny. Wtedy postanowili pójść do źródła, by zobaczyć, dlaczego nie ma wody. Okazało się, że rzeka nadal jest, ale zmieniła swój kierunek. - Musieli pójść wszyscy najpierw do źródła, a potem już za rzeką, by znaleźć nowe miejsce, gdzie mogliby kontynuować swoje życie.

Hierarcha zwrócił uwagę, iż ta opowieść wskazuje na bardzo ważną kwestię, która każe nam sięgnąć dziś do korzeni chrześcijaństwa, a więc powrócić do źródeł naszej wiary.

Reklama

- Pójście do źródła w tej legendzie ma bardzo głęboki sens duchowy. Dzisiaj Kościół potrzebuje w sposób szczególny powrotu do źródła. Jeśli czytamy świadectwa pierwszych chrześcijan, to widzimy, że tym, co najbardziej dotykało pierwsze wspólnoty, było świadectwo życia, mówili do siebie: „zobaczcie jak oni się miłują".

Następnie biskup podkreślił, że niezwykle istotne w dawaniu świadectwa jest działanie Ducha Świętego, Który podpowiada nam, co mamy czynić, by głosić Ewangelię w sposób żywy i prawdziwy. Zaznaczył, że to On daje nam odwagę oraz otwiera na drugiego człowieka, także tego, który nie doświadczył Boga.

- Dzisiaj w pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich dowiadujemy się o tym, że w czasie Pięćdziesiątnicy wszyscy oczekiwali. My też oczekujemy. Każdy z nas potrzebuje dzisiaj Ducha Świętego. Każdy z nas ma serce, które pragnie przyjąć tego Ducha. Bóg chce nam dzisiaj pokazać, że On pragnie dotknąć nas, chce dać nam Ducha i wejść w nasze serce, aby przemienić nasze życie, by ono rzeczywiście stało się świadectwem.

Wyjaśnił dalej, czym jest świadectwo. - Świadectwo nie polega na tym, abyśmy jeden drugiego pouczali, żebyśmy mieli wiedzę. Wszyscy możemy bardzo dużo mówić o Jezusie, dzielić się tym godzinami, ale to nie o to chodzi. Najważniejsze jest, abyśmy dawali żywe świadectwo naszej wiary, choć to jest bardzo trudne.

- Świadectwo nie polega na mówieniu czy na pouczaniu, tylko na byciu i kochaniu. Mamy pokochać tych, których Bóg nam daje, aby też ich zrozumieć. Często ludzie, którzy nie znają Boga, nie mają doświadczenia bycia w Kościele - dodał.

Biskup odwołał się przy tym do swojego doświadczenia, którym było budowanie relacji z żołnierzami, stacjonującymi na Ukrainie, podczas jego posługi duszpasterskiej na Wschodzie. Kiedy zgłosił się do kuchni polowej, by nawiązać z nimi kontakt, żołnierze omijali go i nie chcieli z nim rozmawiać. Kiedy trudności były coraz większe, modlił się do Ducha Świętego i prosił o wskazanie, co ma czynić. Okazało się, że wykonywanie prostych czynności jak czyszczenie toalety, spowodowało, iż po jakimś czasie został on przyjęty przez żołnierzy, którzy zaczęli wchodzić z nim w konwersacje.

- Bardzo wielu z tych żołnierzy, którzy tam byli, wcale się nie modliło. Nawet nie znali prostej modlitwy „Ojcze nasz". Wielu z nich nie miało żadnego kontaktu z Kościołem. Dlatego, gdy zacząłem ich słuchać, zacząłem też rozumieć, że oni się mnie bali, bo kapłan kojarzył im się ze śmiercią. Pojawiał się wtedy, gdy trzeba było odprawić pogrzeb. Później zaczęliśmy się gromadzić w namiocie i wspólnie modlić, czytać Pismo Święte. Widziałem, jak zmieniają się ich twarze, jak pojawia się światło w ich oczach, jak zaczynają przyjmować Ducha Świętego.

Podkreślił, że doświadczenie to wpłynęło także na niego samego, ponieważ zmieniło jego podejście do wielu kwestii w byciu kapłanem oraz dawaniu żywego świadectwa.

- To też zmieniło mnie. Ja byłem przygotowany do głoszenia w Kościele, do tego, że ludzie będą przychodzić do mnie, że będę ich pouczał, pomagał im. Ja byłem przygotowany do tego, aby być dla wszystkich dobrym bratem, ojcem, aby wspierać, wskazywać drogę, ale znalazłem się w takiej sytuacji, w której nikt nie chciał do mnie przychodzić, nikt mnie nie pytał o zdanie, nikt się w ogóle ze mną nie liczył. I to mi też pomogło zrozumieć, jakie jest dzisiaj powołanie, jak w takich warunkach dawać świadectwo.

Hierarcha przeniósł swoje doświadczenie z jednostek wojskowych na codzienność każdego człowieka, niezalenie od miejsca, w jakim się znajduje. Zauważył, iż dzisiaj bardzo często wielu ludzi jest odtrącanych przez tych, którzy nie rozumieją ich sposobu życia, opartego na fundamencie wiary.

- My żyjemy w podobnych warunkach. Może wydaje nam się, że wszystko, co jest nam potrzebne do życia mamy, ale w wymiarze duchowym w pewien sposób jest bardzo podobnie. Wiele osób może nas unikać tylko dlatego, że jesteśmy ludźmi wierzącymi. Mogą nawet trzymać wobec nas jakiś dystans tylko dlatego, że nie podoba im się nasz sposób życia.

- Możemy nawet czuć się w jakiś sposób odrzuceni czy zniechęceni, aby w tym środowisku, w jakim żyjemy, w jakikolwiek sposób dawać świadectwo - dodał.

Na zakończenie homilii biskup podkreślił, że Bóg oczekuje od nas żywego świadectwa, do którego wszyscy jesteśmy powołani. Zauważył, iż ważne jest, aby prosić Boga o światło Ducha Świętego, Który wskazuje drogę i otwiera na działanie w szerzeniu Ewangelii.

- Bóg dzisiaj w sposób szczególny chce nas powołać do tego żywego świadectwa. Abyśmy prosili Go o światło, które pomoże nam rozeznać, co i w jaki sposób powinniśmy robić - dodał.

Tagi:
Franciszkańskie Spotkanie Młodych

Młodzi otwarci na Boże tchnienie

2018-08-14 11:06

S. Paulina Maria Januchta SFMI
Edycja przemyska 33/2018, str. I

Marcin Pirga
Kalwaria jaśniała radością młodych

Na Kalwarii Pacławskiej już po raz 31. odbyło się Franciszkańskie Spotkanie Młodych. W siedmiodniowym zjeździe – od 22 do 28 lipca 2018 r. – wzięło udział ponad 1000 młodych uczestników. Tym razem czas FSM-u upłynął pod hasłem „Tchnienie”, które nawiązywało do momentu stworzenia człowieka i do obecności Ducha Świętego w życiu wierzącego.

Centralnym momentem każdego dnia była Eucharystia w przepięknej oprawie liturgicznej. Śpiew podczas liturgii animowała schola FSM-u pod kierunkiem Karoliny Ruchlewicz, która napisała także melodię do tegorocznego hymnu pt. „Tchnienie” z tekstem autorstwa s. Pauliny Kaczmarek OSC.

Jedna z Mszy św., w poniedziałek 23 lipca, była szczególnym przyzywaniem Ducha Świętego, ponieważ podczas niej czterej chłopcy z ośrodka terapeutycznego w Pałęgach otrzymali sakrament bierzmowania. Eucharystii tej przewodniczył bp Edward Kawa ze Lwowa. Ponadto pod koniec liturgii jeden z pacjentów Niezależnego Domostwa SAN DAMIANO podpisał kontrakt pozwalający mu rozpocząć kolejny etap terapii w ośrodku. Inną szczególną Eucharystią były prymicje o. Piotra Kantorskiego OFMConv, który wprowadzony do świątyni w wieńcu na głowie i w otoczeniu dzieci dziękował za łaskę powołania kapłańskiego.

Charakterystycznym elementem każdego dnia FSM-u były również nabożeństwa nawiązujące do tematu poszczególnych dni. Pierwsza z tych celebracji nosiła tytuł „Ruah – tchnienie życia”, prowadzili ją franciszkanie o. Wojciech Szymczak OFMConv i o. Łukasz Pazgan OFMConv oraz młodzież z Jasła. Przez pantomimę i głoszone słowo uczestnicy odkrywali w niej prawdę, że Bóg jest Tym, który ożywia i że bez Niego nie mogą uczynić niczego dobrego. Częścią nabożeństwa była również adoracja ikony autorstwa Grety Leśko „Stworzenie Adama”, która towarzyszyła tegorocznemu spotkaniu.

Zgodnie z tematem 31. FSM-u dwa nabożeństwa zwracały szczególną uwagę na obecność i działanie Bożego Tchnienia, którym jest Duch Święty. W czwartek 26 lipca młodzież z Sanoka pod kierunkiem br. Piotra Piejko OFMConv w przejmującej pantomimie i żarliwym słowie pokazała, jak trzeba być czujnym, by uchwycić działanie Ducha Świętego w swoim życiu. Natomiast następnego dnia Duszpasterstwo Akademickie „Mrowisko” z Krakowa z o. Grzegorzem Siwkiem OFMConv poprowadziło celebrację pt. „Namaszczeni na kapłanów, proroków i królów”. Przypomnieniem tego namaszczenia, które uczestnicy FSM-u otrzymali w sakramencie chrztu św., było naznaczenie ich Rychwałdzkim Olejkiem Radości.

Spotkanie z gośćmi

Niewątpliwie najważniejszą z FSM-owych celebracji było nabożeństwo pojednania w środę 25 lipca. Prowadzili je o. Adam Mikosiak OFMConv oraz bracia nowicjusze z ich magistrem o. Dariuszem Sową OFMConv. Po nabożeństwie plac przed kalwaryjskim sanktuarium zamienił się w niezwykłe pole miłosierdzia, gdyż przez kilka godzin sprawowany był tam sakrament spowiedzi. Tego wieczora Kalwaria zajaśniała nową radością młodych, których serca zostały oczyszczone, co wyrażało się m.in. w niekończących się spontanicznych śpiewach …

Oprócz tego młodzi przeżyli jeszcze dwa wieczorne spotkania modlitewne. Jednym z nich było nabożeństwo świateł „Lucernarium”, które wskazywało na to, jak bardzo potrzebujemy światła – zwłaszcza tego, które rozświetla nasze życie duchowe. Drugim –starożytna modlitwa Akatyst ku czci Bogurodzicy, śpiewana przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej Kalwaryjskiej.

Co roku ważną częścią wydarzenia są spotkania z zaproszonymi gośćmi. W tym roku swoje świadectwo lub konferencję przedstawiło sześć osób. Pierwszą był polski reżyser Krzysztof Zanussi, który dzielił się doświadczeniem i mądrością zdobytą w życiu. Następną – ks. Rafał Jarosiewicz z Fundacji „SMS z Nieba”, rekolekcjonista, ewangelizator, pomysłodawca i organizator spotkania dla młodzieży „Stadion Młodych” na PGE Narodowym w Warszawie, który na podstawie osobistych doświadczeń wyjaśniał młodym, kim jest i jak działa Duch Święty oraz przedstawił im pięć kluczy maryjnego rozeznawania duchowego. Z kolei wokalista Tomasz Budzyński w swoim świadectwie zwrócił uwagę m.in. na to, jak ważne jest przekazanie wiary w rodzinie przykładem życia oraz jaką moc ma sakrament pokuty i pojednania, w którym Chrystus nie tylko odpuszcza grzechy, ale też uzdrawia. Dziennikarz Tomasz Terlikowski zaprezentował charyzmatyczną postać sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca, którego grób znajduje się w kalwaryjskim sanktuarium. Marcin Zieliński, charyzmatyk z Siedlec, podzielił się z uczestnikami świadectwem swojej wiary i posługi w Kościele oraz poprowadził krótką modlitwę. Na koniec młodzi spotkali się także z biegaczem Andrzejem Tokarzem, który opowiadając doświadczenia swojego życia, dodawał młodym odwagi i motywował ich do stawiania sobie dobrych celów oraz mądrego dochodzenia do ich realizacji.

Duchowe przeżycia wzmocnione były także koncertami muzyki chrześcijańskiej. Na scenie przygotowanej na Wzgórzu Kalwaryjskim wystąpili: Rock and Fire, NiemaGotu oraz, tradycyjnie już, Fioretti – tym razem był to ich jubileuszowy koncert okazji 50-lecia istnienia tego franciszkańskiego zespołu.

Tydzień Bożych darów

Wiele radości sprawiły młodym rozgrywki w wielkie piłkarzyki, „potańcówka” prowadzona przez Warszawską Orkiestrę Sentymentalną oraz spektakl „Teatru A” z Gliwic pt. „Nie wiedząc – aniołom dali gościnę”. Kilka razy młodzi mogli również późnym wieczorem obejrzeć dobry film w plenerowym kinie.

Niecały tydzień pełen Bożych darów minął bardzo szybko i w sobotę 28 lipca młodzi musieli zwinąć namioty, spakować się i powrócić do swoich miejscowości. Co tak naprawdę dokonało się w sercu każdego z nich podczas 31. Franciszkańskiego Spotkania Młodych, pozostaje przed nami zakryte. Pierwszym widocznym owocem spotkania była niepospolita radość, która wyrażała się w śpiewie i tańcu ku czci Pana, oraz serdeczne relacje, jakie nawiązali, co można było dostrzec wśród rozstających się. Zostali posłani, by zanieść Boże Tchnienie do tych, których napotkają. Nie wyruszyli jednak sami, towarzyszy im Boże błogosławieństwo i obecność Maryi, która podczas całego spotkania spoglądała na nich czule z kalwaryjskiego wizerunku i nasłuchiwała, co dzieje się w ich sercach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trzy rady na Wielki Post: nie osądzać, nie potępiać, przebaczać

2019-03-18 12:50

st (KAI) / Watykan

Na konieczność naśladowania Pana Jezusa i Jego miłosierdzia każdego dnia wskazał Papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty odniósł się do wskazań czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Łk 6,36-38), gdzie mowa między innymi: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”. Podkreślił, że Boże miłosierdzie może nam przebaczyć nawet najokropniejsze czyny.

Grzegorz Gałązka

Franciszek przypomniał historię wdowy, która przyszła oskarżać się do św. Jana Marii Vianneya, bo jej mąż popełnił samobójstwo rzucając się z mostu. Proboszcz z Ars przypomniał jej, że między mostem, a rzeką jest Boże miłosierdzie, aż do ostatniej chwili. Podkreślił, że Pan Jezus daje nam trzy rady, zwłaszcza na Wielki Post: po pierwsze nie sądzić. Przypomniał, że bardzo często grzeszymy obmową. Druga rada Jezusa to potępiać i wreszcie przebaczać, chociaż jest to tak trudne. Papież przypomniał w tym kontekście, że od tego, jak przebaczamy zależy, jak nam będą wybaczone nasze grzechy przez Boga.

Ojciec Święty zachęcił by uczyć się mądrości wielkoduszności, będącej sposobem na wyrzeczenie się „paplaniny”, w której „nieustannie osądzamy, nieustannie potępiamy i niemal nigdy nie wybaczamy”.

„Pan nas naucza: dawajcie. Dawajcie, a będzie wam dane: bądźcie szczodrzy w dawaniu. Nie bądźcie ludźmi o «wężu w kieszeni»; bądźcie hojni w dawaniu ubogim, potrzebującym, a także dawaniu wielu rzeczy: dawaniu rad, dawaniu ludziom uśmiechów. Zawsze dawajcie. «Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie», bo Pan będzie hojny: my damy jedno, a On nam odpłaci stokrotnie więcej, niż to, co dajemy. Taka postawa umacnia wyrzeczenie się sądzenia, potępiania a także wybaczanie. Ważna jest jałmużna, ale nie tylko jałmużna materialna, lecz także jałmużna duchowa; spędzanie czasu z kimś potrzebującym, odwiedzanie osoby niepełnosprawnej, uśmiechanie się”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: wręczenie Medali św. Brata Alberta

2019-03-18 17:24

md / Kraków (KAI)

Jan Kanty Pawluśkiewicz, Krystyna Mrugalska, ks. Stanisław Łada oraz Diana i Wojciech Bonowiczowie odebrali 18 marca w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie Medale św. Brata Alberta. Wyróżnienie przyznawane jest od 1997 r. za działalność na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Uroczyste wręczenie odznaczeń odbyło się podczas XIX Festiwalu Twórczości Osób Niepełnosprawnych „Albertiana”.

YouTube.com
Jan Kanty Pawluśkiewicz

Jan Kanty Pawluśkiewicz, kompozytor i malarz, od lat wspiera Fundację Anny Dymnej „Mimo wszystko”. Artysta od samego początku zasiada w jury Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, wspiera także osoby z niepełnosprawnościami, które marzą o karierze artystycznej.

Odbierając wyróżnienie, kompozytor podkreślał, że od osób z niepełnosprawnościami więcej otrzymuje niż sam daje. „Jeśli dają mi medal, to kocham ich i deklaruję, że do końca moich dni będę ich wspominał” – dodał.

„Życie z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie jest wielkim przywilejem i zaszczytem” - mówił na scenie teatru Wojciech Bonowicz. On i jego żona Diana zaangażowali się w pomoc osobom z niepełnosprawnością intelektualną już jako studenci. W latach 80., w ramach Ruchu Wiara i Światło prowadzili wspólnotę dla małych dzieci, zwaną „małymi Muminkami” i choć potem założyli rodzinę, wciąż prowadzą tę wspólnotę.

„Mówi się o mowie nienawiści, o mowie, która dzieli. Moi przyjaciele nigdy tak nie mówią” – podkreślał Bonowicz. Jego zdaniem, osoby z niepełnosprawnością intelektualną są "wielkimi akumulatorami wybaczania". „Jeśli nasze społeczeństwo w ogóle się jeszcze trzyma, to tylko dzięki nim” - zaznaczył.

Krystyna Mrugalska została wyróżniona za działalność społeczną na rzecz osób niepełnosprawnych intelektualnie i ich rodzin. „To legenda w tym środowisku. Jej syn, nieżyjący już Grzegorz, był osobą niepełnosprawną. Gdy się narodził, całkowicie poświęciła się wspieraniu innych rodzin” – podkreślał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Laureatka działała w trudnych czasach komunizmu, kiedy to istnienie osób z niepełnosprawnościami było tematem tabu, a jednak udało się jej stworzyć specjalny dział w ramach Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Podobne koła powstały w całej Polsce.

Ks. prałat Stanisław Łada jest kapłanem archidiecezji gdańskiej, pracuje w Pruszczu Gdańskim. Został doceniony za to, że od lat 80. otacza opieką duszpasterską i pomocą charytatywną osoby niepełnosprawne i potrzebujące. „Początkowo wspierał swoich parafian, dziś jego działalność obejmuje już całą archidiecezję” – mówił ks. Isakowicz-Zaleski.

Medal św. Brata Alberta, ustanowiony w 1997 r., przyznawany jest za niesienie pomocy osobom niepełnosprawnym. Jego pierwszym laureatem był kard. Franciszek Macharski. Wśród laureatów są również m.in. premier Jerzy Buzek, prof. Zbigniew Brzeziński, bp Jan Chrapek, Anna Dymna, kard. Stanisław Dziwisz, prof. Andrzej Zoll, Agata Kornhauser-Duda czy Jakub Błaszczykowski.

Medal przedstawiający św. Brata Alberta przytulającego dzieci zaprojektował Krzysztof Sieprawski, podopieczny Schroniska dla Niepełnosprawnych w Radwanowicach.

Wyróżnienie tradycyjnie wręczane jest podczas Ogólnopolskiego Festiwalu Twórczości Teatralno-Muzycznej Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie „Albertiana”. W tym roku odbył się on po raz 19.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem