Reklama

Przemyśl: rozpoczęła się dwudniowa kwesta na cmentarzach

2017-10-31 10:26

pab / Przemyśl / KAI

Graziako

Na przemyskich cmentarzach rozpoczęła się dwudniowa kwesta na remonty starych nagrobków. Planowane są prace konserwatorskie m.in. przy grobie architekta Stanisława Majerskiego, który zaprojektował w Przemyślu jeden kościół, synagogę oraz brał udział w remoncie katedry rzymskokatolickiej i stojącej obok wieży katedralnej. 1 listopada będzie także prowadzona zbiórka na schronisko dla bezdomnych.

Kwesta na ratowanie zabytków przemyskich cmentarzy organizowana jest przez Towarzystwo Przyjaciół Przemyśla i Regionu. Datki będą zbierane 31 października i 1 listopada na Cmentarzu Głównym oraz na Cmentarzu Zasańskim. Zebrane środki przeznaczone zostaną m.in. na prace konserwatorskie dwóch nagrobków rodziny Majerskich.

Ferdynand Majerski (1832–1921) artysta-rzeźbiarz. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w zakresie malarstwa, rzeźby i rysunku. Mieszkał i pracował w Galicji, m.in. we Lwowie, a od 1867 w Przemyślu. W Przemyślu w 1867 r. założył pracownię artystyczno-rzeźbiarską i kamieniarską, w której było zatrudnionych ok. 50 osób, co czyniło ją jedną z największych w regionie. Zakład tworzył głównie elementy świątyń i nagrobki. Pracowania mieściła się przy ulicy J. Słowackiego 44 i to z niej pochodzi większość zachowanych na przemyskim cmentarzu nagrobków.

Syn Ferdynanda, Stanisław (1872-1926) był inżynierem architektem. Jego dziełem jest szereg budowli wzniesionych w Przemyślu na przełomie XIX i XX wieku, między innymi według jego projektu powstał w 1911 roku neogotycki kościół na Błoniu oraz synagoga na ul. Słowackiego. Brał on także czynny udział w pracach nad restauracją katedry obrządku łacińskiego i wieży katedralnej przeprowadzonych w pierwszych latach XX w.

Reklama

– Planowane do wykonania prace przy nagrobkach rodziny Majerskich i ich dzieci są wyrazem naszego szacunku dla twórczości tego wspaniałego artysty oraz dowodem wspólnego działania o zachowanie tych niezwykłych pamiątek dawnej kultury – mówi Bogusława Pieczyńska, prezes TPPiR.

W kweście wezmą udział: prezydenci miasta, posłowie na sejm, radni rady miejskiej, artyści i dziennikarze, pracownicy urzędów i instytucji kultury, młodzież i nauczyciele, stowarzyszenia i fundacje.

1 listopada kwestę przeprowadzi także Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta, które prowadzi w Przemyślu schronisko dla bezdomnych mężczyzn oraz – wraz z siostrami felicjankami – kuchnię dla potrzebujących. Każdego dnia wydaje ona ok. 250 ciepłych posiłków.

Tagi:
Przemyśl kwestowanie

Pola nadziei dla Hospicjum Santa Galla

2018-04-04 10:34

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 14/2018, str. VI-VII

Przy kościołach parafialnych św. Jerzego i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Biłgoraju miały miejsce tzw. żonkilowe kwesty na rzecz Hospicjum Santa Galla w Łabuńkach

Joanna Ferens
W akcji uczestniczyła także dyrektor Szkoły Podstawowej nr 5 im. ks. Jana Twardowskiego w Biłgoraju Teresa Bogdanowicz-Bordzań

Tegoroczna, XXI edycja ogólnopolskiej akcji „Pola Nadziei”, odbyła się pod hasłem „Jesteśmy sobie potrzebni”. Patronat honorowy nad akcją objął abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

Dyrektor hospicjum w Łabuńkach ks. Michał Przybysz ze Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa wyjaśnia, że znakiem rozpoznawczym kampanii jest żonkil, międzynarodowy symbol nadziei. – Akcja rozpoczyna się jesienią, kiedy na terenie naszego hospicjum wysadzamy żonkile. Tym razem odbyło się to 4 października 2017 r., zaś patronat honorowy nad kampanią „Pola Nadziei” objął bp Marian Rojek. Na wiosnę, kiedy zaczynają, kwitnąć rozpoczynamy zbiórki w różnych miejscach naszej diecezji. Aby nie wycinać tych żywych kwiatów i pozwolić im cieszyć nasze oczy na dłużej na grządkach i rabatkach, dzieci i młodzież w szkołach tworzą takie kwiaty z papieru i bibuły. Są one później rozdawane jako symbol nadziei każdemu, kto wesprze nasze hospicjum w ramach tej ogólnopolskiej akcji – wskazał.

Ulżyć cierpiącym

W hospicjum wszyscy chorzy otrzymują wsparcie zarówno medyczne, psychologiczne, jak i duchowe. – W naszym hospicjum zajmujemy się głównie osobami dorosłymi chorymi głównie na nowotwory lub inne ciężkie i nieuleczalne choroby, w momencie, kiedy zostało już zakończone leczenie, a taka osoba potrzebuje pomocy medycznej, pielęgnacyjnej, psychologicznej i duchowej, bo w tych wszystkich dziedzinach tą opieką otaczamy tych chorych. Staramy się ich wspierać przez rozmowy, obecność, sakramenty święte, pragniemy, aby ten człowiek mógł uporządkować swoje relacje z Panem Bogiem i drugim człowiekiem. Ma to bardzo duży wpływ na to, w jaki sposób człowiek umiera, odchodzi z tego świata – podkreślił ks. Michał.

Nieocenioną pomocą w hospicjum jest rodzina chorego i wolontariusze. – Obecność rodziny i najbliższych jest najlepszym lekarstwem na ten ból egzystencjalny, psychiczny i duchowy. Dzięki temu chorzy nie czują się osamotnieni, pozostawieni z tym cierpieniem samym sobie, wiedzą, że w tych ostatnich chwilach ktoś przy nich jest i wspiera ich zarówno swoją obecnością, jak i dobrym słowem, uśmiechem oraz życzliwością – dodaje ks. Michał Przybysz.

Pomóc hospicjum

Hospicjum w Łabuńkach można wesprzeć na różne sposoby. – Ogromnym wsparciem jest dla nas wolontariat akcyjny, czyli duża grupa dzieci i młodzieży. Obecnie jest to ponad sto szkół, które współpracują z naszym hospicjum. Angażują się w różne zbiórki, które my organizujemy, bądź sami coś tworzą i dzięki zebranym środkom wspierają naszą działalność. Potrzebujemy tego wsparcia, aby hospicjum mogło się rozwijać. Planujemy obecnie rozbudowę, jesteśmy w trakcie różnorodnych ustaleń i projektów. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda nam się załatwić wszystkie sprawy formalne i rozpoczniemy rozbudowę, aby z jednej strony były lepsze warunki, a z drugiej, aby większa ilość pacjentów mogła znaleźć u nas wsparcie, pomoc i opiekę. Potrzebujących jest naprawdę dużo i wielu z nich zwyczajnie nie doczeka miejsca w naszym hospicjum. Widzimy tę ogromną potrzebę i chcemy na nią odpowiedzieć, ale w tej materii potrzebujemy pomocy, zarówno wsparcia finansowego, jak i duchowego. Można to uczynić poprzez indywidualne wpłaty, przekazanie 1% podatku, a także zaangażowanie się w różnorodne akcje – mówi, zachęcając do wsparcia placówki, Ksiądz Dyrektor.

Papierowe żonkile

Uczniowie ze Szkoły Podstawowej im. ks. Jana Twardowskiego nr 5 w Biłgoraju wykonali całe kosze papierowych żonkili, które są symbolem akcji. Dzieci rozdawały je pod kościołami po Mszach św. za symboliczne wsparcie hospicjum. – Cieszę się, że mogę wziąć udział w tej akcji, bo czuję, że robię coś dobrego. Wiem, że w tym hospicjum są ludzie, którzy potrzebują naszej pomocy i dzięki temu, że razem włączymy się w akcję „Pola nadziei”, to uda nam się chociaż trochę im pomóc. Ksiądz Dyrektor na kazaniu mówił o tym, jak dużo jest osób chorych, czekających na miejsce w tym hospicjum, a dzięki naszym żonkilom, które wszyscy razem w szkole zrobiliśmy, dołożymy naszą cegiełkę na rozbudowę tego miejsca – wyjaśnia jeden z wolontariuszy, Paweł z kl. V.

– Serdecznie dziękujemy Księżom Proboszczom za umożliwienie przeprowadzenia kwesty, nauczycielom i uczniom szkół za wykonanie kwiatów żonkili i czynny udział w kwestach wszystkim wiernym parafianom – dziękował na zakończenie akcji dyrektor hospicjum.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Roraty, czyli czekanie

2014-12-11 11:52

Katarzyna Woynarowska
Edycja sandomierska 50/2014, str. 4-5

Ks. Witold Szczur
Dzieci z Gawłuszowic podczas tegorocznego Adwentu układają puzzle

Każdy, kto ceni sobie Boże Narodzenie będzie chciał je dobrze przygotować. Nie tylko choinkę, prezenty, posiłki i wszystko, co zewnętrzne. Trzeba przede wszystkim przygotować samego siebie. A podczas bezpośrednich przygotowań, kiedy z najbliższymi bywamy razem dłużej, niż kiedykolwiek, prawdziwym wyzwaniem staje się nie pokłócić przy okazji Świąt. Tak ważne jest więc wyciszenie w Adwencie, przemyślenie, chwila na zatrzymanie w biegu codziennych spraw – może przez udział w rekolekcjach, albo poranne Roraty któregoś dnia… – tak mówił ks. Franciszek. No właśnie, Roraty... Trzeba zmobilizować się, by wstać, wyjść z ciepłego domu i to znacznie wcześniej niż zwykle. Za oknem jeszcze ciemno, noc ciągle, a tu zimno i kawałek drogi przed nami... Pomożemy dziecku zapalić roratni lampion, otulimy je szalikiem, naciągniemy mocniej czapkę na uszy, weźmiemy za rękę i pójdziemy razem. Sens tych porannych wypraw docenimy kilka tygodni później, gdy zapadnie wigilijny zmrok. Gdy zaczną się Święta. Bo przeżyjemy je inaczej, jeśli podejmiemy wcześniej ten roratni obowiązek. Wielu z nas nie wyobraża sobie przecież Adwentu bez Rorat.

Czym są

Roraty to Msza św. odprawiana ku czci Maryi, którą symbolizuje postawiona w pobliżu ołtarza biała świeca z niebieską wstążką. Nazwa Mszy św. roratniej pochodzi od łacińskich słów „Rorate cæli desuper” („Spuśćcie rosę niebiosa”). Roraty odprawiane są przez cały Adwent w dniach powszednich. Dlaczego o świcie? Tak wczesna pora ma świadczyć o naszym nieustannym czuwaniu, by nie przegapić momentu przyjścia na świat Bożego Dzieciątka.

A dawniej

W dawnej Polsce panowało przekonanie, że w Adwencie ziemia zapada w sen i nie należy jej budzić. Źle widziano jakąkolwiek pracę w polu czy ogrodzie. Nawet jeśli aura sprzyjała nie wypadało „robić w polu”. W tym czasie zajmowano się pracami w obejściu, przygotowywano ozdoby choinkowe, które przecież robiło się ręcznie z kolorowej bibułki, słomy, jajecznych wydmuszek. Powoli, tak jak cała przyroda, ludzie też wyciszali się, uspokajali, przygotowania do Świąt nabierały głębokiego, duchowego wymiaru. Msze św. roratnie były tych przygotowań kwintesencją. Szło się często w śniegu po pas, z lampkami, które oświetlały drogę, a bywało, że i broniły przed wilkami, które w mroźne zimy podchodziły watahami blisko ludzkich siedzib. Szły całe wsie – od poważnych gospodarzy po parobków. Roraty były częścią ówczesnej codzienności, kultury i obyczaju. A dziś?

Sens

W dzisiejszym zabieganym świecie, w którym ludzie narzekają na nieustanny brak czasu, łatwo zapomnieć o tym, co najważniejsze. A przecież każdy z nas wie, że jaki Adwent takie Święta. Jeśli czas przygotowań skrócimy sobie jedynie do gorączkowych zakupów i wielkiego sprzątania domu, to ze Świąt pozostanie nam jedynie siedzenie przy stole. Czyli w praktyce po Świętach zostanie jedynie rozczarowanie i niestrawność. Większość z nas, pracując od rana ma kłopot z wygospodarowaniem czasu, by pójść na poranne Roraty. Stąd część księży proboszczów, idzie parafianom na rękę i ułatwia nam życie, odprawiając (często dodatkowe) popołudniowe, czy wieczorne Msze św. i nazywając je roratnimi. Tak też jest w tym roku w niektórych naszych parafiach, chociaż większość trzyma się tradycyjnej, porannej godziny.

Oczywiście mogłoby być lepiej z frekwencją, mówią księża, dodając, że Roraty gromadzą głównie dzieci i młodzież, zwłaszcza tą przygotowującą się do sakramentu bierzmowania. Generalnie nie jest jednak źle. W naszej diecezji blisko 70 proc. pytanych o Roraty deklaruje też uczestnictwo w nich. A prawie 19 proc. przyznaję, że uczestniczy w nich czasami. W parafii św. Michała Archanioła w Ostrowcu Świętokrzyskim nie narzekają na frekwencję. Udział wiernych w obu Mszach św. roratnych – odprawiane są dwie dziennie – jest spory. Wyraźnie większy niż przez resztę roku w dniu powszednim. Podobnego zdanie jest też ks. Witold Szczur, proboszcz z Gawłuszowic. Na poranne Roraty przychodzi ok. 90 osób, nie tylko dzieci, ale i dorosłych. – To znacznie więcej, niż podczas zwyczajnego okresu. – dodaje Ksiądz Proboszcz.

– Jak rano jadę do pracy widzę, jak dzieciaki z lampionami biegną na Roraty i przypomina mi się dzieciństwo, gdy w śnieżne wtedy zimy leciało się, a raczej ślizgało z tymi lampionikami do kościoła. Ciemno było, zimno i jakoś tak...podniośle. Ależ to była frajda... – wspomina Jan Sochacki, kierowca z tarnobrzeskiej firmy przewozowej, który codziennie zaczyna prace o 6 rano. Łapie Roraty w biegu. Czasem w Sandomierzu, czasem u siebie. Zależy to od jego planu pracy.

Inicjatywy

– Dzieci z parafii św. Michała Archanioła z Ostrowca Świętokrzyskiego przeżywać będą, razem z ks. Michałem Powęską, Msze św. roratnie ze św. Teresą z Avilla. Od 23 listopada, podczas Mszy św. ze szczególnym udziałem dzieci, rozpoczęła się sprzedaż lampionów. Dzieci mają też za zadanie samodzielnie uczyć się piosenki „Solo Dios Basta”. By nie być gołosłownym w temacie Rorat ze św. Teresą serdecznie zapraszam na naszą internetową stronę parafialną – informuje nas Grzegorz Kubicki.

W wieku parafiach, jak np. u św. Jana Ewangelisty w Chobrzanach czy u Dominikanów w Tarnobrzegu, przed Roratami odmawiane są jeszcze „Godzinki”. A duszpasterze proszą, żeby nie tylko dzieci, ale i dorośli przychodzili do kościoła z lampionami. W Darominie Ksiądz Proboszcz zaprasza „do adwentowego czuwania i nawracania siebie, aby dobrze przygotować swoje serce na Boże Narodzenie i na ostateczne spotkanie z Jezusem. Będziemy to czynić na Roratach przy zapalonej świecy roratniej i wieńcu adwentowym. Dzieci będą otrzymywały aniołki adwentowe i będą losowały szopkę ze Świętą Rodziną każdego dnia na Roratach w zamian za dobre uczynki”.

Roraty u Dominikanów zawsze odprawiane są z wielką dbałością o nastrój. Kościół jest ciemny, jedynie świece oświetlają ołtarz. Modlący się trwają więc w półmroku, co pięknie nawiązuje do symboliki adwentowego oczekiwania. Tak też wyglądają Roraty w tarnobrzeskim klasztorze Dominikanów. O. Krzysztof informuje nas: – Zapraszamy wszystkich, a szczególnie dzieci, na Msze św. roratnie odprawiane w naszym kościele od poniedziałku do soboty o godzinie 6 rano. Przed Roratami, jak już wspomniano, śpiewane są „Godzinki”.

Ks. Witold Szczur, proboszcz w Gawłuszowicach, opowiada o tegorocznych Roratach w parafii, która właśnie zaczęła świętowanie 800-lecie powstania. Przez cały Adwent homilie podczas Rorat poświęcone są osobie Patrona. W kościele pojawia się Kronikarz, który odczytuje fragment dziejów Świętego, przed ołtarzem stoi łódź i wiosło. Jednak prawdziwy „smaczek” to puzzle, z których dzieci składają wizerunek św. Wojciecha. Każde dziecko dostało pudełko z puzzlami do domu, a w świątyni ustawiono wielki puzzlowy obraz, do którego codziennie dokładany jest kolejny fragment wizerunku. Dla ułatwienia zadanie – jest to odwzorowanie kościelnego witraża, przedstawiającego św. Wojciecha. Nad całością czuwa ks. Radosław Koterbski.

Przy blasku świec

Piękny zwyczaj adwentowy mają harcerze. Przynoszą nam Betlejemskie Światło Pokoju. Od wielu już lat w różnych parafiach naszej diecezji wnosi się je w czasie ostatnich Rorat, a wierni zapalają od niego swoje świece i zabierają ogień do domów. Światło jest autentyczne. Co roku przywozi się je z Betlejem do Wiednia, gdzie w katedrze przekazywane jest skautom z sąsiednich krajów. Następnie sztafetą trafia m.in. do Polski. U nas akcję od 1991 r. prowadzą harcerze ze Związku Harcerstwa Polskiego, którzy odbierają Betlejemskie Światło Pokoju od skautów słowackich na przejściu granicznym Łysa Polana w Tatrach. Następnie, po Mszy św., odprawianej w Kaplicy Betlejemskiego Światła Pokoju, zlokalizowanej na terenie Schroniska Górskiego ZHP „Głodówka”, Światło trafia do wszystkich chorągwi, hufców i drużyn harcerskich, a za ich pośrednictwem do mieszkańców miast i wsi. Pamiętajmy o tym, odpalając w kościele od Betlejemskiego Światła swoją świeczkę.

* * *

Staropolskie roraty

Od Bolesława, Łokietka, Leszka
Od kiedy w Polsce Duch Pański mieszka,
Stał na ołtarzu przed Mszą na roraty
Siedmio-ramienny lichtarz bogaty.
A stany państwa szły do ołtarza,
I każdy jedną świecę rozżarza:
Król – który berłem potężnem włada,
Prymas – najpierwsza senatu rada,
Senator świecki – opiekun prawa,
Szlachcic – co królów Polsce nadawa,
Żołnierz – co broni swoich współbraci,
Kupiec – co handlem ziomków bogaci,
Chłopek – co z pola, ze krwi i roli
Dla reszty braci chleb ich mozoli,
Każdy na świeczkę grosz swój przyłoży,
I każdy gotów iść na Sąd Boży.
Tak siedem stanów z ziemicy całej
Siedmiu płomieńmi jasno gorzały,
Siedem modlitew treści odmiennej
Wyrażał lichtarz siedmioramienny.

Ludwik Kondratowicz (Syrokomla)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Medal 100-lecia KUL dla o. Wacława Hryniewicza OMI

2018-12-11 21:26

oblaci.pl, pgo / Lublin (KAI)

Z okazji 100. rocznicy powstania Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w Lublinie, Rada Wydziału Teologii uhonorowała zasłużonych pracowników uczelni pamiątkowymi medalami. Wśród nagrodzonych znalazł się wieloletni pracownik naukowy KUL-u – o. prof. dr hab. Wacław Hryniewicz OMI – teolog, ekumenista oraz współtwórca i wieloletni dyrektor Instytutu Ekumenicznego KUL. Uroczystości odbyły się 11 grudnia 2018 roku w Lublinie, w auli uniwersyteckiej. Odznaczenie wręczył rektor KUL-u, ks. prof. dr hab. Antoni Dębiński.

W liście skierowanym do prowincjała, dziekan Wydziału Teologii – ks. prof. KUL dr hab. Sławomir Nowosad podkreślił, że uniwersytet nadaje o. Hryniewiczowi to okolicznościowe odznaczenie “w dowód uznania dla wieloletniej pracy naukowo-dydaktycznej na Wydziale Teologii KUL”. Ze względu na stan zdrowia i podeszły wiek o. Wacława, uhonorowany teolog nie mógł odebrać medalu osobiście. Na prośbę ojca prowincjała, który przebywa w tych dniach w Luksemburgu i Monachium, odznaczenie odebrał o. Lucjan Osiecki OMI – superior domu zakonnego oblatów w Lublińcu, do którego od czerwca br. należy o. Hryniewicz.

o. prof. dr hab. Wacław Hryniewicz OMI (ur. 1936) – Misjonarz Oblat Maryi Niepokalanej, jest wybitnym teologiem i ekumenistą, znawcą teologii prawosławnej. Przez wiele lat związany z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim Jana Pawła II w Lublinie, współtwórca Instytutu Ekumenicznego KUL i wieloletni jego dyrektor (do 2005 roku). Konsultor Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan w Watykanie (1979-1984), Międzynarodowej Komisji Mieszanej do Dialogu Teologicznego między Kościołem rzymskokatolickim i Kościołem prawosławnym (1980-2005) oraz członek Komisji Episkopatu ds. Ekumenizmu (1980-2005). Autor wielu artykułów naukowych oraz książek teologicznych. Teolog szukający i odważny, a przy tym wierny Kościołowi. Otrzymał szereg nagród: im. księcia Konstantego Ostrogskiego (Białystok-Supraśl 1994), im. św. Brata Alberta (Warszawa 1994), im. Jana Długosza (Kraków 2004), im. Ks. Józefa Tischnera (Kraków 2005), a także odznaczenia: medal im. Anny Kamieńskiej (Gdańsk 1994), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (Warszawa 2004).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem