Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym

Józefie, nie bój się

2018-03-14 11:06

Z abp. Adamem Szalem, metropolitą przemyskim, rozmawia ks. Zbigniew Suchy (cz. 1)
Edycja przemyska 11/2018, str. VI


Ks. Zbigniew Suchy: – Księże Arcybiskupie, chciałbym zapytać o pewną grupę we wspólnocie Kościoła, która w pewnym sensie została nieco wyłączona. Ksiądz Arcybiskup pewnie też pamięta taki obrazek, kiedy rano, przed 7.30, pod kościół przychodzili kolejarze i czekali na sygnaturkę. Kiedy rozlegał się dzwonek, gasili papierosy, kończyli rozmowy i wchodzili do kościoła. I drugi obraz: w mojej parafii było tak, że pod chórem było miejsce przeznaczone wyłącznie dla mężczyzn i nie daj Boże się tam pojawić jakiejś kobiecie. Dzisiaj jest już na szczęście inaczej i mężczyźni przychodzą z kobietami do przodu, bliżej ołtarza, ale chyba nadal zbyt mało jest tych, którzy powinni – jak Piotr w Dniu Pięćdziesiątnicy – stawać i głosić w Duchu Świętym prawdę o Zmartwychwstałym.

Abp Adam Szal: – Kiedy patrzymy na postaci z Pisma Świętego, widzimy dar Ducha Świętego, który wpłynął na działalność poszczególnych ludzi w Starym Testamencie i w Nowym Przymierzu, widzimy ludzi, którzy ulegli i napełnieni Duchem Świętym tworzyli braterską wspólnotę. Oczywiście, patrząc na Nowy Testament, kontemplujemy Matkę Najświętszą w Jej odniesieniu do tajemnicy, która objawiona została Jej przez Archanioła Gabriela, stwierdzającego, że to, co się z Niej narodzi, będzie z Ducha Świętego. Zauważmy jednak, że nie tylko Maryja została napełniona Duchem Świętym. Został Nim dotknięty także św. Józef. Przyszedł do niego anioł i powiedział, żeby nie bał się wziąć do siebie Maryi, bo z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło.
Pięknem naszego Kościoła jest to, że jest otwarty dla wszystkich, że jest w nim miejsce i dla kobiet, i dla mężczyzn, i wszyscy razem powinni tworzyć wspólnotę braterską. Od samego początku wyznawcy Chrystusa są nazywani braćmi, bo to określenie odzwierciedla istotę tej wspólnoty. Oczywiście byli to nie tylko mężczyźni, ale także i niewiasty. Towarzyszyły one apostołom i samemu Jezusowi. Kiedy myślimy o naszej wspólnocie Kościoła, o Kościele Świętym, znamienne wydaje się to, że w niektórych uroczystościach czy nabożeństwach bliżej ołtarza obserwujemy niewiasty, które są jakby bardziej otwarte i bardziej wrażliwe na sacrum. Dzisiaj coraz częściej blisko ołtarza pojawiają się całe rodziny i to jest chyba najpiękniejszy obraz. Wyzwaniem dla nas jest to, aby zachęcić do tej bliskości także mężczyzn, którzy – może na podstawie tej już wielowiekowej tradycji – trzymają się gdzieś tam z tyłu, pod chórem. Myślę, że te przyzwyczajenia stopniowo zanikają, choćby dzięki temu, że mężczyźni potrafią w wielu parafiach naszej archidiecezji czytać Słowo Boże czy posługiwać jako ministranci. Dużą zasługę mają w tym dziele Liturgiczna Służba Ołtarza i Ruch Światło-Życie, który w ramach swoich rekolekcji formacyjnych zachęca mężczyzn, by z odwagą okazywali swoją wiarę i służyli przy ołtarzu Pańskim.

– Jeden z moich profesorów głosił taką teorię, że kiedy w związku kobieta jest pobożna, a mężczyzna obojętny, to po pięciu latach ta rodzina „stygnie” w wierze. Natomiast w sytuacji odwrotnej, gdy to mężczyzna jest pobożny i trzyma się blisko Kościoła, to po pięciu latach cała rodzina staje się bardziej wierząca. Uświadomiło mi to, jak ważna jest rola mężczyzny w domowym Kościele. Ale mężczyźni też potrzebują pewnej wspólnoty. Kilka lat temu na rekolekcjach oazowych zaproponowałem osobne spotkania kręgów biblijnych dla kobiet i mężczyzn. Mężczyźni bardzo sobie chwalili te spotkania. Czy widzi Ksiądz Arcybiskup możliwość stworzenia takiego miejsca spotkania mężczyzn w Kościele?


– Myślę, że takich możliwości jest wiele. Kiedyś taką piękną praktyką, od której dzisiaj już się trochę odchodzi, były tzw. nauki stanowe na rekolekcjach czy misjach. Rzeczywiście istnieje pewna specyfika pobożności kobiet i pobożności mężczyzn. We wspólnocie wierzących istnieją dwa skrzydła – męskie i żeńskie – które się nawzajem dopełniają i uzupełniają, dzięki czemu rodzina trwa w wierze. Natomiast od samego początku w Kościele pojawiały się różne grupy duszpasterskie skupiające mężczyzn chcących się formować, by spełniać misję ewangelizacyjną, charytatywną czy kulturalno-oświatową. To oczywiście nie wyklucza kobiet z życia religijnego, a wręcz przeciwnie – ma wesprzeć kobiety, które są często bardziej gorliwe niż mężczyźni.
Przykładem dla każdego mężczyzny jest św. Józef, jako człowiek, który jest uległy natchnieniom Bożym objawionym mu przez anioła, i który zasłużył na te piękne określenia – mąż sprawiedliwy i prawy, mąż wierny. Św. Józef był gotowy do spełnienia trudnej misji opiekuna i strażnika – kogoś, kto bierze na siebie odpowiedzialność za los rodziny.

***


Bractwa św. Józefa
Warto zauważyć, że Józef nie był sam, kiedy podejmował decyzję. Sam był skłonny do oddalenia Maryi. Dopiero szczególna wspólnota, która stworzyła się podczas nocnej wizyty Anioła, dodała mu odwagi i zmieniła decyzję. W naszej diecezji już funkcjonują takie wspólnoty dla mężczyzn. Jedną z nich jest Bractwo św. Józefa. Opiekę nad nim sprawują Ojcowie Karmelici.
Do nich można zwracać się o wszelkie informacje, ale i pomoc.
Kontakt:
o. Stefan Skórnóg OCD: do 1 maja br. i od 1 września br., kom. 797 907 129;
o. Piotr Krupa OCD: od 1 maja br. do 1 września br., kom. 797 002 354.

Tagi:
Duch Święty

Urodzaj życia

2018-05-30 11:29

Oprac. s. Rafaela Olszowa CSDP
Edycja toruńska 22/2018, str. IV

„Panie dobry jak chleb, bądź uwielbiony od swego Kościoła, bo Tyś do końca nas umiłował” – któż z nas nie zachwycił się tą melodyjną i bogatą w treść pieśnią o miłości Boga do człowieka? W tej miłości zawiera się Boża mądrość, którą Pan dzieli się z nami przez Ducha Świętego

Joanna Kruczyńska
Gleba bez ziarna, jak i ziarno bez gleby nie wyda owocu, stąd B óg potrzebuje naszej współpracy, byśmy wydali owoc dla królestwa Bożego

Kościół objawiony światu w dniu Pięćdziesiątnicy otrzymał od Chrystusa dar mądrości. Jezus po swoim zmartwychwstaniu zapewnił Uczniów, że Duch Święty wszystkiego ich nauczy i wszystko przypomni. Św. Jan Paweł II w encyklice o Duchu Świętym („Dominus et Vivificantem”) tak to wyjaśnia: „Duch Święty «nauczy» i «przypomni» – to znaczy, że w sobie właściwy sposób będzie pobudzał Apostołów do rozpowszechniania Ewangelii zbawienia, ale znaczy także, iż będzie dopomagał we właściwym zrozumieniu treści Chrystusowego Orędzia, że zapewni mu ciągłość i tożsamość wśród zmieniających się warunków i okoliczności” (DV4).

Od dnia Pięćdziesiątnicy wspólnota Kościoła cieszy się nie tylko obecnością swego Zbawiciela, lecz także pomocą Ducha Świętego w wypełnianiu misji powierzonej jej przez Chrystusa. Niezbędny jest więc Kościołowi dar Ducha Świętego, którym jest mądrość. Papież Franciszek w swoim nauczaniu odnosi ten dar do wszystkich wierzących: „Mądrość jest właśnie tym: łaską umiejętności postrzegania wszystkiego oczyma Boga. Jest to po prostu widzenie świata, sytuacji, okoliczności, problemów oczyma Boga. Mądrość to dzieło Ducha Świętego w nas”. To Boże patrzenie na rzeczywistość zapewnia nam skuteczne i wiarygodne dawanie świadectwa według woli Bożej.

Mądrość ziarna i mądrość gleby

O. Remigiusz Recław SJ w rekolekcjach „7 darów Ducha Świętego” wyjaśnia na podstawie przypowieści ewangelicznych znaczenie każdego z darów dla naszego życia. Opisując dar mądrości posługuje się przypowieścią o siewcy (Mt 13, 3-9). Ziarno rzucane w ziemię przez siewcę określa jako życie zawierające mądrość Boga. Glebą jest człowiek. Zarówno ziarno, jak i gleba mają swoją mądrość, jednak ziarno posiada mądrość Boga. Człowiek mądry (gleba) przyjmuje mądrość Boga, życie Boże dane mu przez Chrystusa. Ponieważ w ziarnie jest życie, gleba wydaje owoc. Gleba bez ziarna, jak i ziarno bez gleby nie wyda owocu, stąd Bóg potrzebuje naszej współpracy, byśmy wydali owoc dla królestwa Bożego – Kościoła. Dar mądrości, który otrzymujemy, kiedy przyjmujemy Słowo Boże, zapewnia nam wzrost, bogate plony i życie wieczne.

Mądrość pokory

Aby dobrze wypełnić swoje życiowe powołanie względem Boga, rodziny i Kościoła, trzeba w pokorze zwrócić się do Pana i liczyć na Jego łaskę. Bł. Matka Maria Karłowska zalecała siostrom modlitwy do Ducha Świętego, szczególnie w trudnościach. Gdy jedna z nich miała wątpliwości, czy podoła swoim obowiązkom, Matka wysłała ją do kaplicy z poleceniem: „Idź, poproś Ducha Świętego, a sprawę załatwisz!”. Największe sukcesy i pokój ducha zdobywają ci, którzy ufają Bogu, ale nauczyli się również przyjmować zarówno swoje powodzenia, jak i pomyłki. Stawać w pokorze przed Panem Bogiem, sobą samym i innymi – oto prawdziwa mądrość. Tacy ludzie nie trwonią swoich sił na żałowanie czegoś, co nie wróci. Ludzie mądrzy potrafią przyjąć swoje błędy i pomyłki, przebaczyć je sobie, a nawet przewidzieć je w przyszłości. Nie chodzi tu o akceptację grzechów, lecz o świadomość własnych słabości i podnoszenie się z nich według swoich możliwości. Przed rachunkiem sumienia bł. Matka Maria polecała swoim podopiecznym tak wzywać Ducha Świętego: „Duchu Święty – Duchu Święty światła i prawdy, Ty, który przenikasz głębokości serc, przed którym nie ma nic skrytego, spuść promień Boskiego światła Twego, aby nim oświecony rozum mój mógł poznać wielkość i brzydotę grzechów moich. Ukaż mi zło, które popełniłam, i dobro, które zaniedbałam, a ukaż mi to wszystko tak jasno, jak sama ujrzę wtedy, gdy stanę przed stolicą Sprawiedliwości Twojej” (Trzydniowe rekolekcje dla wychowanek).

Pokora to świadomość, że nie jestem doskonały i mam do tego prawo, bo jestem tylko i aż człowiekiem. To jednocześnie droga ku doskonałości duchowej. Bez mądrego wykorzystania pomyłek i słabości nigdy nie zdobędziemy jakiejkolwiek umiejętności w sferze ducha lub ciała.

Mądrość prostoty

Imponuje nam prostota niektórych świętych: Jana Chrzciciela, s. Faustyny, Ojca Pio czy Jana Pawła II. Trzcina na wietrze to my wszyscy. Jan Chrzciciel – przeciwnie. Jest jak skała, nieugięty, zwycięski, odważny – dlatego, że taki prosty. Wiele cywilizowanych języków ma podobne brzmienie słów: „prostak” i „prosty”, a przecież pierwsze z nich degraduje człowieka, a drugie wynosi i jest nieodzowne na drodze do królestwa Bożego. Prostotą nazywamy służbę dobrej sprawie, zarówno w sferze widzialnej, jak duchowej. Zbawiciel wezwał nas do pójścia za Nim, nazywając siebie samego drogą. Jest ona nie tylko najprostsza, ale również prostująca tych, którzy nią idą.

Prostota upodabnia każdego z nas do dziecka, które jest wzorem szczerości, zaufania Bogu i ludziom, dlatego Jezus zachęca nas do takiej postawy i pomaga ją osiągnąć, ofiarując swój dar mądrości przez Ducha Świętego. Bł. Matka Maria z prostotą pouczała, że „Duch Święty potrafi kształtować mądrość ludzką”, która wesprze nas w poznaniu siebie i przekazywaniu wartości innym. Polecała modlić się do Ducha Świętego, aby dobrze ocenić, co jest najważniejsze.

Mądrość poczucia humoru

Dar mądrości kryje w sobie optymizm i pogodę ducha. Kiedy zauważamy je u niektórych osób, dziwimy się, że nie dotyka ich smutek, brak nadziei czy zniechęcenie. Nawet niepokojące wieści ze świata nie powinny nas przygnębiać, ale pobudzać do większej ufności Bogu, dla którego nie ma sytuacji bez wyjścia. Aby smutek nie zdominował naszego życia, szukajmy tego, co w górze i w naszym sercu: Boga. Każdy człowiek ma w sobie wiele dobra i radości, dlatego jest w stanie wznosić swe myśli i pragnienia w radosnym uwielbieniu i obdarowywać ludzi uśmiechem. Nasze słabe strony także mogą być okazją do spojrzenia na siebie z dystansem i humorem. Tak czynili święci, nawet w sytuacjach trudnych.

Dar mądrości i radości mieli w sobie św. Jan Paweł II, św. Ojciec Pio i ceniony obecnie ks. Dolindo Ruotolo, którego ogrom cierpień nie zdołał odłączyć od miłości Chrystusa i Kościoła. Świadczą o tym liczne książki powstałe na podstawie listów i myśli zapisywanych na obrazkach i kartkach, którymi ów kapłan obdarował swoich znajomych. Niech przykłady świętych, czyli Bożych przyjaciół, staną się dla nas zachętą do radosnego spojrzenia na codzienność, bo wtedy łatwiej będzie pokonywać trudności życiowe i ponosić ofiary aż do tej największej – daru z samego siebie, jak pokazał Jezus. Widok dojrzewającego zboża na polskich niwach niech przypomina o owocach naszego życia. Ile naręczy kwiatów, symbolu dobrych czynów zgromadziliśmy do tej pory dla swego Stwórcy?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież na Anioł Pański: misja Kościoła to nie sukcesy, lecz powierzenie się Bogu

2018-06-17 12:29

tł. st (KAI) / Watykan

Autentyczność misji Kościoła zależy nie od sukcesu lub satysfakcjonujących rezultatów, ale od pójścia naprzód z odwagą zaufania i pokorą powierzenia się Bogu. Jest to świadomość, że jesteśmy małymi i słabymi narzędziami, które w rękach Boga i z Jego łaską mogą dokonywać wielkich dzieł, sprawiając rozwój Jego Królestwa - tłumaczył papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański” na placu św. Piotra w Watykanie.

Mazur/episkopat.pl

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszym fragmencie Ewangelii (Mk 4,26-34) Jezus mówi rzeszom o Królestwie Bożym i dynamice jego wzrostu, a czyni to, opowiadając dwie krótkie przypowieści.

W pierwszej (por. ww. 26-29), Królestwo Boże jest przyrównane do tajemniczego wzrostu ziarna, które zostało wrzucone w ziemię, a następnie kiełkuje, rośnie i wytwarza kłos, niezależnie od troski rolnika, który, gdy plon dojrzeje, dokonuje zbioru. Przesłanie, jakie przekazuje nam ta przypowieść brzmi następująco: przez głoszenie i działanie Jezusa, Królestwo Boże jest głoszone, wtargnęło na pole świata i, podobnie jak ziarno, rośnie i rozwija się samo z siebie, własną mocą i zgodnie z kryteriami, których po ludzku nie da się odczytać. W swoim rozwoju i kiełkowaniu w dziejach zależy ono nie tyle od pracy człowieka, ile przede wszystkim jest wyrazem mocy i dobroci Boga.

Czasami historia ze swoimi wydarzeniami i protagonistami wydaje się zmierzać w kierunku przeciwnym planom Ojca Niebieskiego, który chce dla wszystkich swoich dzieci sprawiedliwości, braterstwa i pokoju. Ale jesteśmy powołani, aby przeżywać te okresy jako czas próby, nadziei i czujnego oczekiwania na żniwo. Rzeczywiście, wczoraj podobnie jak i dziś, Królestwo Boże rośnie na świecie w sposób tajemniczy i zaskakujący, ujawniając ukrytą moc małego ziarna, jego zwycięską żywotność. Gdy gromadzą się wydarzenia osobiste i społeczne, które zdają się niekiedy oznaczyć katastrofę nadziei, trzeba trwać, ufając w ciche, ale możne działanie Boga. Dlatego w chwilach mroku i trudności nie możemy się załamywać, ale powinniśmy trwać zakotwiczeni w wierności Boga, w Jego obecności, która zawsze zbawia.

W drugiej przypowieści (por. ww. 30-32) Jezus porównuje Królestwo Boże do ziarnka gorczycy. Jest ono bardzo małe, ale rozwija się tak bardzo, że staje się największą ze wszystkich roślin w ogrodzie: jest to rozwój nieprzewidywalny, zaskakujący. Niełatwo nam wejść w tę logikę nieprzewidywalności Boga i przyjąć ją w naszym życiu. Ale dzisiaj Pan zachęca nas do postawy wiary, która przekracza nasze plany, nasze kalkulacje, nasze prognozy. Jest to zaproszenie do bardziej szczodrego otwarcia się na plany Boga, zarówno na płaszczyźnie osobistej, jak i wspólnotowej. W naszych wspólnotach musimy zwracać uwagę na małe i wielkie okazje czynienia dobra, jakie daje nam Pan, pozwalając się nam zaangażować w Jego dynamikę miłości, gościnności i miłosierdzia wobec wszystkich.

Autentyczność misji Kościoła zależy nie od sukcesu lub satysfakcjonujących rezultatów, ale od pójścia naprzód z odwagą zaufania i pokorą powierzenia się Bogu. Jest to świadomość, że jesteśmy małymi i słabymi narzędziami, które w rękach Boga i z Jego łaską mogą dokonywać wielkich dzieł, sprawiając rozwój Jego Królestwa, które jest „sprawiedliwością, pokojem i radością w Duchu Świętym” (Rz 14,17). Niech Maryja Panna pomaga nam być prostymi i czujnymi, by z naszą wiarą i dziełem współpracować nad rozwojem Królestwa Bożego w sercach i w historii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Korea Płd.: modlitewna nowenna o pokój i pojednanie

2018-06-18 20:36

vaticannews.va / Seul (KAI)

W Korei Południowej trwa specjalna nowenna modlitewna o pokój i pojednanie na Półwyspie Koreańskim. Zorganizował ją tamtejszy episkopat podkreślając, że trwający dialog polityczny potrzebuje modlitewnego wsparcia.

East News/AP Photo/Ahn Young-joon

Zachodzące zmiany Koreańczycy wciąż przyjmują z pewną nieśmiałością, jakby nie dowierzając, że pojednanie między obu Koreami może stać się faktem. „Ziarno porozumienia i pokoju zostało zasiane, pierwsze mury obalono trzeba mieć nadzieję na wspólną pokojową przyszłość” – podkreśla bp Lazzaro You Heung-sik.

Ordynariusz Daejeon zauważa, że pierwszą oznaką nowej wiosny w relacjach między Północą a Południem był start sportowców zwaśnionych krajów na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, a następnie szczyt w Singapurze i spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong-unem.

- 25 czerwca 1950 r. w Korei wybuchła wojna. Do ubiegłego roku Półwysep Koreański był najbardziej niebezpiecznym miejscem na świecie. Ostatnie inicjatywy były sianiem ziaren pokoju na tej ziemi i dały początek nowej erze – mówi Radiu Watykańskiemu bp You Heung-sik. – Ufam, że Korea Północna nie wycofa się z dialogu, byłoby to jak zbudowanie mostu, który następnie się rozpadł. Trzeba kontynuować dialog! Przez ponad 65 lat obie Korea żyły w klimacie nienawiści, podziałów, zazdrości. Teraz trzeba naprawdę otworzyć serca, umysły i nasze dusze na przebaczenie i pojednanie. Trzeba wspólnie zatroszczyć się o wzajemne braterstwo, szczerze i pełni ufności iść dalej tą drogą.

21 czerwca w Daegu odbędzie się konferencja poświęcona przyszłości Półwyspu Koreańskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem