Reklama

Matka tylko cicho zapłacze...

2018-09-12 10:44

Ks. prał. ppor. Julian Bieleń
Edycja przemyska 37/2018, str. IV

Stanisław Gęsiorski
„Zginiesz i nikt nie upomni się o ciebie – matka tylko twoja cicho zapłacze...” – straszono nas w jednostce, mówił ks. prał. ppor. Julian Bieleń

Pierwszy pobór kleryków do LWP miał miejsce na początku lat 60. XX wieku. Władze komunistyczne rozpoczęły represyjną ofensywę wobec instytucji i uczelni katolickich. Jednymi z pierwszych ofiar komunistycznej nagonki na Kościół byli studenci II i III roku przemyskiego Seminarium Duchownego. Wiosną 1960 r. bilety do wojska otrzymało 41 kleryków. Mocnym atutem koncertu „Niepodległa” były świadectwa byłych alumnów żołnierzy. Prezentujemy wypowiedź ówczesnego poborowego, alumna żołnierza ks. prał. ppor. Juliana Bielenia z Krosna Turaszówki

Droga na wojskowym chlebie była ciemna i ciernista, ale rozświetlała ją nadzieja. Mistrz trzymał za rękę, a częste paczki ze słodyczami i słowami otuchy od ks. rektora Jastrzębskiego potęgowały nadzieję.

W książeczce wojskowej – powołując się na odpowiednie paragrafy – zapisano: zdolny do służby wojskowej. Nas pierwszych czterdziestu, na drogę wojskowej służby seminarium obdarzyło trzema dukatami – biskup ordynariusz Franciszek Barda uzyskał od Ojca Świętego specjalne dla nas błogosławieństwa, a znakiem były różańce, które Ksiądz Biskup wręczył osobiście, a na specjalnej audiencji u Sióstr Karmelitanek każda z sióstr poznała tego, za którego modlić się będzie o wytrwanie – moim aniołem była s. Bernadetta. Prawie całe seminarium z ks. wicerektorem Jerzym Ablewiczem odprowadzało nas na dworzec kolejowy, a my – nie unosząc się co prawda w chmurach – wyruszyliśmy na ten nasz trudny życiowy szlak, po dwóch do wyznaczonych jednostek wojskowych.

Ciechanów, JW 2348 (jednostka wojskowa), czyli 3. Pułk Zmechanizowany, kościuszkowcy, żółte otoki; potem – w ramach tego pułku – Samodzielny Batalion Ślubowo z Krzywonogi Małej. W drugim roku – Oficerska Szkoła Łączności w Zegrzu, na etacie... profosa aresztu! Specjalność wojskowa: strzelec – może dlatego, że jestem spod znaku Strzelca – a tu: kałasznikow i RGPPanc. Przez kilka miesięcy byłem kierownikiem kawiarenki wojskowej i dodatkowo odbywałem służbę w wojskowej straży ogniowej.

Reklama

Dwa nurty niewidzialnej rzeki wojskowej niosły mnie przez dwa lata, od 23 maja 1960 do 9 marca 1962: wojskowe szkolenie i przekazywanie umiejętności wojskowych oraz pranie mózgów. „Twój światopogląd jest zacofany, twój kierunek życia jest niewłaściwy! Rzuć to! Przed tobą mogą być piękne perspektywy. Zaliczymy dwa lata WAM (Wojskowa Akademia Medyczna), WAT (Wojskowa Akademia Techniczna), a potem wielkim będziesz” – kuszono. W dyskusjach, nieraz bardzo ostrych, miałem możliwość skonfrontowania swoich poglądów i postaw – i to w życiu się przydało. Intencje komunistycznych władz były zawsze nam wrogie. Ale te przeciwności zahartowały niejednego z nas w dążeniu do celu, jaki sobie wymarzył. Często w niedzielę koledzy prosili mnie, by wyjaśniać im Ewangelię. Były to piękne dyskusje i radosne spotkania z herbatą i ciastkami przysłanymi przez rektora seminarium. Nie będę się roztkliwiał nad sobą, ale złośliwe, dokuczające, czasem wyszydzające uwagi, całkowicie bezzasadne, wynikały z tego, że byłem alumnem seminarium. Raz „epitet” poleciał: „Ty kanoniku leserze”, innym razem zmuszono mnie, bym ubrał inny szeroki mundur, by wyglądać jak Szwejk; albo też zabierano mi rzeczy z ekwipunku mundurowego, by nauczyć mnie kraść innym brakujący pas lub czapkę. Czy też straszenie: „Zginiesz i nikt nie upomni się o ciebie – matka tylko twoja cicho zapłacze”... Ale to wywoływało zarazem niezwykłą solidarność ze strony kolegów, a także starszych stopniem, a owoce tej służby okazały się przydatne w późniejszej posłudze kapłańskiej. I w tym popiele służby wojskowej były iskry, które wznieciły pożar – i był w końcu patent oficerski, i pragnienie służenia chwale Ojczyzny, i gotowość poświęcenia wszystkiego Najwyższemu Dobru.

„We wszystkim tym, co zdarzyło się w twoim życiu, masz odczytać ślady miłości Boga” (ks. kard. Stefan Wyszyński) – tak też interpretuję te moje wczesne doświadczenia życiowe.

Tagi:
żołnierze

Reklama

Jan Dobras i Kazimierz Zalcer - z ziemi wieluńskiej do Bredy

2019-03-16 12:14

Zofia Białas

Ilu było Polaków, którym przyświecała idea niepodległości Polski, ilu było takich, którzy dla niej porzucali własne domy, szli i nie szczędzili własnej przelanej krwi? Dziś z poetą Arturem Oppmanem pytamy:

www.polishwargraves.nl

Gdzie są ich groby? Polsko! Gdzie ich nie ma?

Ty wiesz najlepiej – i Bóg wie na niebie!

On się przyglądał z sędziego oczyma,

Gdy oni marli, z uśmiechem; za Ciebie,

I swoją śmiercią opłacali żyzną

Promyczek słońca dla ciebie – Ojczyzno!…

Jednym z takich miejsc, gdzie w liczbie 163 pochowanych żołnierzy odnotowani zostali Jan Dobras z Raduczyc, Kazimierz Zalcer z Okalewa oraz ich przyjaciel Alfred Czesny z Łodzi i gdzie spoczywa gen. Stanisław Maczek, jest Polski Cmentarz Wojenny w Bredzie w Holandii. Breda to jednak nie jedyny holenderski cmentarz gdzie spoczywają Polacy walczący o wyzwolenie Holandii spod okupacji niemieckiej. Lista cmentarzy z mogiłami polskich żołnierzy oraz polskich pomników i miejsc pamięci opracowana przez Ambasadę RP w Hadze wymienia aż 49 takich cmentarzy – mniejszych z jedną polską mogiłą, większych z pięcioma, czterema i 13 największych z liczbą od 10 do 163 mogił. Te największe polskie nekropolie w Holandii to:

Breda – Polski Cmentarz Wojenny -163 groby, Breda – ‘Ginneken’- 80 mogił, Oosterbeek – 73, Baarle Nassau NL - 47, Axel, Zeelandia -22, Alphen -18, Bergen -18, Nieuwe Ooster, Amsterdam - 14, Eindhoven -13, Bergen N.H. -12, Mook k. Nijmegen -11, Rotterdam – Noord – 11, Tilburg West -10

O Polakach, którzy zginęli w Holandii mówią także pomniki i miejsca pamięci im poświęcone. Najważniejsze z nich znajdują się w Bredzie i Driel. W Bredzie stoją: pomnik „Polski orzeł zwycięża niemieckiego orła”, niemiecki czołg podarowany mieszkańcom Bredy przez 1 Polską Dywizję Pancerną gen. Stanisława Maczka, Kaplica Matki Bożej Częstochowskiej, witraż z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej w malutkiej kapliczce, gdzie przechowywana jest urna z polską ziemią, polski Kościół O. Kapucynów; w Driel Plac Polski z pomnikiem upamiętniającym polskich wyzwolicieli oraz pomnikiem poświęconym gen. Stanisławowi Sosabowskiemu. Wszystko to świadczy o tym jak wielkim szacunkiem cieszyli się Polacy w Holandii.

Kolejnym przykładem hołdu i czci jest opublikowana w styczniu 1998 r. książka Dieterta Grimmiusa „Memento Kazimierz Zalcer & Jan Dobras”. Wydanie książki pod takim tytułem poprzedziła publikacja „Ucieczka bez powrotu do domu” z 1993 r. wydana nakładem Stowarzyszenia Nieuwolda, opisująca losy trzech polskich żołnierzy – kaprala Jana Dobrasa, strzelca Alfreda Czesnego i kaprala Kazimierza Zalcera, którzy zginęli w Holandii w IV 1945 r.. Świadkiem bohaterskiej śmierci jednego z nich, mianowicie Jana Dobrasa, był Autor, który miał wtedy 12 lat. Jan Dobras - bohater z Raduczyc i Kazimierz Zalcer - bohater z Okalewa wspomniani zostali także w książce J. Bakkera wydanej w 1995 r. „A poza tym nic się nie wydarzyło”, wydanej przez Zarząd Powiatu Scheemeda i Stowarzyszenie Nieuwolda, poświęconej Polakom biorącym udział w wyzwoleniu Holandii, we fragmencie zatytułowanym ”Od Raduczyce do ‘t Waar, do której uzupełnienia dokumentacyjnego i ikonograficznego włączył się Dietert Grimmius. To w 1997 r. dwaj autorzy podjęli decyzję o wydaniu jednej publikacji „Memento Kazimierz Zalcer & Jan Dobras”, publikacji złożonej z dwóch oddzielnych opowieści: „Przygody polskiego kaprala Jana Dobrasa i „Historia życia kaprala Kazimierza Zalcera. Książka napisana w języku holenderskim, wydana została dzięki ludziom dobrej woli, i dzięki takim ludziom została przetłumaczona na język polski (tłum. Margarita Zatylna i Kamila Tomporowska) i język angielski. Dietert Grimmius nie doczekał wydania książki, zmarł 26 X 1997 r.

Jan Dobras (18 XII -1905 - 15 IV 1945) urodził się w Raduczycach, choć jego dziadek Bartłomiej i babcia Jadwiga z Nowaków brali ślub w Konopnicy (1862), a jego ojciec Andrzej (1868) i stryj Wojciech (1865) urodzili się w Szynkielowie. Z Raduczyc pochodziła matka Jana Dobrasa Teofila Polak lub Polewiak (ślub Andrzeja i Teofili odbył się w 1892 r. w Raduczycach). Jan urodził się w 1905 roku, przed nim urodzili się: Marianna (1895, późniejsza żona Andrzeja Urbańskiego, ich syna Franciszka odwiedził Dietert Grimmius w 1992 r.), Katarzyna (1897), Józef (1897, żył 11 dni), Ignacy (1901). W 1926 r. Jan żeni się z Julianną Jabłonką (1902 – 1950), przeprowadzają się do pobliskiej Dębiny, gdzie w 1927 r. rodzi się syn Kazimierz (umiera 1936). Jan wyjeżdża za chlebem do Francji. W 1937 pisze do rodziny list, ale nie pisze, w której części Francji przebywa. Pracował prawdopodobnie, jako malarz. Ostatni list napisał w VIII 1939 r. 1 IX Niemcy atakują Polskę. Rozpoczęła się II wojna światowa.

We Francji zaczyna się tworzyć Polski Rząd i Polska Armia. Jesienią 1939 r. odpowiadając na apel gen. Władysława Sikorskiego Jan Dobras zgłasza się do wojska. Zostaje przydzielony do piechoty Batalionu Strzelców Podhalańskich, który stacjonuje w Bretanii, a od kwietnia 1940 r. w Chebourgu, skąd zostaje przerzucony do Szkocji, a stamtąd pod Narwik w Norwegii gdzie walczy od 10 kwietnia do 28 maja 1940 r. Za bohaterstwo Batalion Strzelców Podhalańskich został odznaczony przez króla norweskiego Haakona IV. 28 maja statkiem brytyjskim „Stor – Brittania”, konwojowanym przez brytyjskie okręty podwodne Batalion płynie do Francji, do Saint Malo w Bretanii. 14 czerwca Batalion Strzelców Podhalańskich jest pod Beauvais, później Moutbart i Dunkierką. W II połowie VI 1940 r. cały sprzęt pozostawia w Dyon. Zakończył się udział Polaków w akcji na ziemi francuskiej.

Żołnierze przez Hiszpanię przedostają się do Anglii. Jan Dobras dotarł tu 9 IX 1940 r. i tak jak prawie wszyscy polscy żołnierze przybyli do Anglii, tak i żołnierze z Batalionu Strzelców Podhalańskich, stacjonowali w Szkocji (Batalion Jana Dobrasa w Lanark k. Glasgow, jego zadaniem było pilnowanie 250 km wybrzeża). W czerwcu 1944 r. Batalion otrzymał rozkaz przygotowania się do wielkiej ofensywy. Między 15 a 25 lipca 1944 Batalion przebywa w Aldershot, tu przybywa też I Polska Dywizja Pancerna gen. S. Maczka. Rozpoczyna się lądowanie w Normandii. Polacy lądują w Courseulles. 7 i 8 sierpnia włączają się do walki. W dniach 19 – 21 VIII zdobywają Chambois ( tu stoi dziś pomnik im poświęcony). Później walczą pod Falaise (stracili ok. 2000 żołnierzy, zabitych i rannych (spoczywają w Normandii na cmentarzu wojskowym w Langannerie, materialnym dowodzie na to ile ofiar ponieśli Polacy na drodze od Normandii do Wilhelmshaven). Front kieruje się w kierunku Belgii. W połowie IX 1944 r. (akcja w Gent, Lokerse i Sint Niklaas), przekraczają granicę holenderską. Ciężkie walki toczą w Zeeuws Vlaanderen (Axel, Hulst, Terneuzen), w X następuje ofensywa Polaków w Noord Brabant. 29 X 9 XI wyzwalają Bredę (Holendrzy wszędzie piszą „dziękujemy wam Polacy”) i tu odpoczywają, a wraz z nimi Jan Dobras, skąd wyruszy w IV 1945 r. w swoją ostatnią misję do okręgu Groningen, którą będzie pełnił z II Armią Kanadyjską. 9 kwietnia część Batalionu Jana Dobrasa wkracza do prowincji Drenthe przy Coevorden. 11 kwietnia dociera do Ter Apel, gdzie zostaje uformowana grupa bojowa 0.W.2 do rozpoznania regionu Eemsmond. Już 13 kwietnia grupa wyrusza w kierunku północnym. W Tange – Alteveer Batalion Jana Dobrasa wkracza do walki z Niemcami. Po wyrzuceniu Niemców tu pozostaje na noclegu. 15 kwietnia grupa bojowa O.W.2 podzielona na trzy grupy przemieszcza się w kierunku Noorbroek - w trzeciej, idącej w kierunku małej wsi ‘t Waar i Wagenborgen jest Jan Dobras, dowódca czołgu. We wsi ‘t Waar, przy moście, kiedy witały ich grupy szczęśliwych Holendrów, w grupę witających i żołnierzy spadły pociski z bunkra niemieckiego w Fiemel. Polscy zwiadowcy wycofują się w kierunku, Noordbroek. Jan Dobras ginie w chwili wsiadania do swojego czołgu. Zabija go pocisk, który wybuchł z tyłu wozu. O jego śmierci rodzina dowiedziała się w marcu 1948 r. O jego akt zgonu poprosiła w IV 1948 r. żona Julianna. Dietert Grimmius tak zakończył opowieść o Janie Dobrasie: „ Gdy napotkasz cichy grób tego żołnierza, nie zapomnij tego miejsca pozdrowić i zatrzymać tę chwilę i zamyślić się”

Kazimierz Zalcer (24 X 1918 – 20 IV 1945) urodził się w Okalewie w rodzinie Jana i Baldiny Zalcerów. Miał siostrę Helenę, która z powodu biedy i choroby męża wyjechała w 1934 r. do Troyes we Francji, by zarobionymi pieniędzmi wesprzeć rodziców i leczyć męża (wraca do Polski w 1937). 17 II 1935 r. jedzie do niej szesnastoletni Kazimierz i dzięki jej pomocy oraz kuzyna Mariana rozpoczyna pracę w fabryce (1935 – 1937). Interesują go traktory. Kupuje książkę i poznaje tajniki silników Renaulta. Kupuje rower i zwiedza okolicę. Gra w miejscowym klubie piłki nożnej. Kiedy udaje mu się naprawić traktor zostaje uznany za mechanika, zmienia pracę. Od 1 stycznia 1938 r. zostaje mechanikiem u handlarza Renault w Troyes. Tu dowiaduje się o ataku Niemców na Polskę i wybuchu II wojny światowej. Kiedy we Francji formuje się Polski Rząd i Polska Armia, Kazimierz Zalcer zostaje polskim żołnierzem. Zostaje przydzielony do jednostki czołgów (w czołgach były montowane silniki Renault, które znał i naprawiał) i zostaje instruktorem. Stacjonuje z grupą 800 żołnierzy w Amiens. Jest świadkiem „dziwnej wojny”. W 1940 r. Niemcy zajmują Holandię, Belgię. Jego oddział walczy w obronie Amiens. Po tzw. Operacji Dynamo (ewakuacja 338.000 żołnierzy spod Dunkierki) jego oddział wycofuje się w głąb Francji. Z obawy przed Niemcami i okrążeniem 19 czerwca pozostawiają sprzęt i małymi grupami przedostają się do Hiszpanii. Tu, 23 czerwca, dowiedzieli się o kapitulacji Francji. W sierpniu 1940 r. jest już w Portugalii (list do rodziny napisany w Lizbonie datowany jest na 8 VIII 1940 r.), skąd 16 sierpnia na pokładzie południowo – afrykańskiego statku towarowego „Goldstar” płynie do Gibraltaru, a 20 sierpnia do Anglii. Kończy przyspieszony kurs języka angielskiego. 6 listopada dostaje informację o zatrudnieniu go w warsztacie w Durham k. Newcastle. Tu poznaje swoją przyszłą żonę Kathleen Mc Donald. Rozpoczyna się „bitwa o Anglię”. W lutym 1942 gen Władysław Sikorski formuje z pomocą aliantów I Polską Dywizję Pancerną w Edinburgh (Szkocja). Kazimierz zostaje powołany do służby, początkowo służy w Durham, służy tu do chwili przybycia I Polskiej Dywizji Pancernej do Mildenhall – Sufffolk Anglia. Kazimierz od 1 stycznia 1943 r. zakłada mundur Pierwszej Dywizji Pancernej gen. S. Maczka. W VI 1943 r. bierze ślub z Kathleen. Jest rok 1944. Kazimierz 29 maja melduje się w Mildenhall. 6 VI rozpoczyna się inwazja na Normandię (D – Day). Kazimierz 28 lipca wypływa w kierunku Francji. Przypływa 30 lipca. Rozpoczyna się marsz w kierunku Holandii. Pierwsza Polska Dywizja Pancerna wspiera piechotę. Razem z Kanadyjczykami zdobywa Zeeuws Viaanderen, walczy pod Axel. Rozpoczyna się wyzwalanie Holandii. Od 29 października do 9 XI 1944 r. Polacy wyzwalają Bredę. I Pułk Przeciwczołgowy zostaje przeniesiony do Bavel i zakwaterowany na czas zimy u rodzin (Kazimierz u rodziny Van Engelen) stąd pisze listy do żony w Durham (w Okalewie umiera ojciec, o czym Kazimierz nie zdążył się dowiedzieć). 10 kwietnia pluton Kazimierza przybywa do Ter Apel (Kazimierz służy w czołgu dowodzonym przez J.M. Piroga). Tu dostaje rozkaz przyłączenia się do grupy bojowej O.W.2 w której walczy również Jan Dobras (w skład O.W.2 wchodzą: Pluton zwiadowczy piechoty z Batalionu Strzelców Podhalańskich na wozach pancernych, Pluton zwiadowczy czołgów z II Pułku Pancernego z trzema czołgami typu Stuart M-3, Pluton dowodzący przeciwczołgowy dowodzony przez porucznika Antonowicza, Pluton piechoty uformowany z 8 Batalionu Strzelców i Pluton Strzelców Podhalańskich z pojazdami) mającej rozpoznać pozycje Niemców w okolicy Eemsmond. Akcja rozpoczyna się 13 kwietnia rano. Oddział 14 kwietnia zatrzymuje się na postój przy stacji w Zuidbroek. Spotykają tu 8 Pułk Zwiadowczy z Kanadyjskiej Dywizji Piechoty, są tu również francuscy spadochroniarze. 15 kwietnia rozpoczynają marsz w kierunku Noorbroek, gdzie oddział O.W.2 dostał rozkaz podzielenia się na dwie grupy. Kanadyjczycy szli w kierunku Scheemeda – Nieuw Scheemeda, druga grupa w kierunku ‘t Waar i Wagenborgen. Ranny zostaje wspólny przyjaciel Jana Dobrasa i Kazimierza Zalcera - Alfred Czesny (umiera w szpitalu polowym 20 kwietnia). Wspólnie z Kanadyjczykami i jednostką przeciwczołgową porucznika Antonowicza zostaje zdobyte Siddeburen. Kanadyjczycy odjeżdżają na odpoczynek do Zuidlaren. Jednostka Kazimierza kwateruje w kawiarni „Witte Linde”. W feralnym dniu Kazimierz rozpoczął służbę z 19/20kwietnia 1945 r. Nikt nie przypuszczał, że Niemcy zaatakują nocą. Zaatakowali od strony miejscowości Tjuchem, Meedhuzem i Wagenborgen w kierunku Siddeburen. Była godzina 01.15.. W swoim czołgu ginie Kazimierz Zalcer.

„Teraz, kiedy odwiedzam cmentarz wojskowy w Bredzie”, mówi Jan Pirog, „to widzę Karola Pryszcza, mechanika, Janusza Wiśniewskiego, szczupłego i cichego chłopaka z Warszawy i muszę się zamyślić na moim najlepszym przyjacielem Kazimierzem Zalcerem i jego nierozłączną fajką, z którym w czasie szkolenia wypiliśmy dobrą szklaneczkę whisky. Zatrzymuję wzrok na krzyżu na cmentarzu, czytam motto naszej dywizji brzmiące: Za- Waszą- I –Naszą – Wolność. Wolność, która dla mojej ojczyzny zaczęła się dziesiątki lat później” (wysłuchał Dietert Grimmius)

„Kiedy zwycięstwo było blisko, trzech z naszych najlepszych przyjaciół nie było wśród nas”, mówili ci, którzy przeżyli. Dziś spoczywają na polskim cmentarzu wojskowym. „Ramię w ramię, tak jak bili się w Siddeburen. Razem z innymi polskimi żołnierzami, którzy przyczynili się do oswobodzenia Zachodniej Europy, leżą pochowani na polskim cmentarzu w Bredzie. Oni zginęli za Polskę. Pod każdym krzyżem spoczywa historia”

Materiały zebrała i udostępniła dr Bożena Rabikowska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Duchowni to 0,3 proc. skazanych za wykorzystywanie seksualne małoletnich

2019-03-15 17:20

mp / Warszawa (KAI)

Księża bądź zakonnicy stanowią 0,3 procent osób skazanych w sądach państwowych za wykorzystywanie seksualne małoletnich – wynika z zestawienia danych ISKK oraz Ministerstwa Sprawiedliwości za lata 1990 - 2018. Średnio każdego roku sądy państwowe skazywały za to przestępstwo 1 tys. 515 osób świeckich oraz 3 duchownych. Natomiast sądy kościelne skazywały rocznie przeciętnie 8,7 duchownych. Spośród wszystkich skazanych przez państwo jak i ukaranych przez Kościół – duchowni stanowią 0,88 procenta.

archidiecezja.warszawa.pl

Wedle statystyk dotyczących „wykorzystywania seksualnego małoletnich przez niektórych duchownych”, opublikowanych wczoraj przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego i Centrum Ochrony Dziecka – 85 duchownych zostało skazanych przez sądy państwowe za te przestępstwa w okresie między 1990 a 2018 r.

Z kolei – w świetle danych Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym samym okresie za przestępstwa związane z seksualnym wykorzystywaniem małoletnich zostało skazanych prawomocnymi wyrokami sądów – 27 tys. 331 osób. 85 skazanych duchownych (księży bądź zakonników) stanowi 0, 31 procenta z tej liczby.

Warto zaznaczyć, że w okresie 1990 – 2018 średnio każdego roku skazywanych za te przestępstwa było w Polsce 1518 osób, w tym 3 duchownych oraz 1515 osób świeckich.

Ponadto – jak dowiadujemy się z opracowania ISKK i COD – w latach 1990 – 2018, wszczęto 362 kościelne postępowania przeciwko duchownym oskarżonym o te przestępstwa. Spośród rozpoczętych 362 postępowań, 270 zostało zakończonych, z czego nałożeniem określonych kar kościelnych – 242, a uniewinniono 28 duchownych. Średnio każdego roku sądy kościelne karały za to przestępstwo 8,7 duchownych.

Licząc łącznie zakończone wyrokiem skazującym państwowe procesy karne oraz kościelne postępowania kanoniczne, było ich 27 tys. 573. A skazanych prawomocnym wyrokiem przez państwo jak i ukaranych przez Kościół było 242 duchownych (z których 85 skazanych zostało na mocy wyroków sądów państwowych).

Przy okazji warto wyjaśnić, że przestępstwa wykorzystywania seksualnego małoletnich w świetle prawa polskiego obejmują wykorzystane osoby poniżej 15 roku życia, a w świetle prawa kościelnego przestępstwa te obejmują osoby wykorzystane do 18 roku życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzień Otwarty w Zespole Szkół Technicznych w Częstochowie

2019-03-18 20:53

Dzień Otwarty w Zespole Szkół Technicznych w Częstochowie odbędzie się 21 marca 2019 r.

Warsztaty dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjalistów rozpoczną się od godziny 9.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem